Serce Boże
Źródło danych: Profeto
Liczba artykułów: 82
Kliknij „Czytaj więcej” aby rozwinąć pełną treść artykułu.
1. Serce Jezusa jest sercem Kościoła
Data: 10.06.2021 | Autor: Redakcja Profeto
Serce Jezusa jest sercem Kościoła – Kult Najświętszego Serca Pana Jezusa niesie ze sobą program duchowej formacji: adoracja, komunia i zadośćuczynienie mogą odnowić i przemienić nasze życie – życie osobiste, rodzinne i społeczne, życie Kościoła i…
Serce Jezusa jest sercem Kościoła – Kult Najświętszego Serca Pana Jezusa niesie ze sobą program duchowej formacji: adoracja, komunia i zadośćuczynienie mogą odnowić i przemienić nasze życie – życie osobiste, rodzinne i społeczne, życie Kościoła i narodu – mówił o. Jarosław Paszyński SJ w czasie Mszy św. w bazylice Najświętszego Serca Pana Jezusa w Krakowie, gdzie miało miejsce ponowienie Aktu poświęcenia Narodu Polskiego Najświętszemu Sercu Pana Jezusa z udziałem polskiego episkopatu. – Jesienią 1918 r. 123 lata utraty suwerenności i polskiej państwowości przechodziły już do historii. Ale wszyscy, którzy byli świadomi tamtych wydarzeń, doskonale zdawali sobie sprawę, że niepodległość odzyskana, niemal cudownie, zrodziła się z serc Polaków, którzy nigdy nie pogodzili się z utratą wolnej ojczyzny – mówił na początku Mszy św. abp Marek Jędraszewski, podkreślając, że sześć pokoleń Polaków głosiło miłość do ojczystej ziemi, języka i własnej historii i tradycji. – Doskonale rozumieli, że najgłębsze pragnienia ich serca znajdują swój fundament w tajemnicy Najświętszego Serca Pana Jezusa, które przebite stało się źródłem mocy i siły dla Kościoła, dla ludzi wierzących, dla wszystkich będących nawet w pewnym dystansie do Kościoła katolickiego, a zdających sobie sprawę, że prawda o polskim sercu i polskiej duszy znajduje swoje najgłębsze uzasadnienie w tajemnicy Serca Jezusowego – dodawał metropolita krakowski. Arcybiskup zwrócił uwagę, że nawet formalne odzyskanie niepodległości nie kończyło zmagań o utrwalenie granic, o pełną wolność i suwerenność. Jednocześnie narastało pragnienie, aby podziękować Panu Bogu za to, co wydarzyło się w 1918 r. Wiosna i lato 1920 r. pokazały, jak śmiertelnie został zagrożony byt niepodległej Polski. Na zagrożenie została wystawiona wiara w Boga. – Ateistyczny pochód Czerwonej Armii miał zaprowadzić zupełnie nowy ład, pozbawiony odniesień do Boga i do Kościoła – mówił abp Marek Jędraszewski, zaznaczając, że właśnie wtedy w lipcu 1920 r. prymas Polski kard. Edmund Dalbor udał się na Jasną Górę, by w imieniu całego polskiego episkopatu „błagać Najświętsze Serce Jezusa o moc dla polskich serc, by nie upadły, by trwały w zmaganiu, by doczekały chwili zwycięstwa i czasu, w którym można by podziękować Panu Bogu za cud wolności”. Metropolita podkreślił, że zwycięstwo w Bitwie Warszawskiej w sierpniu 1920 r. sprawiło, że Polska mogła z większą nadzieją myśleć o swojej przyszłości i dlatego w czerwcu 1921 r. w bazylice Najświętszego Serca Jezusowego w Krakowie zebrał się cały polski episkopat, aby dziękować Bogu i w uroczystym akcie oddać Polskę Sercu Jezusowemu. – Dzisiaj, po stu latach, w nowej rzeczywistości, zebrał się polski episkopat, by nie tylko nawiązać do tamtych wydarzeń sprzed stu lat, ale żeby z ogromną nadzieją, pośród współczesnych zagrożeń, oddać raz jeszcze Polskę Sercu Jezusowemu i jednocześnie z tej bezgranicznej miłości Serca Jezusowego czerpać siły do miłości – miłości Boga, ojczyzny, drugiego człowieka i samego siebie – mówił abp Marek Jędraszewski. – Niech przeżycie wielkiej tajemnicy miłości Boga do nas, wyrażającej się w Najświętszym Sercu Pana Jezusa, odnowi w nas wszystko to, co najświętsze, co silne, co przeniknięte nadzieją, co niesie ze sobą pojednanie i pokój – zakończył metropolita krakowski. Homilię wygłosił o. Jarosława Paszyńskiego SJ. Zwrócił uwagę, że poświęcenie Polski Najświętszemu Sercu Jezusa nie oznacza rozwiązania naszych codziennych problemów. Jest ono jednak wyrazem naszej miłości i głębokiego przekonania, że w Sercu Jezusa jest źródło nieustannej odnowy wspólnoty Kościoła oraz bogaty program duchowej formacji osobistej, rodzinnej i społecznej. – Kult Najświętszego Serca Pana Jezusa uwydatnia to, co jest sercem Kościoła – miłość Boga do nas i naszą odpowiedź na tę miłość na wzór miłości Jezusa. Św. Jan Paweł II nazywał to cywilizacją Serca Chrystusa, cywilizacją miłości. Budowanie tej cywilizacji jest dla nas wielkim wyzwaniem – mówił prowincjał krakowskich jezuitów i zaproponował trzyelementowy program duchowej formacji. Pierwszym elementem jest adoracja. Oznacza ona nasze osobiste i wspólnotowe zwrócenie się do Serca Jezusa, który jest obecny w Najświętszym Sakramencie. – Istotą adoracji jest bycie z Jezusem i dla Niego; ogarnianie duchem, w świetle Bożego Słowa, ogromu Jego miłości; uczenie się od Jezusa, który mówi o sobie, że jest „cichy i pokornego Serca” (Mt 11, 29). Adoracja porządkuje życie osobiste i wspólnotowe, bo wyraża prymat Boga w naszym życiu. Adoracja zaspokaja głód Boga, który jest głęboko obecny w każdym ludzkim sercu. Odsłania ona ludzką godność, która jaśnieje w naszym osobowym zwróceniu się do Boga. Stąd adoracja stanowi samą podstawę cywilizacji miłości, zadając kłam tym wszystkim, którzy rozumieją i traktują człowieka jedynie jako przejaw odpowiednio zorganizowanej materii – mówił o. Paszyński. Drugą rzeczą we wspomnianym programie duchowej formacji jest komunia. Adoracja budzi bowiem w nas wielkie pragnienie zjednoczenia z Chrystusem. Pragnienie to zwiększa się przez uświadomienie sobie własnej grzeszności i doświadczenie miłosierdzia, które płynie z Serca Jezusa. Boże zaś przebaczenie wiąże się zawsze z naszą skruchą i naprawieniem wyrządzonych krzywd, a owocem tego jest pokój w sercu i w relacjach z innymi. – Jednoczenie się z Jezusem w sakramentalnej komunii wprowadza nas we Wspólnotę Trójcy Boskich Osób i we wspólnotę Kościoła. Komunia ta niesie ze sobą radość i potężnie wzmacnia wewnętrznego człowieka. Jest ona uczestnictwem w Bożej miłości, która uzdalnia do miłowania siebie nawzajem. Komunia uczy nas budowania wspólnoty – każdej wspólnoty: małżeńskiej i rodzinnej, społecznej i narodowej, zakonnej i kościelnej. Stąd komunia odsłania istotę cywilizacji miłości, w której człowiek jest podmiotem we wspólnocie, a nie bezwolnym jej trybikiem czy egoistyczną monadą – podkreślał prowincjał. W końcu trzecią rzeczą w tym programie formacji duchowej jest zadośćuczynienie. – Nasze zadośćuczynienie Jezusowi jest niczym innym, jak naśladowaniem Go w miłości, która oddaje swoje życie za przyjaciół, która bierze odpowiedzialność za innych. Zadośćuczynienie jest byciem przy Jezusie z miłością; jest łączeniem swojego codziennego krzyża, swojego cierpienia z Krzyżem Jezusa; jest włączeniem się w Jego dzieło zbawienia, które podjął za nas. Zadośćuczynienie upodabnia nas do Chrystusa w Jego bezinteresownej miłości – mówił o. Paszyński, zaznaczając, że zadośćuczynienie wyrasta z rozpoznania prawdy o dobru, które jest właściwe dla człowieka jako człowieka. – Stąd zadośćuczynienie jest najszlachetniejszym wyrazem cywilizacji miłości, przeciwstawiając się z jednej strony postawie beztroskiej konsumpcji, a z drugiej postawie społecznej obojętności – podkreślał. – Ukrzyżowany Jezus przyciąga nas swoją miłością! Przyciąga nas, abyśmy czerpali ze źródeł zbawienia, które płyną z Jego otwartego Serca. Jego Serce jest sercem Kościoła. Powierzmy się Najświętszemu Sercu Jezusa, oddajmy Mu z ufnością i miłością nasze serca – zakończył. Mszy św. przewodniczył abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, który dokonał także ponowienia Aktu poświęcenia Narodu Polskiego Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. – Powierzamy Ci całe nasze życie osobiste, rodzinne i społeczne, które pragniemy oprzeć na trwałych zasadach Ewangelii. Podobnie jak przed stu laty, w pokorze poświęcamy się Twojemu Najświętszemu Sercu, oddając naszą Ojczyznę w Twoje władanie – powiedział przewodniczący Episkopatu odczytując Akt. – Jezu, uczyń nasze serca na wzór Serca Twego, abyśmy umieli tracić życie w służbie najbardziej potrzebującym, najsłabszym i bezbronnym. W trudnym czasie pandemii poprowadź nas ku chorym i starszym oraz tym, którzy opłakują swoich zmarłych. Otwórz nasze serca na tych, którzy zostali boleśnie zranieni we wspólnocie Kościoła, aby dzięki Twojej łasce ich rany się zagoiły i aby ponownie zaznali pokoju – czytamy w Akcie. W Eucharystii wzięli udział biskupi zgromadzeni na 389. Zebraniu Plenarnym Konferencji Episkopatu Polski, które odbywa się w dniach od 11 do 12 czerwca 2021 r. na terenie archidiecezji krakowskiej. 27 lipca 1920 r. na Jasnej Górze Episkopat Polski dokonał poświęcenia Ojczyzny Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Akt ten ponowiono rok później w Krakowie, w Bazylice Najświętszego Serca Pana Jezusa, przy okazji konsekracji świątyni.
2. Istotą poświęcenia się Sercu Bożemu jest przyjęcie bezinteresownej miłości Boga do człowieka
Data: 09.06.2021 | Autor: Redakcja Profeto
Istotą poświęcenia się Sercu Bożemu jest przyjęcie bezinteresownej miłości Boga do człowieka – Istotą poświęcenia się Sercu Bożemu jest przyjęcie bezinteresownej miłości, którą Bóg okazuje człowiekowi w Jezusie.
Istotą poświęcenia się Sercu Bożemu jest przyjęcie bezinteresownej miłości Boga do człowieka – Istotą poświęcenia się Sercu Bożemu jest przyjęcie bezinteresownej miłości, którą Bóg okazuje człowiekowi w Jezusie. Przyjęcie, że Bóg kocha bezwarunkowo – mówił o. Prowincjał PMA Tomasz Ortmann SJ na zakończenie rekolekcji przygotowujących do Aktu zawierzenia Polski Najświętszemu Sercu Jezusowemu, jakiego w piątek w Krakowie dokona w imieniu Kościoła w Polsce abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski. O. Tomasz Ortmann SJ homilię oparł o liturgię Słowa z uroczystości Najświętszego Serca Pana Jezusa. Podkreślił, że św. Jan, opisując przebicie boku Chrystusa na krzyżu, widział w tym wydarzeniu znacznie więcej niż tylko zjawisko anatomiczne. Apostołowi chodzi o pokazanie największego poświęcenia Jezusa – oddanie tego, co jest najbardziej osobiste, intymne. – Chcąc mówić o naszym poświęceniu się Sercu Bożemu, trzeba mieć najpierw w pamięci to poświęcenie Jezusa, na które my próbujemy tylko odpowiedzieć – mówił przełożony wielkopolsko-mazowieckiej prowincji jezuitów i zaznaczał, że trudno jest odpowiedzieć na coś w należyty sposób, jeżeli nie wie się dokładnie, na co się odpowiada. Istotą poświęcenia się Sercu Bożemu jest przyjęcie bezinteresownej miłości, którą Bóg okazuje człowiekowi w Jezusie. Przyjęcie, że Bóg kocha bezwarunkowo. – Miłość Jezusa nie zna słowa „dlaczego” i „po co”. Jedyne, co możemy zrobić, to w tę miłość uwierzyć i dać się jej ogarnąć. Po prostu – mówił prowincjał i dodawał, że człowiek od osób, które kocha, nie oczekuje prezentów, ale tego, by uwierzyły w jego miłość. – Na tym też zależy Jezusowi i na tym polega nabożeństwo do Jego Serca – żebyśmy uczyli się rozpoznawać tę bezinteresowną miłość, ją przyjmować i odpowiadać na nią miłością – podkreślał o. Ortmann. Prowincjał zwrócił uwagę, że niektórzy mówią, że nabożeństwo do Serca Jezusa podupada. Dlaczego? – Może my nie potrafimy kochać? Może nie wiemy, co to jest miłość, która oddaje się w całości, która się poświęca? – zastanawiał się. Wskazywał, że inną trudność stanowi podejrzenie, że w przyjęciu tej miłości są jakieś „ukryte koszta”. Jezuita zaznaczył, że aby odpowiedzieć na miłość Boga, trzeba ją kontemplować, poznawać. Powinna być też próba odpowiedzi, która wypływa z przekonania. – Prośmy o łaskę wglądu w serce Jezusa, o dar kontemplacji Jego Serca i abyśmy poszli z Jezusem na wymianę uczuć, czyli przyjęli Jego sposób patrzenia sercem na świat, a oddali Mu swój sposób przeżywania świata często chłodny, wyzbyty miłości, ciepła, pasji, oddania, cierpliwości i gotowości do ofiary – zakończył o. Ortmann. Trzydniowe rekolekcje „W Sercu Swoim ukryj nas”, które od wtorku odbywały się w bazylice Najświętszego Serca Pana Jezusa w Krakowie, były przygotowaniem do Aktu zawierzenia Polski Najświętszemu Sercu Jezusowemu, jakiego w piątek dokona w imieniu Kościoła w Polsce abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.
3. Wejście na drogę wynagrodzenia ratuje życie
Data: 08.06.2021 | Autor: Redakcja Profeto
Wejście na drogę wynagrodzenia ratuje życie – Wejście na drogę wynagrodzenia ratuje życie – mówił ks. Michał Olszewski SCJ, podkreślając, że to nie jest przenośnia, ale realne doświadczenie.
Wejście na drogę wynagrodzenia ratuje życie – Wejście na drogę wynagrodzenia ratuje życie – mówił ks. Michał Olszewski SCJ, podkreślając, że to nie jest przenośnia, ale realne doświadczenie. Sercanin we środę poprowadził modlitwę wynagradzającą w czasie rekolekcji „W Sercu swoim ukryj nas”, które w bazylice Najświętszego Serca Pana Jezusa w Krakowie są przygotowaniem do Aktu zawierzenia Polski Najświętszemu Sercu Jezusowemu, jakiego w piątek dokona w imieniu Kościoła w Polsce abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski. – Przestrzeganie prawa Bożego to styl życia, który przyjmujemy – to jest to, czym pragniemy żyć. To nie jest coś, co nas przygniata, ale droga, która jest gwarancją, że nawiążemy relację pełną miłości z Panem Jezusem i będziemy z Nim nie tylko tu na ziemi, ale i na wieki – mówił ks. Michał Olszewski SCJ, zwracając uwagę, że podobnym stylem życia jest wynagrodzenie. – Wejście na drogę wynagrodzenia ratuje życie – mówił sercanin i podkreślał, że to nie jest przenośnia, ale realne doświadczenie. W tym kontekście przywołał historię alkoholika, który zamierzał popełnić samobójstwo, ale pod wpływem usłyszanego świadectwa wyspowiadał się, przyjął Komunię Świętą i zaczął przemieniać swoje życie. Reguła życia zgromadzenia księży sercanów, do którego należy ks. Olszewski, mówi o trzech elementach wynagrodzenia Sercu Jezusa – przyjęciu Ducha Świętego, odpowiedzi na miłość Boga i zaniesienia jej braciom. Odnosząc się do sceny z Wieczernika, kiedy po zmartwychwstaniu Jezus stanął między Apostołami, tchnąc na nich Ducha Świętego i mówiąc „pokój wam!”, ks. Olszewski zaznaczył, że aby wejść na drogę wynagrodzenia trzeba stanąć właśnie w Wieczerniku, bo tam jest wspólnota i tam Chrystus udziela Ducha Świętego. – Nie można mówić o wynagrodzeniu, wykluczając się ze wspólnoty – zaznaczał ks. Olszewski wskazując, że Kościół ma władzę odpuszczania grzechów, czyli przezwyciężania wszelkich lęków i słabości, z którymi zmaga się człowiek. – Pragnę ciebie, człowieku – wołał Chrystus z krzyża – mówił ks. Olszewski, odwołując się do objawień św. Małgorzaty Marii Alacoque i podkreślając, że Jezus jest żebrakiem ludzkiej miłości. Odpowiedzią na to wołanie Jezusa są wszystkie nabożeństwa ku czci Bożego Serca, które opierają się na trwaniu przy Chrystusie – adoracja wynagradzająca, Godzina święta, pierwsze piątki miesiąca, które motywują człowieka do regularnej spowiedzi i Komunii Świętej. – Nie ma Ewangelii, nie ma drogi wynagrodzenia bez drugiego człowieka – podkreślał ks. Olszewski, mówiąc, że przyjmując Ducha Świętego i odpowiadając na miłość Bożą naturalnie człowiek nie może jej zatrzymać tylko dla siebie, ale idzie z tym doświadczeniem do drugiego człowieka i niesie miłość i pokój do swojego domu, miejsca pracy czy parafii. Po Mszy św. ks. Michał Olszewski SCJ poprowadził nabożeństwo z modlitwą wynagradzającą. W czwartek w ramach rekolekcji „W Sercu swoim ukryj nas” homilię wygłosi o. Prowincjał PMA Tomasz Ortmann SJ.
4. Kontemplacja jako narzędzie do wejścia w kult Bożego Serca
Data: 08.06.2021 | Autor: Redakcja Profeto
Kontemplacja jako narzędzie do wejścia w kult Bożego Serca – Kontemplacja jest narzędziem, które wprowadza w samo centrum kultu Bożego Serca, tzn.
Kontemplacja jako narzędzie do wejścia w kult Bożego Serca – Kontemplacja jest narzędziem, które wprowadza w samo centrum kultu Bożego Serca, tzn. w samo centrum Bożej miłości – mówił prowincjał PME Jarosław Paszyński SJ, rozpoczynając we wtorek rekolekcje „W Sercu Swoim ukryj nas”, które w bazylice Najświętszego Serca Pana Jezusa w Krakowie są przygotowaniem do Aktu zawierzenia Polski Najświętszemu Sercu Jezusowemu, jakiego w piątek dokona w imieniu Kościoła w Polsce abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski. Odwołując się do dzisiejszej Ewangelii, w której Jezus kreśli przed uczniami ich zadania, aby byli solą dla ziemi i światłem dla świata, o. Jarosław Paszyński SJ zaznaczył, że solą w życiu chrześcijan jest wiara, bo to ona nadaje smak życiu, a światłem, które rozpromienia mrok jest miłość Boga do człowieka i ludzka miłość do Boga i bliźnich. Co robić, aby sól nie utraciła smaku, aby światło nie zgasło, aby miłość nie osłabła? – Trzeba być blisko Serca Jezusa – mówił o. Paszyński i podkreślał, że w bliskość z Chrystusem pozwala wejść kontemplacja Bożych słów i czynów Jezusa. – Poznając Jezusa Chrystusa i słowa, które do nas wypowiada, będąc blisko Jego serca wchodzimy w tajemnicę boskiej miłości, w tajemnicę samego Boga, a przez to poznawanie wchodzimy w relację z Bogiem. – Kontemplacja jest narzędziem, które wprowadza w samo centrum kultu Bożego Serca, tzn. w samo centrum Bożej miłości. Pozwala nam nawiązać osobistą, osobową relację z Bogiem. Kiedy jesteśmy blisko serca Jezusa, to wtedy mamy sól w naszym wnętrzu, która ma swój smak – mówił o. Paszyński i zaznaczał, że w kontemplacji nie chodzi o samo poznawanie Boga. Miłość Boża także naucza i kształtuje ludzkie serca. – Poprzez poznawanie Jezusa pozwalamy kształtować nasze serca, aby były podobne do Jego boskiego serca – mówił. Prowincjał jezuitów zwrócił uwagę, że założyciel zakonu, św. Ignacy Loyola, polecał swoim współbraciom kontemplowanie różnych scen z życia Jezusa po to, aby jeszcze lepiej Go poznali, co z kolei ma prowadzić do naśladowania Go w miłości. – Cała ta droga ma prowadzić do ukształtowania naszego serca na wzór pokornego Serca Jezusa – mówił o. Paszyński podkreślając, że kontemplacja ma prowadzić człowieka do wewnętrznego poczucia „smaku miłości”. – Droga kontemplacji tak przemienia serce, by człowiek był zdolny do kochania innych, by był solą dla ziemi i światłem dla świata – zakończył. W środę w ramach rekolekcji „W Sercu Swoim ukryj nas” homilię wygłosi ks. Michał Olszewski SCJ, a w czwartek o. Prowincjał PMA Tomasz Ortmann SJ.
5. Wynagrodzenie stylem życia
Data: 21.06.2019 | Autor: Redakcja Profeto
Wynagrodzenie stylem życia – Wynagrodzenie Sercu Jezusa to styl życia, w którym chodzi o miłość – mówi ks. Michał Olszewski SCJ, który w środę poprowadzi modlitwę wynagradzającą w Bazylice Najświętszego Serca Pana Jezusa w Krakowie, gdzie w piątek…
Wynagrodzenie stylem życia – Wynagrodzenie Sercu Jezusa to styl życia, w którym chodzi o miłość – mówi ks. Michał Olszewski SCJ, który w środę poprowadzi modlitwę wynagradzającą w Bazylice Najświętszego Serca Pana Jezusa w Krakowie, gdzie w piątek będzie miał miejsce Akt poświęcenia Narodu Polskiego Najświętszemu Sercu Pana Jezusa w 100. rocznicę tego wydarzenia. – Jezus jest jedynym wynagrodzicielem Ojcu za grzechy człowieka. Zaprasza nas do włączenia się w tę Jego misję – zaprasza każdego indywidualnie i jako wspólnotę – mówi rekolekcjonista, ewangelizator i twórca Grupy Medialnej Profeto. Zauważa, że w konstytucjach zgromadzenia księży sercanów wynagrodzenie następuje w trzech etapach: przyjęcie Ducha Świętego, odpowiedź na miłość Pana Boga i pójście z tą miłością do drugiego człowieka. – To jest esencja nowej ewangelizacji – komentuje sercanin. Ks. Olszewski zwraca uwagę, że tak jak dwa tysiące lat temu po zmartwychwstaniu, gdy Jezus ukazał się uczniom w Wieczerniku, jak 100 lat temu, gdy Polska zawierzała się Jego boskiemu Sercu, tak samo dzisiaj Jezus staje pośród nas, tchnie Ducha Świętego i mówi: pokój wam, nie bójcie się! I wskazuje na swój przebity bok. – Przyjmując Ducha Świętego możemy ukryć się w tym przebitym boku. Zwłaszcza wtedy, kiedy popełniamy śmiertelny grzech – mówi sercanin. – Mojego upadku nikt nie zrozumie – mojego grzechu nie zrozumieją bliscy, ludzie wokół, a czasem nawet spowiednik. Ale Jezusowi tego nie trzeba tłumaczyć – On to zrozumie. Wystarczy schować się w Jego przebitym sercu, ze swoim lękiem, osamotnieniem, utratą wiary, krzywdą wyrządzoną przez innych ludzi, brakiem środków do życia, chorobą… Ze wszystkim można schować się w boku Jezusa, jeśli tylko przyjmie się Jego tchnienie – mówi ks. Olszewski i podkreśla, że Duch Święty daje człowiekowi moc, aby zapanował nad swoim grzechem, a Kościół otrzymał moc, aby ten grzech odpuszczać. Św. Małgorzacie Marii Alacoque – francuskiej mistyczce, która propagowała nabożeństwo ku czci Najświętszego Serca Jezusowego – Chrystus objawił, że gdy na krzyżu wołał „pragnę”, to nie miał na myśli wody, ale ludzką miłość. – Jezus, wskazując na swoje serce, nie ma na myśli organu, ale miłość. W całym tym stylu życia chodzi o miłość! O miłość Boga do człowieka i człowieka do Boga – podkreśla ks. Olszewski i wyjaśnia, że to przejawia się w praktykach pobożnościowych związanych z kultem Serca Jezusowego. – W praktyce pierwszych piątków miesiąca czy Godzinie świętej chodzi o pewną regularność i trwanie na adoracji, czyli budowanie relacji miłości z Jezusem – zaznacza. Wynagrodzenie w praktyce to trzeci krok tego stylu życia, czyli niesienie miłości drugiemu człowiekowi. – Jezus mówi: pokój wam. Weź ten pokój i zanieś do swojego domu, do swojej rodziny, miejsca pracy, do swojego kościoła, swojej parafii czy do sklepu, gdy idziesz rano po bułki – wylicza ks. Olszewski i dodaje, że tę miłość drugiemu można okazywać zarówno słowem, jak i gestem czy uczynkiem miłosierdzia. W środę 9 czerwca ks. Michał Olszewski SCJ wygłosi konferencję w ramach rekolekcji „W Swoim Sercu ukryj nas” i poprowadzi modlitwę wynagradzającą w Bazylice Najświętszego Serca Pana Jezusa w Krakowie, gdzie w piątek Aktu poświęcenia Narodu Polskiego Najświętszemu Sercu Pana Jezusa w 100. rocznicę tego wydarzenia dokonają polscy biskupi.
6. Czy myślałeś o tym, aby zostać sercaninem?
Data: 08.06.2018 | Autor: Redakcja Profeto
Czy myślałeś o tym, aby zostać sercaninem? Jeśli myślałeś o życiu zakonnym i chciałbyś zostać sercaninem, to zapraszamy Cię w nasze szeregi. Pomyśl o tym! Kandydatów przyjmuje Ksiądz Prowincjał, po rozmowie kwalifikacyjnej, w dniu 05 lipca 2019 br.
Czy myślałeś o tym, aby zostać sercaninem? Jeśli myślałeś o życiu zakonnym i chciałbyś zostać sercaninem, to zapraszamy Cię w nasze szeregi. Pomyśl o tym! Kandydatów przyjmuje Ksiądz Prowincjał, po rozmowie kwalifikacyjnej, w dniu 05 lipca 2019 br. o godz. 10.00 w Warszawie na ul. Łowickiej 46. Na rozmowę kwalifikacyjną każdy kandydat powinien zabrać ze sobą następujące dokumenty: - własnoręcznie napisana prośba o przyjęcie do Zgromadzenia - własnoręcznie napisany życiorys - świadectwo chrztu (aktualne) i bierzmowania - świadectwo moralności od swojego księdza proboszcza - świadectwo dojrzałości /oryginał/ (+ świadectwo ukończenie szkoły średniej) lub dyplom ukończenia studiów licencjackich lub magisterskich - w przypadku kandydatów na braci zakonnych przynajmniej świadectwo ukończenia szkoły zawodowej - okresowe badania lekarskie, informacje o chorobach - dwie fotografie + fotografia w formie elektronicznej Kontakt w sprawie przyjęć do Zgromadzenia Księży Sercanów: Ks. Jacek Szczygieł SCJ 32-422 Stadniki 81 662 325 786 jszczygiel@scj.pl
7. Bóg niespodzianek
Data: 01.07.2017 | Autor: Redakcja Profeto
Bóg niespodzianek Drodzy współbracia i członkowie Rodziny Sercańskiej, ostatnio otrzymaliście wiele wiadomości: o sytuacji Zgromadzenia po nominacji na biskupa ks.
Bóg niespodzianek Drodzy współbracia i członkowie Rodziny Sercańskiej, ostatnio otrzymaliście wiele wiadomości: o sytuacji Zgromadzenia po nominacji na biskupa ks. Heinera Wilmera, list zwołujący XXIV Kapitułę Generalną, list Komisji Przygotowawczej, list na „pożegnanie” ks. Wilmera itd. Jednostki Zgromadzenia weszły na własną drogę przygotowań do Kapituły. Wszystko to niesie ryzyko, że nasza pamięć o Uroczystości Najświętszego Serca Pana Jezusa ulegnie zaćmieniu. Chcemy dowartościować tę okoliczność, aby w tym szczególnym momencie życia Zgromadzenia skoncentrować się na tym, co stanowi nasze korzenie. Bóg niespodzianek „Nasz Bóg jest Bogiem niespodzianek”, powiedział Papież Franciszek właśnie w Niedzielę Wielkanocną. Nominacja ks. Wilmera na biskupa Hildesheim i wypływające z tego faktu konsekwencje dla Zgromadzenia, mają bez wątpienia charakter niespodzianki. Po początkowym i miłym zdumieniu, wydarzenie to zaczęło jawić się jako coś nieoczekiwanego. Również i nam, członkom Zarządu Generalnego, każdy kolejny dzień ukonkretniał to, co te wydarzenia ze sobą niosą: objęcie urzędu Przełożonego Generalnego, odwołanie Konferencji Generalnej w Manili, zwołanie XXIV Kapituły Generalnej na dzień 14 lipca 2018 roku, odbywanie się kapituł w Jednostkach. Wielu musiało zmodyfikować swój własny program, wielu podjęło nieprzewidziane prace, wszyscy zostali poproszeni o specjalną modlitwę. „Boże niespodzianki pomagają nam zdać sobie sprawę z tego, że wszystkie nasze plany, wszystkie nasze myśli i wiele spraw upada wobec żywego Słowa Boga, wobec Słowa żyjącego, wobec Żyjącego Boga”, uczy nas dalej Papież Franciszek. Oto wyzwanie: co dostrzegamy w tym „dzisiaj” Zgromadzenia: banalną niespodziankę, „wypadek”, który należy naprawić tak szybko, jak to możliwe? Czy raczej jesteśmy otwarci na przyjęcie tej chwili jako niespodzianki ze strony Boga, jako „żywe słowo”, które Bóg nam przekazuje, abyśmy mogli rozpoznać nasze życie i misję jako zakonników sercanów właśnie w tym nieoczekiwanym, nie wybranym przez nas momencie? Ostatni numer naszych Konstytucji, bardziej niż konkluzją jest zaproszeniem do przemierzania drogi: „Jesteśmy zobowiązani do reflektowania i wyrażenia na nowo jego misji, form obecności i świadectwa (…) na przyjęcie Bożego dzisiaj” (Konst. 147). My, jako Zarząd Generalny jesteśmy przekonani, że w tych wyjątkowych okolicznościach Bóg wzywa nas do dalszego wzrastania charyzmatycznego. Wzrost taki jest obowiązkiem wszystkich członków Zgromadzenia, ponieważ charyzmat istnieje i utrzymuje się w takim stopniu, w jakim jest realizowany i wzbogacany w naszym indywidualnym życiu, a także, i to tym bardziej, w naszym życiu komunii. Dlatego za miesiąc będziemy odbywać Kapitułę Generalną będącą organizmem, w którym jesteśmy wezwani, aby rozpoznawać ścieżki, którymi Pan chce, abyśmy kroczyli, w wierności dla otrzymanego daru. Znak synodalności Jak odbywać Kapitułę? „Droga synodalności jest tą, jakiej Bóg oczekuje od Kościoła trzeciego tysiąclecia” - odpowiada Papież. Będąc już blisko naszej drogi Zgromadzenia, proponujemy lekturę dokumentu Stolicy świętej: „Synodalność w życiu i misji Kościoła” jako pogłębienie i zachęta do zwrócenia uwagi na podstawowy element naszego bytu: wspólnoty życia konsekrowanego „mogą zaoferować znaczące doświadczenia w artykulacji aspektu synodalnego życia w komunii i dynamik rozeznania wspólnotowego w nich wprowadzonych, a także bodźców w poszukiwaniu nowych dróg ewangelizacji”. Oby nasza Kapituła Generalna mogła stać się takim doświadczeniem i świadectwem: słuchać, rozeznawać, wybierać, decydować, planować myśląc i czując się Zgromadzeniem, realizując nie tylko swą własną odpowiedzialność, ale przede wszystkim odpowiedzialność wszystkich w poszukiwaniu dobra wspólnego, co oddaje nas na służbę Kościoła i świata. Zakorzenieni w komunii Przeżywanie Kapituły generalnej pod znakiem synodalności będzie możliwe tylko wtedy, gdy współodpowiedzialność stanie się responsum , czyli odpowiedzią na prawdziwą niespodziankę, którą ujawnia nam rana otwartego Serca: rzeczywistość komunii miłości Trzech Osób Boskich; ona staje się „źródłem, formą i celem synodalności”. W znaku Sint unum nasz Założyciel O. Dehon często mówi o Zgromadzeniu jako „notre Œuvre”, „nasze Dzieło”. Nie chce przez to powiedzieć, że Zgromadzenie jest rezultatem rąk ludzkich, a wręcz przeciwnie: O. Dehon zawsze szukał i znajdował znaki boskiego pochodzenia Zgromadzenia. Miał jasną świadomość komunii całego Zgromadzenia. Ta komunia była zatem darem, którego on swoim zaangażowaniem pragnął strzec, szczególnie w trudnych czasach (jak na przykład po wydaleniu współbraci z Francji lub sto lat temu, podczas i po pierwszej wojnie światowej). Ten przystanek w życiu Zgromadzenia będzie głębokim doświadczeniem komunii w służbie misji, jeśli zawierzymy się Sercu Zbawiciela, źródłu komunii, jako uczniowie posłuszni i radośni. Prosimy was, abyście modlili się za Kapitułę Generalną, aby Duch Jezusa pomógł nam patrzeć w przyszłość, aby być odważnymi i wolnymi twórcami rzeczy nowych i abyśmy mieli umysły i serca otwarte na potrzeby Kościoła i świata . ks. Carlos Enrique Caamaño Martín SCJ Przełożony Generalny i Jego Rada
8. Serce, które tak bardzo umiłowało
Data: 24.06.2017 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Serce, które tak bardzo umiłowało Księże Doktorze, w tym roku mija 250 lat od ustanowienia liturgicznego święta Najświętszego Serca Pana Jezusa.
Serce, które tak bardzo umiłowało Księże Doktorze, w tym roku mija 250 lat od ustanowienia liturgicznego święta Najświętszego Serca Pana Jezusa. Jakie były okoliczności tamtego wydarzenia i co zmieniły w polskiej pobożności? Korzenie tego święta sięgają wydarzeń, które miały miejsce w latach 1673-1689, kiedy to w klasztorze sióstr wizytek w Paray-le-Monial we Francji, jedna z sióstr – św. Małgorzata Maria Alacoque otrzymała szereg objawień Najświętszego Serca Jezusowego. Pan Jezus zechciał objawić jej prawdę o swojej odwiecznej miłości do każdego człowieka, wskazując na swoje Serce – źródło tej miłości. W tzw. wielkim objawieniu mającym miejsce najprawdopodobniej w oktawie Bożego Ciała w 1675 r. Zbawiciel zażądał od niej, by rozpoczęła starania o zatwierdzenie w Kościele liturgicznego święta ku czci Jego Najświętszego Serca. 90 lat później, w dniu 6 lutego 1765 r., papież Klemens XIII podpisał dekret „Instantibus” wydany przez Kongregację Obrzędów, która odpowiadając na prośbę wyrażoną przez biskupów polskich w „Memoriale” z 1764 r., pozwoliła na obchodzenie liturgicznego święta ku czci Bożego Serca w piątek po oktawie Bożego Ciała, zatwierdzając jednocześnie formularz mszalny i oficjum brewiarzowe. Warto podkreślić tutaj ogromne zaangażowanie Kościoła w Polsce oraz naszych władców w kwestii starań o ustanowienie tego święta. Są one wyrazem rozwijającej się już wtedy pobożności Serca Jezusowego. Dzięki oficjalnemu zatwierdzeniu święta rozwinęła się ona jeszcze bardziej. Czy w innych krajach Serce Pana Jezusa też jest czczone tak powszechnie jak w Polsce? Historia kultu Najświętszego Serca Jezusowego jest bardzo bogata i obejmuje swoim zakresem wiele krajów na wszystkich kontynentach. Jeszcze przed oficjalnym zatwierdzeniem kultu rozwijał się on np. w formie bractw poświęconych Bożemu Sercu lub też poprzez teksty liturgiczne zatwierdzane przez poszczególnych biskupów. Do jego rozwoju przyczynił się znacząco o. Mateo Crawley-Boevey ze Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa i Maryi, który szerzył dzieło intronizacji Najświętszego Serca Jezusowego. Pod sztandarami Bożego Serca walczono w obronie wiary katolickiej (np. w Meksyku, Wandei, Hiszpanii). Wprawdzie w ostatnich latach pobożność ta w wielu krajach osłabła, mamy jednak dowody, które świadczą o tym, że są miejsca, w których się ona ponownie odradza. Świadczą o tym choćby Światowe Kongresy Najświętszego Serca Jezusowego (np. w Limie w 2013 r.), uroczysty akt poświęcenia Kolumbii Najświętszemu Sercu Jezusowemu dokonany w 2008 r. przez Episkopat i prezydenta, czy odnawiająca się pobożność ludowa. Wspomnieliśmy już, że oddawanie czci Najświętszemu Sercu Jezusa miało swój początek jeszcze przed objawieniami, jakie otrzymała św. Małgorzata Maria Alacoque. Gdzie doszukiwać się więc początków owego kultu? Jeśli chcemy odnaleźć początki kultu Najświętszego Serca Jezusowego, musimy sięgnąć do najważniejszego źródła, jakim jest Pismo Święte. To tutaj odnajdujemy liczne teksty o miłości Boga do człowieka. Stary Testament określa tę miłość jako pełną miłosierdzia, mocy i poświęcenia (por. Oz 11,1.3-4; 14,5-6; Iz 49,14-15; Pnp 8,6). Starotestamentalne obrazy przedstawiające przebaczającą, czułą, wierną i cierpliwą miłość Boga stanowią zapowiedź jeszcze większej miłości, której objawieniem jest Jezus Chrystus, obiecany Zbawiciel. W Nowym Testamencie odnajdujemy przede wszystkim przykład miłości, jaki daje nam sam Jezus. Jego dobroć i miłość okazywana każdemu człowiekowi, szczególnie temu najbardziej potrzebującemu, a zwłaszcza dokonane dzieło zbawienia są odblaskiem i żywym dowodem miłości Jego Ojca. Przejmujące tego przykłady odnajdujemy w szczególności w przebaczeniu ofiarowanym grzesznikom. Trudno przytaczać tutaj wszystkie teksty nowotestamentalne mówiące o miłości Boga, nie możemy jednak nie wspomnieć o dwóch najistotniejszych. Pierwszym z nich jest tekst z Ewangelii wg św. Mateusza, w którym Jezus po modlitwie uwielbienia skierowanej do Ojca za to, że objawia prawdę o Sobie maluczkim, wypowiada znamienne słowa zapraszające nas do zjednoczenia się z Nim, wskazując jednocześnie na swoje Serce. „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych” (Mt 11,28-29). Drugi bardzo istotny tekst uświadamia nam prawdę, że kult Najświętszego Serca Jezusowego rodzi się z kontemplacji Zbawiciela na krzyżu. Ewangelista Jan jako jedyny opisuje przebicie boku Jezusa Chrystusa. Chociaż dotyczy ono martwego już ciała Jezusa, przypisuje mu ogromne znaczenie. Oto ten znamienny fragment: „Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda” (J 19,33-34). „Twoje serce zostało zranione, abyśmy patrząc na ranę widzialną, dostrzegli niewidzialną ranę miłości. Rana cielesna wskazuje na ranę duchową” – czytamy w jednej z modlitw brewiarzowych. Jak należy rozumieć ten fragment? Ten piękny tekst stanowi niemal dosłowny cytat z dzieła „Vita mystica”, przypisywanego św. Bonawenturze. Wskazuje on na głębokie rozdarcie, jakie zachodzi pomiędzy miłością ofiarowaną człowiekowi przez Boga, a grzechem, który jest jej zaprzeczeniem i faktycznym odrzuceniem. Pomimo tego rozdarcia Bóg nie przestaje kochać człowieka miłością bezwarunkową i bezinteresowną. Jej symbolem i potwierdzeniem jest właśnie przebity bok Zbawiciela i Jego otwarte włócznią Serce. Rozpoczął się czerwiec i chyba we wszystkich kościołach śpiewana jest Litania do Serca Pana Jezusa. Kiedy powstała ta modlitwa i o czym mówią nam jej poszczególne wezwania? Litania do Najświętszego Serca Pana Jezusa jest jedną z najbardziej znanych i lubianych form pobożności Bożego Serca. Jej początki sięgają drugiej połowy XVII w. Wezwania litanii swoje źródło mają w Piśmie Świętym. Zostały one podzielone na trzy grupy. Pierwszą stanowi siedem wezwań kierujących naszą myśl na relację Jezusa względem Boga Ojca i Ducha Świętego. Kolejnych dziewięć (poczynając od „Serce Jezusa, gorejące ognisko miłości”) odwołuje się do bogactwa i głębi kryjącej się w Bożym Sercu. Trzecia grupa (17 wezwań, poczynając od „Serce Jezusa, z którego pełni wszyscyśmy otrzymali”) kieruje naszą myśl na relację Jezusa Chrystusa do ludzi. Każde z wezwań litanii poprzedza zwrot: „Serce Jezusa”, który odnosi się do całej osoby wcielonego Syna Bożego, kładąc akcent na tajemnicę Jego miłości do człowieka. Kiedy mówimy „Serce Jezusa”, mamy bowiem na myśli nie tylko ludzkie Serce Zbawiciela, ale również całą Jego Osobę: Jego życie wewnętrzne, Jego myśli i Jego uczucia. W swoich książkach pisze Ksiądz o duchowości Bożego Serca. Na czym ona polega? Czy może być bliska i zrozumiała dla każdego człowieka? Każdy z nas potrzebuje żyć w perspektywie miłości Bożej. Bez niej tracimy siły witalne i nadzieję, która pozwala nam wzrastać i czynić dobro wokół siebie. Duchowość Bożego Serca przypomina nam najważniejszą prawdę wiary chrześcijańskiej: Bóg kocha nas miłością bezinteresowną. Jesteśmy zaproszeni, aby w swoim życiu odwzajemniać miłość, jaką zostaliśmy umiłowani przez Stwórcę. Możemy to czynić nie tylko przez akty miłości czy różne formy pobożności. Jak podpowiada nam św. Jan Apostoł w swoim pierwszym liście, doskonałą odpowiedzią na miłość Boga jest miłowanie Go w drugim człowieku. Otwierając się na dary Ducha Świętego, wynagradzamy za brak miłości i za grzechy, które ranią Boże Serce. Powinniśmy to czynić zawsze w jedności z Jezusem, by Bóg Ojciec mógł w nas odnaleźć oblicze swojego umiłowanego Syna. Zrozumiałym jest, że oddajemy cześć Jezusowi jako Pasterzowi, Odkupicielowi, Mistrzowi. Dlaczego Serce Zbawiciela jest przedmiotem kultu? Serce w Piśmie Świętym jest obrazem całego człowieka. To sercu Biblia przypisuje zdolności poznawcze, pragnienia, ono jest źródłem życia uczuciowego i w nim dokonują się decyzje dotyczące wyborów życiowych i woli człowieka. Jest ono także symbolem miłości. Jezus wskazując na swoje Serce, uświadamia nam, że każdy człowiek, bez względu na pochodzenie, stan materialny czy sytuację moralną, jest kochany przez Boga, który chce dla niego szczęścia. Warto pamiętać o tym, że oddając cześć Najświętszemu Sercu Jezusa uwielbiamy miłość Boga objawioną w drugiej Osobie Trójcy Przenajświętszej. Kiedy więc mówimy „Serce Jezusa”, zawsze mamy na myśli całego Jezusa, który kocha nas jednocześnie miłością boską i ludzką. Postarajmy się więc odpowiadać na tę miłość Bożą naszymi czynami. Bóg zapłać za rozmowę. rozmawiała Agnieszka Wawryniuk Z okazji jubileuszu 250-lecia kultu Najświętszego Serca Pana Jezusa na rynek wydawniczy trafiła książka pt. „Odnaleźć miłość Boga w Sercu Jezusa. Poradnik dla czcicieli Serca Jezusowego” autorstwa ks. Leszka Poleszaka. Jest ona praktycznym przewodnikiem po nabożeństwie do Najświętszego Serca Jezusowego. Oprócz wiadomości na temat duchowości Bożego Serca możemy w niej znaleźć także niektóre formy modlitwy do Serca Jezusowego, takie jak: godzinki, litania, koronka, akty wynagrodzenia i poświęcenia się Najświętszemu Sercu Jezusa. Ta niespełna 90-stronicowa książeczka ukazała się nakładem Wydawnictwa Dehon. Źródło: Echo Katolickie , numer 25 (1042) 18-24 czerwca 2015 r., s. 17
9. Obietnice Serca Jezusowego
Data: 04.07.2016 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Obietnice Serca Jezusowego Nie tylko bowiem zawiera w sobie liczne obietnice skierowane do czcicieli Boskiego Serca Zbawiciela, ale również ich zakres nie ogranicza się jedynie do jakiegoś drugorzędnego aspektu życia, lecz dotyka samej istoty życia…
Obietnice Serca Jezusowego Nie tylko bowiem zawiera w sobie liczne obietnice skierowane do czcicieli Boskiego Serca Zbawiciela, ale również ich zakres nie ogranicza się jedynie do jakiegoś drugorzędnego aspektu życia, lecz dotyka samej istoty życia chrześcijańskiego, gwarantując niejako osiągnięcie jego celu, którym jest zjednoczenie z Bogiem. Już samo Boskie pochodzenie obietnic Najświętszego Serca, zagwarantowanych autorytetem Zbawiciela, stawia nas przed faktem wyjątkowym. Jezus sam zapewnia św. Małgorzatę Marię Alacoque: „Ja jestem Odwieczną Prawdą, która nie może zawieść. (…) Jestem wierny w moich obietnicach”. W jednym z listów św. Małgorzata Maria stwierdza, że kult Najświętszego Serca „(…) ma na celu odnowienie w duszach skutków Odkupienia, czyniąc z tego Najświętszego Serca jakby drugiego Pośrednika pomiędzy Bogiem i ludźmi”. W miarę rozpowszechniania się nabożeństwa do Najświętszego Serca Pana Jezusa doszło do wyodrębnienia „obietnic” Pana Jezusa. Zostały one zebrane z pism św. Małgorzaty Marii Alacoque. Trudno precyzyjnie ustalić, w jaki sposób i kiedy przyjęły one taką formę, w jakiej dziś są powszechnie znane. Nie stanowią one w sensie ścisłym cytatów z pism św. Małgorzaty Marii, jednak bezpośrednio wypływają z jej duchowości, a niekiedy także słów. Bez wątpienia można być pewnym ich autentyczności. Pewne jest również to, że nie pojawiły się one przed XIX wiekiem. Obietnice w swej obecnej postaci zostały opublikowane w 1863 roku w Le Puy, niedaleko Paray-le-Monial. Swoją popularność zawdzięczają pobożności i gorliwości pewnego Amerykanina z Dayton (Ohio), który w 1882 roku wydrukował jedenaście obietnic na obrazkach Najświętszego Serca. Do 1885 roku ukazały się one aż w 138 językach. Ostatecznie ustalono liczbę dwunastu obietnic, które znajdują swoje odzwierciedlenie w pismach św. Małgorzaty Marii. Oto ich najbardziej znana postać: Dam im wszystkie łaski, potrzebne im w ich stanie. Zgoda i pokój będą panowały w ich rodzinach. Będę sam ich pociechą we wszelkich smutkach i utrapieniach. Będę ich najbezpieczniejszą ucieczką w życiu, a szczególnie w godzinę śmierci. Będę błogosławić wszystkim ich zamiarom i sprawom. Grzesznicy znajdą w mym Sercu źródło i morze niewyczerpanego miłosierdzia Dusze oziębłe staną się gorliwymi. Dusze gorliwe szybko dostąpią doskonałości. Zleję błogosławieństwo na te domy, w których obraz mego Boskiego Serca będzie zawieszony i czczony. Kapłanom dam moc kruszenia serc najzatwardzialszych. Imiona osób, które rozpowszechniać będą nabożeństwo do mego Serca, będą w Nim zapisane i na zawsze w Nim pozostaną. Z nadmiernego miłosierdzia mego Serca obiecuję ci, że wszechmocna miłość tego Serca wszystkim przystępującym przez dziewięć z rzędu pierwszych piątków miesiąca do Komunii św. da ostateczną łaskę pokuty tak, że nie umrą w stanie Jego niełaski ani bez sakramentów św. i że Serce moje będzie dla nich bezpieczną ucieczką w godzinę śmierci. Właściwe rozumienie istoty obietnic Jezusa przekazanych św. Małgorzacie Marii, a przede wszystkim sens prawdziwego nabożeństwa i kultu Bożego Serca wyjaśnił w piękny i precyzyjny sposób Pius XII w encyklice Haurietis aquas. To miłość Boża staje w centrum kultu Serca Jezusowego, nie zaś prywatna korzyść posiłkowana przez pragnienie zadośćuczynienia warunkom określonym w obietnicach Boskiego Zbawiciela. „Nie ulega więc żadnej wątpliwości, że wierni oddając hołd Najświętszemu Sercu Jezusa czynią zadość, z całą pewnością, najpoważniejszemu obowiązkowi, jakim jest służenie Bogu, oddając równocześnie Stwórcy i Odkupicielowi siebie samych wraz ze wszystkim, co posiadają, a więc swoje najgłębsze uczucia i czyny. W ten sposób spełniają posłusznie przykazanie Boże: «Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją siłą» (Mk 12,30; Mt 22,37). Dzięki temu nabierają pewności, że do oddania czci Bogu skłania ich nie korzyść prywatna, mająca na oku ciało lub duszę, albo życie doczesne czy wieczne, lecz sam Bóg, któremu pragną służyć poprzez akty miłości, uwielbienia i dziękczynienia. Gdyby było inaczej, kult Najświętszego Serca Jezusowego nie zgadzałby się z istotną właściwością religii chrześcijańskiej, ponieważ człowiek nie czciłby na pierwszym miejscu miłości Bożej. Dlatego nie bez słuszności zarzuca się miłość własną i zbytnią troskę o siebie tym wszystkim, którzy ów najszlachetniejszy rodzaj pobożności fałszywie rozumieją i niewłaściwie praktykują. Niechże więc wszyscy będą przekonani, że w kulcie oddawanym Najświętszemu Sercu Jezusa nie są najważniejsze zewnętrzne przejawy pobożności, a znaczenie tego kultu nie wiąże się wyłącznie z określonymi dobrami, które Chrystus prywatnie obiecał. Obietnice te zostały dane w tym celu, by ludzie spełniając swoje zasadnicze obowiązki religijne, jakimi są miłość i zadośćuczynienie, odnieśli przez to jak największe korzyści duchowe”.
10. Litania do Najświętszego Serca Pana Jezusa
Data: 03.07.2016 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Litania do Najświętszego Serca Pana Jezusa Kyrie, elejson, Chryste, elejson, Kyrie, elejson. Chryste, usłysz nas! Chryste, wysłuchaj nas! Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.Synu, Odkupicielu Świata, Boże, zmiłuj się nad nami.
Litania do Najświętszego Serca Pana Jezusa Kyrie, elejson, Chryste, elejson, Kyrie, elejson. Chryste, usłysz nas! Chryste, wysłuchaj nas! Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.Synu, Odkupicielu Świata, Boże, zmiłuj się nad nami. Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami. Święta Trójco, Jedyny Boże, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, Syna Ojca Przedwiecznego, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, w łonie Matki-Dziewicy przez Ducha Świętego utworzone, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, ze Słowem Bożym istotowo zjednoczone, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, nieskończone majestatu, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, świątynio Boga, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, przybytku Najwyższego, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, domie Boży i bramo niebios, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, gorejące ognisko miłości, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, sprawiedliwości i miłości skarbnico, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, dobroci i miłości pełne, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, cnót wszelkich bezdenna głębino, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, wszelkiej chwały najgodniejsze, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, królu i zjednoczenie serc wszystkich, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, w którym są wszystkie skarby mądrości i umiejętności, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, w którym mieszka cała pełnia Bóstwa, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, w którym sobie Ojciec bardzo upodobał, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, z którego pełni wszyscyśmy otrzymali, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, odwieczne upragnienie świata, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, cierpliwe i wielkiego miłosierdzia, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, hojne dla wszystkich, którzy Cię wzywają, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, źródło życia i świętości, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, przebłaganie za grzechy nasze, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, zelżywością napełnione, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, dla nieprawości naszych starte, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, aż do śmierci posłuszne, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, włócznią przebite, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, źródło wszelkiej pociechy, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, życie i zmartwychwstanie nasze, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, pokoju i pojednanie nasze, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, krwawa ofiaro grzeszników, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, zbawienie ufających Tobie, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, nadziejo w Tobie umierających, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, rozkoszy wszystkich Świętych, zmiłuj się nad nami. Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie. Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie. Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami. Kapłan: Jezu cichy i pokornego Serca. Wszyscy: Uczyń serca nasze według Serca Twego. Kapłan: Módlmy się: Wszechmogący, wieczny Boże, wejrzyj na Serca najmilszego Syna swego i na chwałę i zadośćuczynienie, jakie w imieniu grzeszników Ci składa; daj się przebłagać tym, którzy żebrzą Twego miłosierdzia i racz udzielić przebaczenia w imię tegoż Syna swego, Jezusa Chrystusa, który z Tobą żyje i króluje na wieki wieków. Wszyscy: Amen
11. Serce Jezusa, zbawienie ufających Tobie, zmiłuj się nad nami
Data: 02.07.2016 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Serce Jezusa, zbawienie ufających Tobie, zmiłuj się nad nami Łk 19, 9-10 Na to Jezus rzekł do niego: «Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło».
Serce Jezusa, zbawienie ufających Tobie, zmiłuj się nad nami Łk 19, 9-10 Na to Jezus rzekł do niego: «Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło». (por. Łk 2, 29-31; Dz 4, 12) Miej ufność w Panu i postępuj dobrze (…) Powierz Panu swoją drogę i zaufaj Mu: On sam będzie działał (Ps 37, 3. 5). Człowiek spontanicznie szuka w swoim życiu oparcia, doświadczając nieustannie swojej niemocy i kruchości w pokonywaniu codziennych trudów. Podobne uczucie niemocy oraz potrzeba mocnego wsparcia rodzi się w dziedzinie najbardziej fundamentalnej, w perspektywie możliwości osiągnięcia zbawienia. Niestety ułomność ludzkiej natury nieustannie podważa w nas pewność osiągnięcia wiecznej szczęśliwości z Bogiem i sami dochodzimy do wniosku, że o własnych siłach staje się to niemożliwe. Pismo Św. w wielu miejscach ukazuje człowiekowi trwały fundament nadziei, który odnajduje w Bogu. Spocznij jedynie w Bogu, duszo moja, bo od Niego pochodzi moja nadzieja (Ps 62, 6). Pewność psalmisty niewątpliwie wypływa z faktu stałości i wierności Boga, której ludzkość od początku doświadczała w historii zbawienia: W Bogu jest zbawienie moje i moja chwała, skała mojej mocy, w Bogu moja ucieczka (Ps 62, 8). Owa wierność w szczególny sposób została ukazana w czynach i nauczaniu Jezusa Chrystusa. Zbawienie, które zostało ofiarowane każdemu człowiekowi z dobroci Boskiego Serca Jezusa jest dla niego najcenniejszym darem Boga - Miłości. To Jezus wychodzi naprzeciw człowiekowi, by go zapytać: „Czy chcesz?” Gdy spotyka się z życzliwą i pozytywną odpowiedzią, jak chociażby w przypadku Zacheusza, wtedy radość zbawienia staje się udziałem nie tylko człowieka, ale przede wszystkim samego Boga: Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło (Łk 2, 29-31). Czyż możemy zwątpić w miłość i dobroć takiego Boga?
12. Serce Jezusa, nadziejo w Tobie umierających, zmiłuj się nad nami
Data: 01.07.2016 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Serce Jezusa, nadziejo w Tobie umierających, zmiłuj się nad nami Doświadczył ich jak złoto w tyglu i przyjął ich jak całopalną ofiarę. W dzień nawiedzenia swego zajaśnieją i rozbiegną się jak iskry po ściernisku.
Serce Jezusa, nadziejo w Tobie umierających, zmiłuj się nad nami Doświadczył ich jak złoto w tyglu i przyjął ich jak całopalną ofiarę. W dzień nawiedzenia swego zajaśnieją i rozbiegną się jak iskry po ściernisku. Będą sądzić ludy, zapanują nad narodami, a Pan królować będzie nad nimi na wieki. Ci, którzy Mu zaufali, zrozumieją prawdę, wierni w miłości będą przy Nim trwali: łaska bowiem i miłosierdzie dla Jego wybranych. Tyt 3, 4-7 Gdy zaś ukazała się dobroć i miłość Zbawiciela, naszego Boga, do ludzi, nie ze względu na sprawiedliwe uczynki, jakie spełniliśmy, lecz z miłosierdzia swego zbawił nas przez obmycie odradzające i odnawiające w Duchu Świętym, którego wylał na nas obficie przez Jezusa Chrystusa, Zbawiciela naszego, abyśmy, usprawiedliwieni Jego łaską, stali się w nadziei dziedzicami życia wiecznego. (por. Hbr 10, 19-23; Ap 14, 13) Trudno jest nam wyobrazić sobie, co się rozgrywa na granicy pomiędzy życiem a śmiercią. Doświadczenie tych chwil jest niepowtarzalne i jedyne dla każdego człowieka, bez względu na pochodzenie, wyznawaną religię czy status społeczny. Na tej granicy dokonuje się dramat wyboru pomiędzy życiem z Bogiem i bez Boga, życiem wiecznym a śmiercią. Ten ostateczny wybór jest w dużej mierze uwarunkowany tym, jak przeżywaliśmy nasze życie i jak bliskie relacje łączyły nas z Bogiem. Pismo Św. wskazuje na tę prawdę w wielu miejscach: Dusze sprawiedliwych są w ręku Boga i nie dosięgnie ich męka. (…) Po nieznacznym skarceniu dostąpią dóbr wielkich, Bóg ich bowiem doświadczył i znalazł ich godnymi siebie. (…) W dzień nawiedzenia swego zajaśnieją i rozbiegną się jak iskry po ściernisku. Będą sądzić ludy, zapanują nad narodami, a Pan królować będzie nad nimi na wieki. (…) Łaska bowiem i miłosierdzie dla Jego wybranych (Mdr 3, 1-9). Księga Mądrości w bardzo trafny i wymowny sposób opisuje wielką troskę Boga o Jego wybranych, o sprawiedliwych, którzy złożyli w Nim całą ufność. Chociaż w oczach ludzi ich życie może zostać poczytane jako klęska, a ich śmierć za nieszczęście, zupełnie inaczej przedstawia się to w Bożej perspektywie w odniesieniu do wiecznej rzeczywistości. Całopalna ofiara ich życia, poniesione trudy i wyrzeczenia zostaną przez Ojca uznane za miłą Mu ofiarę i wynagrodzone wiecznym szczęściem zbawionych. Żaden człowiek nie jest w stanie przeniknąć myśli Pana i zrozumieć zamiarów Jego Opatrzności. Jedno jest jednak dostrzegalne gołym okiem dla człowieka kierującego się wiarą: Bóg rzeczywiście troszczy się o swoich wybranych, o tych, którzy Mu zawierzyli. Bez wątpienia będą oni mogli zawołać radośnie z głębi swych serc przed obliczem Najwyższego: W Tobie, mój Boże, mą ufność złożyłem i nie zawiodę się na wieki!
13. Serce Jezusa, zbawienie ufających Tobie, zmiłuj się nad nami
Data: 30.06.2016 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Serce Jezusa, zbawienie ufających Tobie, zmiłuj się nad nami Łk 19, 9-10 Na to Jezus rzekł do niego: «Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło».
Serce Jezusa, zbawienie ufających Tobie, zmiłuj się nad nami Łk 19, 9-10 Na to Jezus rzekł do niego: «Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło». (por. Łk 2, 29-31; Dz 4, 12) Miej ufność w Panu i postępuj dobrze (…) Powierz Panu swoją drogę i zaufaj Mu: On sam będzie działał (Ps 37, 3. 5). Człowiek spontanicznie szuka w swoim życiu oparcia, doświadczając nieustannie swojej niemocy i kruchości w pokonywaniu codziennych trudów. Podobne uczucie niemocy oraz potrzeba mocnego wsparcia rodzi się w dziedzinie najbardziej fundamentalnej, w perspektywie możliwości osiągnięcia zbawienia. Niestety ułomność ludzkiej natury nieustannie podważa w nas pewność osiągnięcia wiecznej szczęśliwości z Bogiem i sami dochodzimy do wniosku, że o własnych siłach staje się to niemożliwe. Pismo Św. w wielu miejscach ukazuje człowiekowi trwały fundament nadziei, który odnajduje w Bogu. Spocznij jedynie w Bogu, duszo moja, bo od Niego pochodzi moja nadzieja (Ps 62, 6). Pewność psalmisty niewątpliwie wypływa z faktu stałości i wierności Boga, której ludzkość od początku doświadczała w historii zbawienia: W Bogu jest zbawienie moje i moja chwała, skała mojej mocy, w Bogu moja ucieczka (Ps 62, 8). Owa wierność w szczególny sposób została ukazana w czynach i nauczaniu Jezusa Chrystusa. Zbawienie, które zostało ofiarowane każdemu człowiekowi z dobroci Boskiego Serca Jezusa, jest dla niego najcenniejszym darem Boga - Miłości. To Jezus wychodzi naprzeciw człowiekowi, by go zapytać: „Czy chcesz?” Gdy spotyka się z życzliwą i pozytywną odpowiedzią, jak chociażby w przypadku Zacheusza, wtedy radość zbawienia staje się udziałem nie tylko człowieka, ale przede wszystkim samego Boga: Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło (Łk 2, 29-31). Czyż możemy zwątpić w miłość i dobroć takiego Boga?
14. Serce Jezusa, krwawa ofiaro grzeszników, zmiłuj się nad nami
Data: 29.06.2016 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Serce Jezusa, krwawa ofiaro grzeszników, zmiłuj się nad nami Hbr 9, 26-28 Inaczej musiałby cierpieć wiele razy od stworzenia świata. A tymczasem raz jeden ukazał się teraz na końcu wieków na zgładzenie grzechów przez ofiarę z samego siebie.
Serce Jezusa, krwawa ofiaro grzeszników, zmiłuj się nad nami Hbr 9, 26-28 Inaczej musiałby cierpieć wiele razy od stworzenia świata. A tymczasem raz jeden ukazał się teraz na końcu wieków na zgładzenie grzechów przez ofiarę z samego siebie. A jak postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd, tak Chrystus raz jeden był ofiarowany dla zgładzenia grzechów wielu, drugi raz ukaże się nie w związku z grzechem, lecz dla zbawienia tych, którzy Go oczekują. (por. 1 P 1, 18-19; 1 J 2, 2; 1 Kor 5, 7) Jezus, przychodząc na świat i przybierając ludzką naturę, mówi do Ojca: Ofiary ani daru nie chciałeś, aleś Mi utworzył ciało; całopalenia i ofiary za grzech nie podobały się Tobie. Wtedy rzekłem: Oto idę – w zwoju księgi napisano o Mnie – abym spełniał wolę Twoją, Boże (Hbr 10, 5-7; por. Ps 40, 7-9). Celem wielu starotestamentalnych ofiar i darów było przybliżenie człowieka do Boga i przebłaganie Go za popełnione przez ludzi grzechy. Ofiary kadzielne, pokarmowe, ofiarowane zwierzęta, wreszcie starotestamentalna Pascha – złożony w ofierze baranek bez skazy, były niejako zapowiedzią innej ofiary, która zniosła wszystkie inne, dokonawszy się raz na zawsze. Tą ofiarą stał się Jednorodzony Syn Boży, o którym św. Jan Chrzciciel powiedział: Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata (J 1, 29). Ofiarując siebie samego w doskonałej ofierze Ojcu poprzez posłuszeństwo i uniżenie aż do śmierci i to śmierci krzyżowej, Jezus dokonał dzieła odkupienia grzeszników raz na zawsze, ponieważ w doskonały sposób złożył Bogu doskonałą i nieskazitelną ofiarę, nieskończenie przewyższającą zło i grzech, który w Adamie wszedł na świat. Stał się przez to nowym Adamem, Barankiem bez skazy, którego kości nie będą łamane – Ofiarą przebłagalną za nasze grzechy. Słuszną się okazała intuicja proroka Izajasza, który pod natchnieniem Ducha przepowiadał wydarzenia zbawcze: On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła nać chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie (Iz 53, 5). Jakże więc nie zachwycić się dobrocią Ojca, który w Sercu swojego Syna otwartym z miłości do nas, dał nam znak największej miłości. Zadziwienie taką miłością, która nie waha się oddać życia za grzesznika, nie żądając w zamian nawet wdzięczności, winno spontanicznie wyrywać się z naszych serc. Tym bardziej, gdy uświadomimy sobie ów tragiczny sposób, w jaki się owa ofiara dokonuje. Wówczas dostrzegając ogrom daru, wielbić będziemy Boga za dar Boskiego Serca Jezusa.
15. Serce Jezusa, pokoju i pojednanie nasze, zmiłuj się nad nami
Data: 30.06.2016 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Serce Jezusa, pokoju i pojednanie nasze, zmiłuj się nad nami W swym ciele pozbawił On mocy Prawo przykazań, wyrażone w zarządzeniach, aby z dwóch rodzajów ludzi stworzyć w sobie jednego nowego człowieka, wprowadzając pokój, i w ten sposób jednych,…
Serce Jezusa, pokoju i pojednanie nasze, zmiłuj się nad nami W swym ciele pozbawił On mocy Prawo przykazań, wyrażone w zarządzeniach, aby z dwóch rodzajów ludzi stworzyć w sobie jednego nowego człowieka, wprowadzając pokój, i w ten sposób jednych, jak i drugich znów pojednać z Bogiem, w jednym Ciele przez krzyż, w sobie zadawszy śmierć wrogości. A przyszedłszy zwiastował pokój wam, którzyście daleko, i pokój tym, którzy blisko, bo przez Niego jedni i drudzy w jednym Duchu mamy przystęp do Ojca. (por. J 20, 19-23; Kol 3, 15) Aby dobrze zrozumieć litanijne wezwanie Serce Jezusa, pokoju i pojednanie nasze musimy przypomnieć sobie kilka informacji o miejscu, w którym Izraelici oddawali cześć Bogu – o świątyni jerozolimskiej. Wiemy dobrze, że jako wybrańcy Boga oddawali Mu hołd w świątyni wybudowanej przez Salomona. Choć miał do niej wstęp każdy: wierzący i niewierzący, Izraelita i obcy, mężczyźni i kobiety, to jednak świątynia była podzielona na kilka części, które przeznaczone były dla poszczególnych grup ludzi. Powszechny dostęp był możliwy jedynie do tzw. dziedzińca pogan, dziedzińca zewnętrznego i największego świątyni, z którego wejście do części bardziej wewnętrznych było zarezerwowane jedynie dla wyznawców Jahwe. Ale i oni nie mogli wejść do samego centrum świątyni, do miejsca zwanego Święte Świętych, do Sanktuarium, do którego jedynie raz w roku mógł wejść najwyższy kapłan, by złożyć ofiarę kadzenia. Część zewnętrzna świątyni oddzielona była od wewnętrznej murem, którego nie wolno było przekraczać poganom (dla Izraelitów poganami byli także wyznawcy innych religii). Miejsce najświętsze chronione było przez specjalną kotarę – zasłonę Przybytku. Święty Paweł w sposób bardzo trafny określa posłannictwo Jezusa: On bowiem jest naszym pokojem. On, który obie części ludzkości uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur – wrogość (Ef 2, 14). Jezus – Książę Pokoju – przyszedł na świat, by wprowadzić pokój, by przywrócić zgodę i każdego człowieka na nowo pojednać z Bogiem. Dzięki ofierze z Jego życia każdy z nas odzyskał śmiały dostęp do Ojca. Nie ma już muru, który rezerwował dojście do miejsca obecności Boga jedynie dla wybranych. Także zasłona Przybytku – według świadectwa Ewangelistów – w momencie śmierci Jezusa rozdarła się na dwie części, odsłaniając miejsce najświętsze świątyni. Od tej pory Bóg Ojciec zapragnął, byśmy dostrzegali Jego najpełniejszą obecność nie w specjalnie wybranym miejscu, ale w osobie Jego Syna, w Jezusie Chrystusie. Jak więc nie przyjąć z radością owego nowego charakteru relacji pomiędzy Bogiem a ludźmi? Jak nie przyjąć wielkanocnego daru pokoju, który Chrystus ofiaruje każdemu, kogo spotka? Oto źródło nadziei i siła do pokonania trudności: Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka! (J 14, 27) Jam zwyciężył świat (J 16, 33).
16. Serce Jezusa, źródło wszelkiej pociechy, zmiłuj się nad nami
Data: 26.06.2016 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Serce Jezusa, źródło wszelkiej pociechy, zmiłuj się nad nami 2 Tes 2, 16-17 Sam zaś Pan nasz Jezus Chrystus i Bóg, Ojciec nasz, który nas umiłował i przez łaskę udzielił nam nie kończącego się pocieszenia i dobrej nadziei, niech pocieszy serca wasze…
Serce Jezusa, źródło wszelkiej pociechy, zmiłuj się nad nami 2 Tes 2, 16-17 Sam zaś Pan nasz Jezus Chrystus i Bóg, Ojciec nasz, który nas umiłował i przez łaskę udzielił nam nie kończącego się pocieszenia i dobrej nadziei, niech pocieszy serca wasze i niech utwierdzi we wszelkim czynie i dobrej mowie! (por. J 15, 26-27; 2 Kor 1, 3-5) W jednej z najbardziej uroczystych wypowiedzi zapisanych przez Ewangelistów Jezus mówi o sobie jako Źródle wody żywej: Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie – niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzekło Pismo: Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza (J 7, 37). Woda żywa Żydom kojarzyła się zawsze z wielkim bogactwem. Już samo określenie „żywa” wskazywało na to, że niosła w sobie życie, była zdatna do picia, co na terenach pustynnych, gdzie często istniał problem z dostępem do wody, było rzeczywiście nieocenionym skarbem. Jezus wypowiada powyższe słowa w świątyni jerozolimskiej w dniu, w którym dokonywano rytualnego obrzędu z wodą, która – zgodnie z przepowiednią proroka Ezechiela (Ez 47) – w czasach mesjańskich miała obficie wypłynąć ze świątyni. Jezus porównuje siebie jednak do czegoś więcej niż do samej wody – mówi o sobie jako Źródle, z którego owa woda wypływa bez ograniczeń. Do takiego Źródła każdy może podejść, by zaczerpnąć i pić: Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie – niech przyjdzie do Mnie i pije! (J 7, 37) Czy jednak chodzi tutaj o sam skarb ożywiającej wody? Jan Ewangelista, który zwykle w wydarzeniach na pierwszy rzut oka zwyczajnych potrafi dostrzec dzieła zbawcze, przesiąknięte obecnością Boga, również w tej wypowiedzi Jezusa zauważa coś o wiele bardziej doniosłego. Jezus mówi tu o Duchu, którego pośle uczniom po swoim zmartwychwstaniu: Duch bowiem jeszcze nie był dany, ponieważ Jezus nie został jeszcze uwielbiony (J 7, 39). Duch Święty staje się nieskończonym i niewyczerpanym źródłem pocieszenia, jakie z dobroci Boskiego Serca Chrystusa zostało podarowane ludziom. Dlaczego jednak pocieszenia? Duch Święty jest Pocieszycielem, który daje nadzieję i utwierdza serca we wszelkim dobrym czynie i dobrej mowie – jak przypomina św. Paweł – by w trudach zmierzania do Boga ścieżkami wiary, nie ulec zniechęceniu czy ospałości. Wszystko to wypływa z bezinteresownej miłości Boga Ojca, która wyraża się w sposób najpełniejszy w Jego Jednorodzonym Synu, Jezusie Chrystusie.
17. Serce Jezusa, włócznią przebite, zmiłuj się nad nami
Data: 25.06.2016 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Serce Jezusa, włócznią przebite, zmiłuj się nad nami J 19, 32-34 Przyszli więc żołnierze i połamali golenie tak pierwszemu, jak i drugiemu, którzy z Nim byli ukrzyżowani.
Serce Jezusa, włócznią przebite, zmiłuj się nad nami J 19, 32-34 Przyszli więc żołnierze i połamali golenie tak pierwszemu, jak i drugiemu, którzy z Nim byli ukrzyżowani. Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda. (por. J 20, 20) Ewangeliczne opisy ostatnich chwil życia Jezusa są bardzo oszczędne w słowach. Wszyscy Ewangeliści z wyjątkiem św. Jana kończą relację z wydarzeń Golgoty opisem śmierci Chrystusa i Jego złożeniem do grobu. Jedynie św. Jan swoim przenikliwym miłosnym spojrzeniem dostrzega szczegół z pozoru nieistotny, który jednak świadczy o wielkiej nadziei i wypełnieniu starotestamentalnej zapowiedzi proroka Zachariasza: Będą patrzeć na tego, którego przebili (Za 12, 10). Umiłowany Uczeń głosi prawdę o wydarzeniu, którego sam doświadczył. Opisuje przebicie Boku Jezusa: Przyszli więc żołnierze (…) Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda (J 19, 32-34). Oto tajemnica miłości, oto objawienie miłości Boskiego Serca Zbawiciela. Nawet po swojej śmierci Jezus nie przestaje się dawać w miłości. Pozwala otworzyć włócznią swój Bok, byśmy dostrzegli Jego Serce – Źródło miłości. Czyż nie jest wymowne to, że z otwartego Boku i przebitego włócznią Serca od razu wypłynęła krew i woda? Ta krew i woda są symbolami kolejnych darów miłości Bożego Serca: krew – symbolizuję Eucharystię, żywą pamiątkę zbawczej ofiary krzyża; woda – jest symbolem sakramentu chrztu i daru Ducha Świętego, którego otrzymają wierzący w Jezusa. Krew wyraża ponadto rzeczywistą ofiarę niepokalanego Baranka złożoną za zbawienie świata, woda zaś – płodność duchową tej ofiary. Przebicie Boku Zbawiciela staje się ostatnim objawieniem miłości. Jest ono dla św. Jana tak ważne, że potwierdza je specjalnym zapewnieniem o prawdziwości tego wydarzenia: Zaświadczył to ten, który widział, a świadectwo jego jest prawdziwe. On wie, że mówi prawdę, abyście i wy wierzyli. Stało się to bowiem, aby się wypełniło Pismo: Kość Jego nie będzie złamana. I znowu na innym miejscu mówi Pismo: Będą patrzeć na Tego, którego przebili (J 20, 35-37). Spróbujmy wraz ze św. Janem w otwartym Boku Ukrzyżowanego zobaczyć znak miłości, która poprzez całkowity dar z siebie samej na nowo stwarza człowieka według Boga.
18. Serce Jezusa, aż do śmierci posłuszne, zmiłuj się nad nami
Data: 24.06.2016 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Serce Jezusa, aż do śmierci posłuszne, zmiłuj się nad nami Cechą charakterystyczną teologii Nowego Testamentu jest ukazywanie człowiekowi Wszechmogącego Boga, który uniża się niewyobrażalnie przyjmując postać Wcielonego Słowa – Umiłowanego Syna…
Serce Jezusa, aż do śmierci posłuszne, zmiłuj się nad nami Cechą charakterystyczną teologii Nowego Testamentu jest ukazywanie człowiekowi Wszechmogącego Boga, który uniża się niewyobrażalnie przyjmując postać Wcielonego Słowa – Umiłowanego Syna Bożego. Motywem przewodnim i fundamentalną zasadą życia Jezusa staje się zasada bezgranicznego posłuszeństwa Ojcu. Już sam fakt Wcielenia jest utożsamiany ze słowami psalmu, przypisywanymi Jezusowi: Oto przychodzę; w zwoju księgi o mnie napisano: jest moją radością, mój Boże, czynić Twoją wolę (Ps 40, 8-9). Oto idę – w zwoju księgi napisano o Mnie – abym spełniał wolę Twoją, Boże (Hbr 10, 7). Te słowa wyrażają najgłębsze przeświadczenie Jezusa, że jedynie w posłuszeństwie Bogu – Najlepszemu Ojcu należy szukać możliwości doskonałego rozwoju siebie, zgodnie z Bożym planem dobroci i miłości wobec każdego człowieka. Posłuszeństwo Jezusa nie może być jednak rozpatrywane jedynie w charakterze czynu moralnego. Staje się ono bowiem czymś o wiele większym. Dzięki posłuszeństwu Syna Bożego ludzkość weszła w nową relację z Bogiem. Jak przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wszyscy stali się grzesznikami, tak przez posłuszeństwo Jednego wszyscy staną się sprawiedliwymi (Rz 5, 19). Całe ziemskie życie Jezusa jest przesiąknięte pragnieniem pełnienia woli Ojca. Jezus chce przebywać w tym, co do Niego należy; czyni dzieła, które od Ojca pochodzą; przekazuje to, co Mu Ojciec objawił – bowiem jak sam mówi: Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło (J 4, 34). Posłuszeństwo stało się więc Jego najbardziej charakterystyczną cnotą i wyznacznikiem Jego posłannictwa. W tej perspektywie ofiara życia Bożego Syna, którą złożył Ojcu na drzewie krzyża, nabrała mocy zbawczej, stając się antidotum i lekarstwem na pierworodny grzech nieposłuszeństwa pierwszych rodziców. Dziękując za dar Serca Jezusa posłusznego aż do śmierci, prośmy Boga Ojca o dar światłego rozeznania woli Bożej i pełnienia jej ochotnym sercem.
19. Serce Jezusa, dla nieprawości naszych starte, zmiłuj się nad nami
Data: 23.06.2016 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Serce Jezusa, dla nieprawości naszych starte, zmiłuj się nad nami Lecz On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie.
Serce Jezusa, dla nieprawości naszych starte, zmiłuj się nad nami Lecz On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie. Wszyscyśmy pobłądzili jak owce, każdy z nas się obrócił ku własnej drodze, a Pan zwalił na Niego winy nas wszystkich. Dręczono Go, lecz sam się dał gnębić, nawet nie otworzył ust swoich. Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją, tak On nie otworzył ust swoich. 1 P 2, 24-25 On sam, w swoim ciele poniósł nasze grzechy na drzewo, abyśmy przestali być uczestnikami grzechów, a żyli dla sprawiedliwości – Krwią Jego ran zostaliście uzdrowieni. Błądziliście bowiem jak owce, ale teraz nawróciliście się do Pasterza i Stróża dusz waszych. (por. Mt 27, 26-31) Pewnie nie raz zadaliśmy sobie pytanie o przyczynę tak wielkich cierpień, które spadły na Jezusa. Różne mogą być na to pytanie odpowiedzi. Jezus wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, których do końca umiłował, stał się prawdziwym Mężem boleści, Człowiekiem odrzuconym przez społeczeństwo, jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa, wzgardzony tak, że mieliśmy Go za nic (Iz 53, 3). Trudno jest zrozumieć cierpienie i śmierć Jezusa, a nawet staje się to niemożliwe, jeśli w naszych rozważaniach zabraknie tego, co stanowiło jej najgłębszy motyw. Trudno jest zrozumieć śmierć Jezusa bez bezgranicznej i bezinteresownej miłości, miłości do końca; miłości, która stała się aż Osobą – bo Bóg jest Miłością (1 J 4, 8). Boskie Serce Jezusa zostało starte dla naszych nieprawości, ponieważ On sam – Jezus, Bóg z nami – tak zechciał. To On sam się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści, a myśmy Go za skazańca uznali, chłostanego przez Boga i zdeptanego (Iz 53, 4). Uniżenie Jezusa jest niewyobrażalne. Jego motyw wypływa z pragnienia wykonania do końca, zaplanowanego od wieków przez najlepszego Ojca, dzieła odkupienia człowieka. Najświętsza Krew Zbawiciela stała się zapłatą naszego zbawienia: On sam, w swoim ciele poniósł nasze grzechy na drzewo, abyśmy przestali być uczestnikami grzechu, a żyli dla sprawiedliwości – Krwią Jego ran zostaliście uzdrowieni (1 P 2, 24). Wznieśmy nasze błaganie do Boga, byśmy nie zaprzepaścili daru Jego miłości, jaki otrzymaliśmy w Najświętszym Sercu Jezusa, które umiłowało nas aż do doskonałej ofiary z siebie samego.
20. Serce Jezusa, zelżywością napełnione, zmiłuj się nad nami
Data: 22.06.2016 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Serce Jezusa, zelżywością napełnione, zmiłuj się nad nami Każdy człowiek, który rozważa ostatnie chwile ziemskiego życia Jezusa, staje zdumiony i oszołomiony ilością nienawiści, oszczerstw i zniewag, z jakimi spotkał się Zbawiciel.
Serce Jezusa, zelżywością napełnione, zmiłuj się nad nami Każdy człowiek, który rozważa ostatnie chwile ziemskiego życia Jezusa, staje zdumiony i oszołomiony ilością nienawiści, oszczerstw i zniewag, z jakimi spotkał się Zbawiciel. Aż trudno sobie wyobrazić, że ten Król Pokoju, Dobry Nauczyciel, szanowany przez tak wielką rzeszę ludzi ze względu na naukę, cuda i znaki, jakich dokonywał, po triumfalnym wjeździe do Jerozolimy został wystawiony na wyszydzenie i wzgardę pospólstwa. Jeszcze bardziej przejmującą jest Jego postawa pełna pokoju, opanowania, cierpliwości i pokory. Jezus prezentuje się bowiem oczom wszystkich jako wierny Sługa Jahwe, który pragnie jedynie tego, by z poddaniem przyjąć ofiarowany kielich goryczy i wypełnić do końca wolę Ojca. Czy jednak same obelgi, które spotyka na swej drodze, składają się na zelżywość, którą zostało napełnione Serce Miłosiernego Zbawiciela? Cóż powiedzieć o niewdzięczności, o braku zaufania i wierności najbliższych, o niedowierzaniu Jego miłości i powątpiewaniu w Niego wszystkich tych, którym bezinteresownie ofiarował swoją zbawczą miłość? Jezus z wielką godnością i cierpliwością przyjmuje wszystko, co Go spotyka. Nie szuka łatwiejszej drogi: bez porażek, bez twardych kamieni i bez upadków, bez szydzących towarzyszy i gapiów bezmyślnie wykrzykujących podsuwane tłumowi treści. Zachowuje do końca pragnienie miłowania każdego człowieka i za każdego jest gotów oddać życie, nawet wtedy, kiedy Jego śmierć jest zrozumiana i przyjęta jedynie przez nielicznych; tych, którzy wytrwali pod krzyżem. Zło, którego doświadcza, przemienia w dobroć i łaskę odkupienia, zelżywości – w dar zbawienia, wyszydzenie – w błogosławieństwo, a zadaną śmierć – w życie wieczne. Świadomi, że i my sami przyczyniliśmy się do powiększenia zniewag zadanych Chrystusowi, błagajmy: Miłosierne Serce Jezusa, miej miłosierdzie dla nas i świata całego!
21. Serce Jezusa, przebłaganie za grzechy nasze, zmiłuj się nad nami
Data: 21.06.2016 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Serce Jezusa, przebłaganie za grzechy nasze, zmiłuj się nad nami 1 J 2, 1-2 Dzieci moje, piszę wam to dlatego, żebyście nie grzeszyli. Jeśliby nawet kto zgrzeszył, mamy Rzecznika wobec Ojca – Jezusa Chrystusa sprawiedliwego.
Serce Jezusa, przebłaganie za grzechy nasze, zmiłuj się nad nami 1 J 2, 1-2 Dzieci moje, piszę wam to dlatego, żebyście nie grzeszyli. Jeśliby nawet kto zgrzeszył, mamy Rzecznika wobec Ojca – Jezusa Chrystusa sprawiedliwego. On bowiem jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy, i nie tylko nasze, lecz również za grzechy całego świata. (por. 1 J 4, 9-10) Istotą odkupienia, które dokonało się w Jezusie Chrystusie jest obdarowanie każdego człowieka nieskazitelnym stanem łaski – dziecięctwem Bożym i odzyskaniem utraconej godności. W ten sposób zostaje zerwana więź z grzechem, który stał się przyczyną odłączenia od Boga. Każdy z nas doświadcza grzeszności i ułomności, wszyscy bowiem zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej (Rz 3, 23). Stan grzechu nie jest jednak naturalnym stanem człowieka. Bóg Ojciec w swoim umiłowanym Synu ofiaruje każdemu usprawiedliwienie, którego można dostąpić darmo, z Jego łaski, przez odkupienie, którego Syn Boży dokonał przez swoją mękę, śmierć krzyżową i zmartwychwstanie. Jezus stał się w odwiecznym planie Boga narzędziem przebłagania i ofiarą przebłagalną za nasze grzechy, i nie tylko za nasze, lecz również za grzechy całego świata (1 J 2, 2). W sposób naturalny przychodzą nam na myśl starotestamentalne ofiary dokonywane na ołtarzu świątyni jerozolimskiej, których celem było odkupienie ludzkich win i zadośćuczynienie Bogu. Te ofiary, jak również ofiara kadzielna, co roku składana przez najwyższego kapłana na ołtarzu przebłagania w najświętszym miejscu świątyni, nie były jednak w stanie zniweczyć przepaści, która zaistniała pomiędzy człowiekiem i Bogiem po grzechu pierworodnym. Dopiero Jezus Chrystus, który sam stał się Ołtarzem przebłagania i ofiarował siebie samego Ojcu dla naszego zbawienia, złożył raz na zawsze doskonałą ofiarę za grzechy. Pamiątką ofiary Chrystusa i jej rzeczywistym urzeczywistnieniem jest Eucharystia, którą pozostawił swoim uczniom. W niej właśnie za każdym razem powtarzane są słowa: To jest Ciało moje, które za was będzie wydane; Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wylana (Łk 22, 19-20). W tym świetle staje się jasne, że właśnie w Eucharystii Boskie Serce Zbawiciela najpełniej bije swoją miłością, którą ofiaruje bezinteresownie. Prośmy Serce Jezusa, byśmy zawsze mogli z radością czerpać z tego daru miłości.
22. Serce Jezusa, źródło życia i świętości, zmiłuj się nad nami
Data: 20.06.2016 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Serce Jezusa, źródło życia i świętości, zmiłuj się nad nami J 17, 1-3 To powiedział Jezus, a podniósłszy oczy ku niebu, rzekł: «Ojcze, nadeszła godzina.
Serce Jezusa, źródło życia i świętości, zmiłuj się nad nami J 17, 1-3 To powiedział Jezus, a podniósłszy oczy ku niebu, rzekł: «Ojcze, nadeszła godzina. Otocz swego Syna chwałą, aby Syn Ciebie nią otoczył i aby mocą władzy udzielonej Mu przez Ciebie nad każdym człowiekiem dał życie wieczne wszystkim tym, których Mu dałeś. A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa. Ap 21, 6 I rzekł mi: «Stało się. Jam Alfa i Omega, Początek i Koniec. Ja pragnącemu dam darmo pić ze źródła wody życia. (por. J 1, 4.12; J 7, 37-39; Ap 7, 16-17) To szczególne wezwanie, którego realizacja nie byłaby osiągalna przez samego człowieka, staje się jego znamiennym powołaniem dzięki Jezusowi Chrystusowi, w którym odnajduje on pełnię doskonałości i wzór świętości. To dzięki Niemu człowiek został obdarowany szczególną łaską wybrania, to On doprowadził do końca dzieło zbawienia świata i darowania każdemu z ludzi pełni świętości i nieskazitelności, w przedziwny sposób większej nawet od tej, jaką cieszył się przed grzechem pierworodnym. W takiej perspektywie staje się jasne, że jak z utratą świętości i nieskazitelności wiązała się utrata życia wiecznego, podobnie z przyjęciem nowego stanu łaski wiąże się obdarowanie pełnią nieskazitelności. Jezus przyszedł na świat, by dać życie wieczne wszystkim tym, których otrzymał od Ojca. Sam także wyjaśnia, co jest najgłębszą istotą tego życia: A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa (J 17, 3). Zaufajmy Boskiemu Sercu Zbawiciela i oddajmy się Mu całkowicie świadomi tego, że to w Nim jest źródło życia i świętości. Zawierzmy Mu nasze zmagania na drodze do osiągnięcia doskonałości, ponieważ On sam nas zapewnił: Jam Alfa i Omega, Początek i Koniec. Ja pragnącemu dam darmo pić ze źródła wody życia (Ap 21, 6).
23. Serce Jezusa, hojne dla wszystkich, którzy Cię wzywają, zmiłuj się nad nami
Data: 19.06.2016 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Serce Jezusa, hojne dla wszystkich, którzy Cię wzywają, zmiłuj się nad nami Źródłem dobroci Zbawiciela jest tajemnica Jego Serca, które jest hojne dla wszystkich, którzy Go wzywają.
Serce Jezusa, hojne dla wszystkich, którzy Cię wzywają, zmiłuj się nad nami Źródłem dobroci Zbawiciela jest tajemnica Jego Serca, które jest hojne dla wszystkich, którzy Go wzywają. W Boskim Sercu Jezusa nie istnieje już różnica pomiędzy Żydem a Grekiem, pomiędzy niewolnikiem a wolnym; wszyscy mają możność przystąpić do Niego z żarliwą modlitwą o wysłuchanie ich próśb. On sam zachęca każdego, jak niegdyś swoich uczniów: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą (Mt 7, 7-8). Jezus sam zachęca wszystkich do zawiązania z Nim szczególnych więzi miłości i zaufania, których owocem i skutkiem będzie bezmierny pokój i szczęście, wypływające ze zmiłowania Bożego: Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych (Mt 11, 28-29). Dając odkryć św. Janowi tajemnicę swojego Serca i Boku przebitego włócznią na krzyżu, Jezus również nam daje możliwość doświadczenia objawienia objawienia, ukazuje tajemnicę i źródło wszystkich tajemnic związanych z Jego Osobą. Świadczy tym samym, że motywem każdego Jego działania jest Serce, które jest pełne miłości i miłosierdzia. Miłość zaś sama w sobie pragnie się udzielać, pragnie znaleźć kogoś, komu zostanie ofiarowana w jak najpełniejszym wymiarze. Miłość Chrystusa, która sama się ofiaruje drugim, wciąż i zawsze pozostaje przeobfita, ponieważ to Bóg jest źródłem miłości i Miłością samą. Przybliżmy się z pokorą do Serca Zbawiciela, otwierając jednocześnie nasze serca na bezmiar darów, których zechce nam udzielić. Rozpalmy na nowo naszą ufność i nadzieję, które znajdą swoją realizację i wypełnienie w Boskim Sercu Jezusa. On to rozdziela swe bogactwa wszystkim, którzy Go wzywają (Rz 10, 12).
24. Serce Jezusa, cierpliwe i wielkiego miłosierdzia, zmiłuj się nad nami
Data: 18.06.2016 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Serce Jezusa, cierpliwe i wielkiego miłosierdzia, zmiłuj się nad nami Miłosierdzie i związana z nim cnota cierpliwości są głównymi przymiotami Serca Jezusa, Boga-Miłości.
Serce Jezusa, cierpliwe i wielkiego miłosierdzia, zmiłuj się nad nami Miłosierdzie i związana z nim cnota cierpliwości są głównymi przymiotami Serca Jezusa, Boga-Miłości. Większość przekazów ewangelicznych w sposób bezpośredni lub pośredni wskazuje na miłosierdzie i cierpliwość Jezusa wobec wszystkich ludzi, których spotyka. Już skromne opisy wydarzeń z młodości Jezusa, jak nauczanie w świątyni, pokorne tłumaczenie Maryi i Józefowi, że winien znajdować się w tym, co należy do Ojca lub choćby cudowne rozmnożenie wina w Kanie Galilejskiej na wyraźną prośbę Matki, są zwiastunami świadczącymi o bogactwie cnót Jezusa, wśród których właśnie cierpliwość i miłosierdzie odgrywają fundamentalne znaczenie. Czyż bowiem owe nieprzeliczone uzdrowienia, pochylanie się nad ubogimi i odrzuconymi przez wszystkich, cierpliwość i miłosierdzie dla cudzoziemców, odpuszczenie grzechów, wskrzeszanie umarłych, cierpliwe tłumaczenie i nauczanie tłumów, rozmowy z wrogo nastawionymi nauczycielami i uczonymi w Piśmie, czy choćby rozmnożenie chleba dla tych, którzy byli zmęczeni i spragnieni Jego obecności, nie są wyrazem tych przymiotów Jezusa? Jezus Chrystus rzeczywiście jest dobrym Pasterzem, który do końca umiłował tych, których dał Mu Ojciec. Ewangeliści kilka razy podkreślają bardzo wyraźnie miłosierdzie Jezusa nad chorymi i cierpiącymi, nad opuszczonymi i poniżonymi. Św. Mateusz tak mówi o Jezusie: Widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza (Mt 9, 36). A cóż powiedzieć o Jego misji mesjańskiej i arcykapłańskiej, której zadaniem było przyprowadzenie wszystkich do Ojca i ofiarowanie im siebie? Jezus stał się miłosiernym i wiernym arcykapłanem wobec Boga dla przebłagania za grzechy ludu (Hbr 2, 17). Wcielenie, całe ziemskie życie i dzieło odkupienia, jakiego dokonał, świadczą o przeogromnej miłosiernej miłości, którą żywił do swoich przybranych braci; miłości, która ofiaruje się człowiekowi bezinteresownie. Jakże na tę miłość nie odpowiedzieć wzajemną miłością do Boskiego Serca Jezusa?
25. Serce Jezusa, odwieczne upragnienie świata, zmiłuj się nad nami
Data: 17.06.2016 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Serce Jezusa, odwieczne upragnienie świata, zmiłuj się nad nami Mt 11, 3-6 «Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?» Jezus im odpowiedział: «Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok…
Serce Jezusa, odwieczne upragnienie świata, zmiłuj się nad nami Mt 11, 3-6 «Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?» Jezus im odpowiedział: «Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi». (por. Mt 13, 16-17; Łk 2, 25-32) Tęsknota ludzkości za powrotem do pierwotnego stanu łaski wyraziła się chyba najpełniej w oczekiwaniu na Mesjasza. Poszczególne zapowiedzi starotestamentalne początkowo w sposób mglisty i niejasny, później zaś coraz bardziej konkretnie i precyzyjnie mówią o nadejściu Mesjasza, Króla pokoju, Sługi Jahwe, którego zadaniem będzie przywrócenie utraconego dziedzictwa oraz pierwotnej, zażyłej relacji między człowiekiem a Bogiem. Choć różne były oczekiwania wobec osoby Mesjasza (jeden z uczniów wyraźnie wskazuje na jego zadania polityczno - militarne: Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela? (Dz 1, 5), sam Jezus, w którym wszystkie starotestamentalne zapowiedzi znajdują wypełnienie, przywraca prawdziwy sens rozumienia osoby i posłannictwa Mesjasza. W pewnym momencie bezpośrednio spotyka się z pytaniem: Czy Ty jesteś tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać? (Mt 11, 3) Razem z uczniami św. Jana Chrzciciela ludzkość pragnie upewnić się co do osoby oczekiwanego Mesjasza. Jezus jednak nie odpowiada wprost, lecz wskazuje na czyny, które każdemu Izraelicie musiały się kojarzyć z czasami mesjańskimi, o których mówili prorocy: Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię (Mt 11, 4-5). Odpowiedź ta staje się więc o wiele bardziej wymowna i przekonywująca. Jezus jest jednak świadom, że po Jego odejściu do Ojca pojawią się fałszywi mesjasze, zwodziciele ludzi, którzy obiecując mrzonki, będą żerować na łatwowierności słuchaczy. Stąd też dodaje: błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi (Mt 11, 6). Zachęceni słowami Jezusa prośmy Go o silną wiarę i wytrwałość w kroczeniu do naszego jedynego celu, którym jest sam Bóg.
26. Serce Jezusa, z którego pełni wszyscyśmy otrzymali, zmiłuj się nad nami
Data: 16.06.2016 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Serce Jezusa, z którego pełni wszyscyśmy otrzymali, zmiłuj się nad nami Pan Jezus, będąc jedynym Pośrednikiem pomiędzy ludźmi i Ojcem, poprzez swoją Boską naturę stał się dla każdego człowieka źródłem łask, których Bóg pragnie nam udzielić.
Serce Jezusa, z którego pełni wszyscyśmy otrzymali, zmiłuj się nad nami Pan Jezus, będąc jedynym Pośrednikiem pomiędzy ludźmi i Ojcem, poprzez swoją Boską naturę stał się dla każdego człowieka źródłem łask, których Bóg pragnie nam udzielić. Przed przyjściem Jezusa ścisłą relację pomiędzy człowiekiem a Bogiem próbowali podtrzymywać i rozwijać specjalnie powołani ludzie: prorocy, patriarchowie czy inni posłani przez Boga. Jezus jednak jest nieskończenie doskonalszym Pośrednikiem, gdyż sam stał się źródłem tego wszystkiego, czym Bóg zamierzył obdarzyć człowieka. On sam stał się najpełniejszym i największym darem Boga – Jednorodzonym Synem Bożym, Słowem Wcielonym, Bogiem - Człowiekiem, Emmanuelem – Bogiem z nami. W czasie swojego ziemskiego życia Jezus próbował umocnić ową relację między Bogiem i człowiekiem. Posługiwał się różnymi obrazami, by tę więź wyrazić najpełniej. Jednym z nich jest krzew winny i latorośle. Obraz ten stał się wyjątkowo zrozumiały dla słuchaczy i jednocześnie bardzo wymowny. Każdy bowiem wiedział, że żadna gałąź i żadna latorośl nie mają życia w sobie, o ile nie trwają w krzewie winnym. Chrystus przyrównał się więc do winnego krzewu, by uzmysłowić słuchaczom, iż to w Nim należy szukać życiodajnych soków pozwalających nie tylko zachować życie lecz również rozwinąć je w pełni: Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić (J 15, 5). Prośmy gorąco Serce Jezusa, byśmy nigdy nie odłączyli się od tego życiodajnego Źródła i przynosili obfite owoce naszej jedności z umiłowanym Mistrzem.
27. Serce Jezusa, w którym sobie Ojciec bardzo upodobał, zmiłuj się nad nami
Data: 15.06.2016 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Serce Jezusa, w którym sobie Ojciec bardzo upodobał, zmiłuj się nad nami Już scena jednego z pierwszych objawień Jezusa – chrzest w Jordanie – ukazuje, jak ścisła więź łączyła Go z Ojcem.
Serce Jezusa, w którym sobie Ojciec bardzo upodobał, zmiłuj się nad nami Już scena jednego z pierwszych objawień Jezusa – chrzest w Jordanie – ukazuje, jak ścisła więź łączyła Go z Ojcem. Jezus jest umiłowanym Synem, w którym Ojciec ma upodobanie: Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie (Mk 1, 11). To wyjątkowe zapewnienie odnajdujemy jeszcze kilka razy w Piśmie Św. Możemy zapytać, dlaczego Jezus cieszy się tak wielkim upodobaniem Ojca? Czy jedynie dlatego, że Obaj stanowią nierozerwalną jedność: Ja i Ojciec jedno jesteśmy (J 10, 30)? Gdy przyglądniemy się całemu ziemskiemu życiu Jezusa, którego przebieg, choć w zwięzłej formie, możemy obserwować w zapisie ewangelicznych wydarzeń, naszą uwagę powinna przykuć owa szczególna więź, jaka odsłania się przed nami w relacji pomiędzy Ojcem i Synem – Jezusem. Jest to więź, której najgłębsza treść tożsama jest z istotą osób Bożych –to więź miłości. Widzimy więc Jezusa, który wszystko, co czyni, czyni z miłości do Ojca i – w konsekwencji – do ludzi, u których – poprzez swoje pośrednictwo – odnajduje rysy synostwa Bożego. Szczególne upodobanie Ojca wobec Syna rodzi się jednak jeszcze z czegoś więcej; wypływa ono z nieustannej troski Jezusa, by objawić światu dzieła Ojca, by wskazać na Jego miłość, by pokazać wszystkim Jego dobroć i życzliwość do każdego ze stworzeń. Jezus w każdym niemal wydarzeniu ewangelicznym staje w pozycji tego Drugiego, pierwsze zaś miejsce pozostawia Ojcu. Możemy to zauważyć choćby w licznych wypowiedziach, w których stawia siebie niejako w tle działania Ojca: Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem (J 15, 9); Z domu mego Ojca nie róbcie targowiska (J 2, 16); Czyż nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca? (Łk 2, 50); Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam (J 5, 17); To co mówię, mówię tak, jak Mi Ojciec powiedział (J 12, 50); Niech świat się dowie, że Ja miłuję Ojca i że tak czynię, jak Mi Ojciec nakazał (J 14, 31). Wszystkie te świadectwa wskazują na wyjątkową cześć i posłuszeństwo, jakie w dziełach zbawczych Jezus okazuje swojemu Ojcu.
28. Serce Jezusa, w którym mieszka cała pełnia Bóstwa, zmiłuj się nad nami
Data: 14.06.2016 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Serce Jezusa, w którym mieszka cała pełnia Bóstwa, zmiłuj się nad nami Wiele jest w Piśmie Św. wyrażeń, które wskazują na fakt, że Jezus Chrystus jest Bogiem.
Serce Jezusa, w którym mieszka cała pełnia Bóstwa, zmiłuj się nad nami Wiele jest w Piśmie Św. wyrażeń, które wskazują na fakt, że Jezus Chrystus jest Bogiem. Potwierdzenie tej prawdy znajdujemy przede wszystkim w Nowym Testamencie, w którym sam Bóg objawia tajemnicę Trójcy i Jej zamiar zbawczy. Owa prawda jest uwidaczniana nie tylko w bezpośrednim wyrażeniu Syn Boży użytym w odniesieniu do osoby Jezusa, ale również w wielu innych biblijnych świadectwach, np. nawiązujących do prawdy, że Bóg go wskrzesił z martwych lub że siedzi po prawicy Ojca. W Liście do Rzymian na przykład św. Paweł, mówiąc o szczególnym wybraniu Izraelitów, odnosi się także do Jezusa – Jednego z nich, którego wyraźnie nazywa Bogiem: Są to Izraelici, do których należą przybrane synostwo i chwała, przymierze i nadanie Prawa, pełnienie służby Bożej i obietnice. Do nich należą praojcowie, z nich również jest Chrystus według ciała, który jest ponad wszystkim, Bóg błogosławiony na wieki. Amen (Rz 9, 4-5). W samych Ewangeliach mamy również wiele słów i wydarzeń, które wyraźnie wskazują nam na Bóstwo Jezusa. Sam choćby Prolog Ewangelii Janowej mówi o Jednorodzonym Słowie, które otrzymuje od Ojca pełnię łaski i prawdy, i które od Niego otrzymuje chwałę. Św. Jan wielokrotnie przytacza Jezusowe słowa Ja jestem – zarezerwowane Imię Najwyższego, czyniąc przez to Chrystusa równym Bogu: Jeżeli nie uwierzycie, że Ja jestem, pomrzecie w grzechach swoich. (…) Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że Ja jestem i że Ja nic od siebie nie czynię, ale że to mówię, czego Mnie Ojciec nauczył (J 8, 24. 28). Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Zanim Abraham stał się, Ja jestem (J 8, 58). Również czyny Jezusa: uzdrowienia, wyrzucanie złych duchów, stawianie się ponad Prawem i Prorokami, wskrzeszanie umarłych, odpuszczanie grzechów a w końcu zmartwychwstanie są najdobitniejszym dowodem na to, że w Nim rzeczywiście mieszka cała pełnia Bóstwa. Sam Jezus, prowokowany rozmową z Filipem, zapewnia swoich uczniów: Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie – wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła (J 14, 11). Owe silne akcenty Pisma Św. weszły szybko do Tradycji Kościoła i symbolu wiary, znajdując swoje najwcześniejsze odzwierciedlenie w liturgii wczesnochrześcijańskiej, w której odnajdujemy takie wezwania chrystologiczne jak: Jezus jest Panem; Przyjdź, Panie Jezu! Przekonanie o Bożym synostwie Jezusa potwierdzili później swoją męczeńską śmiercią nie tylko Apostołowie ale także wielu innych uczniów Jezusa. Kontemplując tę tajemnicę naszej wiary, z ufnością wpatrujemy się w Jednorodzonego Syna Bożego i w Nim składamy całą nadzieję. On jest naszym Pośrednikiem u Ojca i dzięki Niemu możemy ze spokojem oczekiwać dnia, kiedy zostaniemy zaproszeni do uczestnictwa w Jego chwale.
29. Serce Jezusa, w którym są wszystkie skarby mądrości i umiejętności, zmiłuj się nad nami
Data: 13.06.2016 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Serce Jezusa, w którym są wszystkie skarby mądrości i umiejętności, zmiłuj się nad nami Przeto przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu! Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych.
Serce Jezusa, w którym są wszystkie skarby mądrości i umiejętności, zmiłuj się nad nami Przeto przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu! Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych. Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to co jest, unicestwić, tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga. Przez Niego bowiem jesteście w Chrystusie Jezusie, który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem. Kol 2, 1-3 Chcę bowiem, abyście wiedzieli, jak wielką walkę toczę o was, o tych, którzy są w Laodycei, i o tych wszystkich, którzy nie widzieli mnie osobiście, aby ich serca doznały pokrzepienia, aby zostali w miłości pouczeni, ku osiągnięciu całego bogactwa pełni zrozumienia, ku głębszemu poznaniu tajemnicy Boga – to jest Chrystusa. W Nim wszystkie skarby mądrości i wiedzy są ukryte. (por. Rz 11, 33-35) W Jezusie Chrystusie Bóg zechciał nam objawić swą mądrość, byśmy mogli choć trochę wniknąć w tajemnicę Najwyższego i poznać zamiary Jego Serca. Mądrość Boga często jednak okazuje się inną od mądrości ludzkiej, dla której zresztą stanowi fundament i źródło. Dlaczego tak się dzieje? Prawdę o różnicy pomiędzy mądrością Bożą a ludzką możemy wytłumaczyć, gdy przyjrzymy się lepiej logice Boga: jest to mądrość pokorna, która pysznym się sprzeciwia a pokornym łaskę daje, która wynoszących się nad innych obala z tronu, by wywyższyć tych, którzy uniżą się przed Bogiem i w Nim będą upatrywać ucieczki. W swoich wyborach Bóg nie kieruje się pozorami ani ludzkimi względami – dociera zawsze do najgłębszej istoty człowieka, by wydobyć dobro. Często wybrani przez Boga ludzie, choć w oczach innych mogą być uznani za niemocnych i małowartościowych, jako narzędzia w rękach Najwyższego, stają się mocarzami świadczącymi o mądrości, miłosierdziu i wielkości Stwórcy. Słusznie św. Paweł przypomina wezwanym do wiary w Jezusa: Przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu! Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych. Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to co jest, unicestwić, tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga (1 Kor 1, 26-29). Zbliżmy się więc z ufnością do Boskiego Serca Jezusa, by zaczerpnąć obficie z tego Źródła mądrości, On bowiem stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem (1 Kor 1, 30).
30. Serce Jezusa, w którym są wszystkie skarby mądrości i umiejętności, zmiłuj się nad nami
Data: 14.06.2016 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Serce Jezusa, w którym są wszystkie skarby mądrości i umiejętności, zmiłuj się nad nami To bowiem, co jest głupstwem u Boga, przewyższa mądrością ludzi, a co jest słabe u Boga, przewyższa mocą ludzi.
Serce Jezusa, w którym są wszystkie skarby mądrości i umiejętności, zmiłuj się nad nami To bowiem, co jest głupstwem u Boga, przewyższa mądrością ludzi, a co jest słabe u Boga, przewyższa mocą ludzi. Przeto przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu! Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych. Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to co jest, unicestwić, tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga. Przez Niego bowiem jesteście w Chrystusie Jezusie, który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem. Kol 2, 1-3 Chcę bowiem, abyście wiedzieli, jak wielką walkę toczę o was, o tych, którzy są w Laodycei, i o tych wszystkich, którzy nie widzieli mnie osobiście, aby ich serca doznały pokrzepienia, aby zostali w miłości pouczeni, ku osiągnięciu całego bogactwa pełni zrozumienia, ku głębszemu poznaniu tajemnicy Boga – to jest Chrystusa. W Nim wszystkie skarby mądrości i wiedzy są ukryte. (por. Rz 11, 33-35) W Jezusie Chrystusie Bóg zechciał nam objawić swą mądrość, byśmy mogli choć trochę wniknąć w tajemnicę Najwyższego i poznać zamiary Jego Serca. Mądrość Boga często jednak okazuje się inną od mądrości ludzkiej, dla której zresztą stanowi fundament i źródło. Dlaczego tak się dzieje? Prawdę o różnicy pomiędzy mądrością Bożą a ludzką możemy wytłumaczyć, gdy przyjrzymy się lepiej logice Boga: jest to mądrość pokorna, która pysznym się sprzeciwia a pokornym łaskę daje, która wynoszących się nad innych obala z tronu, by wywyższyć tych, którzy uniżą się przed Bogiem i w Nim będą upatrywać ucieczki. W swoich wyborach Bóg nie kieruje się pozorami ani ludzkimi względami – dociera zawsze do najgłębszej istoty człowieka, by wydobyć dobro. Często wybrani przez Boga ludzie, choć w oczach innych mogą być uznani za niemocnych i małowartościowych, jako narzędzia w rękach Najwyższego, stają się mocarzami świadczącymi o mądrości, miłosierdziu i wielkości Stwórcy. Słusznie św. Paweł przypomina wezwanym do wiary w Jezusa: Przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu! Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych. Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to co jest, unicestwić, tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga (1 Kor 1, 26-29). Zbliżmy się więc z ufnością do Boskiego Serca Jezusa, by zaczerpnąć obficie z tego Źródła mądrości, On bowiem stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem (1 Kor 1, 30).
31. Serce Jezusa, wszelkiej chwały najgodniejsze, zmiłuj się nad nami
Data: 11.06.2016 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Serce Jezusa, wszelkiej chwały najgodniejsze, zmiłuj się nad nami Flp 2, 9-11 Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich, i podziemnych.
Serce Jezusa, wszelkiej chwały najgodniejsze, zmiłuj się nad nami Flp 2, 9-11 Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich, i podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest PANEM – ku chwale Boga Ojca. Ap 5, 9-10. 12 Godzien jesteś wziąć księgę i jej pieczęcie otworzyć, bo zostałeś zabity i nabyłeś Bogu krwią swoją ludzi z każdego pokolenia, języka, ludu i narodu, i uczyniłeś ich Bogu naszemu królestwem i kapłanami, a będą królować na ziemi. (…) Baranek zabity jest godzien wziąć potęgę i bogactwo, i mądrość, i moc, i cześć, i chwałę, i błogosławieństwo. (por. Ps 96, 1-6; Ps 145, 1-7; Ap 19, 5) Został On ofiarowany i zabity, by dzięki Jego krwi całe stworzenie mogło odzyskać swoje pierwotne przeznaczenie: głoszenie chwały Najwyższego. Jezus, przyjmując ludzką naturę, stał się Sługą wszystkich, choć jako Syn Boży odwiecznie króluje ponad wszystkim. Stając się Sługą Jahwe – Boga Najwyższego, przez swoją śmierć wybawił ludzi z niewoli grzechu i w ten sposób wypełnił odwieczny plan zbawienia rodzaju ludzkiego. To obrazowe przedstawienie historii zbawienia uświadamia nam przeogromną dobroć i miłość, jaką żywi do nas Bóg Ojciec objawiający się w swoim Synu. Gdy uświadamiamy sobie poszczególne fakty z tej wielkiej historii zbawienia, jak również te z naszej małej osobistej historii, rodzi się w naszym sercu wielka wdzięczność, która znajduje także odzwierciedlenie w chwale oddawanej przez całe stworzenie Stwórcy i Odkupicielowi. A wszelkie stworzenie, które jest w niebie i na ziemi, i pod ziemią i na morzu, i wszystko, co w nich przebywa, usłyszałem, jak mówiło: Zasiadającemu na tronie i Barankowi błogosławieństwo i cześć, i chwała i moc, na wieki wieków (Ap 5, 13). Im bardziej stajemy w prawdzie wobec siebie i Boga, dostrzegamy naszą zależność i niewystarczalność. Jeśli więc uświadamiamy sobie tak wiele dowodów miłości Boga, tym bardziej rodzi się w nas poczucie wdzięczności, której bezpośrednim owocem jest chęć oddawania chwały Panu. Właśnie Boże Serce, jako centrum i pełnia miłości Najwyższego, staje się adresatem naszych aktów chwały i czci, jaką odbiera od całego stworzenia, a zwłaszcza od tych, których do końca umiłowało.
32. Serce Jezusa, cnót wszelkich bezdenna głębino, zmiłuj się nad nami
Data: 10.06.2016 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Serce Jezusa, cnót wszelkich bezdenna głębino, zmiłuj się nad nami Kol 1, 15-20 On jest obrazem Boga niewidzialnego – Pierworodnym wobec każdego stworzenia, bo w Nim zostało wszystko stworzone: i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi, byty…
Serce Jezusa, cnót wszelkich bezdenna głębino, zmiłuj się nad nami Kol 1, 15-20 On jest obrazem Boga niewidzialnego – Pierworodnym wobec każdego stworzenia, bo w Nim zostało wszystko stworzone: i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne, czy Trony, czy Panowania, czy Zwierzchności, czy Władze. Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone. On jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie. I On jest Głową Ciała – Kościoła. On jest Początkiem, Pierworodnym spośród umarłych, aby sam zyskał pierwszeństwo we wszystkim. Zechciał bowiem Bóg, aby w Nim zamieszkała cała Pełnia, i aby przez Niego znów pojednać wszystko z sobą: przez Niego – i to, co na ziemi, i to, co w niebiosach, wprowadziwszy pokój przez krew Jego krzyża. (por. Ps 36, 6-7) Wezwanie litanijne „Serce Jezusa, cnót wszelkich bezdenna głębino” ponownie prowadzi nas w samo centrum życia Bożego, w samo centrum Trójcy Przenajświętszej. Gdy bowiem oddajemy cześć Boskiemu Sercu Jezusa, zawsze robimy to w Jego relacji do Ojca i w Duchu Świętym, który czyni nasz kult doskonałym. Uwielbienie i cześć oddawane Umiłowanemu Synowi Ojca są zawsze uwielbieniem Trójcy Przenajświętszej, gdyż On jest obrazem Boga niewidzialnego (Kol 1, 15). To w Jezusie Chrystusie – Pierworodnym wobec każdego stworzenia, dostrzegamy wszystkie cnoty Boga, gdyż w Nim właśnie mieszka cała Pełnia: Bóstwo na sposób ciała (Kol 2, 9). Wspaniale wyraża to chrystologiczny hymn św. Pawła z Listu do Kolosan: On jest pierworodnym wobec każdego stworzenia, bo w Nim wszystko zostało stworzone. (…) On jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie. (…) Zechciał bowiem Bóg, by w Nim zamieszkała cała Pełnia, i aby przez Niego znów pojednać wszystko ze sobą: przez Niego – i to, co na ziemi, i to, co w niebiosach, wprowadziwszy pokój przez krew Jego krzyża (Kol 1, 15-20). Słusznie więc, kontemplując cnoty Najświętszego Serca Zbawiciela, widzimy w nich bezmiar chwały Bożej, która rozlewa się na świat w Osobie Syna. Słusznie także przypisujemy Mu słowa z Księgi Przysłów: Jam Mądrość – Roztropność mi bliska, posiadam wiedzę głęboką. Moja jest rada i stałość, moja – rozwaga, potęga (Prz 8, 12. 14). Zatem jak przy okazji zachwytu nad wcielonym Słowem Bożym, które stało się dla nas Bogiem z nami – Emmanuelem, nie zapragnąć z całego serca naśladowania Boskiego Mistrza? Sam Zbawiciel zaprasza nas do podjęcia tego wezwania, gdy woła: Teraz, synowie, słuchajcie mnie, szczęśliwi, co dróg moich strzegą (Prz 8, 32). Podążajmy drogą doskonałości, do której zostaliśmy zaproszeni, rozwijajmy w sobie dobro, pielęgnujmy wiarę, podsycajmy miłość i nie gaśmy nadziei, że kiedyś z Boskim Sercem Zbawiciela będziemy się w pełni cieszyć tym szczęściem, które On nam przygotował w domu Ojca.
33. Serce Jezusa, dobroci i miłości pełne, zmiłuj się nad nami
Data: 09.06.2016 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Serce Jezusa, dobroci i miłości pełne, zmiłuj się nad nami Mt 11, 28 Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. (por.
Serce Jezusa, dobroci i miłości pełne, zmiłuj się nad nami Mt 11, 28 Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. (por. J 10, 10-18; Dz 10, 38) Kiedy przyglądamy się bliżej ziemskiemu życiu Jezusa przedstawionemu przez Ewangelistów, na pierwszy rzut oka dostrzegamy Jego dobroć i miłość, którą okazuje wobec każdego człowieka, bez względu na jego stan czy pochodzenie. Prawdopodobnie dlatego tak wiele opowiadań ewangelicznych skoncentrowanych jest na czynach Jezusa, które w sposób niezaprzeczalny świadczą o Jego bezinteresownej miłości i dobroci. Możemy podziwiać rzesze tłumów chodzących za Mistrzem i słuchających Jego słów, spożywających chleb, który na ich oczach rozmnaża, ludzi pełnych podziwu dla Jego czynów, znaków i cudów, których nikt nigdy wśród nich nie dokonywał. Czyż jest coś bardziej przemawiającego do ludzkiego serca niż czyn świadczący o miłości? Ci, którzy chodzili za Jezusem nie mieli wątpliwości, że Jego słowa: Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię (Mt 11, 28) nie są jedynie czystym sloganem lecz rzeczywistością dokonującą się pośród nich samych. Również uczniowie doświadczali dobroci i miłości Pana, gdy przynosili do Niego swoich chorych; gdy uzdrawiał tych, którzy już nikogo nie mieli; gdy wskrzeszał ich umarłych, których śmierć zabrała za wcześnie; gdy odpuszczał ich grzechy i odsyłał do domu uwolnionych od panowania złych duchów. Czyż mogli jednak przewidzieć, że owa miłość do końca się jeszcze nie wyczerpała? Zrozumieli to później, kiedy ofiarował im swoje Ciało i Krew jako nowy sposób obecności wśród nich; kiedy pozwolił się zdradzić i kiedy podjął krzyż, by w końcu na nim zawisnąć i przypieczętować swoją miłość nawet po śmierci, kiedy to z przebitego Serca wypłynęły krew i woda – symbole nowego wylania Ducha Świętego i znaki sakramentalnych darów dla rodzącego się Kościoła. To właśnie Serce Jezusa jest centrum dobroci i miłości, którą doświadczamy u Boskiego Mistrza. Prośmy Go, by i nasze serca kształtował na podobieństwo swojego Serca. Tylko przez tę przemianę będziemy mogli stać się w świecie nowymi prorokami miłości i pojednania.
34. Serce Jezusa, sprawiedliwości i miłości skarbnico, zmiłuj się nad nami
Data: 08.06.2016 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Serce Jezusa, sprawiedliwości i miłości skarbnico, zmiłuj się nad nami Zstąpi jak deszcz na trawę, jak deszcz rzęsisty, co nawadnia ziemię. Za dni jego zakwitnie sprawiedliwość i wielki pokój, dopóki księżyc nie zgaśnie.
Serce Jezusa, sprawiedliwości i miłości skarbnico, zmiłuj się nad nami Zstąpi jak deszcz na trawę, jak deszcz rzęsisty, co nawadnia ziemię. Za dni jego zakwitnie sprawiedliwość i wielki pokój, dopóki księżyc nie zgaśnie. I panować będzie od morza do morza, od Rzeki aż po krańce ziemi. Nieprzyjaciele będą mu się kłaniać, a jego przeciwnicy pył będą lizali. Królowi Tarszisz i wysp przyniosą dary, królowie Szeby i Saby złożą daninę. I oddadzą mu pokłon wszyscy królowie, wszystkie narody będą mu służyły. Wyzwoli bowiem wołającego biedaka i ubogiego, i bezbronnego. Zmiłuje się nad nędzarzem i biedakiem i ocali życie ubogich. 1 Kor 1, 30 Przez Niego bowiem jesteście w Chrystusie Jezusie, który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem. (por. Rz 1, 16-17; Ps 85, 11-14) Marzenia o sprawiedliwości i prawdziwej miłości, które winny stać się fundamentem współżycia pomiędzy ludami i poszczególnymi ludźmi od zawsze towarzyszyły człowiekowi. Wyrazem tej tęsknoty są liczne teksty mesjańskie, wśród których znajduje się również Psalm 72 mówiący o królestwie Mesjasza. Ten długo oczekiwany Mesjasz, który w osobie Jezusa Chrystusa przybrał konkretną postać Boga-Człowieka, wkroczył w historię zbawienia jako Władca czasu i Pan historii. Panowanie mejsańskie, które w sensie ścisłym wypełni się w powtórnym przyjściu Jezusa – paruzji – jest zgoła innym panowaniem od tych wzorów, które ludzkość miała okazję obserwować wcześniej. Zstępujący jak nawilżający, rzęsisty deszcz na trawę Mesjasz, jest przede wszystkim Księciem Pokoju (Iz 9, 5), który przynosi sprawiedliwość na ziemię i którego panowanie rozciąga się na cały świat. To właśnie sprawiedliwość, miłość i pokój, których źródłem jest osoba Jezusa, mają spotykać się z powszechnym szacunkiem władców ziemi a przede wszystkim przynieść konkretną ulgę i pomoc tym, którzy są uciskani i uciemiężeni. Mesjasz, Jezus Chrystus, od początku wstawia się za biednymi i ubogimi, za bezbronnymi i potrzebującymi pomocy, ocalając życie ubogich i wysłuchując wołania tych, którzy Go wzywają. W ten sposób staje się rzeczywiście skarbnicą sprawiedliwości i źródłem miłości, którą jest On sam. Biorąc w szczególną opiekę to, co słabe i odrzucone przez ludzi, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, Jezus staje się dla swoich wyznawców i w ogóle wszystkich ludzi mądrością od Boga i sprawiedliwością, przyczyniając się w konsekwencji do uświęcenia i odkupienia każdego człowieka, który zechce tylko na tę rozlewającą się miłość odpowiedzieć pełnym ufności sercem.
35. Serce Jezusa, gorejące ognisko miłości, zmiłuj się nad nami
Data: 07.06.2016 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Serce Jezusa, gorejące ognisko miłości, zmiłuj się nad nami Środa, XI Tydzień Zwykły, rok II, Mt 5,17-19 Zatrważająco brzmią słowa Jezusa zanotowane przez św.
Serce Jezusa, gorejące ognisko miłości, zmiłuj się nad nami Środa, XI Tydzień Zwykły, rok II, Mt 5,17-19 Zatrważająco brzmią słowa Jezusa zanotowane przez św. Łukasza: Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął (Łk 12, 49). O jakim ogniu mówi Jezus? Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie (Łk 12, 50). Całe życie Jezusa ukierunkowane zostało na plan, który zawierał się w woli Ojca. Ten plan to misja odkupienia każdego człowieka, misja zbawienia. Jakże wielką udręką Jezusa było oczekiwanie na to, by ogień Bożej miłości mógł rozlać się na każdego z ludzi. Owa misja miała się dokonać na krzyżu, gdzie Jezus, Syn Boży, poniósł śmierć, by nas od niej wyzwolić. Chrystus mówił więc o chrzcie krwi, którą wylał dla naszego zbawienia. Wspomniał o tym również podczas Ostatniej Wieczerzy, kiedy podawał uczniom kielich wypełniony winem: To jest Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów (Mt 26, 28). Jezus wielokrotnie zapowiadał swoją mękę, mówił o niej otwarcie, lecz nie został zrozumiany. W Wieczerniku kolejny raz świadczy o swoim pragnieniu miłości, które stało się motorem Jego życia: Gorąco pragnąłem spożyć tę Paschę z Wami, zanim będę cierpiał (Łk 22, 15). Pascha dla Izraelitów ściśle wiązała się z wyjściem z niewoli egipskiej, które to dokonało się dzięki cudownej mocy Bożej. Jezus wywyższony na krzyżu, ukazał nam w sposób wyraźny swoje Serce przebite włócznią jako gorejące ognisko miłości. Właśnie tej miłości doświadczył dobry łotr, który umierał obok Jezusa. Przez swoją mękę, śmierć i zmartwychwstanie, Chrystus wyzwolił ludzi z mocy grzechu, który niweczył Boży plan zbawienia. To w Nim miłość Boża ukazała się człowiekowi w sposób najpełniejszy wraz ze wszystkimi jej owocami. Dzięki tej miłości odzyskaliśmy utraconą godność dziecięctwa Bożego i możemy na nowo zwracać się do Boga – Ojcze.
36. Serce Jezusa, domie Boży i bramo niebios, zmiłuj się nad nami
Data: 06.06.2016 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Serce Jezusa, domie Boży i bramo niebios, zmiłuj się nad nami J 14, 2-3 W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce.
Serce Jezusa, domie Boży i bramo niebios, zmiłuj się nad nami J 14, 2-3 W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. (por. Rdz 28, 16-17; Ap 21, 25) Ja jestem bramą owiec. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony – wejdzie i wyjdzie i znajdzie paszę (J 10, 7. 9). Pragnienie szczęścia wiecznego, które zawsze było obecne w człowieku, może zostać zaspokojone jedynie w Bogu. Jak jednak to szczęście osiągnąć, w jaki sposób wejść do Bożego Przybytku i cieszyć się oglądaniem Boga twarzą w twarz? Jezus wskazuje na siebie jako bramę, przez którą można wejść, by osiągnąć zbawienie. To proste porównanie do bramy owiec skłania do refleksji. Owce mogły wchodzić przez taką bramę bez niczyjej pomocy. Mogły się nasycić, zaspokoić pragnienie i bez niczyjej pomocy również wyjść. Jezus jest bramą owiec. Nie potrzeba już innych pasterzy, którzy będą musieli wskazywać drogę, bowiem On sam jest Drogą. Chrystus Pan przez to porównanie mówi nam również o powszechności zbawienia, które nie jest przeznaczone jedynie dla wybranych, lecz dla wszystkich, którzy tyko zechcą wejść i posilić się „nową paszą” – chlebem życia, Ciałem Chrystusa – Eucharystią. Jest to pokarm szczególny, taki, po którym nie trzeba się już posilać. Również Jego Krew jest niezwykłym napojem, po którym już się nie pragnie. Jezus ukazuje powszechność zbawienia, mówiąc również o domu Ojca, w którym jest mieszkań wiele. On sam przygotowuje nam miejsce. Wskazuje na to, że prawdziwe szczęście osiągniemy w domu Ojca, do którego wiedzie jedna droga i jedna brama – On sam, Chrystus. By nie ustać w tej drodze trzeba nam posilać się pokarmem, który daje moc do wytrwałej wędrówki. Potrzeba także modlitwy, by żadne z mieszkań przygotowanych przez Jezusa nie pozostało puste, lecz byśmy wszyscy mogli się cieszyć radością przebywania w domu jednego Ojca.
37. Serce Jezusa, przybytku Najwyższego, zmiłuj się nad nami
Data: 05.06.2016 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Serce Jezusa, przybytku Najwyższego, zmiłuj się nad nami Ap 21, 3 I usłyszałem donośny głos mówiący od tronu: Oto przybytek Boga z ludźmi: i zamieszka wraz z nimi, i będą oni Jego ludem, a On będzie BOGIEM Z NIMI. (por.
Serce Jezusa, przybytku Najwyższego, zmiłuj się nad nami Ap 21, 3 I usłyszałem donośny głos mówiący od tronu: Oto przybytek Boga z ludźmi: i zamieszka wraz z nimi, i będą oni Jego ludem, a On będzie BOGIEM Z NIMI. (por. Ap 15, 5-8; Ap 21, 2-3; Ps 27, 5-6) Autor Listu do Hebrajczyków w sposób szczególny zwraca uwagę na kapłaństwo Jezusa. Sam Chrystus nie pochodził tak jak wszyscy kapłani starotestamentalni z rodziny lewitów. Z tego też powodu nigdy za swojego życia ziemskiego nie wszedł do miejsca centralnego świątyni jerozolimskiej zwanego „Sanktuarium” – Święte Świętych. Do niego bowiem mógł wejść jedynie najwyższy kapłan żydowski jeden raz w roku, kiedy to dokonywał ofiary kadzenia. Owo najświętsze miejsce świątyni było niewielkim, zaciemnionym pomieszczeniem, odgrodzonym od pozostałych części świątyni welonem, którego z zewnątrz nie można było nawet dostrzec. Do „Miejsca świętego” świątyni, które poprzedzało „Sanktuarium”, mogli wchodzić kapłani, aby złożyć ofiarę kadzielną i ofiarę z pokarmów. W tym kontekście bardzo znamienny jest więc fragment Listu do Hebrajczyków, w którym czytamy, że Jezus przez własną krew wszedł raz na zawsze do Sanktuarium świątyni, zdobywszy wieczne odkupienie (Hbr 9, 12). W tej perspektywie łatwiej rozumiemy słowa Ewangelistów Mateusza, Marka i Łukasza o tym, że w chwili śmierci Jezusa na krzyżu, welon świątyni rozdarł się na połowę z góry na dół. Cóż to oznacza? Mianowicie, iż od śmierci Jezusa, którą przez przelanie krwi odkupił każdego człowieka, straciły sens dalsze ofiarowywanie darów i zabijanie cielców dla przebłagania za grzechy. Przez swoją śmierć Jezus sam siebie uczynił Przybytkiem – Sanktuarium, które nie jest już zakryte przed ludźmi welonem, lecz jest odsłonięte wobec każdego, by wszyscy mogli się spotkać z Najwyższym. O tym właśnie mówił Jezus w słowach: Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo (J 2, 19). W tym ujęciu rozumiemy też słowa z Apokalipsy św. Jana Apostoła: Oto przybytek Boga z ludźmi: i zamieszka wraz z nimi, i będą oni Jego ludem, a On będzie BOGIEM Z NIMI (Ap 21, 3). W Jezusie odzyskaliśmy bliskość Ojca. To Emmanuel, Bóg z Nami, Zbawiciel.
38. Serce Jezusa, świątynio Boga, zmiłuj się nad nami
Data: 04.06.2016 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Serce Jezusa, świątynio Boga, zmiłuj się nad nami J 2, 19-22 Jezus dał im taką odpowiedź: «Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo».
Serce Jezusa, świątynio Boga, zmiłuj się nad nami J 2, 19-22 Jezus dał im taką odpowiedź: «Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo». Powiedzieli do Niego Żydzi: «Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?» On zaś mówił o świątyni swego ciała. Gdy zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus. Ap 21, 22 A świątyni w nim nie dojrzałem: bo jego świątynią jest Pan Bóg wszechmogący oraz Baranek. (por. Ap 11, 19; Ef 2, 20-22) Nie mogli bowiem pojąć w jaki sposób Jezus – bez żadnych środków – może zbudować na nowo świątynię, którą ich przodkowie budowali przez czterdzieści sześć lat. Nie zrozumieli wtedy, że On mówił o innej świątyni, o świątyni swojego ciała, której świątynia jerozolimska była jedynie zapowiedzią. Dopiero po tragicznych wydarzeniach wielkiego tygodnia, po śmierci Jezusa i po zmartwychwstaniu, które zaskoczyło wszystkich – potwierdzając jednocześnie prawdziwość Jego nauki – uświadomili sobie, że to, co mówił, było prawdą. To w Nim, w Jezusie Synu Bożym, Ojciec spotkał się z człowiekiem w sposób najbardziej bliski. To w Jego Sercu, rozdartym włócznią żołnierza, ukazała się miłość Stwórcy do wszystkich. Od tego momentu, od owych trzech dni, które były potrzebne na zbudowanie „nowej świątyni”, świątyni Jego ciała, straciła swoją funkcję świątynia jerozolimska, do której tylko nieliczni z ludzi mogli pielgrzymować. Stary kult składania ofiar całopalnych został zastąpiony nowym kultem – kultem „w duchu i prawdzie”, gdzie prawdziwą czcią oddawaną Bogu jest zachowywanie Jego przykazań, które streszczają się w dwóch najważniejszych: przykazaniu miłości Boga i bliźniego. Od tamtej chwili już wszyscy ludzie, nie tylko Żydzi, mają możliwość zbliżenia się do Boga i podziwiania przedziwnych darów Jego miłości. Nową świątynią, Ciałem Chrystusa, jest Jego Kościół, w którym gromadzą się wszystkie narody, by głosić chwałę Boga. Jego Głową jest Chrystus – Baranek, dzięki któremu mamy śmiały przystęp do Ojca i możemy do Niego wołać „Abba – Tatusiu”.
39. Serce Jezusa, nieskończonego majestatu, zmiłuj się nad nami
Data: 03.06.2016 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Serce Jezusa, nieskończonego majestatu, zmiłuj się nad nami Mk 14, 61-62 Lecz On milczał i nic nie odpowiedział. Najwyższy kapłan zapytał Go ponownie: «Czy Ty jesteś Mesjasz, Syn Błogosławionego?» Jezus odpowiedział: «Ja jestem.
Serce Jezusa, nieskończonego majestatu, zmiłuj się nad nami Mk 14, 61-62 Lecz On milczał i nic nie odpowiedział. Najwyższy kapłan zapytał Go ponownie: «Czy Ty jesteś Mesjasz, Syn Błogosławionego?» Jezus odpowiedział: «Ja jestem. Ujrzycie Syna Człowieczego, siedzącego po prawicy Wszechmocnego i nadchodzącego z obłokami niebieskimi». Hbr 1, 3 Ten Syn, który jest odblaskiem Jego chwały i odbiciem Jego istoty, podtrzymuje wszystko słowem swej potęgi, a dokonawszy oczyszczenia z grzechów, zasiadł po prawicy Majestatu na wysokościach. (por. 2 P 1, 16-17; Ps 29; Łk 9, 26) Syn Błogosławionego po raz pierwszy ukazuje i oznajmia swoją chwałę, kiedy stoi przed arcykapłanem żydowskim, który z racji swego jako pierwszy miał służyć Najwyższemu Bogu. Najwyższy kapłan zapytał Go ponownie: «Czy Ty jesteś Mesjasz, Syn Błogosławionego?» Jezus odpowiedział: «Ja jestem. Ujrzycie Syna Człowieczego, siedzącego po prawicy Wszechmocnego i nadchodzącego z obłokami niebieskimi» (Mk 14, 61,62). Chrystus mówi o swoim odejściu do Ojca, o tym, że zasiądzie po prawicy Wszechmocnego. Nie zostaje rozpoznany, a nadto jeszcze odrzucony przez swoich. Zarzucono Mu bluźnierstwo, gdyż czynił się równy Bogu, mówiąc, że zasiądzie po Jego prawicy. Trzeba było śmierci Jezusa a później Jego zmartwychwstania, by przekonać się, iż jest On rzeczywiście Synem Najwyższego. Potrzeba było palca włożonego przez Tomasza w ranę i w przebity bok, żeby uwierzyć. Potrzeba było biec do grobu, by zobaczyć że jest on pusty. Potrzebne były nagłe i niespodziewane ukazania się Jezusa po Jego zmartwychwstaniu, cudowny połów, wspólne posiłki, droga do Emaus i tłumaczenie Pism. Dopiero wtedy uczniowie Pana mogli nabrać tej pewności, która nawet za cenę życia pozwoliła im wyznać, że Ten Syn, który jest odblaskiem Jego chwały i odbiciem Jego istoty, podtrzymuje wszystko słowem swej potęgi, a dokonawszy oczyszczenia z grzechów, zasiadł po prawicy Majestatu na wysokościach (Hbr 1, 3). Jaki jest majestat Jezusa? To majestat zupełnie inny od tego, o którym słyszeliśmy z opowieści o królach. Majestat Jezusa jest majestatem miłości.
40. Zranione serce - Święto Najświętszego Serca Pana Jezusa
Data: 03.06.2016 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Zranione serce - Święto Najświętszego Serca Pana Jezusa Nasz wzrok kierujemy następnie na samego Jezusa. Przyglądając się Mu, dostrzegamy w końcu ranę boku i uświadamiamy sobie prawdę o tym, że Serce Jezusa zostało zranione włócznią.
Zranione serce - Święto Najświętszego Serca Pana Jezusa Nasz wzrok kierujemy następnie na samego Jezusa. Przyglądając się Mu, dostrzegamy w końcu ranę boku i uświadamiamy sobie prawdę o tym, że Serce Jezusa zostało zranione włócznią. Święty Jan Apostoł – świadek śmierci Jezusa – opisuje to słowami: „Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda” (J 19,33-34). Wydarzenie, które opisuje św. Jan, ukazuje nam przede wszystkim przeogromną miłość Ojca, który posyła swojego Syna, aby nas zbawił. „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3,16). Ukrzyżowanie Jezusa mówi też o wielkiej miłości Syna Bożego. On rzeczywiście oddaje życie za nas wszystkich, bo ukochał nas do końca. Rana miłości Przebity bok Jezusa prowadzi nas jednak nie tylko do odkrycia bezinteresownej miłości Trójjedynego Boga. Uświadamia nam także, że włócznia wdzierająca się do Serca Zbawcy jest obrazem naszych grzechów i zła, które najbardziej ranią miłość objawioną w Sercu Pana. Przypominamy sobie liczne teksty biblijne, w których Bóg mówi o miłości wobec człowieka; miłości czułej, delikatnej, troskliwej. Ta miłość jednak wielokrotnie została odrzucona i wzgardzona. Prorok Ozeasz zapisuje takie słowa: „Miłowałem Izraela, gdy jeszcze był dzieckiem, i syna swego wezwałem z Egiptu. (…) Ja uczyłem chodzić Efraima, na swe ramiona ich brałem; oni zaś nie rozumieli, że troszczyłem się o nich. Pociągnąłem ich ludzkimi więzami, a były to więzy miłości. Byłem dla nich jak ten, co podnosi do swego policzka niemowlę – schyliłem się ku niemu i nakarmiłem go” (11,1.3-4). Co rani Jezusa? Odrzucenie i wzgarda wobec miłości, które w szczególny sposób objawiają się przez złość grzechów, są tym, co najbardziej rani Serce Boga. Bóg jednak wciąż poszukuje człowieka, uparcie wychodzi mu naprzeciw, okazuje swoją wierną miłość, chce go podnieść, uleczyć, wydobyć ze zobojętnienia i pokazać prawdziwie wyzwalającą drogę – drogę miłowania siebie i drugiego człowieka. „Ukochałem cię odwieczną miłością, dlatego też zachowałem dla ciebie łaskawość” (Jr 31,3). Zranione Serce nadal kocha Odrzucone Boskie Serce wciąż płonie miłością, przebacza i pragnie odnowić relację miłości, którą cołowiek niszczy poprzez grzech. „Uleczę ich niewierność i umiłuję ich z serca, bo gniew mój odwrócił się od nich” (Oz 14,5). Miłość Serca Jezusowego do nas jest rzeczywiście niezmienna i trwała. To złość grzechów, które często popełniamy, sprawia, że niejednokrotnie nasza wiara się załamuje i słabnie, pewność miłości Boga maleje, a na jej miejsce przychodzi zobojętnienie, rezygnacja, a niekiedy także rozpacz. Zdarza się wówczas, że odnosimy się do Stwórcy z wyrzutem, że On nas opuścił, że przestał się nami interesować. Dobry Bóg jest wtedy najbliżej nas, zna te nasze wątpliwości i sam daje na nie odpowiedź: „Mówił Syjon: «Pan mnie opuścił, Pan o mnie zapomniał». Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie. Oto wyryłem cię na obu dłoniach” (Iz 49,14-16). Jakże wielka jest dobroć i miłość Boga! Jak wiele nam wybacza, by przekonać nas o swojej wiernej miłości! Niewyobrażalny wręcz obraz matki porzucającej swoje dziecko służy temu, by ukazać, że wielkość i stałość miłości Stwórcy wobec nas nie ma sobie równej i do żadnej innej miłości nie może zostać porównana. Jak uleczyć ranę Miłości? Gdy już przekonamy się o rzeczywistej i trwałej miłości Serca Boga wobec nas, rodzi się w nas pragnienie, by na tę miłość w jak najlepszy sposób odpowiedzieć. Nasze serce wzdryga się na myśl, że tę miłość moglibyśmy na nowo zranić, sprzeniewierzyć się jej i odrzucić. Co więcej, chcemy także w pewien sposób uleczyć rany, które zadaliśmy Bogu przez naszą niewierność i obojętność. Szukamy sposobów, by to uczynić, i nie zawsze potrafimy zaspokoić nasze pragnienie odwzajemnienia miłości. Jezus zna dobrze te nasze wysiłki, tę nieudolną niekiedy miłość. On nie pragnie od nas czynów przekraczających naszych możliwości. On cierpliwie zaprasza nas, byśmy zechcieli zbliżyć się do Niego, podjąć trud dźwigania codziennego krzyża – powodowani miłością do Boga i człowieka. Zaprasza, byśmy uczyli się od Niego pokory i cichości, dzięki którym można dopiero doświadczyć i przekonać się o tym, że zranione Serce Boga jest wciąż wierne w swojej miłości. Warto wsłuchać się w Jego zaproszenie: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie” (Mt 11,28-30).
41. Serce Jezusa, ze Słowem Bożym istotowo zjednoczone, zmiłuj się nad nami
Data: 02.06.2016 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Serce Jezusa, ze Słowem Bożym istotowo zjednoczone, zmiłuj się nad nami Kiedy w litanii mówimy „Serce Jezusa”, mamy na myśli oczywiście nie tylko część ciała Chrystusa, ale całą Jego osobę.
Serce Jezusa, ze Słowem Bożym istotowo zjednoczone, zmiłuj się nad nami Kiedy w litanii mówimy „Serce Jezusa”, mamy na myśli oczywiście nie tylko część ciała Chrystusa, ale całą Jego osobę. Owo wyrażenie zwraca uwagę również na fakt, że w Jezusie doświadczamy miłości, która pochodzi od samego Ojca. Słowo „serce” każdemu kojarzy się z miłością, życiem, z matczyną i ojcowską troską. W Sercu Pana doświadczamy pełni miłości, która jest w Bogu, miłości zarówno macierzyńskiej jak i ojcowskiej. Tę prawdę wyraźnie głosi Stary Testament, w którym natchnieni autorzy wyrażając się o miłości Boga do ludzi, bardzo często używają określeń związanych zarówno z miłością macierzyńską jak i ojcowską. Jezus jest Słowem Bożym, jedynym Słowem Ojca, Słowem stwarzającym, podtrzymującym przy życiu, wyrażającym miłość Boga do człowieka. To Słowo przybrało w historii ludzką postać, by zamieszkać wśród nas i udowodnić niejako tę miłość. Znamienne jest również to, że św. Jan napisał, iż oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy (J 1, 14). My, ludzie żyjący w XXI wieku, nie widzieliśmy na własne oczy Jezusa. Możemy Go postrzegać oczyma wiary przez Jego działanie w ludziach i historii. Św. Jan doświadczył obecności Pana osobiście. Widział Go swoimi oczyma. Co więcej, widział również Jego chwałę wówczas, kiedy z Piotrem i Jakubem byli z Nim na górze Tabor, i kiedy to przemienił się w ich obecności, ukazując swoje Bóstwo. Później zaś umiłowany uczeń zobaczył Jezusa wywyższonego na krzyżu, gdzie Syn oddał się w doskonałej ofierze Ojcu, by przygarnąć wszystkich do siebie. Ostatnim i najmocniejszym dowodem Jego Boskości było zmartwychwstanie. Dzięki temu wydarzeniu chrześcijanie odzyskali utraconą nadzieję i dlatego wyznają w Jezusie swojego Pana i Zbawiciela.
42. Serce Jezusa, w łonie Matki - Dziewicy przez Ducha Świętego utworzone, zmiłuj się nad nami
Data: 01.06.2016 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Serce Jezusa, w łonie Matki - Dziewicy przez Ducha Świętego utworzone, zmiłuj się nad nami Łk 1, 34-35 Na to Maryja rzekła do anioła: «Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?» Anioł Jej odpowiedział: «Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego…
Serce Jezusa, w łonie Matki - Dziewicy przez Ducha Świętego utworzone, zmiłuj się nad nami Łk 1, 34-35 Na to Maryja rzekła do anioła: «Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?» Anioł Jej odpowiedział: «Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym». Trzech Ewangelistów: Mateusz, Marek i Łukasz opowiada nam o wydarzeniach przed narodzinami Jezusa. Możemy się domyślać, że część opowiadań o tych faktach pochodzi od Maryi, która jako Wybrana z Izraela bezpośrednio w nich uczestniczyła. Ta pokorna Służebnica Pana zgodziła się na pełnienie woli Bożej nawet wówczas, kiedy sama do końca nie była pewna, jak ją ma zrozumieć: Jakże się to stanie… (Łk 1, 34). Również jej Oblubieniec, św. Józef, nie mógł pojąć tego, co zaszło. Potrzebna była interwencja anioła: Nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło (Mt 1, 20). Poczęcie Jezusa w łonie Maryi jest dziełem Ducha Świętego, którego Bóg Ojciec posyła, by spełniły się oczekiwania proroków dotyczące Mesjasza. Właśnie Mesjasz – Jezus Chrystus, Jednorodzony Syn Boży, przyszedł na świat przez dziewicze poczęcie Maryi, by obdarzyć ludzkość zbawieniem. To zbawienie w Jezusie jest najpełniejszym wyrazem miłości Boga objawionej w Sercu Jego Syna. Duch Święty, który działał w Maryi w czasie cudownego poczęcia Jezusa w jej łonie, działa również dzisiaj w Kościele i w każdym człowieku. Prowokuje do odpowiedzi na tę miłość, którą otrzymaliśmy w Jednorodzonym. Podobnie jak Maryja, nie zawsze mamy pewność, jaki będzie koniec tej drogi, ale zawsze możemy być pewni, że miłość Boża objawiona w Sercu Umiłowanego Syna i moc Ducha Świętego są gwarancją również naszego wybrania, dzięki któremu jesteśmy synami w Synu.
43. Serce Pana Jezusa
Data: 28.05.2016 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Serce Pana Jezusa Zapewne niejednokrotnie zastanawialiśmy się, w jaki sposób przybliżyć się do Boga i głębiej wniknąć w Jego plan miłości względem nas.
Serce Pana Jezusa Zapewne niejednokrotnie zastanawialiśmy się, w jaki sposób przybliżyć się do Boga i głębiej wniknąć w Jego plan miłości względem nas. Pomimo ciągłego zabiegania i troski o wszystko, co niezbędne do normalnego człowieczego funkcjonowania, wciąż powraca do naszych serc tęsknota i potrzeba czegoś, co zaspokoi najbardziej głębokie oczekiwania. W takich chwilach pojawia się pragnienie modlitwy, by móc odczuć bliskość Kogoś, kto nas miłuje, kto chce naszego dobra a swoje szczęście upatruje w naszym szczęściu. Nigdy nie zaspokoimy owych najgłębszych pragnień jedynie czymś ulotnym i nietrwałym. Serce człowieka potrzebuje bowiem czegoś trwalszego i stabilniejszego. Prawdziwie może je wypełnić jedynie Bóg, który sam jest bezmiernym szczęściem i pełnią miłości, która pragnie się bezinteresownie rozdawać każdemu, kto zechce ją przyjąć. Najpewniejszym wyrazem owej Bożej miłości, zawierającym w sobie Dawcę daru, stał się Boży Syn, Jezus Chrystus. To On w swoim Sercu objawił człowiekowi pełnię Bożych darów. On ofiarował miłość prawdziwą i wierną, która nie poddaje się zniechęceniu, jest bezinteresowna, prawdziwa i zawsze niezmierzona. Celem tych krótkich rozważań, które mamy przed sobą, jest przedstawienie różnych odcieni miłości Boga, która najpełniej objawiła się w Najświętszym Sercu Zbawiciela. Motywem przewodnim tych refleksji stały się wezwania Litanii do Najświętszego Serca Pana Jezusa . Na początku każdego z nich znajdziemy przytoczone fragmenty Pisma Św., w których łatwo można odczytać myśl przewodnią danej tajemnicy, po czym następuje krótka refleksja. Przedstawione rozważania zostały przygotowane w taki sposób, by mogły stać się pomocą w osobistej modlitwie i kontemplacji Boga w Najświętszym Sercu Jezusa, jak również we wspólnej modlitwie Kościoła, wyrażającej się chociażby w nabożeństwach czerwcowych, rozwijających kult Bożego Serca. Niech lektura przedstawionych refleksji nad modlitwą litanijną przyczyni się do rozpalenia na nowo w sercach czytelników ognia miłości do Boga i ludzi, której Źródłem jest zranione dla nas Serce Zbawiciela. Serce Jezusa, Syna Ojca Przedwiecznego, zmiłuj się nad nami Mt 16, 15-16 Jezus zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?» Odpowiedział Szymon Piotr: «Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego». J 1, 34 Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym. (por. Hbr 1, 5; Mk 1, 11; Mt 17, 5) Cała litania do Najświętszego Serca Pana Jezusa ukazuje głębię tajemnicy Chrystusa – drugiej Osoby Trójcy Przenajświętszej. Już pierwsze wezwanie odwołuje się do tej najważniejszej prawdy wiary dotyczącej Jezusa, głoszącej, iż jest on Synem Bożym. Teksty Pisma Św. w wielu miejscach potwierdzają nam tę prawdę wiary przyjętą przez Kościół i wyznawaną od samego początku. Sam Jezus, podczas swojego ziemskiego życia, przygotowywał uczniów do jej przyjęcia. Nie było to proste ze względu na głębokie przekonanie (wyniesione z religii żydowskiej) o jedyności Boga. Początkowo nie mieściło się to nawet w głowach Apostołów, tak iż sami mieli wątpliwości, co o tym myśleć. Co więcej – sam Jezus prowokował te myśli, aż kiedyś zapytał wprost: A wy za kogo Mnie uważacie? (Mt 16, 15) Odpowiedź Piotra była jednoznaczna: Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego (Mt 16, 16) . Zastanawiając się nad prawdą o Bożym synostwie Jezusa, przychodzi nam na myśl nasze powołanie i godność dzieci Bożych. Również my, będąc synami w Synu, braćmi i siostrami Jezusa, na chrzcie św. doświadczyliśmy tych przepięknych słów, które znamy z opisu Chrystusowego chrztu w Jordanie: Tyś jest mój Syn umiłowany (Mk 1, 11) . Jesteśmy wybranymi przez Boga i przeznaczonymi do udziału w życiu Bożym. Zostaliśmy stworzeni na Jego obraz i podobieństwo. Naszym celem jest świętość, tak jak On jest Święty. Z ufnością więc kierujmy do Boga naszą modlitwę Ojcze nasz – Abba – Tatusiu. Ta wielka prostota i głęboka ufność są owocem daru, jaki otrzymaliśmy od Boga Ojca w Jego Synu Jezusie Chrystusie.
44. Testament duchowy Ojca Dehona
Data: 13.05.2016 | Autor: Redakcja Profeto
Testament duchowy Ojca Dehona Pan Jezus kochał wszystkich swoich Apostołów, lecz czyż szczególnym uczuciem nie darzył św. Jana, któremu powierzył własną Matkę i swoje Boskie Serce? Piękny dekret Leona XIII z 25 lutego 1888 roku mówił: Zgromadzenie…
Testament duchowy Ojca Dehona Pan Jezus kochał wszystkich swoich Apostołów, lecz czyż szczególnym uczuciem nie darzył św. Jana, któremu powierzył własną Matkę i swoje Boskie Serce? Piękny dekret Leona XIII z 25 lutego 1888 roku mówił: Zgromadzenie to będzie dla Serca Jezusowego wiązanką kwiatów, jeżeli jego członkowie będą z Nim całkowicie zjednoczeni i Jemu oddani oraz jeżeli zakróluje w nich samych i w ludach przez nich ewangelizowanych płomienna miłość Serca Jezusowego. Objaśniając słowa Dawida i my możemy powiedzieć: Serce Jezusa jest moim dziełem. O jakże piękna jest moja cząstka we wspólnym dziedzictwie! Jest dla was oczywiste, że tak piękne powołanie wymaga nadzwyczajnej żarliwości i wielkiej wspaniałomyślności. Nie wolno nam tracić z oczu naszego celu i posłannictwa w Kościele, nakreślonego w dwu pierwszych rozdziałach naszych Konstytucji, a więc tkliwej miłości ku Sercu Jezusowemu, przygotowanej przez oderwanie się od stworzeń i zwycięstwo nad naszymi namiętnościami. Celem naszym jest wynagrodzenie i związane z nim wszystkie praktyki pobożne takie jak: Msza św. i komunia wynagradzająca, akt wynagrodzenia, codzienna adoracja wynagradzająca, godzina święta i umartwienia, na które pozwala posłuszeństwo i stan naszego zdrowia. Cel nasz i posłannictwo obejmuje także całkowite oddanie się Najświętszemu Sercu w duchu żertwy, aby znosić cierpliwie i radośnie krzyże przewidziane przez Opatrzność. Powołanie takie wymaga nawyku do życia wewnętrznego i zjednoczenia z Panem Jezusem. Powinniśmy również podejmować wszystkie środki, aby stan ten osiągnąć i uczynić trwałym. Życia wewnętrznego nie można zachować bez wielkiej regularności i zakonnego milczenia. Aby w tym się utwierdzić, codziennie przeznaczycie dobre pół godziny na poranne rozmyślanie nie włączając w to modlitw ustnych oraz pół godziny na adorację wynagradzającą. Codziennie odprawiać będziecie czytanie duchowne złożone częściowo z Pisma św. a częściowo z książki ascetycznej lub żywoty świętych. Wybierać będziecie żywoty świętych zasługujących na miano świętych Serca Jezusowego tych, którzy najlepiej poznali i praktykowali to godne pochwały nabożeństwo. Gorąco powierzam Was wszystkich Sercu Jezusa i polecam Jego Miłosierdziu. Do Niego kieruję modlitwę, z którą On zawracał się do Ojca za swoich uczniów: Ojcze Święty, zachowaj ich w Twoim imieniu, które mi dałeś (J 17,11). Polecam Was również Naszej Niebieskiej Matce. Pan Jezus z pewnością zechce Jej powiedzieć o Was to samo, co na Kalwarii rzekł do Niej o św. Janie: Oto Twoi synowie. Szczególna miłością darzmy osoby ukochane: Maryję i Józefa, trzech wielkich archaniołów, św. Jana Chrzciciela, św. Piotra, św. Jana, św. Magdalenę i wszystkich świętych Bożego Serca. Jeśli o sobie mam Wam coś powiedzieć, to proszę abyście mi przebaczyli, że tak mało Was budowałem moim przykładem. Nie mam najmniejszych złudzeń. Stawiam siebie niżej od wszystkich ludzi z powodu nadużycia tych wielkich łask, jakie otrzymałem. Pan Jezus pomimo mej niegodności pozostawił mnie na zajmowanym stanowisku jedynie po to, by podkreślić swoje niezgłębione miłosierdzie. Ufam jednak w zbawienie mojej duszy, ponieważ miłosierdzie Pana Jezusa jest niewyczerpane, lecz wiele będę musiał pokutować i dlatego gorąco was błagam o modlitwy za spokój mojej duszy. Czyż potrzebuję Was zapewniać, że jeśli Pan Jezus raczy mnie przyjąć do siebie, będę prosił za Was wszystkich i za Dzieło tak drogie Bożemu Sercu? Przebaczcie mi przykrości, które mogłem Wam sprawić i gorszące przykłady oziębłości jakie Wam dawałem. Ze świętym Janem, moim mistrzem i wzorem, powiadam Wam wszystkim: Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować (1 J 4,11). Błagam Was z całego serca, w imię uczuć któreście do mnie żywili, postępujcie tak, aby zawsze miłość święta wśród Was panowała. Nie wypowiadajcie nigdy wobec siebie słów krytycznych i zgryźliwych. Z wielkim szacunkiem odnoście się zawsze do tych, którzy zastępują Wam Boga. Posłuszeństwo, regularność i ubóstwo są tarczą ochronną Zgromadzenia. Wiadomą jest rzeczą, że kapłańskie rodziny zakonne w swoich początkach wspomagane były przez Bogu poświęcone dziewice, które modliły się w ich intencji jak Najświętsza Dziewica Maryja czyniła to w odniesieniu do św. Jana. Tej właśnie pomocy i nam nie zabrakło, Udzieliły jej przede wszystkim dwie rodziny zakonne swoją modlitwa i ofiarą. Niezapomniana wdzięczność winniśmy zachować dla Sióstr Służebnic Serca Jezusowego z Saint Quentin. Nie jestem w stanie wysłowić tego wszystkiego, co uczyniły dla nas łącznie z ofiarą życia dla rozwoju naszego dzieła. Nie łączą nas z nimi żadne kanoniczne więzy, ponieważ Stolica Święta nie zatwierdza już wspólnot tak ściśle ze sobą zespolonych jak w dawnych zakonach. Nie przeszkadza to wszakże jedności w modlitwie i ofierze. Nigdy o tym nie zapominajmy! Wówczas, kiedy w Sait-Quentin zakładałem nasze Zgromadzenie z pomocą sióstr miejscowych, Siostry Żertwy z Namur przygotowywały kilku świątobliwych kapłanów, którzy przybyli, aby się z nami połączyć, jak św. p. O. Andrzej i O. Charcosset, mój wierny asystent. I to o nich również pamiętajcie. W ostatnich moich słowach polecam Wam raz jeszcze codzienną adorację, adorację wynagradzającą w imieniu Kościoła, aby pocieszyć Pana Jezusa i przyśpieszyć Królestwo Bożego Serca w poszczególnych duszach i całych narodach. Składam w ofierze i jeszcze raz poświęcam Najświętszemu Sercu Jezusowemu moje życie i śmierć, dla Jego miłości i we wszystkich Jego intencjach. Wszystko dla Twojej miłości, o Serce Jezusa! Napisano w Sait-Quentin w smutnych dniach wojny 1914 roku.
45. Zranione Serce
Data: 28.05.2016 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Zranione Serce Nasz wzrok kierujemy następnie na samego Jezusa. Przyglądając się Mu, dostrzegamy w końcu ranę boku i uświadamiamy sobie prawdę o tym, że Serce Jezusa zostało zranione włócznią.
Zranione Serce Nasz wzrok kierujemy następnie na samego Jezusa. Przyglądając się Mu, dostrzegamy w końcu ranę boku i uświadamiamy sobie prawdę o tym, że Serce Jezusa zostało zranione włócznią. Święty Jan Apostoł – świadek śmierci Jezusa – opisuje to słowami: „Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda” (J 19,33-34). Wydarzenie, które opisuje św. Jan, ukazuje nam przede wszystkim przeogromną miłość Ojca, który posyła swojego Syna, aby nas zbawił. „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3,16). Ukrzyżowanie Jezusa mówi też o wielkiej miłości Syna Bożego. On rzeczywiście oddaje życie za nas wszystkich, bo ukochał nas do końca. Rana miłości Przebity bok Jezusa prowadzi nas jednak nie tylko do odkrycia bezinteresownej miłości Trójjedynego Boga. Uświadamia nam także, że włócznia wdzierająca się do Serca Zbawcy jest obrazem naszych grzechów i zła, które najbardziej ranią miłość objawioną w Sercu Pana. Przypominamy sobie liczne teksty biblijne, w których Bóg mówi o miłości wobec człowieka; miłości czułej, delikatnej, troskliwej. Ta miłość jednak wielokrotnie została odrzucona i wzgardzona. Prorok Ozeasz zapisuje takie słowa: „Miłowałem Izraela, gdy jeszcze był dzieckiem, i syna swego wezwałem z Egiptu. (…) Ja uczyłem chodzić Efraima, na swe ramiona ich brałem; oni zaś nie rozumieli, że troszczyłem się o nich. Pociągnąłem ich ludzkimi więzami, a były to więzy miłości. Byłem dla nich jak ten, co podnosi do swego policzka niemowlę – schyliłem się ku niemu i nakarmiłem go” (11,1.3-4). Co rani Jezusa? Odrzucenie i wzgarda wobec miłości, które w szczególny sposób objawiają się przez złość grzechów, są tym, co najbardziej rani Serce Boga. Bóg jednak wciąż poszukuje człowieka, uparcie wychodzi mu naprzeciw, okazuje swoją wierną miłość, chce go podnieść, uleczyć, wydobyć ze zobojętnienia i pokazać prawdziwie wyzwalającą drogę – drogę miłowania siebie i drugiego człowieka. „Ukochałem cię odwieczną miłością, dlatego też zachowałem dla ciebie łaskawość” (Jr 31,3). Zranione Serce nadal kocha Odrzucone Boskie Serce wciąż płonie miłością, przebacza i pragnie odnowić relację miłości, którą cołowiek niszczy poprzez grzech. „Uleczę ich niewierność i umiłuję ich z serca, bo gniew mój odwrócił się od nich” (Oz 14,5). Miłość Serca Jezusowego do nas jest rzeczywiście niezmienna i trwała. To złość grzechów, które często popełniamy, sprawia, że niejednokrotnie nasza wiara się załamuje i słabnie, pewność miłości Boga maleje, a na jej miejsce przychodzi zobojętnienie, rezygnacja, a niekiedy także rozpacz. Zdarza się wówczas, że odnosimy się do Stwórcy z wyrzutem, że On nas opuścił, że przestał się nami interesować. Dobry Bóg jest wtedy najbliżej nas, zna te nasze wątpliwości i sam daje na nie odpowiedź: „Mówił Syjon: «Pan mnie opuścił, Pan o mnie zapomniał». Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie. Oto wyryłem cię na obu dłoniach” (Iz 49,14-16). Jakże wielka jest dobroć i miłość Boga! Jak wiele nam wybacza, by przekonać nas o swojej wiernej miłości! Niewyobrażalny wręcz obraz matki porzucającej swoje dziecko służy temu, by ukazać, że wielkość i stałość miłości Stwórcy wobec nas nie ma sobie równej i do żadnej innej miłości nie może zostać porównana. Jak uleczyć ranę Miłości? Gdy już przekonamy się o rzeczywistej i trwałej miłości Serca Boga wobec nas, rodzi się w nas pragnienie, by na tę miłość w jak najlepszy sposób odpowiedzieć. Nasze serce wzdryga się na myśl, że tę miłość moglibyśmy na nowo zranić, sprzeniewierzyć się jej i odrzucić. Co więcej, chcemy także w pewien sposób uleczyć rany, które zadaliśmy Bogu przez naszą niewierność i obojętność. Szukamy sposobów, by to uczynić, i nie zawsze potrafimy zaspokoić nasze pragnienie odwzajemnienia miłości. Jezus zna dobrze te nasze wysiłki, tę nieudolną niekiedy miłość. On nie pragnie od nas czynów przekraczających naszych możliwości. On cierpliwie zaprasza nas, byśmy zechcieli zbliżyć się do Niego, podjąć trud dźwigania codziennego krzyża – powodowani miłością do Boga i człowieka. Zaprasza, byśmy uczyli się od Niego pokory i cichości, dzięki którym można dopiero doświadczyć i przekonać się o tym, że zranione Serce Boga jest wciąż wierne w swojej miłości. Warto wsłuchać się w Jego zaproszenie: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie” (Mt 11,28-30). Zranione Serce, Wstań 3 (141) 2012, ss. 4-5.
46. Konferencja Episkopatu Polski o kulcie Bożego Serca
Data: 02.04.2016 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Konferencja Episkopatu Polski o kulcie Bożego Serca Liturgiczne święto Boskiego Serca Pana Jezusa, wraz ze Mszą św. i oficjum brewiarzowym, ustanowił w 1765 r. papież Klemens XIII.
Konferencja Episkopatu Polski o kulcie Bożego Serca Liturgiczne święto Boskiego Serca Pana Jezusa, wraz ze Mszą św. i oficjum brewiarzowym, ustanowił w 1765 r. papież Klemens XIII. Był to przywilej tylko dla Polski, dla ówczesnego Królestwa Polskiego i jednej Konfraterni Najświętszego Serca w Rzymie. W ten sposób Stolica Apostolska odpowiedziała na memoriał biskupów polskich z 1764 r. Oczywiście początku samego kultu Serca Jezusowego można upatrywać wcześniej. Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński podkreślał, że pierwszą Jego czcicielką była bez wątpienia Najświętsza Panna. „Dwa te najpiękniejsze Serca - Jezusa i Maryi - biły zawsze zgodnie i najżywiej ze sobą współczuły i w chwilach radości, i w godzinach bólu czy męki„ - pisał kard. Wyszyński w 1965 r. Do grona czcicieli Najświętszego Serca Jezusowego należeli m.in. św. Bernard, Bonawentura, Katarzyna ze Sieny, Franciszek Salezy. Najbardziej znaną pozostaje jednak św. św. Małgorzata Maria Alacoque (1647-1690), wizytka z klasztoru w Paray-le-Monial. Obok takich praktyk pobożnych jak pierwsze piątki, Komunia św. wynagradzająca czy „godzina święta” (adoracja przez godzinę Najśw. Sakramentu w nocy z czwartku na pierwszy piątek) - Pan Jezus zlecił jej podjęcie starań o ustanowienie w Kościele święta Jego Serca, w piątek po oktawie Bożego Ciała. Na ziemiach polskich Serce Boskiego Zbawcy czczone było jeszcze przed objawieniami św. Małgorzaty Marii Alacoque. Pierwszy w świecie podręcznik tego nabożeństwa napisał o. Kacper Drużbicki. Autor książeczki „Ognisko serc - Serce Jezusa„ zmarł 13 lat przed objawieniami w Paray. O ustanowienie święta Bożego Serca zabiegali u Stolicy Apostolskiej polscy królowie i biskupi. Dekret z 1765 r. był właśnie odpowiedzią na sławny memoriał polskich biskupów, który podaje historyczny przegląd kultu i uzasadnia wymowę tego nabożeństwa. Prymas Polski abp Ledóchowski poświęcił Najświętszemu Sercu metropolię gnieźnieńską. Nabożeństwem do Serca Jezusowego odznaczali się biskupi Bilczewski i Pelczar, autor dzieł o Najświętszym Sercu i założyciel zgromadzenia sióstr sercanek. Kolejny prymas, kard. Dalbor, w imieniu Episkopatu powierzył Polskę Sercu Zbawiciela i Jego Najświętszej Matce. W 1921 r. jako wotum wdzięczności Sercu Bożemu za odzyskanie niepodległości przez Naród Polski konsekrowano bazylikę Najświętszego Serca Pana Jezusa w Krakowie. W Poznaniu wzniesiono też pomnik „Sacratissimo Cordi - Polonia Restituta” (został on zburzony w 1940 r.). W 1948 r. biskupi zachęcali wiernych do osobistego poświęcenia się Najświętszemu Sercu Jezusowemu, a trzy lata później Episkopat Polski ogłosił rok poświęcenia Narodu Polskiego Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. „Sam Pan Jezus, ukazując św. Małgorzacie swe Serce spragnione miłości, żądał tego poświęcenia, które ona nazywała prywatnym albo małym w odróżnieniu od publicznego poświęcenia się całych społeczeństw„ - przypomnieli biskupi. Praktyka prywatnego poświęcenia się Sercu Pana Jezusa została zapomniana i dopiero po 200 latach, po objawieniach w Paray-le-Monial, przypomniał je papież Pius XI. O osobistym poświęceniu mowa w encyklice „Miserentissimus Redemptor” z roku 1928. Polscy biskupi zachęcali do osobistego poświęcenia Sercu Jezusowemu, ale i oddania całych rodzin, co nazywane jest intronizacją Serca Jezusowego w rodzinach. Dopiero zwieńczeniem modlitw prywatnych było wspólne poświęcenie Najświętszemu Sercu Jezusowemu Narodu i Rzeczypospolitej. Nastąpiło to w uroczystość Chrystusa Króla w 1951 r. Akt poświęcenia poprzedził tydzień modłów do Serca Jezusowego, który rozpoczął się 21 października tego roku. „Jest w tej okoliczności wymowna symbolika: Matka Najśw., Królowa Różańca świętego prowadzi i przekazuje Narów Synowi swojemu, nieśmiertelnemu Królowi wieków; oddaje swoje dzieci jego najmiłościwszemu Sercu„ - czytamy w orędziu Episkopatu. Biskupi podkreślają w nim również znaczenie samego poświęcenia Narodu Sercu Jezusowemu, tłumacząc: „(…) przez to uroczyste poświęcenie Narodu wyrażamy niezłomną wolę, by wszystkie dziedziny życia naszego, zarówno prywatne jak publiczne, były urządzone według zasad Jezusa Chrystusa”. Aby w akcie tym mogło wziąć udział jak najwięcej wiernych, poświęcenie Narodu Sercu Jezusa odbywało się nie w jednym miejscu, ale w całej Polsce. W parafiach odprawiono uroczyste nieszpory z procesją i kazaniem. 25 lat później, w ostatnią niedzielę roku kościelnego w kościołach ponowiono akt oddania Narodu Sercu Pana Jezusa. Stolica Apostolska dopiero po ścisłych i dokładnych badaniach zezwoliła na obchodzenie święta, jak i na cześć wizerunków Jezusowego Serca w formach dzisiaj powszechnie przyjętych. Memoriał polskich biskupów wysłany do papieża Klemens XIII w 1765 r. przyczynił się do zatwierdzenia nabożeństwa do Serca Pana Jezusa, a także święta dla niektórych diecezji i zakonów. Na cały Kościół święto Serca Pana Jezusa rozszerzył papież Pius IX w roku 1856. Znamienny jest też akt oddania całego Kościoła i rodzaju ludzkiego w opiekę Serca Jezusowego, jakiego dokonał 31 grudnia 1899 roku papież Leon XIII. Nowy rys nadał papież Jan Paweł II. Począwszy od 1995 r. w uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa, która wypada zawsze w piątek po oktawie Bożego Ciała, ustanowił on Światowy Dzień Modlitwy o Uświęcenie Kapłanów.
47. Kult Najświętszego Serca w nauczaniu papieży
Data: 12.03.2016 | Autor: ks. Józef Gaweł SCJ
Kult Najświętszego Serca w nauczaniu papieży W naszych czasach niektórzy wierni nie doceniają tego nabożeństwa i kultu. Dlatego jest rzeczą słuszną i wskazaną, aby przypomnieć jasną i wyraźną naukę papieży w tej materii, a zwłaszcza Jana Pawła II.
Kult Najświętszego Serca w nauczaniu papieży W naszych czasach niektórzy wierni nie doceniają tego nabożeństwa i kultu. Dlatego jest rzeczą słuszną i wskazaną, aby przypomnieć jasną i wyraźną naukę papieży w tej materii, a zwłaszcza Jana Pawła II. Nauczają oni zgodnie, że Serce Jezusa jest streszczeniem całej religii chrześcijańskiej. Wystarczy tu przytoczyć słowa Piusa XI: „Czyż w tej formie pobożności nie zawiera się jakby summa, cała treść religii i norma doskonalszego życia? Przecież ta pobożność prowadzi najlepiej do doskonalszego poznania Chrystusa Pana, do głębszego umiłowania Chrystusa i doskonalszego naśladowania”. Św. Jan Paweł II uzasadniał, dlaczego należy pielęgnować ten kult i nabożeństwo. „Jeśli bowiem Bóg w swej Opatrzności zechciał, by w XVII wieku, u progu współczesności, w Paray-le-Monial ogromnie rozwinęło się nabożeństwo do Serca Jezusowego w formach wskazanych przez objawienia Małgorzaty Marii, to zasadnicze elementy tego nabożeństwa należą w sposób trwały do duchowości Kościoła w ciągu całej jego historii: Kościół od zarania swych dziejów zwracał się do przebitego na Krzyżu Serca Chrystusa, z którego wypłynęła krew i woda, symbole sakramentów, tworzących Kościół, a Ojcowie chrześcijańskiego Wschodu i Zachodu widzieli w Sercu Słowa Wcielonego początek naszego zbawienia, owoc miłości Bożego Odkupienia, którego przebite Serce jest szczególnie wymownym symbolem(…) Spoglądając na Serce Jezusa, serce człowieka uczy się poznawać prawdziwy i jedyny sens własnego życia, uczy się strzec przed ułomnościami ludzkiego serca, łączenia synowskiej miłości wobec Boga z miłością bliźniego. Tak oto – a jest to prawdziwe zadośćuczynienie, którego oczekuje Serce Zbawiciela – na ruinach nienawiści i przemocy będzie mogła powstać cywilizacja Serca Chrystusa”. Papieże w swoim nauczaniu zwracali uwagę na różne istotne aspekty tego kultu. Leon XIII uważał go za wypróbowaną formę pobożności. Natomiast św. Pius X widział w nim: „streszczenie całej religii i normę doskonalszego życia chrześcijańskiego”. Pius XII uczył, iż kult ten jest „doskonale zharmonizowany z istotą chrześcijaństwa i wypływa z podstawowych zasad doktryny chrześcijańskiej”. Paweł VI zaś zachęcał, żeby „ten wspaniały kult rozwijał się i był ceniony przez wszystkich”. Słowa następców św. Piotra to nie tylko zachęta, ale i wskazanie nam konkretnej drogi, którą mamy podążać. Papież Leon XIII w 1899 r. wydał encyklikę ANNUM SACRUM. Głównym celem powstania tego dokumentu było wyjaśnienie natury, skutków i znaczenia aktu poświęcenia całej rodziny ludzkiej Bożemu Sercu. Papież ten ogłosił rok 1900 Rokiem Świętym i chciał dokonać czegoś szczególnie znaczącego na rozpoczęcie XX wieku. Wymieniona encyklika została ogłoszona dwa tygodnie przed uroczystym aktem poświęcenia Sercu Bożemu całego rodzaju ludzkiego, który został dokonany 11 czerwca 1899 roku przez Leona XIII. Z tej okazji tak pisał: „Kiedy Kościół w początkach swego istnienia uginał się pod jarzmem cezarów, Krzyż na niebie ukazujący się oczom młodego władcy był zapowiedzią wielkiego zwycięstwa, które wkrótce nastąpiło. I oto dzisiaj oczom naszym ukazuje się inny, ze wszech miar pomyślny znak Boży: Najświętsze Serce Jezusa. W Nim należy złożyć wszelką nadzieję zbawienia wszystkich ludzi”. Leon XIII uczył również, że poświęcenie się i oddanie Bożemu Sercu jest jednym z istotnych składników kultu Serca Pana Jezusa. „Jest rzeczą najzupełniej odpowiednią poświecenie się temu Najświętszemu Sercu. Poświecenie zaś takie nie jest niczym innym jak oddaniem się Jezusowi Chrystusowi, ponieważ wszelki objaw czci, hołdu i miłości względem Bożego Serca odnosi się w rzeczywistości do osoby samego Chrystusa”. Następcą Leona XIII na stolicy św. Piotra w Rzymie był św. Pius X, który zaaprobował praktykę obchodzenia czerwca jako miesiąca Serca Jezusowego, przywiązując doń kilka odpustów. Zalecił też w 1906 roku, aby w uroczystość Najświętszego Serca we wszystkich świątyniach ponawiano poświęcenie rodzaju ludzkiego. Popierał też intronizację Serca Jezusowego w rodzinach prowadzona przez o. Mateo, który tak ją scharakteryzował: „Jest to oficjalne i społeczne uznanie królewskiej władzy Serca Jezusowego nad rodziną chrześcijańską, uznanie potwierdzone, uzewnętrznione i utrwalone przez uroczyste umieszczenie obrazu Bożego Serca na honorowym miejscu i odmówieniu aktu poświęcenia”. Uważał on, że intronizacja nie jest niczym innym jak pełną realizacją wszystkich żądań przekazanych w Paray-le-Monial i wspaniałych obietnic, towarzyszących tym żądaniom. Do tej działalności o. Mateo z najwyższą aprobatą odnosił się także Benedykt XV, który widział w niej szansę przeciwstawienia się współczesnemu złu. Tę jego działalność popierali wszyscy papieże, od św. Piusa X zaczynając, a na błogosławionym Janie XXIII kończąc. W czasie pontyfikatu Benedykta XV miało miejsce poświęcenie w 1919 r. bazyliki Serca Jezusowego w Paryżu na Montmartre. Na jego też polecenie jeden z ołtarzy w bazylice watykańskiej przebudowano na ołtarz Serca Jezusowego, nawiązując w ornamentyce do objawień św. Małgorzaty Marii Alacoque. Papież Pius XI w encyklice MISERENTISSIMUS REDEMPTOR wskazał na drugi istotny element tego kultu, czyli na wynagrodzenie: „Duch ekspiacji i wynagrodzenia odgrywał zawsze pierwszą i główną rolę w kulcie Najświętszego Serca Jezusa”. Przypomniał on również główne praktyki tego kultu. „Spośród praktyk, związanych ściślej z czcią Najświętszego Serca Jezusa, wybija się pobożna praktyka poświęcenia Sercu Jezusa samych siebie i wszystkiego, co posiadamy, a co zawdzięczamy odwiecznej miłości Boga (…) należy także dołączyć obowiązek godnego zadośćuczynienia, czyli wynagrodzenia”. Dla rozwoju kultu Serca Bożego wiele uczynił papież Pius XII, który w 1956 r. wydał encyklikę HAURIETIS AQUAS. W niej w sposób bardzo jasny przedłożył teologiczne zasady, na których opiera się to nabożeństwo. Ukazał także historię i rozwój tego nabożeństwa oraz zachęcał, aby ten kult był praktykowany z większym zrozumieniem. „Czyż można znaleźć wznioślejszą formę pobożności nad kult Serca Jezusa? Cóż lepiej odpowiada istocie religii chrześcijańskiej, co może skuteczniej zapobiec współczesnym potrzebom Kościoła i rodzaju ludzkiego? (…) Jest on ze swej istoty kultem miłości, którą Bóg nam ukazał przez Jezusa, a dla nas samych stanowi on równocześnie okazję do praktykowania miłości względem Boga i bliźnich”. W tej encyklice przypomniał, że kult ten w swej istotnej treści nie jest oparty na prywatnych objawieniach. Podstawy tego kultu zawarte są w Piśmie Świętym, w nauce Ojców Kościoła oraz teologów. Dlatego istotną jego treść należy zgłębiać w świetle objawienia Bożego. Wewnętrzną naturę tego kultu można poznać z Pisma Świętego, Tradycji i świętej Liturgii „które stanowią dlań źródło przejrzyste i głębokie”. Istotną treścią tego kultu jest zbawcza miłość Boga objawiona w Jezusie Chrystusie, która oczekuje odpowiedzi ludzkiej miłości. Ona wypełnia całą Biblię, tak Stary jak i Nowy Testament. To w niej „objawiona została nieskończona miłość Boga względem rodzaju ludzkiego, miłość, której nigdy nie zdołamy należycie zgłębić” – uczy w tej encyklice Pius XII. Dlatego cześć i kontemplacja Bożego Serca jako symbolu streszczającego całe bogactwo zbawczej miłości Boga ma swoje uzasadnienie w Piśmie świętym. Ta zbawcza miłość Boga, która stanowi podstawową rację kultu Serca Pana Jezusa, ukazana została w Piśmie świętym obydwu Testamentów. Wielką wartość tego kultu dostrzegał także błogosławiony Jan XXIII, który w DZIENNIKU DUSZY zanotował takie słowa: „To nabożeństwo pozostanie na zawsze najskuteczniejszym czynnikiem mego postępu duchowego. Muszę żyć jedynie dla Najświętszego Serca Jezusa. Jestem kapłanem Serca Jezusa”. Jego prostota, pokora, bezpośredniość i serdeczność, jaką się odznaczał w kontaktach z ludźmi świadczą, że kształtował swój charakter w szkole Tego, który jest „cichy i pokornego Serca”. Jako następca św. Piotra, nazywany za życia dobrym papieżem, powtórzył przed śmiercią słowa św. Małgorzaty Marii: „Jak słodko jest umierać, gdy się miało wytrwałe nabożeństwo do Najświętszego Serca kogoś, kto nas będzie sądził”. Również papież Paweł VI potwierdzał i przybliżał naukę swoich poprzedników. Jego zdaniem właściwy obraz Chrystusa zawiera się w wypowiedzianych słowach: „Jestem cichy i pokornego Serca”. Powtarzał on często: „Dziś trzeba mieć serce wielkie, serce otwarte, które bierze miarę z Serca Chrystusa”. W nabożeństwie do Serca Pana Jezusa podkreślał zwłaszcza wynagrodzenie, adorację i uczestnictwo we Mszy Świętej. Ukazywał także ten kult jako doskonałe narzędzie odnowy moralnej współczesnego świata. Żaden jednak z papieży nie mówił tak dużo o kulcie Serca Jezusa jak św Jan Paweł II. Wykorzystywał on każdą okazję, aby go przypominać wiernym. Jego nauczanie nawiązywało i rozwijało dotychczasowe nauczanie Kościoła. „Tajemnica Chrystusowego Serca przemawiała do mnie od młodych lat. Teologia Serca Bożego jest programem życia. To jest program stary jak chrześcijaństwo. Teologia Boskiego Serca jest pewnym programem, wiarą”. W roku 1999 przypadało 100-lecie poświecenia Najświętszemu Sercu Jezusa całego rodzaju ludzkiego, dokonanego przez papieża Leona XIII. Z tej okazji wydał dwa ważne dokumenty –orędzia. Jedno orędzie skierowane do Konferencji Episkopatu Francji o wymownym tytule: „Pielęgnujcie kult Najświętszego Serca Pana Jezusa” . Natomiast drugie orędzie zostało skierowane do całego Kościoła z Warszawy 11 czerwca 1999, w czasie jego VII pielgrzymki do ojczyzny, i zatytułowane jest: „Bóg objawia swą miłość w Sercu Chrystusa”. W pierwszym orędziu przypomniał, że Kościół stara się zawsze kontemplować miłość Bożą objawiona w tajemnicy odkupienia, która zostaje sakramentalnie uobecniona w każdej Eucharystii. Najdoskonalszym znakiem tej miłości jest Serce Słowa Wcielonego. Napisał w nim: „Wzywam zatem wszystkich wiernych, aby nadal gorliwie pielęgnowali kult Najświętszego Serca Pana Jezusa, przystosowując go do naszych czasów, ażeby dzięki temu mogli nieustannie czerpać z Jego niezgłębionych bogactw i umieli z radością na nią odpowiadać, miłując Boga i braci”. Przypomniał, że ważnym elementem pobożności i duchowości Serca Bożego jest adoracja eucharystyczna. Natomiast w orędziu skierowanym do całego Kościoła zachęcił do wdzięczności za wielkie dobro, jakie kult Bożego Serca przyniósł wszystkim wiernym. Przypomniał też, czym był ten doniosły akt dokonany przez Leona XIII. Aktualność tego, co wydarzyło się 11 czerwca 1899 roku „zostało autorytatywnie potwierdzone w dokumentach moich poprzedników, którzy pogłębili naukę o kulcie Najświętszego Serca Pana Jezusa i zalecali okresowe ponawianie aktu poświęcenia. Ten kult zawiera orędzie niezwykle aktualne w naszych czasach, ponieważ z Serca Syna Bożego, umarłego na krzyżu, wytrysnęło wiekuiste źródło życia, które daje nadzieję każdemu człowiekowi. Z Serca ukrzyżowanego Chrystusa rodzi się nowa ludzkość, odkupiona od grzechu. Człowiek roku 2000 potrzebuje Serca Chrystusa, aby poznawać Boga i samego siebie; potrzebuje go, aby budować cywilizację miłości”. Rolę i znaczenie tego kultu w życiu Kościoła ukazał także w encyklice o Bożym miłosierdziu DIVES IN MISERICORDIA. „W sposób szczególny zdaje się Kościół wyznawać miłosierdzie Boga i oddawać Mu cześć, zwracając się do Chrystusowego Serca; właśnie bowiem zbliżenie do Chrystusa w tajemnicy Jego Serca pozwala nam zatrzymać się w tym niejako centralnym a zarazem po ludzku najbardziej dostępnym punkcie objawienia miłości Ojca, który stanowiło centralną treść mesjańskiego posłannictwa Syna Człowieczego” (n.13). Promieniowanie tego nabożeństwa i miłości do Serca Jezusowego miało wielkie znaczenie w okresie panowania jansenizmu w XVII wieku, ponieważ wyzwalało ludzi z przesadnego rygoryzmu i ze świata zbudowanego wyłącznie na rozumie. Uczyło ono nawiązywania żywego kontaktu z Chrystusem i przybliżało do Eucharystii. Podobnie także było w następnych wiekach. Kult ten i nabożeństwo przyniosło wiele błogosławionych owoców w życiu Kościoła i życiu poszczególnych wiernych. Również i dzisiaj wierni winni czerpać obficie z tych skarbów, które zawiera w sobie ten kult i ta duchowość. W sposób szczególny winni to czynić wierni naszej katolickiej ojczyzny. Polska wniosła do rozwoju tego nabożeństwa wielki wkład. Uważana jest za drugą ojczyznę tego kultu po Francji, gdzie w Paray-le-Monial miała objawienia Serca Jezusowego w latach 1672-1675 św. Małgorzata Maria Alacoque. To z Polski najusilniej proszono o wprowadzenie święta Najświętszego Serca Pana Jezusa. Czynili to liczni biskupi, król Polski August II, zakony i wierni świeccy. I na tę prośbę biskupów polskich, którzy w specjalnym memoriale uzasadnili teologicznie potrzebę tego święta, odpowiedział pozytywnie papież Klemens XIII w 1765 roku i pozwolił na liturgiczne wprowadzenie tego święta w Polsce oraz Arcybractwo Serca Jezusowego w Rzymie. Polska otrzymała jako pierwsza to święto, wcześniej niż jakikolwiek inny kraj. I ten memoriał jest pierwszym powodem, dla którego Polska jest nazywana drugą ojczyzną tego kultu. Ale jest także wiele innych powodów i wydarzeń, by tak nazywać Polskę. Jednym z nich był znany teolog jezuicki o. Kasper Drużbicki (+1662) i jego dzieło Meta cordium Cor Jesu (Serce Jezusa celem ludzkich serc). Dzieło to zostało napisane na długo przed objawieniami św. Małgorzaty Marii. Było ono pierwszym podręcznikiem kultu Serca Jezusowego i uzasadniało teologicznie potrzebę jego wprowadzenia. Przez ustanowienie święta Serca Jezusowego zostało Ono niejako otwarte i ukazane wszystkim wiernym, aby mogli czerpać z Jego skarbów. Prawie 250 lat temu Kościół w Polsce przyczynił się do wprowadzenia nabożeństwa do Serca Pana Jezusa w Kościele powszechnym. Dzisiaj Polska stoi wobec nowych wyzwań i pokus nowoczesnego świata, który często jest światem bez serca i bez miłości. To być może my, spadkobiercy mądrości i pobożności polskiego katolicyzmu, jesteśmy ponownie wezwani, aby przekazywać światu tajemnicę Chrystusowego Serca. Bogaci tradycją tego nabożeństwa i kultu Najświętszego Serca Jezusowego, mamy ponownie przywilej i zadanie ukazywać go Kościołowi powszechnemu. Potrafimy to czynić tak, jak to czynili przez przeszło trzy wieki nasi praojcowie, jeśli sami będziemy go dzisiaj praktykować i żyć w sposób pogłębiony jego treściami. Przykład naszego świętego Jana Pawła II, wielkiego czciciela i apostoła Serca Bożego, powinien być dla nas zaproszeniem i zachętą, aby patrzeć na Tego, którego Serce zostało otwarte włócznią żołnierza na Kalwarii, oraz odpowiadać miłością i wynagrodzeniem na Jego miłość. W katedrze warszawskiej 11 czerwca 1999 roku, w przemówieniu do Episkopatu Polski, mówił: „I ja zachęcam was do odnowy i rozwoju czci Najświętszego Serca Pana Jezusa. Przybliżajcie do tego „Źródła życia i świętości” osoby, rodziny, wspólnoty parafialne, środowiska, aby mogły z Niego czerpać „niezgłębione bogactwo Chrystusa” (Ef 3,8). Tylko ludzie „w miłości wkorzenieni i ugruntowani” (Ef 3,17) potrafią przeciwstawić się cywilizacji śmierci i tworzyć na gruzach nienawiści, pogardy i przemocy cywilizację, która ma swe źródło w Sercu Zbawiciela”. Oby w naszej ojczyźnie, gdzie tak bardzo kochane i czczone było Serce Jezusa przez całe pokolenia Polaków, również współczesne pokolenie szło tą samą drogą. Oby głęboko przeżywało to nabożeństwo, które wtedy będzie przynosić owoce świętości i miłości tak w życiu osobistym, jak rodzinnym i społecznym.
48. Serce Pana Jezusa
Data: 04.03.2016 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Serce Pana Jezusa Doświadczyć miłości Boga oznacza także zerwać ze złem, rozerwać kajdany grzechu i odpowiedzieć na tę miłość, którą sam zostałem umiłowany. Dopiero wtedy staje się możliwe wyznanie wraz ze św.
Serce Pana Jezusa Doświadczyć miłości Boga oznacza także zerwać ze złem, rozerwać kajdany grzechu i odpowiedzieć na tę miłość, którą sam zostałem umiłowany. Dopiero wtedy staje się możliwe wyznanie wraz ze św. Pawłem: „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie” (Ga 2, 20). Z pokorą trzeba nam więc wielokrotnie zatrzymywać się pod krzyżem Jezusa Chrystusa. Trzeba spoglądać w Jego przebity bok. Trzeba usłyszeć Jego wołanie „Pragnę”, które w bolesnej udręce wyrwało się z Serca Zbawiciela. Czyż nie jest to wołanie o miłość; wołanie Tego, który wciąż nie przestaje się dawać w bezinteresownym darze miłości?! W Jezusie Chrystusie, któremu przebito bok dostrzegamy niepokalanego Baranka paschalnego, który zakończył definitywnie starotestamentalny kult, czego wymownym symbolem stała się przedarta na pół zasłona Przybytku. Odtąd to miejsce – Sanktuarium, Święte Świętych – dotychczas jedynie raz w roku dostępne dla człowieka, najwyższego kapłana – stało się dostępne i widzialne dla wszystkich. W ranie boku, z którego wypłynęła krew i woda – symbole sakramentów i rodzącego się Kościoła, my wszyscy możemy dojrzeć sanktuarium Trójcy Przenajświętszej, największy skarb, który odsłania się naszym oczom i pozwala, byśmy z niego czerpali z obfitością. Tym skarbem najświętszym jest miłość Boga, którą czcimy i uwielbiamy w Najświętszym Sercu Pana Jezusa. Oto Święte Świętych Nowego Przymierza; Sanktuarium, do którego mają dostęp ci wszyscy, którzy tego pragną! Jezus sam zachęca nas do tego i woła: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię jest lekkie” (Mt 11, 28-30). Każde jarzmo, każdy ciężar, jaki człowiek bierze na siebie wiąże się z poczuciem przygnębienia, trudu i wysiłku, które rzadko kiedy są kojarzone ze szczęściem. Jezus jakby na przekór temu przekonaniu zapewnia nas, iż przyjęcie Jego jarzma przyniesie nam słodycz i poczucie szczęścia. Cóż więc jest tym Jezusowym jarzmem? Cóż jest Jego brzemieniem? Tym brzemieniem jest dar prawdziwej miłości, która zawsze wyzwala człowieka z jego osobistych obciążeń, z jego nałogów, zniewoleń, które niszczą najgłębszą jego godność, którą został obdarzony na obraz i podobieństwo Boże. Wyzwalające jarzmo Jezusa powoduje rozbicie tych wszystkich obciążeń, rozerwanie więzów krępujących wolność dziecka Bożego w człowieku. Tylko poddanie się Jezusowemu prawu miłości wlewa w serce pokój i wewnętrzną radość. Jakże nie włączyć się w uwielbienie Boga za wielkie cuda Jego łaski. Jakże nie śpiewać wraz z psalmistą: „Pan okazał [nam] swoje zbawienie, na oczach pogan objawił swoją sprawiedliwość. (…) Ujrzały wszystkie krańce ziemi zbawienie Boga naszego” (Ps 98 (97), 2-3). Pan Bóg rzeczywiście w swoim umiłowanym Synu dał nam samego siebie. W Nim doświadczyliśmy zbawienia, w Nim również możemy nieustannie cieszyć się obecnością Boga, który pozostaje pośród nas jako Bóg z nami – Emmanuel. Jezus Chrystus rzeczywiście wciąż pozostaje z nami w darze eucharystycznej obecności. Każda Msza św. uobecnia nam wydarzenia zbawcze: wcielenie, śmierć i zmartwychwstanie. To tutaj dokonuje się cudowna przemiana, w której On sam staje pośród nas, by nas umacniać. W Eucharystii istotnie bije Serce Jezusa, w niej wyraża się Jego miłość i dobroć. W niej doświadczamy komunii z Bogiem i braćmi. Prośmy Pana, byśmy nigdy nie wzgardzili tą Jego obecnością. Prośmy, byśmy w niej dostrzegali naszego Boga, Mistrza i Oblubieńca. Serce Jezusa, dobroci i miłości pełne, zmiłuj się nad nami!
49. Odkryć miłość Jezusowego Serca
Data: 27.02.2016 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Odkryć miłość Jezusowego Serca W jaki sposób możemy doświadczyć miłości Boga? Musimy najpierw oczyścić własne spojrzenie i nakierować je na Boga, by móc dostrzec Jego pełne dobroci i miłości działanie w świecie i w sobie samym.
Odkryć miłość Jezusowego Serca W jaki sposób możemy doświadczyć miłości Boga? Musimy najpierw oczyścić własne spojrzenie i nakierować je na Boga, by móc dostrzec Jego pełne dobroci i miłości działanie w świecie i w sobie samym. Doświadczyć miłości Boga oznacza także zerwać ze złem, rozerwać kajdany grzechu i odpowiedzieć na tę miłość, którą sam zostałem umiłowany. Dopiero wtedy staje się możliwe wyznanie wraz ze św. Pawłem: „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie” (Ga 2, 20). Z pokorą trzeba nam więc wielokrotnie zatrzymywać się pod krzyżem Jezusa Chrystusa. Trzeba spoglądać w Jego przebity bok. Trzeba usłyszeć Jego wołanie „Pragnę”, które w bolesnej udręce wyrwało się z Serca Zbawiciela. Czyż nie jest to wołanie o miłość; wołanie Tego, który wciąż nie przestaje się dawać w bezinteresownym darze miłości?! W Jezusie Chrystusie, któremu przebito bok, dostrzegamy niepokalanego Baranka paschalnego, który zakończył definitywnie starotestamentalny kult, czego wymownym symbolem stała się przedarta na pół zasłona Przybytku. Odtąd to miejsce – Sanktuarium, Święte Świętych – dotychczas jedynie raz w roku dostępne dla człowieka, najwyższego kapłana – stało się dostępne i widzialne dla wszystkich. W ranie boku, z którego wypłynęła krew i woda – symbole sakramentów i rodzącego się Kościoła, my wszyscy możemy dojrzeć sanktuarium Trójcy Przenajświętszej, największy skarb, który odsłania się naszym oczom i pozwala, byśmy z niego czerpali z obfitością. Tym skarbem najświętszym jest miłość Boga, którą czcimy i uwielbiamy w Najświętszym Sercu Pana Jezusa. Oto Święte Świętych Nowego Przymierza; Sanktuarium, do którego mają dostęp ci wszyscy, którzy tego pragną! Jezus sam zachęca nas do tego i woła: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię jest lekkie” (Mt 11, 28-30). Każde jarzmo, każdy ciężar, jaki człowiek bierze na siebie, wiąże się z poczuciem przygnębienia, trudu i wysiłku, które rzadko kiedy są kojarzone ze szczęściem. Jezus jakby na przekór temu przekonaniu zapewnia nas, iż przyjęcie Jego jarzma przyniesie nam słodycz i poczucie szczęścia. Cóż więc jest tym Jezusowym jarzmem? Cóż jest Jego brzemieniem? Tym brzemieniem jest dar prawdziwej miłości, która zawsze wyzwala człowieka z jego osobistych obciążeń, z jego nałogów, zniewoleń, które niszczą najgłębszą jego godność, którą został obdarzony na obraz i podobieństwo Boże. Wyzwalające jarzmo Jezusa powoduje rozbicie tych wszystkich obciążeń, rozerwanie więzów, krępujących wolność dziecka Bożego w człowieku. Tylko poddanie się Jezusowemu prawu miłości wlewa w serce pokój i wewnętrzną radość. Jakże nie włączyć się w uwielbienie Boga za wielkie cuda Jego łaski. Jakże nie śpiewać wraz z psalmistą: „Pan okazał [nam] swoje zbawienie, na oczach pogan objawił swoją sprawiedliwość. (…) Ujrzały wszystkie krańce ziemi zbawienie Boga naszego” (Ps 98 (97), 2-3). Pan Bóg rzeczywiście w swoim umiłowanym Synu dał nam samego siebie. W Nim doświadczyliśmy zbawienia, w Nim również możemy nieustannie cieszyć się obecnością Boga, który pozostaje pośród nas jako Bóg z nami – Emmanuel. Jezus Chrystus rzeczywiście wciąż pozostaje z nami w darze eucharystycznej obecności. Każda Msza św. uobecnia nam wydarzenia zbawcze: wcielenie, śmierć i zmartwychwstanie. To tutaj dokonuje się cudowna przemiana, w której On sam staje pośród nas, by nas umacniać. W Eucharystii istotnie bije Serce Jezusa, w niej wyraża się Jego miłość i dobroć. W niej doświadczamy komunii z Bogiem i braćmi. Prośmy Pana, byśmy nigdy nie wzgardzili tą Jego obecnością. Prośmy, byśmy w niej dostrzegali naszego Boga, Mistrza i Oblubieńca. Serce Jezusa, dobroci i miłości pełne, zmiłuj się nad nami!
50. Miłość można obudzić
Data: 20.02.2016 | Autor: ks. Sławomir Kamiński SCJ
Miłość można obudzić Świat iluzji Uśpienie sprawia, że żyjemy jakby obok Boga, tracimy przeświadczenie o Jego wpływie na naszą codzienność, gubimy wrażliwość, pomagającą w odczytywaniu znaków Jego miłości, których ostatecznie nie brakuje w życiu…
Miłość można obudzić Świat iluzji Uśpienie sprawia, że żyjemy jakby obok Boga, tracimy przeświadczenie o Jego wpływie na naszą codzienność, gubimy wrażliwość, pomagającą w odczytywaniu znaków Jego miłości, których ostatecznie nie brakuje w życiu każdego człowieka. Słabnie w nas realistyczne spojrzenie na kruchość ludzkich możliwości, a w wyborach kierujemy się niejako sennymi marzeniami o znaczeniu jednostki, wyższości prawa, stanowionego przez ludzi nad prawem Bożym lub naturalnym. Stan uśpienia chrześcijan stanowi podatny grunt dla środków masowego przekazu, lansujących w wielu przypadkach filozofię życia bez wymagań, zobowiązań, konsekwencji, odpowiedzialności i najlepiej bez poświęcenia, ofiary, a szczególnie cierpienia. I choć raz po raz przekonujemy się, że taka wizja przegrywa z prozą życia, to mimo wszystko dalej poddajemy się sile tej mantry, próbując na jej iluzjach budować potrzebną każdemu człowiekowi hierarchię wartości. I tak łudzimy się, że można coś osiągnąć bez wzmożonego, osobistego wysiłku, ludzkiego potu, a nade wszystko miłości, która w szacunku dla drugiego człowieka, trosce, odpowiedzialności, poświęceniu, przezwyciężaniu własnego egoizmu znajduje potwierdzenie własnej realności i prawdziwości. Takiej miłości trzeba się ciągle uczyć. Jej najlepszym nauczycielem jest Jezus Chrystus wraz ze swoją Ewangelią. Przez czuwanie i modlitwę… Ta prawda jest bliska o. Leonowi Janowi Dehonowi, Założycielowi Zgromadzenia Księży Sercanów, który w Koronce do Najświętszego Serca Pana Jezusa proponuje także i dzisiejszemu, nierzadko w większym czy mniejszym stopniu uśpionemu człowiekowi wnikanie w tajemnice Jezusowego Serca. Miłości tej szuka na wszystkich drogach, po których kroczył Chrystus. Dostrzega ją szczególnie w tajemnicy Jego męki. W swoich rozważaniach zaprasza nas m.in. do Ogrójca, by w obrazie tamtych groźnych chwil zauważyć bezmiar ofiarnej miłości Jezusowego Serca, Jego osamotnienie i ostatecznie udręczenie, przynaglające człowieka do wybudzenia się z letargu, w którym egzystuje. Realizm tamtego momentu budzi nas, ospałych, do aktywnej miłości, która wydaje się jedyną sensowną odpowiedzią daną Bogu, wychodzącemu nam naprzeciw ze swoim miłosierdziem. Zanim więc wypowiemy słowa: „Najświętsze Serce Jezusa, spraw, niech Cię kocham coraz więcej”, idźmy z Jezusem do ogrodu Oliwnego – ogrodu Jego samotności. Wraz z Piotrem, Janem i Jakubem jesteśmy zaproszeni, by czuwać i modlić się tak, aby nie ulec pokusie, bo „duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe” (Mk 14,38). Nie ma bowiem lepszego lekarstwa na ludzką niemoc od czuwania i modlitwy. Kiedy się nad tym głębiej zastanowimy, to zrozumiemy, że te dwie rzeczywistości pomagają człowiekowi świadomie przeżywać własne życie. Czuwanie i modlitwa to także inne imiona nawrócenia, do którego przecież jesteśmy nieustannie wzywani przez naszego Pana i Mistrza. Czuwanie pozwala ludziom zażegnać niebezpieczeństwo śmierci duchowej, jaką zawsze jest grzech ciężki, inaczej mówiąc śmiertelny. Ono pomaga utrzymać umysł w trzeźwości spojrzenia na rzeczywistość, dzięki czemu wiemy, kim jesteśmy i kim jest dla nas Bóg. W praktyce czuwanie oznacza bycie człowiekiem sumienia, które pomaga nam odróżnić zło od dobra. Czuwanie sprzyja rozeznawaniu dobrych natchnień od złych, za którymi czasem nawet pod pozorem jakiegoś niby-dobra może się ukrywać szatan. Czuwanie także pomaga, pomimo naporu pseudowartości, pozostać przy niezmąconej niczym myśli. Modlitwa zaś jest wyrazem ludzkiej pokory i świadomości tego, że bez łaski Bożej nie jesteśmy w stanie czynić prawdziwego dobra. Ona dotyka naszą słabą wolę, hartując ją i czyniąc mocniejszą, bardziej odporną na słabości związane z ludzką naturą i zewnętrzne ataki Złego. Modlitwa wreszcie pomaga nam być przy kochającym nas Bogu, który pragnie przymierza opartego na miłości i przyjaźni z człowiekiem. Przez współczucie… Niełatwo być wiernym tym dwóm sposobom, pomagającym w pozostawaniu w orbicie działania Bożego. Apostołowie, pomimo miłości do Chrystusa, tamtej nocy przegrali. Być może przekonali się na własnej skórze, że łatwiej wypowiedzieć słowo „kocham”, niż potwierdzić swoją przyjaźń konkretnymi czynami. Dla nas z tamtego wydarzenia również płynie nauka, mówiąca, że odczuwanie miłości to jeszcze za mało. Miłość sprawdza się w konkretnej sytuacji, dotyczy naszych postaw i czynów, a podtrzymuje się ją także poprzez czuwanie i modlitwę. Warto więc wracać w swoim przeżywaniu wiary do tamtej szczególnej nocy, podczas której poznaliśmy prawdę zarówno o Bożej miłości, jak i tej naszej – jakże kruchej. Warto towarzyszyć udręce Chrystusa, który w całkowitym osamotnieniu modlił się: „Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich. Wszakże nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!” (Łk 22,42). Takie towarzyszenie uwrażliwia serce człowieka i wydobywa z niego impulsy miłości współczującej. Ta zaś przynagla nas do podjęcia konkretnych aktów wynagrodzenia Jezusowemu Sercu za grzechy swoje i innych, a wszystko po to, by autentycznie kochać. Kochać coraz więcej i wychodzić w ten sposób z duchowego uśpienia.
51. Powiernica Serca Jezusa z Paray-le-Monial
Data: 13.02.2016 | Autor: Redakcja Profeto
Powiernica Serca Jezusa z Paray-le-Monial Obecność jej relikwii w Polsce oraz ich peregrynacja w polskiej prowincji Sercanów skłania do krótkiego zaprezentowania tej świętej kobiety. 1.
Powiernica Serca Jezusa z Paray-le-Monial Obecność jej relikwii w Polsce oraz ich peregrynacja w polskiej prowincji Sercanów skłania do krótkiego zaprezentowania tej świętej kobiety. 1. Życie i objawienia Małgorzata Maria Alacoque urodziła się 22 VII 1647 roku w Lautecour k. Charolais (dep. Saône-et-Loire) w rodzinie głęboko religijnej. W wieku 5 lat złożyła prywatny ślub czystości. Po śmierci ojca w 1655 roku została oddana do klasztoru klarysek w Charolles, gdzie zachorowała na nieuleczalną chorobę i z tego powodu wróciła do rodziny. W roku 1661 w cudowny sposób odzyskała zdrowie za wstawiennictwem Maryi. Mimo zewnętrznych trudności, pochodzących zwłaszcza ze strony najbliższych, rozwijała życie modlitwy, miłość do Chrystusa eucharystycznego, Ecce Homo i ukrzyżowanego. Zaangażowana w apostolat, uczyła katechizmu, opiekowała się ubogimi i chorymi. Idąc za głosem powołania, w 1671 roku wstąpiła do zakonu wizytek (Zakon Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny) w Paray-le-Monial, gdzie w 1672 złożyła śluby zakonne. W latach 1673-1689, w czasie modlitwy przed Najświętszym Sakramentem, Małgorzata Maria otrzymała dar wizji i objawień związanych z tajemnicami Serca Jezusa. Do najważniejszych zalicza się 4 tak zwane wielkie objawienia. Miały one charakter społeczny i eklezjalny, określały naturę, cel oraz praktyki kultu Najświętszego Serca Jezusa. Pierwsze objawienie odbyło się 27 grudnia 1673 roku. Zakonnica otoczona Boską obecnością została zaproszona przez Jezusa do zajęcia miejsca apostoła Jana w czasie Ostatniej Wieczerzy. Boskie Serce Jezusa płonęło wielką miłością ku niej i wszystkim ludziom. W tym czasie Zbawiciel objawił jej wspaniałość swojej miłości oraz niezgłębione tajemnice swego Najświętszego Serca. Podczas drugiego objawienia w piątek na początku 1674 roku Jezus ukazał Małgorzacie Marii swoje Serce na tronie z płomieni, jaśniejące bardziej niż słońce, o przejrzystości kryształu, z widoczną raną, otoczone cierniami i z krzyżem na szczycie. W tym widzeniu wskazał On przede wszystkim przedmiot kultu, jakim jest Jego miłość wyrażona w symbolu Serca. Trzecie objawienie miało miejsce w piątek w oktawie Bożego Ciała, prawdopodobnie 2 lipca 1674 roku. Chrystus otoczony był chwałą, miał 5 jaśniejących jak słońce ran, z których wydobywały się płomienie, zaś jego otwarta pierś podobna do rozpalonego pieca ukazywała kochające i pociągające ku sobie Serce. W czasie tej wizji Jezus skarżył się Małgorzacie Marii na oziębłość i niewdzięczność, jakiej doznaje od ludzi w zamian za okazywaną im miłość. Domagał się też zadośćuczynienia i wynagrodzenia, szczególnie przez częste przyjmowanie Komunii św., zwłaszcza w pierwsze piątki miesiąca, oraz odprawianie Godziny świętej. Czwarte objawienie przypadało w czasie oktawy Bożego Ciała, między 13 a 20 czerwca 1675 roku. Dnia 16 czerwca Jezus żalił się zakonnicy, że jest raniony lekceważeniem wierzących, świętokradztwami bezbożnych, a szczególnie osób konsekrowanych. Następnie wyraził pragnienie, aby w piątek po oktawie Bożego Ciała obchodzono w Kościele święto ku czci Jego Serca z Komunią św. wynagradzającą i uroczystym aktem wynagrodzenia przed wystawionym Najświętszym Sakramentem. Wykonawcą tej prośby miał być spowiednik Małgorzaty Marii, jezuita Klaudiusz de la Colombi`ere. Spośród 80 otrzymanych wizji i objawień Jezusa, Małgorzata Maria opisała 30. Zasadniczo są one objaśnieniem i komentarzem do 4 głównych, aczkolwiek przekazują też osobom poświęconym Bożemu Sercu liczne obietnice, z których na uwagę zasługuje zwłaszcza 12 nazywanych wielkimi. Zgodnie z nimi, osoby te otrzymają łaski potrzebne do realizacji zadań, wynikających z ich stanu, pokój w rodzinach, pocieszenie w strapieniach, opiekę Bożego Serca w życiu, a szczególnie w godzinie śmierci, błogosławieństwo w przedsięwzięciach. Ponadto Jezus obiecywał, że grzesznicy znajdą w Jego Sercu źródło i ocean miłosierdzia, dusze oziębłe staną się gorliwe, dusze gorliwe prędko dojdą do doskonałości, domy, w których jest czczony wizerunek Jego Serca, będą błogosławione, imiona osób szerzących nabożeństwo, zostaną wpisane w Jego Serce, kapłani poruszą najbardziej zatwardziałe serca, osoby przystępujące przez 9 kolejnych miesięcy w pierwsze piątki miesiąca do Komunii św. w intencji wynagrodzenia otrzymają łaskę pokuty i innych sakramentów, a jego Serce będzie dla nich pewną ucieczką w ostatniej godzinie życia. Ważny wymiar społeczny miało objawienie z 1689 roku. Jezus żądał w nim publicznej czci i wynagrodzenia również od ówczesnych władców, wybierając imiennie króla Ludwika XIV, aby wprowadził królestwo Serca Jezusa w społeczno-polityczne struktury Francji i całego świata. W latach 1684-1687 Małgorzata Maria pełniła w zakonie funkcję mistrzyni nowicjuszek i dwukrotnie asystentki przełożonej. W 1685 roku poświęciła się (z nowicjuszkami) Najświętszemu Sercu Jezusa, którego święto obchodzono w klasztorze od roku 1686, w piątek po oktawie Bożego Ciała, dając początek kultowi publicznemu. Małgorzata Maria Alacoque zmarła 17 października 1690 roku w Paray-le-Monial, a jej ciało złożono w kościele Wizytek. Aktu beatyfikacji dokonał 18 września 1864 roku papież Pius IX, a kanonizacji 13 maja 1920 roku papież Benedykt XV. Jej wspomnienie liturgiczne jest obchodzone 17 października. Małgorzata Maria napisała (przed 1685 rokiem) na polecenie swojego spowiednika Ignacego Franciszka Rolina autobiografię La vie écrit par elle-même (Rzym 1726), wydaną przez J.F. de Gallifeta. Ponadto zostawiła 142 listy, zapiski duchowe, akty wynagrodzenia, modlitwy, opublikowane pod tytułem Vie et oeuvres de la bienheureuse Marguerite Marie Alacoque (t. I-III, Paris 1915-1918). Fragmenty jej pism ukazały się w języku polskim jako Pamiętnik duchowy świętej Małgorzaty Marii Alacoque (Kraków 1947, 1996). 2. Kontekst historyczno-duchowy objawień oraz ich recepcja Stopniowe wprowadzanie praktyk związanych z kultem Bożego Serca w duchu objawień dokonywało się głównie w klasztorach wizytek, jezuitów i pijarów. Celem pochodzącego z wizji mistycznych przesłania Małgorzaty Marii było propagowanie publicznego kultu i nabożeństwa do Najświętszego Serca Jezusa. Liczne określenia z objawień, między innymi: rana, płomień, rozpalony piec, słońce, napój, pokarm, stały się istotnymi składnikami typologii mistycznej, pozwalającej na zaliczenie tej świętej do grona mistyków przeżyciowych. Na uwagę zasługuje fakt, że wewnętrzne słowa, rozmowy z Chrystusem, bliskość krzyża i otwartej rany boku, spoczywanie na piersi Chrystusa, wnikanie w tajemnice Jego Serca, poznawanie przyszłości i stanu dusz w czyśćcu zainspirowały ją do uczynienia z siebie całkowitego daru w ślubie żertwy i ofiarowania się za grzechy świata, zwłaszcza zaś osób konsekrowanych. O kształcie życia duchowo-mistycznego Małgorzaty Marii decydował również kontekst jej formacji religijnej i teologicznej, przebiegający w nurcie duchowości Franciszka Salezego, Teresy Wielkiej, Piotra de Bérulle’a oraz Ignacego Loyoli. Świadczy o tym jej życie oblacją, wyrażającą się między innymi w milczeniu i modlitwie, wyjątkowej prostocie, całkowitym wyniszczeniu i przylgnięciu do Jezusa. Objawienia Małgorzacie Marii oraz zlecona jej misja głoszenia tajemnic Bożego Serca przypadały w okresie ekspansji jansenizmu i kwietyzmu. Według teologicznej oceny (dokonanej w XVIII wieku) były przejawem samoudzielania się światu i każdemu człowiekowi miłosiernej miłości Boga we Wcielonym Słowie. Zasadność tak rozumianego odczytania tego przesłania potwierdzają w wymiarze ogólnokościelnym wypowiedzi papieży: Piusa IX w brewe beatyfikacyjnym Małgorzaty Marii (1864 r.), Leona XIII w encyklice Annum sacrum (1899 r.), Benedykta XV w brewe kanonizacyjnym Ecclesiae consuetudo (1920 r.), Piusa XI w encyklice Miserentissimus Redemptor (1927 r.), Piusa XII w encyklice Haurietis aquas (1950 r.), Pawła VI w liście apostolskim Investigabiles Divitias Christi (1965 r.), a także Jana Pawła II w licznych przemówieniach, a zwłaszcza w czasie pielgrzymki do Paray-le-Monial w 1986 roku, w liście z okazji 300-lecia śmierci Małgorzaty Marii (1990 r.) oraz w liście do bpa Lyonu z okazji 100. rocznicy poświęcenia świata Najświętszemu Sercu Jezusa (1999 r.). 3. Ikonografia Przedstawienia ikonograficzne Małgorzaty Marii Alacoque są ściśle związane z propagowanym przez nią kultem Serca Jezusa i jej powołaniem zakonnym. Najczęściej jest ukazywana jako mniszka, w czarnym habicie wizytek, z różańcem u pasa, z charakterystycznym gestem skrzyżowanych dłoni na piersiach. Jej indywidualnym atrybutem jest Serce Jezusa, z krzyżem w promieniach, otoczone koroną cierniową. Niekiedy trzyma ona w dłoniach przebite serce. Znane są też jej wizerunki, zwłaszcza w sztuce baroku, w świeckiej, bogato zdobionej sukni. Wśród ujęć scenicznych występuje scena objawienia się Chrystusa Małgorzacie Marii z symbolicznym wizerunkiem na piersiach, przedstawiana zazwyczaj we wnętrzu kościoła, ponad stopniami ołtarza lub nad mensą. Znane są między innymi obrazy: Melchiora Paula von Deschwandena z 1864 roku w kaplicy cmentarnej w Solurze, Juliusa Heinischa z 1898 roku w kościele Michała Archanioła w Prudniku, Alberta Chmielowskiego z 1880 roku w klasztorze Albertynów w Krakowie i Józefa Buchbindera z końca XIX wieku w kościele Świętej Trójcy w Radzyniu Podlaskim. Inny rodzaj przedstawień stanowią kompozycje Wizja św. Małgorzaty Marii Alacoque rozbudowane o postać Boga Ojca, Gołębicę Ducha Świętego (obraz ołtarzowy z XVIII wieku w kościele Wizytek w Warszawie), a także scena Adoracja, ukazująca Świętą w postawie klęczącej, zatopioną w modlitwie przed symbolicznie ukazanym Sercem Jezusa (miedzioryt z XVIII wieku, BNWwa).
52. Odnaleźć miłość Boga w Sercu Jezusa (8)
Data: 06.02.2016 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Odnaleźć miłość Boga w Sercu Jezusa (8) Akt ofiarowania może mieć formę ogólną – będąc ofiarowaniem wszystkich czynności dnia jednocześnie bądź też szczegółową – dotyczącą poszczególnych wydarzeń czy modlitw.
Odnaleźć miłość Boga w Sercu Jezusa (8) Akt ofiarowania może mieć formę ogólną – będąc ofiarowaniem wszystkich czynności dnia jednocześnie bądź też szczegółową – dotyczącą poszczególnych wydarzeń czy modlitw. Jego wartość zadośćczyniąca i przebłagalna polega na tym, że daną rzecz ofiarujemy Panu Bogu w zjednoczeniu z zasługami Najświętszego Serca Jezusowego. Ofiarowanie czynności Panie Jezu, w zjednoczeniu z sercem Twym Najświętszym, w duchu miłości i wynagrodzenia, ofiaruję Ci (wymienić czynność) przez Niepokalane Serce Maryi. Akt ofiarowania Boskie Serce Jezusa, ofiaruję Ci przez Niepokalane Serce Maryi wszystkie modlitwy, sprawy, prace i krzyże dnia dzisiejszego jako wynagrodzenie za nasze grzechy. Łączę je z tymi intencjami, w jakich Ty za nas ofiarowałeś się na krzyżu i nieustannie ofiarujesz się na ołtarzach całego świata. Ofiaruję Ci je za Kościół święty, za ojca świętego i we wszystkich intencjach na ten miesiąc wyznaczonych. Pragnę też zyskać wszystkie odpusty, jakie mogę uzyskać i ofiaruję je za dusze w czyśćcu cierpiące. Amen. Ofiarowanie serca Pozdrawiam Cię, Panie Jezu, jednorodzony Synu Ojca, Baranku o rozdartym Sercu, który rozbiłeś swój namiot pośród nas. Tobie moc, szacunek, chwała i błogosławieństwo, gdyż zostałeś ofiarowany, wykupiłeś nas i uczyniłeś kapłanami dla Boga, naszego Ojca. Ofiarujemy Ci nasze serca: przyjmij je, oczyść, rozpal Twoją miłością, zsyłając Twego Ducha. Kochamy Cię z Maryją, Twoją Matką, i ze św. Józefem, Twoim dziewiczym Ojcem. Ukochawszy nas do końca, wybawiłeś cenną krwią Twoją. Pragniemy wytrwać w Twojej miłości, o Serce Jezusa, i wychwalać na wieki Twoje miłosierdzie. Akty wynagrodzenia Akt wynagrodzenia polecany przez Piusa XI Najmilszy Jezu, któremu za miłość do ludzi odpłaca się tak wielkim zapomnieniem, zaniedbaniem, wzgardą i niewdzięcznością. Oto my, klęcząc przed Tobą, szczególnym hołdem czci pragniemy wynagrodzić grzeszną oziębłość i zniewagi, jakie zewsząd obrażają Twoje miłujące Serce. Pamiętamy jednak, że i my sami niekiedy mieliśmy udział w tym niegodziwym postępowaniu. Dlatego przejęci najgłębszym żalem najpierw błagamy o miłosierdzie nad nami. Jesteśmy gotowi dobrowolnie wynagrodzić za grzechy nie tylko przez nas popełnione, ale i przez tych, którzy błądzą z dala od drogi zbawienia i albo uparci w niewierze, nie chcą pójść za Tobą, Pasterzem i Wodzem, albo też podeptali obietnice chrztu świętego i odrzucili słodkie jarzmo Twojego prawa. Za te wszystkie przestępstwa chcemy pokutować. Szczególnie za publiczne grzechy narodów, które zwalczają prawo Boże i znieważają godność człowieka, za bluźnierstwa, jakimi obrzuca się Ciebie i Twoich świętych, lekceważenie dni świętych, zaniedbywanie sakramentu Boskiej miłości, za plagę pijaństwa i rozwiązłości. Aby naprawić zniewagę czci Bożej, przedstawiamy Ci to zadośćuczynienie, które Ty sam niegdyś ofiarowałeś Ojcu na krzyżu i które co dzień ponawiasz na ołtarzach; łączymy je z zadośćuczynieniem Najświętszej Dziewicy Matki, wszystkich świętych i pobożnych wiernych. I przyrzekamy z głębi serca, ile tylko stać nas będzie przy pomocy Twojej łaski, wynagrodzić za grzechy popełnione przez nas i naszych bliźnich: silną wiarą, czystymi obyczajami, doskonałym wypełnieniem prawa Ewangelii, a zwłaszcza prawa miłości. Przyrzekamy też, według sił, nie dopuścić do nowych zniewag i jak najwięcej ludzi pociągnąć do naśladowania Ciebie. Zachowaj nas do śmierci w wierności obowiązkom i służeniu Tobie przez wielki dar wytrwania, abyśmy w końcu wszyscy doszli do tej ojczyzny, gdzie Ty z Ojcem i z Duchem Świętym żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen. (Za publiczne odmówienie aktu w uroczystość NSPJ można uzyskać odpust zupełny, zaś w ciągu roku – odpust cząstkowy). Akt wynagrodzenia Serce Jezusa, pragniemy wynagrodzić za grzechy popełnione przez nas i przez innych i za nieczułość wobec Twojej miłości: stałością wiary, niewinnością życia, doskonałym zachowywaniem prawa Ewangelii, szczególnie prawa miłości. Staramy się poza tym położyć kres niesprawiedliwościom względem Ciebie i pociągnąć kogo tylko możemy do naśladowania Ciebie. Zachowaj nas w wiernym i wytrwałym posłuszeństwie wobec Ciebie aż do śmierci, abyśmy mogli wszyscy dotrzeć pewnego dnia do tej ojczyzny, gdzie Ty z Ojcem i Duchem Świętym żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen. Nabożeństwo czerwcowe Miesiąc czerwiec jest poświęcony czci Najświętszego Serca Jezusowego. Pierwsze nabożeństwo czerwcowe w Polsce zostało odprawione dzięki inicjatywie sióstr wizytek z Lublina 1 czerwca 1857 roku. Z biegiem czasu weszło ono na stałe w praktykę Kościoła, co znalazło swoje potwierdzenie w nauczaniu papieży, zwłaszcza Leona XIII i kolejnych jego następców oraz w nauczaniu biskupów. Nabożeństwo czerwcowe składa się z adoracji Najświętszego Sakramentu, w czasie której uwielbiamy Jezusa za dar Jego miłości i eucharystycznej obecności. W czasie tej adoracji śpiewamy litanię do Bożego Serca, po której odmawiamy Akt poświęcenia rodzaju ludzkiego Najświętszemu Sercu Jezusowemu. Następnie zwykle przeprowadza się krótkie rozważanie dostosowane tematyką do kultu Bożego Serca. Nabożeństwo kończy się błogosławieństwem Najświętszym Sakramentem, w którym otrzymujemy zadatek łask niebieskich, których pełnią cieszyć się będziemy w niebie. Starajmy się jak najczęściej uczestniczyć w nabożeństwach czerwcowych, nie tyle kierując się tradycją czy zwyczajem wyniesionym z lat dziecięcych, co prawdziwą potrzebą serca, miłością do Boga, który wciąż pozostaje wierny swoim obietnicom miłości. Pamiętajmy, by przychodząc na nabożeństwo, wzbudzić także w swym sercu pragnienie odwzajemnienia miłości i wynagrodzenia za grzechy osobiste i innych ludzi. Do tej intencji można dodać także nasze aktualne troski i problemy, by mogły zostać przez Jezusa przemienione i przyczyniły się do zbawienia wszystkich ludzi.
53. Odnaleźć miłość Boga w Sercu Jezusa (7)
Data: 30.01.2016 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Odnaleźć miłość Boga w Sercu Jezusa (7) Sobota, IV Tydzień Zwykły, rok II, Mk 6,30-34 Godzinki do Najświętszego Serca Jezusowego (Zatwierdzone przez Stolicę Świętą dekretem Świętej Kongregacji Obrzędów z 26 lutego 1901 roku) K.
Odnaleźć miłość Boga w Sercu Jezusa (7) Sobota, IV Tydzień Zwykły, rok II, Mk 6,30-34 Godzinki do Najświętszego Serca Jezusowego (Zatwierdzone przez Stolicę Świętą dekretem Świętej Kongregacji Obrzędów z 26 lutego 1901 roku) K. Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu. W. Panie, pospiesz ku ratunkowi memu. K. Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu. W. Jak była na początku, teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen. I Antyfona: Najświętsze Serce Jezusa, * woli Ojca najposłuszniejsze, * zwróć ku sobie serca nasze, * abyśmy wolę Jego we wszystkim wypełniali. Jezu, bram niebieskich chwało, * Boga Ojca uwielbienie, * Coś wziął na się ludzkie ciało, * Aby przynieść nam zbawienie. Jezu, naszych serc radości, * Daj nam godnie wielbić Ciebie, * Rozpal ogniem Twej miłości, * Serca zimne zbliż do siebie. Serce słodkie, Serce Boże, * Nie odmawiaj Twej pociechy, * Niech ten żar, co w Tobie gorze, * Zgładzi wszystkie nasze grzechy. Serce święte, Bóstwa Tronie, * Coś się cudem objawiło, * Gdy w Dziewicy Matki łonie, * Słowo Boże się wcieliło. Trójcy Świętej Tyś ozdobą, * Ojca Tyś upodobaniem, * Bóg Syn się zjednoczył z Tobą, * Tyś Duchowi jest mieszkaniem. O najmilsza serc słodyczy, * Z której szczęścia biją zdroje, * Oblubieńcze nasz dziewiczy, * Prosim: Przyjdź Królestwo Twoje. I Antyfona: Najświętsze Serce Jezusa, * woli Ojca najposłuszniejsze, * zwróć ku sobie serca nasze, * abyśmy wolę Jego we wszystkim wypełniali. K. Gotowe serce moje Boże, na pełnienie woli Twojej. W. Prawo Twoje jest pośrodku serca mego. Módlmy się: Panie nasz, Jezu Chryste, któryś w dziwnej miłości swojej niewysłowione skarby swego Serca Kościołowi otworzyć raczył, † daj nam proszącym Ciebie, stać się godnymi uczestnikami łask niebieskich, * które z tego źródła wypływają. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen. II Antyfona: Najświętsze Serce Jezusa, * za nas okrutnie umęczone, * udziel nam pokory i skruchy, * abyśmy za swe grzechy odpokutowali. Serce, miłości ofiaro, * Nieba jedyne wesele, * Ty przed wieczną słonisz karą, * W Tobie człowiek ufa śmiele. Miłość nam Cię otworzyła, * Uczyniła Cię schronieniem, * By ma dusza w Nim się skryła, * Przed tej ziemi omamieniem. O pociągaj wciąż ku sobie, * Dusze Twoją krwią zroszone, * Niech w tym słodkim Serca grobie, * Spoczną walką umęczone. Serce, któreś wycierpiało, * Dla nas gorzką, krwawą ranę, * Zrań i mnie miłości strzałą, * Niech Cię kochać nie przestanę. Ty, o Jezu, dziwnym cudem, ciało swe na pokarm dałeś, * I z litości nad swym ludem, * Krwi mu swej nie żałowałeś. Ty, coś i aniołów stworzył, * Nie wzgardziłeś człekiem marnym, * Bóstwo w nikłe kształty złożył, * By się chlebem stać ofiarnym. O najmilsza serc słodyczy, * Z której szczęścia biją zdroje, * Oblubieńcze nasz dziewiczy, * Prosim: Przyjdź Królestwo Twoje. II Antyfona: Najświętsze Serce Jezusa, * za nas okrutnie umęczone, * udziel nam pokory i skruchy, * abyśmy za swe grzechy odpokutowali. K. Gotowe serce moje Boże, na pełnienie woli Twojej. W. Prawo Twoje jest pośrodku serca mego. Módlmy się: O Panie Jezu Chryste, zbawienia naszego tak bardzo pragnący, który za grzechy nasze tak wielkie poniosłeś męki, † wzbudź w sercach naszych prawdziwą pokorę i skruchę, * abyśmy przez godną pokutę winy nasze spłacili. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen. III Antyfona: Najświętsze Serce Jezusa, * które swoim czcicielom dajesz wszystkie łaski, * spraw abyśmy Tobie zawsze wiernie służyli * i królewskich darów stali się godnymi. Serce słodkie, Tyś ołtarzem, * Milszym Bogu niż świat cały, * Gdy na Ciebie jeno wskażem, * Żaden dar nie będzie mały. W Tobie wszystkie cnoty święte, * Swe królestwo założyły, * W Tobie łaski niepojęte, * Jak w krynicy się ukryły. Twoje słowo niebem władnie, * Przykazania ludziom stawia, * Wszystkim rządzi mądrze, składnie, * Wszystek świat ubłogosławia. Serce piękniejsze od słońca, * Świątynio świętsza od nieba, * Tyś szczęściem naszym bez końca, * Nic prócz Ciebie nam nie trzeba. Każda Twoja myśl, westchnienie, * Rozkoszą Boga napawa, * I najmniejsze Twe życzenie, * Ma u Niego siłę prawa. Ty i Boski gniew łagodzisz, * Gdy ma karać przewinienia, * Ty pociechą swoją słodzisz, * Wszelkie troski i cierpienia. O najmilsza serc słodyczy, * Z której szczęścia biją zdroje, * Oblubieńcze nasz dziewiczy, * Prosim: Przyjdź Królestwo Twoje. III Antyfona: Najświętsze Serce Jezusa, * które swoim czcicielom dajesz wszystkie łaski, * spraw abyśmy Tobie zawsze wiernie służyli * i królewskich darów stali się godnymi. K. Gotowe serce moje Boże, na pełnienie woli Twojej. W. Prawo Twoje jest pośrodku serca mego. Módlmy się: Panie Jezu Chryste, którego Serce pragnące naszej miłości zostaje wciąż przez ludzi zapomniane i wzgardzone, † ożyw i zapal serca nasze, * abyśmy Ci tę ludzką niewdzięczność naszym życiem, choć w części wynagrodzili. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen. IV Antyfona: Najświętsze Serce Jezusa, * tak nas kochające, a zapomniane i wzgardzone, * zapal w sercach naszych płomień Bożej miłości, * abyśmy niewdzięczność ludzką miłością wynagradzali. Serce, ołtarzu promienny, * Świętszy nad wszelkie ołtarze, * Spraw: miłości żar płomienny, * Niechaj nasze winy zmaże. Tyś jest drogocenną perłą, * Chętnie za nią oddam wszystko, * Tyś moim umiłowaniem, * Przy Twym Sercu chcę być blisko. Włócznią żołnierza zranione, * Twe Najświętsze, Jezu, Serce, * Daje przez zewnętrzną ranę, * Poznać miłość Twą zranioną. Za Twą miłość, Zbawicielu, * Otrzymujesz zapomnienie, * Więc przynajmniej od niewielu, * Przyjmij zadośćuczynienie. Twoją chcemy być własnością, * W pracy, w szczęściu i cierpieniu, * Dziś oddajem się z miłością, * W odnowionym poświęceniu. Tyś zbawiło świat od zguby, * Tyś pokojem serc wieczystym, * Tyś przystanią czasu próby, * Tyś ochłodą duszom czystym. O najmilsza serc słodyczy, * Z której szczęścia biją zdroje, * Oblubieńcze serc dziewiczy, * Prosim: Przyjdź Królestwo Twoje. IV Antyfona: Najświętsze Serce Jezusa, * tak nas kochające, a zapomniane i wzgardzone, * zapal w sercach naszych płomień Bożej miłości, * abyśmy niewdzięczność ludzką miłością wynagradzali. K. Gotowe serce moje Boże, na pełnienie woli Twojej. W. Prawo Twoje jest pośrodku serca mego. Módlmy się: Panie Jezu Chryste, który miłującym Ciebie niezliczone świadczysz dobrodziejstwa, † daj nam Twojej miłości poświęcić wszystkie siły duszy i ciała, * abyś był zawsze Królem i dziedzictwem serc naszych. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen. Zakończenie: Do Serca Twojego * Uciekamy się * Jezu, Boski Zbawicielu. * Naszymi grzechami, * Racz nie zrażać się, * o dobry Jezu. * Ale od wszelkich złych przygód, * Racz nas zachować, * Boże łaskawy, i najlitościwszy. * O Jezu, * o Jezu, * o dobry Jezu, * Zbawicielu słodki, * Pośredniku Boski, * Jedyna ucieczko nasza. * W Sercu swoim racz nas obmyć, * Do Serca Twojego racz nas przytulić, * W Twym Sercu na wieki * racz nas zachować. O Jezu, * o Jezu, * o dobry Jezu, * Zbawicielu słodki, * Pośredniku Boski, * Jedyna ucieczko nasza. Litania do Najświętszego Serca Jezusowego Jedną z najbardziej ulubionych modlitw czcicieli Bożego Serca jest Litania do Najświętszego Serca Jezusowego. Jej początki sięgają drugiej połowy XVII wieku, kiedy to jedna z wizytek z Dijon (Francja), współczesna św. Małgorzacie Marii Alacoque, ułożyła zestaw wezwań do Bożego Serca. Podobne wezwania układali także inni czciciele, między innymi jezuici o. Jan Croiset oraz o. Kacper Drużbicki. Podczas epidemii cholery w Marsylii, która w latach 1720 oraz 1722 spowodowała śmierć tysięcy ludzi, właśnie ta litania była odmawiana jako modlitwa przebłagalna. Owocem tej modlitwy, połączonej z procesją ku czci Bożego Serca, było cudowne ustanie tej strasznej epidemii. Początkowo litania miała charakter modlitwy prywatnej wiernych. Z biegiem czasu jednak, na prośbę czcicieli Bożego Serca, wraz z dołączonymi sześcioma wezwaniami zatwierdzono ją jako modlitwę Kościoła (2 kwietnia 1899 roku). Obecnie litania ma 33 wezwania na pamiątkę 33 lat ziemskiego życia Jezusa. Wezwania litanii swoje źródło mają w Piśmie Świętym. Zostały one podzielone na trzy grupy. Pierwszą grupę stanowi 7 wezwań kierujących naszą myśl na relacje Jezusa względem Boga Ojca i Ducha Świętego. Kolejnych 9 wezwań (poczynając od „Serce Jezusa, gorejące ognisko miłości”) odwołuje się do bogactwa i głębi kryjącej się w Bożym Sercu. Trzecia grupa (17 wezwań, poczynając od „Serce Jezusa, z którego pełni wszyscyśmy otrzymali”) kieruje naszą myśl na relację Jezusa Chrystusa do ludzi. Każde z wezwań litanii poprzedza zwrot: „Serce Jezusa”, który odnosi się do całej osoby wcielonego Syna Bożego, kładąc akcent na tajemnicę Jego miłości do człowieka. Kiedy mówimy „Serce Jezusa”, mamy bowiem na myśli nie tylko ludzkie Serce Zbawiciela, ale również całą Jego Osobę: Jego życie wewnętrzne, Jego myśli i Jego uczucia. „Ze względu na zjednoczenie Serca Jezusa z osobą Słowa Bożego możemy powiedzieć: w Jezusie Bóg kocha na sposób ludzki, na sposób ludzki cierpi i się raduje. I na odwrót – w Jezusie ludzka miłość, ludzkie cierpienie i ludzka godność nabierają wielkości i mocy boskiej” (Jan Paweł II, 9 lipca 1989 rok). Obyśmy potrafili nieustannie czerpać z bogactwa treści, jaką kryją litanijne wezwania. Ta prosta modlitwa, do której dołączamy nasze zaangażowanie i naszą miłość może stać się źródłem przemiany naszych serc, które winny być kształtowane na wzór Boskiego Serca Zbawiciela. Litania do Najświętszego Serca Jezusowego Kyrie, elejson, Chryste, elejson, Kyrie, elejson. Chryste, usłysz nas! Chryste, wysłuchaj nas! Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami. Synu, Odkupicielu Świata, Boże, zmiłuj się nad nami. Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami. Święta Trójco, Jedyny Boże, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, Syna Ojca Przedwiecznego, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, w łonie Matki-Dziewicy przez Ducha Świętego utworzone, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, ze słowem Bożym istotowo zjednoczone, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, nieskończonego majestatu, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, świątynio Boga, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, przybytku Najwyższego, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, domie Boży i bramo niebios, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, gorejące ognisko miłości, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, sprawiedliwości i miłości skarbnico, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, dobroci i miłości pełne, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, cnót wszelkich bezdenna głębino, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, wszelkiej chwały najgodniejsze, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, królu i zjednoczenie serc wszystkich, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, w którym są wszystkie skarby mądrości i umiejętności, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, w którym mieszka cała pełnia Bóstwa, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, w którym sobie Ojciec bardzo upodobał, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, z którego pełni wszyscyśmy otrzymali, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, odwieczne upragnienie świata, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, cierpliwe i wielkiego miłosierdzia, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, hojne dla wszystkich, którzy Cię wzywają, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, źródło życia i świętości, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, przebłaganie za grzechy nasze, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, zelżywością napełnione, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, dla nieprawości naszych starte, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, aż do śmierci posłuszne, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, włócznią przebite, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, źródło wszelkiej pociechy, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, życie i zmartwychwstanie nasze, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, pokoju i pojednanie nasze, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, krwawa ofiaro grzeszników, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, zbawienie ufających Tobie, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, nadziejo w Tobie umierających, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, rozkoszy wszystkich świętych, zmiłuj się nad nami. Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie. Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie. Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami. K. Jezu cichy i pokornego Serca. W. Uczyń serca nasze według Serca Twego. K. Módlmy się: Wszechmogący, wieczny Boże, wejrzyj na Serce najmilszego Syna swego i na chwałę i zadośćuczynienie, jakie w imieniu grzeszników Ci składa; daj się przebłagać tym, którzy żebrzą Twego miłosierdzia i racz udzielić przebaczenia w imię tegoż Syna swego, Jezusa Chrystusa, który z Tobą żyje i króluje na wieki wieków. W. Amen
54. Odnaleźć miłość Boga w Sercu Jezusa (6)
Data: 23.01.2016 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Odnaleźć miłość Boga w Sercu Jezusa (6) Warto spośród tekstów Pisma Świętego wybrać i zapamiętać zwłaszcza te, które nam osobiście przyniosą radość i pociechę.
Odnaleźć miłość Boga w Sercu Jezusa (6) Warto spośród tekstów Pisma Świętego wybrać i zapamiętać zwłaszcza te, które nam osobiście przyniosą radość i pociechę. Korzystajmy z nich przede wszystkim wtedy, kiedy wpadniemy w rutynę w relacji z Bogiem, kiedy osłabniemy w drodze, pogubimy się i odejdziemy od Niego. Otwórzmy się wówczas na światło Ducha Świętego, by On odnowił w nas miłość do Boga. Stary Testament Pwt 6,4-6 : „Słuchaj, Izraelu, Pan jest naszym Bogiem – Pan jedynie. Będziesz miłował Pana, Boga twojego, z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił. Pozostaną w twym sercu te słowa, które ja ci dziś nakazuję”. Pwt 32,11-12 : „Jak orzeł, co gniazdo swoje ochrania, nad pisklętami swoimi krąży, rozwija swe skrzydła i bierze je, na sobie samym je nosi – tak Pan sam go prowadził, nie było z nim boga cudzego”. Ps 138,1-3 : „Będę Cię sławił, ˂Panie˃, z całego mego serca, ˂bo usłyszałeś słowa ust moich˃: będę śpiewał Ci wobec aniołów. Oddam Ci pokłon ku Twemu świętemu przybytkowi. I będę dziękował Twemu imieniu za łaskę Twoją i wierność, bo wywyższyłeś ponad wszystko Twoje imię i obietnicę. Kiedym Cię wzywał, wysłuchałeś mnie, pomnożyłeś siłę mej duszy”. Pnp 8,6 : „Połóż mnie jak pieczęć na twoim sercu, jak pieczęć na twoim ramieniu, bo jak śmierć potężna jest miłość, a zazdrość jej nieprzejednana jak Szeol, żar jej to żar ognia, uderzenie boskiego gromu”. Iz 12,2-5 : „Oto Bóg jest zbawieniem moim! Będę miał ufność i nie ulęknę się, bo mocą moją i pieśnią moją jest Pan. On stał się dla mnie zbawieniem! Wy zaś z weselem wodę czerpać będziecie ze zdrojów zbawienia. Powiecie w owym dniu: Chwalcie Pana! Wzywajcie Jego imienia! Rozgłaszajcie Jego dzieła wśród narodów, przypominajcie, że wspaniałe jest imię Jego! Śpiewajcie Panu, bo uczynił wzniosłe rzeczy! Niech to będzie wiadome po całej ziemi!”. Iz 49,14-15 : „Mówił Syjon: Pan mnie opuścił, Pan o mnie zapomniał. Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie. Oto wyryłem cię na obu dłoniach”. Jr 31,3.31.33-34 : „Ukochałem cię odwieczną miłością, dlatego też zachowałem dla ciebie łaskawość. (…) Oto nadchodzą dni – wyrocznia Pana – kiedy zawrę z domem Izraela i z domem judzkim nowe przymierze. (…) Umieszczę swe prawo w głębi ich jestestwa i wypiszę na ich sercu. Będę im Bogiem, oni zaś będą Mi ludem. I nie będą się musieli wzajemnie pouczać, mówiąc jeden do drugiego: Poznajcie Pana! Wszyscy bowiem od najmniejszego do największego poznają Mnie – wyrocznia Pana, ponieważ odpuszczę im występki, a o grzechach ich nie będę już wspominał”. Ez 34,11-16 : „Albowiem tak mówi Pan Bóg: Oto Ja sam będę szukał moich owiec i będę sprawował nad nimi pieczę. Jak pasterz dokonuje przeglądu swojej trzody, wtedy gdy znajdzie się wśród rozproszonych owiec, tak Ja dokonam przeglądu moich owiec i uwolnię je ze wszystkich miejsc, dokąd się rozproszyły w dni ciemne i mroczne. Wyprowadzę je spomiędzy narodów i zgromadzę je z [różnych] krajów, sprowadzę je z powrotem do ich ziemi i paść je będę na górach izraelskich, w dolinach i we wszystkich zamieszkałych miejscach kraju. Na dobrym pastwisku będę je pasł, na wyżynach Izraela ma być ich pastwisko. Wtedy będą one leżały na dobrym pastwisku, na tłustym pastwisku paść się będą na górach izraelskich. Ja sam będę pasł moje owce i Ja sam będę je układał na legowisku – wyrocznia Pana Boga. Zagubioną odszukam, zabłąkaną sprowadzę z powrotem, skaleczoną opatrzę, chorą umocnię, a tłustą i mocną będę ochraniał. Będę pasł sprawiedliwie”. Ez 36,24-28 : „Zabiorę was spośród ludów, zbiorę was ze wszystkich krajów i przyprowadzę was z powrotem do waszego kraju, pokropię was czystą wodą, abyście się stali czystymi, i oczyszczę was od wszelkiej zmazy i od wszystkich waszych bożków. I dam wam serce nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza, zabiorę wam serca kamienne, a dam wam serca z ciała. Ducha mojego chcę tchnąć w was i sprawić, byście żyli według mych nakazów i przestrzegali przykazań, i według nich postępowali. Wtedy będziecie mieszkać w kraju, który dałem waszym przodkom, i będziecie moim ludem, a Ja będę waszym Bogiem”. Oz 11,1.3-4; 14,5-6 : „Miłowałem Izraela, gdy jeszcze był dzieckiem i syna swego wezwałem z Egiptu. (…) Ja uczyłem chodzić Efraima, na swe ramiona ich brałem, oni zaś nie rozumieli, że przywracałem im zdrowie. Pociągnąłem ich ludzkimi więzami, a były to więzy miłości. Byłem dla nich jak ten, co podnosi do swego policzka niemowlę – schyliłem się ku niemu i nakarmiłem je”. Oz 14,5-6 : „Uleczę ich niewierność i szczodrze obdarzę ich miłością, bo gniew mój odwrócił się od nich. Stanę się jakby rosą dla Izraela, tak że rozkwitnie jak lilia i jak topola zapuści korzenie”. Nowy Testament Mt 5,2-12 : „Wtedy otworzył usta i nauczał ich tymi słowami: «Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy wam urągają i prześladują was i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami»”. Mt 11,25-30 : „W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie»”. Mk 6,34 : „Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać”. Łk 10,21 : W tej właśnie chwili rozradował się Jezus w Duchu Świętym i rzekł: «Wysławiam Cię, Ojcze, panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie»”. Łk 12,49 : „Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę, ażeby już zapłonął”. J 1,1-18 : „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało [z tego], co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. Pojawił się człowiek posłany przez Boga – Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz [został posłany], aby zaświadczyć o światłości. Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było [Słowo], a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego – którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy. Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: «Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie». Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali – łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, [o Nim] pouczył”. J 3,16-17 : „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony”. J 7,37-39 : „W ostatnim zaś, najbardziej uroczystym dniu święta, Jezus wstał i zawołał donośnym głosem: «Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie – niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzekło Pismo: Rzeki wody żywej popłyną z jego wnętrza». A powiedział to o Duchu, którego mieli otrzymać wierzący w Niego; Duch bowiem jeszcze nie był ˂dany˃, ponieważ Jezus nie został jeszcze uwielbiony”. J 10,1-18 : „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem. Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec. Temu otwiera odźwierny, a owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je. A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, a owce postępują za nim, ponieważ głos jego znają. Natomiast za obcym nie pójdą, lecz będą uciekać od niego, bo nie znają głosu obcych». Tę przypowieść opowiedział im Jezus, lecz oni nie pojęli znaczenia tego, co im mówił. Powtórnie więc powiedział do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ja jestem bramą owiec. Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami, a nie posłuchały ich owce. Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony – wejdzie i wyjdzie, i znajdzie pastwisko. Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby [owce] miały życie i miały je w obfitości. Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; ˂najemnik ucieka˃ dlatego, że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach. Ja jestem dobrym pasterzem i znam [owce] moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej zagrody. I te muszę przyprowadzić, i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz. Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja od siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca»”. J 12,23-26 : „Nadeszła godzina, aby został otoczony chwałą Syn Człowieczy. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. Kto zaś chciałby Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec”. J 13,1 : „Było to przed Świętem Paschy. Jezus, wiedząc, że nadeszła Jego godzina przejścia z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował”. J 13,34-35 : „Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się miłowali wzajemnie”. J 14,21 : „Kto ma przykazania moje i je zachowuje, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie”. J 14,23 : „Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i mieszkanie u niego uczynimy”. J 15,1-5.9-17 : „Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który [go] uprawia. Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Wytrwajcie we Mnie, a Ja w was [będę trwać]. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie – jeśli nie trwa w winnym krzewie – tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. (…) Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał – aby Ojciec dał wam [wszystko], o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali”. J 19,33-37 : „Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda. Zaświadczył to ten, który widział, a świadectwo jego jest prawdziwe. On wie, że mówi prawdę, abyście i wy wierzyli. Stało się to bowiem, aby się wypełniło Pismo: Kość jego nie będzie złamana. I znowu na innym [miejscu] mówi Pismo: Będą patrzeć na Tego, którego przebili”. J 21,15-19 : „A gdy spożyli śniadanie, rzekł Jezus do Szymona Piotra: «Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?» Odpowiedział Mu: «Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham». Rzekł do niego: «Paś baranki moje». I znowu, po raz drugi, powiedział do niego: «Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie?» Odparł Mu: «Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham». Rzekł do niego: «Paś owce moje». Powiedział mu po raz trzeci: «Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie?» Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: «Czy kochasz Mnie?» I rzekł do Niego: «Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham». Rzekł do niego Jezus: «Paś owce moje. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz». To powiedział, aby zaznaczyć, jaką śmiercią uwielbi Boga. A wypowiedziawszy to rzekł do niego: «Pójdź za Mną!»”. Rz 8,31-39 : „Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam? On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakże miałby wraz z Nim i wszystkiego nam nie darować? Któż może wystąpić z oskarżeniem przeciw tym, których Bóg wybrał? Czyż Bóg, który usprawiedliwia? Któż może wydać wyrok potępienia? Czy Chrystus Jezus, który poniósł [za nas] śmierć, co więcej – zmartwychwstał, siedzi po prawicy Boga i przyczynia się za nami? Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? Jak to jest napisane: Z powodu Ciebie zabijają nas przez cały dzień, uważają nas za owce na rzeź przeznaczone. Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował. I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani Moce, ani co [jest] wysoko, ani co głęboko, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym”. 1 Kor 13: „Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wiarę miał tak wielką, iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał – byłbym niczym. I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic mi nie pomoże. Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje, [nie jest] jak proroctwa, które się skończą, choć zniknie dar języków i choć wiedzy [już] nie stanie. Po części bowiem tylko poznajemy, po części prorokujemy. Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe. Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecinne. Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [ujrzymy] twarzą w twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś będę poznawał tak, jak sam zostałem poznany. Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy: z nich zaś największa jest miłość”. Ga 2,20 : „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie”. Ef 2,4-5 : „A Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował, i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia. Łaską [bowiem] jesteście zbawieni”. Ef 3,8-9 : „Mnie, zgoła najmniejszemu ze wszystkich świętych, została dana ta łaska: ogłosić poganom jako Dobrą Nowinę niezgłębione bogactwo Chrystusa i wydobyć na światło, czym jest wykonanie tajemniczego planu, ukrytego przed wiekami w Bogu, Stwórcy wszechrzeczy”. Ef 3,14-21 : „Dlatego zginam kolana moje przed Ojcem, od którego bierze nazwę wszelki ród na niebie i na ziemi, aby według bogactwa swej chwały sprawił w was przez Ducha swego, by potężnie wzmocnił się wewnętrzny człowiek. Niech Chrystus zamieszka przez wiarę w waszych sercach; abyście w miłości zakorzenieni i ugruntowani, wraz ze wszystkimi świętymi zdołali ogarnąć duchem, czym jest Szerokość, Długość, Wysokość i Głębokość, i poznać miłość Chrystusa, przewyższającą wszelką wiedzę, abyście zostali napełnieni całą Pełnią Boga. Temu zaś, który mocą działającą w nas może uczynić nieskończenie więcej niż to, o co prosimy czy rozumiemy, Jemu chwała w Kościele i w Chrystusie Jezusie po wszystkie pokolenia wieku wieków! Amen”. Flp 2,5-11 : „To dążenie niech was ożywia; ono też [było] w Chrystusie Jezusie. On, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stając się podobnym do ludzi. A w zewnętrznej postaci uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stając się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich, i podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest PANEM – ku chwale Boga Ojca”. Flp 4,13 : „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia”. Kol 1,11-20 : „Z radością dziękujcie Ojcu, który was uzdolnił do uczestnictwa w dziale świętych w światłości. On to uwolnił nas spod władzy ciemności i przeniósł do królestwa swego umiłowanego Syna, w którym mamy odkupienie – odpuszczenie grzechów. On jest obrazem Boga niewidzialnego – Pierworodnym wobec każdego stworzenia, bo w Nim zostało wszystko stworzone: i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne, czy Trony, czy Panowania, czy Zwierzchności, czy Władze. Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone. On jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie. I On jest Głową Ciała – Kościoła. On jest Początkiem, Pierworodnym spośród umarłych, aby sam zyskał pierwszeństwo we wszystkim. Zechciał bowiem [Bóg], aby w Nim zamieszkała cała Pełnia, i aby przez Niego znów pojednać wszystko z sobą: przez Niego – i to, co na ziemi, i to, co w niebiosach, wprowadziwszy pokój przez krew Jego krzyża”. Kol 3,12-15 : „Jako więc wybrańcy Boży – święci i umiłowani – obleczcie się w serdeczne współczucie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem, jeśliby ktoś miał coś do zarzucenia drugiemu: jak Pan wybaczył wam, tak i wy! Na to zaś wszystko [przywdziejcie] miłość, która jest spoiwem doskonałości. A w sercach waszych niech panuje pokój Chrystusowy, do którego też zostaliście wezwani w jednym Ciele. I bądźcie wdzięczni!”. Hbr 10,5-10 : „Przeto przychodząc na świat, mówi: Ofiary ani daru nie chciałeś, ale Mi utworzyłeś ciało; całopalenia i ofiary za grzech nie podobały się Tobie. Wtedy rzekłem: Oto idę – w zwoju księgi napisano o Mnie – abym spełniał wolę Twoją, Boże. Wyżej powiedział: Ofiar, darów, całopaleń i ofiar za grzech nie chciałeś i nie podobały się Tobie, choć składane są zgodnie z Prawem. Następnie powiedział: Oto idę, abym spełniał wolę Twoją. Usuwa jedną [ofiarę], aby ustanowić inną. Na mocy tej woli uświęceni jesteśmy przez ofiarę ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze”. 1 J 4,7-16 : „Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga, a każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością. W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu. W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy. Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować. Nikt nigdy Boga nie oglądał. Jeżeli miłujemy się wzajemnie, Bóg trwa w nas i miłość ku Niemu jest w nas doskonała. Poznajemy, że my trwamy w Nim, a On w nas, bo udzielił nam ze swego Ducha. My także widzieliśmy i świadczymy, że Ojciec zesłał Syna Bożego jako Zbawiciela świata. Jeśli kto wyznaje, że Jezus jest Synem Bożym, to Bóg trwa w nim, a on w Bogu. Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam. Bóg jest miłością: kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim”.
55. Odnaleźć miłość Boga w Sercu Jezusa (5)
Data: 16.01.2016 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Odnaleźć miłość Boga w Sercu Jezusa (5) Godzinki do Najświętszego Serca Jezusowego (Zatwierdzone przez Stolicę Świętą dekretem Świętej Kongregacji Obrzędów z 26 lutego 1901 roku) K. Boże wejrzyj ku wspomożeniu memu. W.
Odnaleźć miłość Boga w Sercu Jezusa (5) Godzinki do Najświętszego Serca Jezusowego (Zatwierdzone przez Stolicę Świętą dekretem Świętej Kongregacji Obrzędów z 26 lutego 1901 roku) K. Boże wejrzyj ku wspomożeniu memu. W. Panie pospiesz ku ratunkowi memu. K. Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu. W. Jak była na początku, teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen. I Antyfona: Najświętsze Serce Jezusa, * woli Ojca najposłuszniejsze, * zwróć ku sobie serca nasze, * abyśmy wolę Jego we wszystkim wypełniali. Jezu, bram niebieskich chwało, * Boga Ojca uwielbienie, * Coś wziął na się ludzkie ciało, * Aby przynieść nam zbawienie. Jezu, naszych serc radości, * Daj nam godnie wielbić Ciebie, * Rozpal ogniem Twej miłości, * Serca zimne zbliż do siebie. Serce słodkie, Serce Boże, * Nie odmawiaj Twej pociechy, * Niech ten żar, co w Tobie gorze, * Zgładzi wszystkie nasze grzechy. Serce święte, Bóstwa Tronie, * Coś się cudem objawiło, * Gdy w Dziewicy Matki łonie, * Słowo Boże się wcieliło. Trójcy Świętej Tyś ozdobą, * Ojca Tyś upodobaniem, * Bóg Syn się zjednoczył z Tobą, * Tyś Duchowi jest mieszkaniem. O najmilsza serc słodyczy, * Z której szczęścia biją zdroje, * Oblubieńcze nasz dziewiczy, * Prosim: Przyjdź Królestwo Twoje. I Antyfona: Najświętsze Serce Jezusa, * woli Ojca najposłuszniejsze, * zwróć ku sobie serca nasze, * abyśmy wolę Jego we wszystkim wypełniali. K. Gotowe serce moje Boże, na pełnienie woli Twojej. W. Prawo Twoje jest pośrodku serca mego. Módlmy się: Panie nasz, Jezu Chryste, któryś w dziwnej miłości swojej niewysłowione skarby swego Serca Kościołowi otworzyć raczył, † daj nam proszącym Ciebie, stać się godnymi uczestnikami łask niebieskich, * które z tego źródła wypływają. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen. II Antyfona: Najświętsze Serce Jezusa, * za nas okrutnie umęczone, * udziel nam pokory i skruchy, * abyśmy za swe grzechy odpokutowali. Serce, miłości ofiaro, * Nieba jedyne wesele, * Ty przed wieczną słonisz karą, * W Tobie człowiek ufa śmiele. Miłość nam Cię otworzyła, * Uczyniła Cię schronieniem, * By ma dusza w Nim się skryła, * Przed tej ziemi omamieniem. O pociągaj wciąż ku sobie, * Dusze Twoją krwią zroszone, * Niech w tym słodkim Serca grobie, * Spoczną walką umęczone. Serce, któreś wycierpiało, * Dla nas gorzką, krwawą ranę, * Zrań i mnie miłości strzałą, * Niech Cię kochać nie przestanę. Ty, o Jezu, dziwnym cudem, ciało swe na pokarm dałeś, * I z litości nad swym ludem, * Krwi mu swej nie żałowałeś. Ty, coś i aniołów stworzył, * Nie wzgardziłeś człekiem marnym, * Bóstwo w nikłe kształty złożył, * By się chlebem stać ofiarnym. O najmilsza serc słodyczy, * Z której szczęścia biją zdroje, * Oblubieńcze nasz dziewiczy, * Prosim: Przyjdź Królestwo Twoje. II Antyfona: Najświętsze Serce Jezusa, * za nas okrutnie umęczone, * udziel nam pokory i skruchy, * abyśmy za swe grzechy odpokutowali. K. Gotowe serce moje Boże, na pełnienie woli Twojej. W. Prawo Twoje jest pośrodku serca mego. Módlmy się: O Panie Jezu Chryste, zbawienia naszego tak bardzo pragnący, który za grzechy nasze tak wielkie poniosłeś męki, † wzbudź w sercach naszych prawdziwą pokorę i skruchę, * abyśmy przez godną pokutę winy nasze spłacili. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen. III Antyfona: Najświętsze Serce Jezusa, * które swoim czcicielom dajesz wszystkie łaski, * spraw abyśmy Tobie zawsze wiernie służyli * i królewskich darów stali się godnymi. Serce słodkie, Tyś ołtarzem, * Milszym Bogu niż świat cały, * Gdy na Ciebie jeno wskażem, * Żaden dar nie będzie mały. W Tobie wszystkie cnoty święte, * Swe królestwo założyły, * W Tobie łaski niepojęte, * Jak w krynicy się ukryły. Twoje słowo niebem władnie, * Przykazania ludziom stawia, * Wszystkim rządzi mądrze, składnie, * Wszystek świat ubłogosławia. Serce piękniejsze od słońca, * Świątynio świętsza od nieba, * Tyś szczęściem naszym bez końca, * Nic prócz Ciebie nam nie trzeba. Każda Twoja myśl, westchnienie, * Rozkoszą Boga napawa, * I najmniejsze Twe życzenie, * Ma u Niego siłę prawa. Ty i Boski gniew łagodzisz, * Gdy ma karać przewinienia, * Ty pociechą swoją słodzisz, * Wszelkie troski i cierpienia. O najmilsza serc słodyczy, * Z której szczęścia biją zdroje, * Oblubieńcze nasz dziewiczy, * Prosim: Przyjdź Królestwo Twoje. III Antyfona: Najświętsze Serce Jezusa, * które swoim czcicielom dajesz wszystkie łaski, * spraw abyśmy Tobie zawsze wiernie służyli * i królewskich darów stali się godnymi. K. Gotowe serce moje Boże, na pełnienie woli Twojej. W. Prawo Twoje jest pośrodku serca mego. Módlmy się: Panie Jezu Chryste, którego Serce pragnące naszej miłości zostaje wciąż przez ludzi zapomniane i wzgardzone, † ożyw i zapal serca nasze, * abyśmy Ci tę ludzką niewdzięczność naszym życiem, choć w części wynagrodzili. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen. IV Antyfona: Najświętsze Serce Jezusa, * tak nas kochające, a zapomniane i wzgardzone, * zapal w sercach naszych płomień Bożej miłości, * abyśmy niewdzięczność ludzką miłością wynagradzali. Serce, ołtarzu promienny, * Świętszy nad wszelkie ołtarze, * Spraw: miłości żar płomienny, * Niechaj nasze winy zmaże. Tyś jest drogocenną perłą, * Chętnie za nią oddam wszystko, * Tyś moim umiłowaniem, * Przy Twym Sercu chcę być blisko. Włócznią żołnierza zranione, * Twe Najświętsze, Jezu, Serce, * Daje przez zewnętrzną ranę, * Poznać miłość Twą zranioną. Za Twą miłość, Zbawicielu, * Otrzymujesz zapomnienie, * Więc przynajmniej od niewielu, * Przyjmij zadośćuczynienie. Twoją chcemy być własnością, * W pracy, w szczęściu i cierpieniu, * Dziś oddajem się z miłością, * W odnowionym poświęceniu. Tyś zbawiło świat od zguby, * Tyś pokojem serc wieczystym, * Tyś przystanią czasu próby, * Tyś ochłodą duszom czystym. O najmilsza serc słodyczy, * Z której szczęścia biją zdroje, * Oblubieńcze serc dziewiczy, * Prosim: Przyjdź Królestwo Twoje. IV Antyfona: Najświętsze Serce Jezusa, * tak nas kochające, a zapomniane i wzgardzone, * zapal w sercach naszych płomień Bożej miłości, * abyśmy niewdzięczność ludzką miłością wynagradzali. K. Gotowe serce moje Boże, na pełnienie woli Twojej. W. Prawo Twoje jest pośrodku serca mego. Módlmy się: Panie Jezu Chryste, który miłującym Ciebie niezliczone świadczysz dobrodziejstwa, † daj nam Twojej miłości poświęcić wszystkie siły duszy i ciała, * abyś był zawsze Królem i dziedzictwem serc naszych. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen. Zakończenie: Do Serca Twojego * Uciekamy się * Jezu, Boski Zbawicielu. * Naszymi grzechami, * Racz nie zrażać się, * o dobry Jezu. * Ale od wszelkich złych przygód, * Racz nas zachować, * Boże łaskawy, i najlitościwszy. * O Jezu, * o Jezu, * o dobry Jezu, * Zbawicielu słodki, * Pośredniku Boski, * Jedyna ucieczko nasza. * W Sercu swoim racz nas obmyć, * Do Serca Twojego racz nas przytulić, * W Twym Sercu na wieki * racz nas zachować. O Jezu, * o Jezu, * o dobry Jezu, * Zbawicielu słodki, * Pośredniku Boski, * Jedyna ucieczko nasza. Źródło: ks. Leszek Poleszak SCJ, Odnaleźć miłość Boga w Sercu Jezusa. Poradnik dla czcicieli Najświętszego Serca Jezusowego, Kraków 2015.
56. Odnaleźć miłość Boga w Sercu Jezusa (4)
Data: 09.01.2016 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Odnaleźć miłość Boga w Sercu Jezusa (4) Najpiękniejsze teksty o Bożej miłości On pragnie się nam udzielać i obdarzać darami swej miłości. Zaprasza nas do przyjaźni z sobą.
Odnaleźć miłość Boga w Sercu Jezusa (4) Najpiękniejsze teksty o Bożej miłości On pragnie się nam udzielać i obdarzać darami swej miłości. Zaprasza nas do przyjaźni z sobą. Jej owocem jest zjednoczenie z Nim oraz miłość okazywana naszym siostrom i braciom. Warto spośród tekstów Pisma Świętego wybrać i zapamiętać zwłaszcza te, które nam osobiście przyniosą radość i pociechę. Korzystajmy z nich przede wszystkim wtedy, kiedy wpadniemy w rutynę w relacji z Bogiem, kiedy osłabniemy w drodze, pogubimy się i odejdziemy od Niego. Otwórzmy się wówczas na światło Ducha Świętego, by On odnowił w nas miłość do Boga. Stary Testament Pwt 6,4-6: „Słuchaj, Izraelu, Pan jest naszym Bogiem – Pan jedynie. Będziesz miłował Pana, Boga twojego, z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił. Pozostaną w twym sercu te słowa, które ja ci dziś nakazuję”. Pwt 32,11-12: „Jak orzeł, co gniazdo swoje ochrania, nad pisklętami swoimi krąży, rozwija swe skrzydła i bierze je, na sobie samym je nosi – tak Pan sam go prowadził, nie było z nim boga cudzego”. Ps 138,1-3: „Będę Cię sławił, ˂Panie˃, z całego mego serca, ˂bo usłyszałeś słowa ust moich˃: będę śpiewał Ci wobec aniołów. Oddam Ci pokłon ku Twemu świętemu przybytkowi. I będę dziękował Twemu imieniu za łaskę Twoją i wierność, bo wywyższyłeś ponad wszystko Twoje imię i obietnicę. Kiedym Cię wzywał, wysłuchałeś mnie, pomnożyłeś siłę mej duszy”. Pnp 8,6: „Połóż mnie jak pieczęć na twoim sercu, jak pieczęć na twoim ramieniu, bo jak śmierć potężna jest miłość, a zazdrość jej nieprzejednana jak Szeol, żar jej to żar ognia, uderzenie boskiego gromu”. Iz 12,2-5: „Oto Bóg jest zbawieniem moim! Będę miał ufność i nie ulęknę się, bo mocą moją i pieśnią moją jest Pan. On stał się dla mnie zbawieniem! Wy zaś z weselem wodę czerpać będziecie ze zdrojów zbawienia. Powiecie w owym dniu: Chwalcie Pana! Wzywajcie Jego imienia! Rozgłaszajcie Jego dzieła wśród narodów, przypominajcie, że wspaniałe jest imię Jego! Śpiewajcie Panu, bo uczynił wzniosłe rzeczy! Niech to będzie wiadome po całej ziemi!”. Iz 49,14-15: „Mówił Syjon: Pan mnie opuścił, Pan o mnie zapomniał. Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie. Oto wyryłem cię na obu dłoniach”. Jr 31,3.31.33-34: „Ukochałem cię odwieczną miłością, dlatego też zachowałem dla ciebie łaskawość. (…) Oto nadchodzą dni – wyrocznia Pana – kiedy zawrę z domem Izraela i z domem judzkim nowe przymierze. (…) Umieszczę swe prawo w głębi ich jestestwa i wypiszę na ich sercu. Będę im Bogiem, oni zaś będą Mi ludem. I nie będą się musieli wzajemnie pouczać, mówiąc jeden do drugiego: Poznajcie Pana! Wszyscy bowiem od najmniejszego do największego poznają Mnie – wyrocznia Pana, ponieważ odpuszczę im występki, a o grzechach ich nie będę już wspominał”. Ez 34,11-16: „Albowiem tak mówi Pan Bóg: Oto Ja sam będę szukał moich owiec i będę sprawował nad nimi pieczę. Jak pasterz dokonuje przeglądu swojej trzody, wtedy gdy znajdzie się wśród rozproszonych owiec, tak Ja dokonam przeglądu moich owiec i uwolnię je ze wszystkich miejsc, dokąd się rozproszyły w dni ciemne i mroczne. Wyprowadzę je spomiędzy narodów i zgromadzę je z [różnych] krajów, sprowadzę je z powrotem do ich ziemi i paść je będę na górach izraelskich, w dolinach i we wszystkich zamieszkałych miejscach kraju. Na dobrym pastwisku będę je pasł, na wyżynach Izraela ma być ich pastwisko. Wtedy będą one leżały na dobrym pastwisku, na tłustym pastwisku paść się będą na górach izraelskich. Ja sam będę pasł moje owce i Ja sam będę je układał na legowisku – wyrocznia Pana Boga. Zagubioną odszukam, zabłąkaną sprowadzę z powrotem, skaleczoną opatrzę, chorą umocnię, a tłustą i mocną będę ochraniał. Będę pasł sprawiedliwie”. Ez 36,24-28: „Zabiorę was spośród ludów, zbiorę was ze wszystkich krajów i przyprowadzę was z powrotem do waszego kraju, pokropię was czystą wodą, abyście się stali czystymi, i oczyszczę was od wszelkiej zmazy i od wszystkich waszych bożków. I dam wam serce nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza, zabiorę wam serca kamienne, a dam wam serca z ciała. Ducha mojego chcę tchnąć w was i sprawić, byście żyli według mych nakazów i przestrzegali przykazań, i według nich postępowali. Wtedy będziecie mieszkać w kraju, który dałem waszym przodkom, i będziecie moim ludem, a Ja będę waszym Bogiem”. Oz 11,1.3-4; 14,5-6: „Miłowałem Izraela, gdy jeszcze był dzieckiem i syna swego wezwałem z Egiptu. (…) Ja uczyłem chodzić Efraima, na swe ramiona ich brałem, oni zaś nie rozumieli, że przywracałem im zdrowie. Pociągnąłem ich ludzkimi więzami, a były to więzy miłości. Byłem dla nich jak ten, co podnosi do swego policzka niemowlę – schyliłem się ku niemu i nakarmiłem je”. Oz 14,5-6: „Uleczę ich niewierność i szczodrze obdarzę ich miłością, bo gniew mój odwrócił się od nich. Stanę się jakby rosą dla Izraela, tak że rozkwitnie jak lilia i jak topola zapuści korzenie”. Nowy Testament Mt 5,2-12: „Wtedy otworzył usta i nauczał ich tymi słowami: «Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy wam urągają i prześladują was i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami»”. Mt 11,25-30: „W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie»”. Mk 6,34: „Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać”. Łk 10,21: W tej właśnie chwili rozradował się Jezus w Duchu Świętym i rzekł: «Wysławiam Cię, Ojcze, panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie»”. Łk 12,49: „Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę, ażeby już zapłonął”. J 1,1-18: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało [z tego], co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. Pojawił się człowiek posłany przez Boga – Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz [został posłany], aby zaświadczyć o światłości. Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było [Słowo], a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego – którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy. Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: «Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie». Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali – łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, [o Nim] pouczył”. J 3,16-17: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony”. J 7,37-39: „W ostatnim zaś, najbardziej uroczystym dniu święta, Jezus wstał i zawołał donośnym głosem: «Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie – niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzekło Pismo: Rzeki wody żywej popłyną z jego wnętrza». A powiedział to o Duchu, którego mieli otrzymać wierzący w Niego; Duch bowiem jeszcze nie był ˂dany˃, ponieważ Jezus nie został jeszcze uwielbiony”. J 10,1-18: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem. Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec. Temu otwiera odźwierny, a owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je. A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, a owce postępują za nim, ponieważ głos jego znają. Natomiast za obcym nie pójdą, lecz będą uciekać od niego, bo nie znają głosu obcych». Tę przypowieść opowiedział im Jezus, lecz oni nie pojęli znaczenia tego, co im mówił. Powtórnie więc powiedział do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ja jestem bramą owiec. Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami, a nie posłuchały ich owce. Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony – wejdzie i wyjdzie, i znajdzie pastwisko. Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby [owce] miały życie i miały je w obfitości. Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; ˂najemnik ucieka˃ dlatego, że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach. Ja jestem dobrym pasterzem i znam [owce] moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej zagrody. I te muszę przyprowadzić, i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz. Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja od siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca»”. J 12,23-26: „Nadeszła godzina, aby został otoczony chwałą Syn Człowieczy. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. Kto zaś chciałby Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec”. J 13,1: „Było to przed Świętem Paschy. Jezus, wiedząc, że nadeszła Jego godzina przejścia z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował”. J 13,34-35: „Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się miłowali wzajemnie”. J 14,21: „Kto ma przykazania moje i je zachowuje, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie”. J 14,23: „Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i mieszkanie u niego uczynimy”. J 15,1-5.9-17: „Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który [go] uprawia. Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Wytrwajcie we Mnie, a Ja w was [będę trwać]. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie – jeśli nie trwa w winnym krzewie – tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. (…) Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał – aby Ojciec dał wam [wszystko], o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali”. J 19,33-37: „Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda. Zaświadczył to ten, który widział, a świadectwo jego jest prawdziwe. On wie, że mówi prawdę, abyście i wy wierzyli. Stało się to bowiem, aby się wypełniło Pismo: Kość jego nie będzie złamana. I znowu na innym [miejscu] mówi Pismo: Będą patrzeć na Tego, którego przebili”. J 21,15-19: „A gdy spożyli śniadanie, rzekł Jezus do Szymona Piotra: «Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?» Odpowiedział Mu: «Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham». Rzekł do niego: «Paś baranki moje». I znowu, po raz drugi, powiedział do niego: «Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie?» Odparł Mu: «Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham». Rzekł do niego: «Paś owce moje». Powiedział mu po raz trzeci: «Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie?» Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: «Czy kochasz Mnie?» I rzekł do Niego: «Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham». Rzekł do niego Jezus: «Paś owce moje. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz». To powiedział, aby zaznaczyć, jaką śmiercią uwielbi Boga. A wypowiedziawszy to rzekł do niego: «Pójdź za Mną!»”. Rz 8,31-39: „Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam? On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakże miałby wraz z Nim i wszystkiego nam nie darować? Któż może wystąpić z oskarżeniem przeciw tym, których Bóg wybrał? Czyż Bóg, który usprawiedliwia? Któż może wydać wyrok potępienia? Czy Chrystus Jezus, który poniósł [za nas] śmierć, co więcej – zmartwychwstał, siedzi po prawicy Boga i przyczynia się za nami? Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? Jak to jest napisane: Z powodu Ciebie zabijają nas przez cały dzień, uważają nas za owce na rzeź przeznaczone. Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował. I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani Moce, ani co [jest] wysoko, ani co głęboko, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym”. 1 Kor 13: „Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wiarę miał tak wielką, iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał – byłbym niczym. I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic mi nie pomoże. Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje, [nie jest] jak proroctwa, które się skończą, choć zniknie dar języków i choć wiedzy [już] nie stanie. Po części bowiem tylko poznajemy, po części prorokujemy. Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe. Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecinne. Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [ujrzymy] twarzą w twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś będę poznawał tak, jak sam zostałem poznany. Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy: z nich zaś największa jest miłość”. Ga 2,20: „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie”. Ef 2,4-5: „A Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował, i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia. Łaską [bowiem] jesteście zbawieni”. Ef 3,8-9: „Mnie, zgoła najmniejszemu ze wszystkich świętych, została dana ta łaska: ogłosić poganom jako Dobrą Nowinę niezgłębione bogactwo Chrystusa i wydobyć na światło, czym jest wykonanie tajemniczego planu, ukrytego przed wiekami w Bogu, Stwórcy wszechrzeczy”. Ef 3,14-21: „Dlatego zginam kolana moje przed Ojcem, od którego bierze nazwę wszelki ród na niebie i na ziemi, aby według bogactwa swej chwały sprawił w was przez Ducha swego, by potężnie wzmocnił się wewnętrzny człowiek. Niech Chrystus zamieszka przez wiarę w waszych sercach; abyście w miłości zakorzenieni i ugruntowani, wraz ze wszystkimi świętymi zdołali ogarnąć duchem, czym jest Szerokość, Długość, Wysokość i Głębokość, i poznać miłość Chrystusa, przewyższającą wszelką wiedzę, abyście zostali napełnieni całą Pełnią Boga. Temu zaś, który mocą działającą w nas może uczynić nieskończenie więcej niż to, o co prosimy czy rozumiemy, Jemu chwała w Kościele i w Chrystusie Jezusie po wszystkie pokolenia wieku wieków! Amen”. Flp 2,5-11: „To dążenie niech was ożywia; ono też [było] w Chrystusie Jezusie. On, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stając się podobnym do ludzi. A w zewnętrznej postaci uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stając się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich, i podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest PANEM – ku chwale Boga Ojca”. Flp 4,13: „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia”. Kol 1,11-20: „Z radością dziękujcie Ojcu, który was uzdolnił do uczestnictwa w dziale świętych w światłości. On to uwolnił nas spod władzy ciemności i przeniósł do królestwa swego umiłowanego Syna, w którym mamy odkupienie – odpuszczenie grzechów. On jest obrazem Boga niewidzialnego – Pierworodnym wobec każdego stworzenia, bo w Nim zostało wszystko stworzone: i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne, czy Trony, czy Panowania, czy Zwierzchności, czy Władze. Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone. On jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie. I On jest Głową Ciała – Kościoła. On jest Początkiem, Pierworodnym spośród umarłych, aby sam zyskał pierwszeństwo we wszystkim. Zechciał bowiem [Bóg], aby w Nim zamieszkała cała Pełnia, i aby przez Niego znów pojednać wszystko z sobą: przez Niego – i to, co na ziemi, i to, co w niebiosach, wprowadziwszy pokój przez krew Jego krzyża”. Kol 3,12-15: „Jako więc wybrańcy Boży – święci i umiłowani – obleczcie się w serdeczne współczucie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem, jeśliby ktoś miał coś do zarzucenia drugiemu: jak Pan wybaczył wam, tak i wy! Na to zaś wszystko [przywdziejcie] miłość, która jest spoiwem doskonałości. A w sercach waszych niech panuje pokój Chrystusowy, do którego też zostaliście wezwani w jednym Ciele. I bądźcie wdzięczni!”. Hbr 10,5-10: „Przeto przychodząc na świat, mówi: Ofiary ani daru nie chciałeś, ale Mi utworzyłeś ciało; całopalenia i ofiary za grzech nie podobały się Tobie. Wtedy rzekłem: Oto idę – w zwoju księgi napisano o Mnie – abym spełniał wolę Twoją, Boże. Wyżej powiedział: Ofiar, darów, całopaleń i ofiar za grzech nie chciałeś i nie podobały się Tobie, choć składane są zgodnie z Prawem. Następnie powiedział: Oto idę, abym spełniał wolę Twoją. Usuwa jedną [ofiarę], aby ustanowić inną. Na mocy tej woli uświęceni jesteśmy przez ofiarę ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze”. 1 J 4,7-16: „Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga, a każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością. W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu. W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy. Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować. Nikt nigdy Boga nie oglądał. Jeżeli miłujemy się wzajemnie, Bóg trwa w nas i miłość ku Niemu jest w nas doskonała. Poznajemy, że my trwamy w Nim, a On w nas, bo udzielił nam ze swego Ducha. My także widzieliśmy i świadczymy, że Ojciec zesłał Syna Bożego jako Zbawiciela świata. Jeśli kto wyznaje, że Jezus jest Synem Bożym, to Bóg trwa w nim, a on w Bogu. Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam. Bóg jest miłością: kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim”.
57. Odnaleźć miłość Boga w Sercu Jezusa (3)
Data: 02.01.2016 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Odnaleźć miłość Boga w Sercu Jezusa (3) Eucharystia i Serce Jezusa Umiłowany uczeń Jezusa, opisując to wydarzenie, wprowadza nas w nie, używając bardzo ważnych słów: „Było to przed Świętem Paschy.
Odnaleźć miłość Boga w Sercu Jezusa (3) Eucharystia i Serce Jezusa Umiłowany uczeń Jezusa, opisując to wydarzenie, wprowadza nas w nie, używając bardzo ważnych słów: „Było to przed Świętem Paschy. Jezus, wiedząc, że nadeszła godzina Jego, by przeszedł z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował” (J 13,1). Zarówno kontekst historyczny pierwszej Eucharystii, jak też świadomość Jezusa co do Jego Paschy – męki, śmierci i zmartwychwstania, zostają złączone z tym wyjątkowym zapewnieniem św. Jana, że Syn Boży do końca nas umiłował. Rzeczywiście, dzisiaj rozumiemy to już znacznie lepiej, że zarówno umycie nóg, jak i ustanowienie Eucharystii i kapłaństwa są wielkim darem miłości Jezusowego Serca. Przypominamy to sobie, uczestnicząc w każdej Mszy Świętej, za każdym razem wsłuchując się w słowa stanowiące jej centralnym moment. Przypomnijmy choćby te, które odnajdziemy w IV modlitwie eucharystycznej: „Kiedy nadeszła godzina, aby Jezus został uwielbiony przez Ciebie, Ojcze święty, umiłowawszy swoich, którzy byli na świecie, do końca ich umiłował, i gdy spożywali wieczerzę, wziął chleb, błogosławił, łamał i rozdawał swoim uczniom, mówiąc: Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy: To jest bowiem Ciało moje, które za was będzie wydane. Podobnie wziął kielich napełniony winem, dzięki składał i podał swoim uczniom, mówiąc: Bierzcie i pijcie z niego wszyscy: To jest bowiem kielich Krwi mojej nowego i wiecznego przymierza, która za was i za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów. To czyńcie na moją pamiątkę”. Miłość Jezusa, którą objawia przez całe swoje ziemskie życie, dochodzi do szczytu w momencie ustanowienia Eucharystii, która od czasu Paschy Zbawiciela staje się żywą i bezkrwawą pamiątką Jego bezgranicznej miłości do każdego człowieka. Miłość ukryta w Chlebie Możemy zapytać, dlaczego Jezus ustanowił Najświętszy Sakrament swego ciała i krwi? Odpowiedź na to pytanie, które przez wieki zadają sobie uczniowie Chrystusa, staje się łatwiejsza, kiedy na całe życie Bożego Syna spojrzymy w perspektywie miłości. Jezus przychodzi na świat, aby zaświadczyć o miłości. Chce przekonać nas o tym, że Bóg, którego prawdziwe oblicze objawia w sobie samym, jest Bogiem-Miłością. Całe ziemskie życie Jezusa, począwszy od momentu wcielenia aż po wniebowstąpienie, jest jednym wielkim świadectwem o Jego miłości do każdego człowieka. Jezus przychodzi na świat, aby nas zbawić, aby przywrócić nam dar Bożego dziecięctwa. Kocha nas miłością bezinteresowną, nie zważając na nasze niewierności i zdrady. Sam dostrzega nasz głód prawdziwej miłości i pragnie go w pełni zaspokoić, gdyż wie, że jedynie w Nim jesteśmy w stanie ukoić najgłębsze pragnienia naszych serc. Cała działalność publiczna Jezusa, Jego cuda, głoszenie dobrej nowiny, Jego modlitwa i cierpienia, mają ukazać bezgraniczną i bezinteresowną miłość Boga do każdego nas. Bóg staje się Sługą człowieka. Widzimy to doskonale właśnie w Wieczerniku, kiedy Jezus bierze w swoje ręce prześcieradło i zaczyna uczniom umywać nogi. Ten gest, który początkowo gorszy św. Piotra, streszcza w sobie każdy inny gest Syna Bożego. Miłość jest jedynym sensem Jego działania i ona stanowi centrum Jego posłannictwa. Eucharystia zawiera w sobie całe dzieło zbawcze Jezusa Chrystusa. W niej Jezus nieustannie rodzi się w sakramentalnych znakach i jest rzeczywiście obecny pod postaciami Chleba i Wina. W Eucharystii spotykamy Jezusa nauczającego i uzdrawiającego, który jak przed tysiącami lat, także i dzisiaj przychodzi do nas – już nie ograniczony przestrzenią geograficzną czy granicami państw – aby głosić Dobrą Nowinę o zbawieniu, leczyć chorych, wyzwalać od złych duchów, troszczyć się o każdego odrzuconego i pogardzanego człowieka. Wobec Jezusa ukrytego w Eucharystii wszyscy jesteśmy równi, wszyscy jesteśmy braćmi, których On pragnie jednoczyć i cierpliwie przekonywać o swojej miłości. W Eucharystii Jezus nieustannie ofiaruje siebie Ojcu na doskonały dar uwielbienia i przebłagania. Także i my sami zostajemy zaproszeni do włączenia się w tę Jego ofiarę. W symbolicznym geście kropli wody dodanej do ofiarowanego na ołtarzu wina, możemy złożyć nasz osobisty dar – ofiarę z siebie samych, którą On pragnie przemienić i uświęcić. W momencie przeistoczenia, kiedy kapłan wypowiada słowa w imieniu Jezusa, On sam składa swoje życie Ojcu na ołtarzu krzyża, a w geście przełamania konsekrowanej Hostii oczyma wiary możemy zobaczyć przebitego na krzyżu Baranka Bożego, który gładzi grzechy świata. Jakże to wymowne, że wraz z ustanowieniem Eucharystii ustaje kult ofiarniczy Starego Testamentu. Zasłona Przybytku – miejsca najświętszego świątyni jerozolimskiej – rozdziera się na pół, ukazując symbolicznie, że jedynym doskonałym kultem i ofiarą przyjętą przez Boga jest ofiara Bożego Syna, Jezusa Chrystusa. Jezus, ustanawiając Eucharystię i sakrament kapłaństwa, pragnie pozostać z nami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata. Jego eucharystyczna obecność jest niewysłowionym i przeobfitym darem miłości Zbawiciela. Wciąż musimy prosić Boga, byśmy z należytą czcią i uwielbieniem przychodzili na Eucharystię. Prośmy Go, by On jednoczył nas przy stole swojego słowa i ciała. Poddajmy się działaniu tej miłości, by ona wciąż nas inspirowała, by zagrzewała nasze serca, czyniąc je uległymi Bogu i posłusznymi Jego natchnieniom. Niech Eucharystia będzie źródłem jedności naszych rodzin i wspólnot, niech tworzy prawdziwą komunię osób na wzór komunii Trójcy Przenajświętszej. Ten wielki dar miłości ukryty w chlebie czyni Kościół ciągle żywym, jednoczy nas z Jego Głową i pozwala dawać świadectwo o Bogu, który jest tak blisko nas, jest rzeczywiście obecny w swoim Kościele.
58. Odnaleźć miłość Boga w Sercu Jezusa (2)
Data: 19.12.2015 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Odnaleźć miłość Boga w Sercu Jezusa (2) Dlaczego czcimy Najświętsze Serce Jezusa? O ile trzeba się zgodzić z tym, że kult Najświętszego Serca Jezusowego ma już swoją historię i jest obecny w Kościele od samego początku, o czym świadczą choćby jego…
Odnaleźć miłość Boga w Sercu Jezusa (2) Dlaczego czcimy Najświętsze Serce Jezusa? O ile trzeba się zgodzić z tym, że kult Najświętszego Serca Jezusowego ma już swoją historię i jest obecny w Kościele od samego początku, o czym świadczą choćby jego źródła biblijne, czy Tradycja patrystyczna, to trudno uznać argument, że mógłby on nie pasować do czasów, w których żyjemy. Aby jednak uznać słuszność naszej tezy, musimy odpowiedzieć sobie na podstawowe pytanie, które należy postawić, jeśli mówimy o jakiejkolwiek formie kultu oddawanego Panu Bogu: Co jest istotą kultu Najświętszego Serca Jezusowego i dlaczego mamy uwielbiać Boga, oddając cześć Sercu Zbawiciela? Symbol serca Dochodzimy tutaj do słowa, które jest kluczem dla zrozumienia istoty kultu Bożego Serca. Tym słowem jest właśnie „serce” – słowo symbol, które prowadzi nas do centrum kultu Najświętszego Serca Jezusowego. Już samo potoczne rozumienie słowa „serce” prowadzi naszą myśl do miłości. To właśnie w sercu rodzą się nasze pragnienia, tu kształtują się nasze relacje, tu buduje się prawdziwa miłość, która następnie przelewana jest w konkretne czyny miłości. Serce posiada głęboką symbolikę, która wskazuje na przebogate wnętrze człowieka, świat jego pragnień, uczuć, emocji – na całe życie emocjonalno-wolitywne, którego owocem są następnie postawy i zachowania człowieka. Ale to przecież nie wszystko. W Piśmie Świętym słowo „serce” posiada jeszcze głębsze znaczenie. Jest ono ukazywane jako miejsce poznania, rozeznania dobra od zła, miejsce decyzji moralnych i etycznych, które sprawiają, że człowiek może formować się i postępować według własnego, dobrze ukształtowanego sumienia. W sercu wreszcie jest możliwe dotarcie do najgłębszej prawdy, jaką jest prawda o istnieniu Boga i o tym, że jesteśmy przez Niego miłowani. Sercem poznajemy, że Bóg nas kocha i dzięki temu możemy kształtować samych siebie na podobieństwo Boga-Miłości, darząc innych taką samą miłością. Podsumujmy więc: w symbolu serca kryje się całe bogactwo życia poznawczo-wolitywnego człowieka, tu kształtuje się jego obraz Boga, tu poznaje on i odkrywa Bożą miłość i wierność, tu uczy się kochać swoje siostry i swoich braci, tak jak sam został umiłowany. Warto zastanowić się w tym miejscu nad pięknymi tekstami biblijnymi, które odkryją przed nami bogactwo symbolu serca i pozwalają dostrzec zamiar Boży w nim ukryty. Łk 2,19: „Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu”. Jr 24,7: „Dam im serce zdolne do poznania Mnie, że Ja jestem Pan. Oni będą moim narodem, Ja zaś będę ich Bogiem, ponieważ całym sercem powrócą do Mnie”. Ps 33,15: „On, który ukształtował każdemu z nich serce, On, który zważa na wszystkie ich czyny”. 2 Kor 4,6: „Albowiem Bóg, Ten, który rozkazał ciemnościom, by zajaśniały światłem, zabłysnął w naszych sercach, by olśnić nas jasnością poznania chwały Bożej na obliczu ˂Jezusa˃ Chrystusa”. Mt 13,19: „Do każdego, kto słucha słowa o królestwie, a nie rozumie [go], przychodzi Zły i porywa to, co zasiane jest w jego sercu”. Syr 21,26: „Na ustach głupich jest ich serce, w sercu mądrych są ich usta”. Rz 1,21: „Ponieważ, choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce”. Rz 8,27: „Ten zaś, który przenika serca, zna zamiar Ducha, [wie], że przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą”. Jr 17,9-10: „Serce jest zdradliwsze niż wszystko inne i niepoprawne – któż je zgłębi? Ja, Pan, badam serce i doświadczam nerki, bym mógł każdemu oddać stosownie do jego postępowania, według owoców jego uczynków”. Prz 3,5: „Z całego serca Bogu zaufaj, nie polegaj na swoim rozsądku”. Rz 5,5: „A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany”. Ga 4,6: „Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: «Abba, Ojcze!»”. Pwt 4,9: „Tylko się strzeż bardzo i pilnuj siebie, byś nie zapomniał o tych rzeczach, które widziały twe oczy, by z twego serca nie uszły po wszystkie dni twego życia, ale ucz ich swych synów i wnuków”. 2 Tes 3,5: „Niechaj Pan skieruje serca wasze ku miłości Bożej i cierpliwości Chrystusowej”. Miłość w centrum W czasie, kiedy trwały zabiegi o oficjalne ustanowienie kultu Najświętszego Serca Jezusowego dla Kościoła, pojawiły się dyskusje zmierzające do określenia istoty tego kultu. Wśród jego przeciwników zadawano sobie pytanie o potrzebę i cel wprowadzania nowego kultu do praktyki liturgicznej Kościoła. Zastanawiano się nad tym, dlaczego powinniśmy oddać cześć jednemu z organów ciała Jezusa Chrystusa. Podczas tych dyskusji zwrócono uwagę na to, że istotą czci, jaką oddajemy Najświętszemu Sercu Jezusa nie jest cześć oddawana jednemu z organów ciała Jezusa, ale uwielbienie Jego bezmiernej miłości, której symbolem jest właśnie Serce wcielonego Syna Bożego. Miłość Boża staje więc w centrum kultu Najświętszego Serca Jezusowego. Ta fundamentalna prawda stanowi podstawę całej relacji człowieka z Bogiem. W pięknych słowach ujął to Pius XII w encyklice Haurietis aquas: „Serce naszego Odkupiciela jest zatem obrazem Boskiej Osoby Słowa i Jego podwójnej natury – boskiej i ludzkiej. Z tego tytułu należy w Nim widzieć nie tylko symbol, ale jakby streszczenie całej tajemnicy naszego okupienia. Kiedy wielbimy Najświętsze Serce Jezusa, to w nim i przez nie czcimy zarówno niestworzoną miłość Słowa Bożego, jak i Jego miłość ludzką, wraz ze wszystkimi uczuciami i cnotami. Jedna i druga bowiem miłość skłoniła naszego Zbawiciela do ofiarowania się za nas i za cały Kościół, swoją Oblubienicę, jak mówi Apostoł: «Chrystus umiłował Kościół i wydał samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo, aby samemu stawić przed sobą Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, czy czegoś takiego, lecz aby był święty i nieskalany» (Ef 5,25-27). Potrójna miłość, którą Chrystus umiłował swój Kościół, trwa nieustannie po dzień dzisiejszy, pobudzając naszego Pośrednika, który «zawsze żyje, aby się wstawiać» (Hbr 7,25) za nami, do wyjednywania nam łaski i miłosierdzia u Ojca. Prośby, które z natchnienia tej miłości śle do Ojca, nie ustają nigdy. Podobnie jak «za dni ciała swego» (Hbr 5,7), tak i teraz triumfując w niebie, nie mniej skutecznie zanosi modlitwy do Ojca, który «tak umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne» (J 3,16). Temu to Ojcu pokazuje Chrystus swoje Serce żywe, jakby zranione i płonące większą jeszcze miłością niż wtenczas, gdy już jako obumarłe, przebite zostało włócznią rzymskiego żołnierza. «Dlatego zranione zostało (Serce Twoje), abyśmy przez widzialną ranę (Ciała) dostrzegli niewidzialną ranę miłości» (św. Bonawentura, Opusc. X: Vitis mystica, c. 3 n. 5)” (Pius XII, Haurietis aquas, rozdz. IV, 7). Uwierzyć w Miłość Możemy sobie teraz zadać pytanie o to, co należy uczynić, aby być prawdziwym czcicielem Bożego Serca? Odpowiedź na to pytanie narzuca nam się sama: najpierw trzeba uwierzyć w miłość Boga do nas, następnie zaś pozwolić się ukochać i odwzajemnić tę miłość. Chociaż prawda o miłości Bożej do człowieka wydaje się mieć centralne miejsce w objawieniu Bożym, niekiedy trudno jej dotrzeć do ludzkiego serca. Trudno nam uwierzyć, że jesteśmy kochani przez Boga, że On o nas się troszczy, że zależy Mu na nas. Być może niekiedy jest to owocem naszych ludzkich zranień, które wynieśliśmy z relacji z innymi ludźmi, zwłaszcza gdy byli to nasi bliscy; czasem tworzy się w nas – jako konsekwencja tych zranień – nieprawidłowy obraz Boga, który zamiast Bogiem Miłością, wydaje się być Bogiem pozbawionym uczuć i miłości, a jedynie rozliczającym nas z naszych przewinień i grzechów. Ta sytuacja zamyka nas na prawdziwą, osobową relację z Nim, wpędzając jednocześnie w krąg niewłaściwych myśli o sobie, Bogu i o świecie. Potrzeba miłości Każdy człowiek odnajduje w sobie tę podstawową potrzebę bycia kochanym. Bez niej, bez jej zaspokojenia, nie może rozwinąć nie tylko swoich głębszych pragnień, nie może wznieść się na wyższy poziom rozwoju duchowego czy kulturalnego, ale nawet nie może funkcjonować jako człowiek. Niezaspokojone pragnienie miłości zabija i sprawia, że wypływa z nas życie, a świat postrzegany jest ciągle w ciemnych kolorach. Doskonale możemy tę potrzebę miłości obserwować na przykładzie dzieci i kochających je rodziców. Każde z dzieci potrzebuje miłości ojca i matki. Ojciec zaspakaja w nim potrzebę bezpieczeństwa, staje się fundamentem dla jego wyborów moralnych, pozwala rozwinąć prawidłowo swój charakter, wypracować wiele cnót, wśród których można wymienić choćby pracowitość, sumienność, odpowiedzialność czy zapobiegliwość. Dzięki ojcu dziecko otrzymuje potwierdzenie swojej wartości, może systematycznie dorastać i rozwijać się, będąc świadomym swoich walorów i posiadając wciąż nowe cele, pozwalające mu wymagać od siebie i wzrastać wzwyż. Matka natomiast jest tą osobą, dzięki której potrzeby uczuciowe i estetyczne dziecka są zaspokajane i rozwijane. Przy niej doświadcza ono ciepła i miłości ogniska domowego, czuje się kochane i potrzebne, ona potrafi dostrzec i podkreślić to, co w nim jest dobre, strzec tego i rozwijać, troszcząc się jednocześnie o zachowanie od złych wpływów i innych zagrożeń. Rodzice, przez swoją wzajemną miłość, uczą nas wreszcie tej najważniejszej prawdy, że jesteśmy kochani przez Boga, że On nas akceptuje i obdarza bezinteresowną miłością, która wyraża się w niezliczonych znakach potwierdzających Jego zatroskanie o nas, czy to w działaniach podejmowanych przez osoby stawiane na naszej drodze życia, czy też w sytuacjach, które sprawiają, że możemy wzrastać i rozwijać swoje relacje z ludźmi i Nim samym. Zdajemy sobie sprawę z tego, że te proste i zwięzłe słowa określające to, co zawdzięczamy naszym rodzicom, nie są w stanie nawet w części wyrazić całego bogactwa treści, jaka kryje się pod pojęciami: „mój tata” i „moja mama”. Z pomocą przychodzą nam liczne wspomnienia, obrazy, w których odnajdujemy wspaniałe potwierdzenie tego, że to przez ich serca i ręce otrzymywaliśmy i otrzymujemy dar miłości. Ukochał nas ludzką miłością Jeśli potrafimy dostrzec i docenić miłość naszych rodziców, musimy także uświadomić sobie prawdę, że jest to jedynie zadatek tego, co otrzymujemy i otrzymamy jeszcze od samego Boga. Bóg, jako źródło miłości, objawia nam siebie, obdarzając nas największym darem, jaki może nam udzielić. Dając nam siebie samego, obdarza nas miłością, którą jest On sam. I tutaj właśnie dochodzimy do tego, co stanowi istotę kultu Najświętszego Serca Jezusowego. Kult ten jest bowiem uwielbieniem Boga w tajemnicy Jego miłości, której najlepszym i najgłębszym wyrazem jest najświętsze Serce Jezusa. Pius XII w następujących słowach wyjaśnia potrójną miłość Syna Bożego: „Słusznie więc Serce Słowa Wcielonego uchodzi za znak i symbol potrójnej miłości, którą Boski Odkupiciel kocha nieustannie Ojca Przedwiecznego i wszystkich ludzi. Jest ono najpierw symbolem boskiej miłości, którą Syn dzieli wspólnie z Ojcem i Duchem Świętym. Dla nas ta miłość objawia się wyłącznie w Słowie Wcielonym, które nam ją ukazuje poprzez swoje słabe ludzkie ciało. «W Nim bowiem mieszka cała pełnia: Bóstwo na sposób ciała» (Kol 2,9). Serce Jezusa jest następnie symbolem tej płomiennej miłości, która wlana w Jego duszę ubogaca w Nim ludzką wolę i kieruje oraz oświeca jej działanie najdoskonalszą, podwójną wiedzą: boską i wlaną. I wreszcie Serce to, już w sposób całkiem naturalny, jest symbolem ludzkich uczuć, gdyż ciało Jezusa Chrystusa, poczęte w łonie Maryi Dziewicy za sprawą Ducha Świętego, ma o wiele większą zdolność odbierania wrażeń, niż ciała innych ludzi” (Pius XII, Haurietis aquas, rozdz. II, 3). Dzięki wcieleniu Syna Bożego możemy więc także powiedzieć, że Bóg ukochał nas boską i ludzką miłością. W niej odnajdujemy całe bogactwo i bezmiar bezinteresownej i zawsze świeżej miłości Boga do człowieka ,,która nie jest jedynie zapewnieniem słownym, porywem uczucia czy emocji Boga, ale jest Jego stałą wiernością, miłością zapobiegliwą, troskliwą, przejawiającą się zarówno w akcie stwórczym, jak też w dziele odkupienia, uświęcenia, w miłosierdziu i ostatecznie w zbawieniu człowieka. Kiedy zastanawiamy się nad miłością Boga, warto odnaleźć w swojej osobistej historii jej wyraźne znaki, które otrzymujemy wraz z łaską pocieszenia duchowego oraz jakąś niewzruszoną pewnością, że Bóg jest, że jest obecny w moim sercu, że czuwa nade mną, zatroskany o każdy mój krok, o każde moje zadanie. Tam odnajdziemy matczyną i ojcowską jednocześnie rękę Boga, podtrzymującą nas i wspierającą w chwilach trudnych, upominającą i wzywającą do powrotu w chwilach naszych niewierności, zawsze cierpliwą, darmową, niewypominającą udzielonych łask i zawsze wierną. Pewność bycia ukochanym przez Boga jest zdolna nieustannie odmieniać nasze życie, wyrywać nas z niepewności i rozpaczy, jest zdolna dodawać skrzydeł w chwilach załamań i przeciwności, umacniać w dobru i pomnażać dary udzielone dla naszego osobistego rozwoju i ku pożytkowi innych. Bóg nigdy nie przytłacza nas swoją miłością, jest delikatny i dyskretny, nie narzuca się nam, ale przez ciche pukanie do naszego serca daje znać, że nikomu innemu nie zależy tak na naszym dobru, jak właśnie Jemu. Gdy prześledzimy historię naszego życia, zapewne znajdziemy liczne dowody tej Jego dyskretnej obecności. W pokorze serca uznajmy, że tak często odchodziliśmy od Niego i uciekaliśmy od tej Jego miłości, szukając swoich dróg i sposobów na osiągnięcie szczęścia. Nie zatrzymujmy się jednak na swoich niewiernościach – wzbudźmy na nowo pragnienie szczerego powrotu do Boga. Przełammy swój lęk o siebie i fałszywy obraz Boga. Pozwólmy się zdobyć Jego miłości. On jak miłosierny ojciec wygląda na drogę, by zobaczyć nas i wybiec nam naprzeciw, obdarzając skarbami swej miłości. On chce nam dać siebie, byśmy już nie szukali po omacku, ale poznali Jego miłość i mogli na nią odpowiedzieć. Przyjmijmy z radością nową szatę łaski i pierścień synostwa Bożego. Ucieszmy się, że i nasi bracia, i siostry także mają tę szansę, by zacząć od nowa i z Bogiem odbudować swoje życie. Uczcijmy za to Boże Serce naszym uwielbieniem, dobrym czynem, wdzięcznym oddaniem oraz zwyczajną, codzienną gorliwością. Ono nie oczekuje od nas rzeczy przekraczających nasze możliwości. Wystarczy, że uczynimy to, co w naszej mocy, że powierzymy się Mu, jak dzieci garnące się w ramiona kochających je rodziców, i pozwolimy Mu się prowadzić. Wystarczy, że dochowamy wierności w małych rzeczach, codziennych zadaniach, korzystając z tych darów i talentów, które sam Bóg złożył w naszych sercach.
59. Odnaleźć miłość Boga w Sercu Jezusa (1)
Data: 12.12.2015 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Odnaleźć miłość Boga w Sercu Jezusa (1) Kilka słów na początek… Wielu z nas swoją pobożność do Najświętszego Serca Jezusowego wyniosło z lat dziecięcych, kiedy to zaszczepiono w nas pragnienie podobania się Bogu przez zachowywanie przykazań,…
Odnaleźć miłość Boga w Sercu Jezusa (1) Kilka słów na początek… Wielu z nas swoją pobożność do Najświętszego Serca Jezusowego wyniosło z lat dziecięcych, kiedy to zaszczepiono w nas pragnienie podobania się Bogu przez zachowywanie przykazań, miłość do Niego i do bliźnich oraz wierność praktykom duchowym takim, jak pierwsze piątki miesiąca czy choćby odmawianie litanii do Bożego Serca. Wraz ze wzrostem wiary, w naszym życiu zmieniało się również nastawienie do różnych form pobożności. Tym, co zespala w jedno nasz rozwój duchowy, jest miłość Boża, która stoi w centrum tej pobożności i pozwala w różnych kolejach losu i w następujących po sobie latach życia, niezmiennie doświadczać bliskości Boga i Jego działania w naszym życiu. Wyjątkowa, 250. rocznica ustanowienia święta Najświętszego Serca Jezusowego, jest szczególną okazją, byśmy zechcieli odnowić w sobie pobożność do Bożego Serca. Warto zwrócić uwagę nie tyle na sam zewnętrzny powrót do różnych, tak licznych form tego kultu, co na jego pogłębienie, które wyrazi się przede wszystkim w głębszym zawierzeniu Panu Bogu, odnowieniu miłości do Niego przejawiającej się w konkretnych aktach miłości Boga i bliźniego oraz w większym przekonaniu, że jesteśmy ukochani przez Boga. Jako czciciele Najświętszego Serca Jezusowego wykorzystajmy każdą okazję, by mówić i świadczyć o miłości Boga. Świat tego bardzo potrzebuje. Potrzebuje tego dzisiaj każdy człowiek, niejednokrotnie zabiegany i zagubiony, bezradnie szukający trwałego oparcia dla swojego życia. Pomóżmy sobie i innym odnaleźć drogę do miłości Boga. Zadbajmy także, by ta miłość była ciągle świeża, by karmiła się treściami, jakie nieustannie wypływają z tej formy pobożności, która w centrum ma miłość Boga objawioną w Sercu Zbawiciela. Niech pomocą dla nas będzie także ten krótki poradnik, który w prostych słowach pragnie przybliżyć to, co jest najpiękniejsze i najtrwalsze w naszej relacji do Pana Boga, miłość i wierność Najświętszego Serca Jezusowego. Źródło: ks. Leszek Poleszak SCJ, Odnaleźć miłość Boga w Sercu Jezusa. Poradnik dla czcicieli Najświętszego Serca Jezusowego, Kraków 2015. Zamów książkę tutaj!
60. Tobie oddaję się i poświęcam (30)
Data: 19.12.2015 | Autor: ks. Józef Gaweł SCJ
Tobie oddaję się i poświęcam (30) Był on wielkim czcicielem i apostołem Bożego Serca. Żyjąc głęboko duchowością Najświętszego Serca, starał się wyciągać z niej konkretne wnioski dla życia społecznego.
Tobie oddaję się i poświęcam (30) Był on wielkim czcicielem i apostołem Bożego Serca. Żyjąc głęboko duchowością Najświętszego Serca, starał się wyciągać z niej konkretne wnioski dla życia społecznego. Cześć dla Serca Jezusa jest bowiem szkołą czynnej miłości bliźniego, która stanowi istotną cechę powołania chrześcijańskiego. Chrystus mówi: „Po tym poznają wszyscy, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali” (J 13,35). Kult Serca Pana Jezusa do takiej miłości wychowuje, ukazując, jaką wartość w oczach Bożych ma człowiek. Kontemplacja przebitego Serca Chrystusa na krzyżu budzi w ludzkich sercach szczególną wrażliwość na cierpienia i ludzką biedę oraz na każdą niesprawiedliwość czy krzywdę. Nic więc dziwnego, że papież z kultem Serca Jezusowego połączył ściśle cywilizację miłości. Często o niej mówiąc, ukazywał jej wymiar biblijny, teologiczny i egzystencjalny. Nieraz zachęcał: „Pomóżcie mi zbudować cywilizację miłości”. Lepsza przyszłość świata zależy od jej budowania w społeczeństwie. Przedmiotem jego wyjątkowej troski, od chwili wybrania go na papieża, stał się człowiek biedny, cierpiący, poniżany, pozbawiony swoich podstawowych praw, odarty z godności dziecka Bożego. Budowaniu takiej cywilizacji pomaga duchowość Serca Bożego. Kult ten z jego praktycznymi przejawami i treściami, może bowiem najskuteczniej przyczynić się do oparcia stosunków międzyludzkich na tej cywilizacji. W Liście do rodzin papież napisał, że cywilizacja miłości rozpoczęła się wraz z objawieniem Boga-Miłości. Jej „wielką kartą” jest Hymn o miłości św. Pawła. Rodzina zaś stanowi podstawowe środowisko rozwoju tej miłości. Lepsza przyszłość świata zależy od cywilizacji miłości, którą należy wspólnie budować i umacniać w każdej dziedzinie ludzkiego życia: społecznej i kulturalnej, ekonomicznej i politycznej, nie żałując na ten cel wysiłku, ofiar i modlitwy. Musimy pokonać lęk przed przyszłością – apelował na forum ONZ. „Odpowiedzią na lęk, który kładzie się cieniem na ludzkiej egzystencji u końca XX wieku, jest wspólny trud budowania cywilizacji miłości, wzniesionej na fundamentach uniwersalnych wartości – pokoju, solidarności, sprawiedliwości i wolności”. Trud budowania tej cywilizacji w świecie współczesnym, często pustoszonym przez nienawiść, niesprawiedliwość i przemoc, które tworzą „kulturę śmierci”, jest także formą zadośćuczynienia Bożemu Sercu. W liście do generała zakonu ojców jezuitów w 1986 roku napisał: „Spoglądając na Serce Jezusa, serce człowieka uczy się poznawać prawdziwy i jedyny sens własnego życia, uczy się swego przeznaczenia, rozumienia wartości prawdziwie chrześcijańskiego życia, uczy się strzec przed ułomnościami ludzkiego serca, łączenia synowskiej miłości wobec Boga z miłością bliźniego. Tak oto – a jest to prawdziwe zadośćuczynienie, którego oczekuje Serce Zbawiciela – na ruinach nienawiści i przemocy będzie mogła powstać cywilizacja Serca Jezusowego”. Święty Jan Paweł II był niewątpliwie największym apostołem cywilizacji miłości. Przestrzegał przed znakami i sygnałami cywilizacji śmierci, które pojawiają się u kresu „stulecia smutku”, jakim był XX wiek. Zdobycze tego wieku często obracały się przeciwko człowiekowi. W budowaniu cywilizacji miłości papież widział ratunek dla świat. I to zadanie przypomniał także polskim biskupom zebranym w katedrze warszawskiej na zamknięcie II Synodu Plenarnego: „Tylko ludzie «w miłości wkorzenieni i ugruntowani» (Ef 3,17) potrafią przeciwstawić się cywilizacji śmierci i tworzyć na gruzach nienawiści, pogardy i przemocy cywilizację, która ma swe źródło w Sercu Zbawiciela”. W przemówieniach w czasie pielgrzymki do ojczyzny w 1999 roku, a zwłaszcza w encyklikach wcześniej wydanych uczył, na czym ta cywilizacja ma polegać i jakie są jej istotne elementy. Wzór prawdziwej miłości, która jest podstawowym elementem tej cywilizacji, powinniśmy czerpać z miłosiernego Serca Zbawiciela, „który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu” (Mt 20,28). Ono jest źródłem cywilizacji miłości. I na to źródło wskazał wyraźnie Jan Paweł II w orędziu na stulecie poświęcenia Sercu Jezusa: „Z Serca ukrzyżowanego Chrystusa rodzi się nowa ludzkość, uwolniona spod władzy grzechu. Człowiek roku 2000 potrzebuje Serca Chrystusa, by poznać Boga i poznać samego siebie; potrzebuje go, by budować cywilizację miłości”. Tę cywilizację budują ludzie o nowym sercu, którzy przez świętość swego życia kształtują nie tylko życie prywatne, ale i społeczne. Wszyscy ci, którzy żyją kultem Serca Pana Jezusa, starają się budować Jego królestwo w sercach ludzkich i w społeczeństwie, czyli usiłują budować cywilizację Serca Jezusowego. Wszyscy ci, którzy poświęcili się Bożemu Sercu, winni podejmować codziennie trud i zadania budowy tej cywilizacji w środowisku, w którym żyją i pracują. Praktykując kult Serca Jezusowego, stajesz się nowym człowiekiem, podobnym do Jezusa. A tacy ludzie – o nowym i wielkim sercu – będą budować cywilizację miłości. CZŁOWIEK POTRZEBUJE SERCA CHRYSTUSA (ŚW. JAN PAWEŁ II) Kult Najświętszego Serca, jaki rozwinął się przed dwoma wiekami w Europie pod wpływem mistycznych doświadczeń św. Małgorzaty Marii Alacoque, był reakcją na jansenistyczny rygoryzm, którego konsekwencją było niedocenianie miłosierdzia Bożego. Dzisiaj, gdy życie człowieka zostało sprowadzone do jednego wymiaru lub wystawione jest wręcz na pokusę różnych form nihilizmu – jeśli nie teoretycznego, to z pewnością praktycznego – kult Serca Jezusa ukazuje ludzkości wizję autentycznej i harmonijnej pełni w perspektywie nadziei, która nie może zawieść. Mniej więcej sto lat temu pewien znany myśliciel ogłosił „śmierć Boga”. A przecież właśnie z Serca Syna Bożego, przebitego na krzyżu, wytrysnęło wieczyste źródło życia, które daje nadzieję każdemu człowiekowi. Z Serca ukrzyżowanego Chrystusa rodzi się nowa ludzkość, uwolniona spod władzy grzechu. Człowiek roku 2000 potrzebuje serca Chrystusa, by poznać Boga i poznać samego siebie; potrzebuje go, aby budować cywilizację miłości. Zachęcam was zatem, drodzy bracia i siostry, byście wpatrywali się z ufnością w Najświętsze Serce Jezusa i powtarzali często – zwłaszcza w czerwcu – słowa: „Najświętsze Serce Jezusa, ufam Tobie!”. Audiencja generalna, 8 czerwca 1994 roku
61. Tobie oddaję się i poświęcam (29)
Data: 28.11.2015 | Autor: ks. Józef Gaweł SCJ
Tobie oddaję się i poświęcam (29) SERCE POŚWIĘCONE BOGU STAJE SIĘ WIELKIM Jako papież przybliżał w swoim nauczaniu naukę swoich poprzedników o kulcie Najświętszego Serca Jezusowego.
Tobie oddaję się i poświęcam (29) SERCE POŚWIĘCONE BOGU STAJE SIĘ WIELKIM Jako papież przybliżał w swoim nauczaniu naukę swoich poprzedników o kulcie Najświętszego Serca Jezusowego. Miłość Boga do człowieka jest kluczem do zrozumienia chrześcijaństwa i wezwaniem do dawania odpowiedzi całym swoim życiem. Zdaniem tego papieża właściwy obraz Chrystusa zawiera się w Jego słowach: „Jestem cichy i pokornego serca” (Mt 11,29). To serce jest symbolem miłości ofiarnej i zbawczej, którą św. Paweł wyraził słowami: „Umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie” (Ga 2,20). W czasie trwania II Soboru Watykańskiego, pragnąc rozproszyć wątpliwości niektórych teologów na temat pogodzenia czci Serca Pana Jezusa z odnową liturgiczną, 6 lutego 1965 roku skierował list apostolski do całego Kościoła Investigabiles divitias Christi, w którym wyraził ubolewanie, że kult ten „u wielu nieco osłabł”. List ten został wydany z okazji 200. rocznicy ustanowienia liturgicznego święta ku czci Serca Jezusowego, przypadającego na 6 lutego 1965 roku. Zawiera zachętę do uroczystych obchodów tej rocznicy, jak również oddawania czci Najświętszemu Sercu Jezusowemu: „Jest naszą wolą i naszym pragnieniem, byście Wy wszyscy, Czcigodni Bracia, Biskupi całego Kościoła, korzystając z nadarzającej się okazji, razem z powierzonym sobie ludem, godnie i z należytą świadomością uczcili pamięć ustanowienia święta Najświętszego Serca Jezusowego. W czasie obchodów tej rocznicy można wiernym szerzej wyjaśnić wzniosłe i głębokie zasady nauki katolickiej, ujawniającej nieskończone skarby miłości Bożego Serca. Można też urządzić specjalne nabożeństwa, które by wzbudziły należyty szacunek dla tego kultu. W ten sposób cała społeczność wiernych przeniknięta nowym duchem będzie mogła oddać Bożemu Sercu należną Mu cześć, zadośćuczynić coraz gorliwszą służbą Bogu za wszystkie grzechy i dostosować całe życie do wymogów miłości braterskiej, która jest «doskonałym wypełnieniem Prawa» (Rz 13,10)”. „Powołując się na ostatni sobór, który «zaleca usilnie nabożeństwa ludu chrześcijańskiego, a zwłaszcza te, które odbywają się z woli Stolicy Apostolskiej» (KL 13), należy – jak się wydaje – ten właśnie kult szerzyć przed wszystkimi innymi. Polega on przecież całkowicie na należytym uwielbieniu Jezusa Chrystusa i przebłaganiu Go, opierając się w swej istocie na tajemnicy Eucharystii, dzięki której, podobnie zresztą jak dzięki innym czynnościom św. liturgii, dokonuje się uświęcenie człowieka w Chrystusie i uwielbienie Boga, które jest celem wszystkich innych dzieł Kościoła”. Papież wyraził życzenie, by ten „wspaniały kult rozwijał się z każdym dniem i był przez wszystkich należycie ceniony. Jest to bowiem znakomita i wypróbowana forma pobożności, która i w naszych czasach, szczególnie gdy się uwzględni zalecenia Soboru Watykańskiego II, stanowi jak najbardziej odpowiedni sposób uczczenia Chrystusa Króla i Centrum wszystkich serc”. Pragnął, „by cześć Najświętszemu Sercu Jezusa oddawano coraz gorliwiej przez uczestnictwo w Sakramencie Eucharystii, która jest najwspanialszym darem tego Serca. W ofierze bowiem eucharystycznej oddaje się na całopalenie Ojcu i równocześnie daje się nam ten sam Zbawiciel, którego Serce otworzone włócznią żołnierza, wylało na cały rodzaj ludzki strumień krwi najdroższej i wody, «który żyje, aby się zawsze wstawiać za nami» (Hbr 7,7-25)”. Kilka miesięcy później wydał następny list apostolski – 25 maja 1965 roku – adresowany do przełożonych generalnych męskich zgromadzeń zakonnych oddających się propagowaniu kultu Najświętszego Serca Jezusowego Diserti interpretes. Stanowi on odpowiedź na słowa uznania, z jakim przełożeni ci przyjęli wcześniejszy list Investigabiles divitias Christi. W tym drugim liście papież ponownie przypomina o aktualności kultu Serca Jezusowego i jego konieczności dla życia Kościoła w obecnych czasach. Zachęca także do upowszechniania go jako niezawodnego środka odnowy obyczajów. Nawiązując do słów papieża Pawła VI, że należy godnie przeżywać jubileusz dwustulecia ustanowienia święta Serca Jezusowego oraz że należy godnie i z należytą świadomością uczcić pamięć ustanowienia tego święta, my, obecnie przygotowujący się do jubileuszu 250. rocznicy ustanowienia tego święta, z podobnym nastawieniem ducha starajmy się go przeżywać. Jako czciciel Serca Jezusowego, które jest pełne dobroci i miłości, powinieneś starać się, aby również twoje serce było pełne dobroci i miłości dla bliźnich. FRAGMENT Z LISTU APOSTOLSKIEGO DISERTI INTERPRETES PAWŁA VI Z wielką radością i z niemałym wzruszeniem ducha przyjęliśmy to świadectwo waszej uległości, a wasze słowa odczytaliśmy jako głos płynący z głębi serca. Dostrzegliśmy w nich gorące umiłowanie, które wy sami i wasi towarzysze zakonni żywicie względem Serca Boskiego Odkupiciela i odwiecznych tajemnic Jego miłości (…). Jesteście bowiem złączeni z kultem Najświętszego Serca Jezusowego na mocy specjalnych zobowiązań. Dlatego prosimy was, żebyście wykonywali dalej gorliwie swoją powinność apostolską, którą przyjęliście jako waszą cząstkę w ramach dzieł podjętych przez Kościół, służąc z zapałem tak wielkiej i słusznej sprawie. Niech Boże Serce wspiera wszystkie wasze święte poczynania, a Bogarodzica Dziewica Maryja, najdroższa Matka Kościoła, złączona tak ściśle z dziełem i tajemnicą odkupienia, niech strzeże was wszystkich.
62. Tobie oddaję się i poświęcam (28)
Data: 13.11.2015 | Autor: ks. Józef Gaweł SCJ
Tobie oddaję się i poświęcam (28) Najważniejszym dokumentem kard. Wyszyńskiego na temat kultu Serca Jezusowego jest specjalny i obszerny list pasterski wydany w 1965 roku.
Tobie oddaję się i poświęcam (28) Najważniejszym dokumentem kard. Wyszyńskiego na temat kultu Serca Jezusowego jest specjalny i obszerny list pasterski wydany w 1965 roku. Przypomniał w nim teologię Bożego Serca oraz rolę Jego kultu w życiu Kościoła i każdego chrześcijanina. List wydano z okazji dwusetlecia ustanowienia święta Serca Jezusowego. Pozwolenia na obchodzenie tego święta na prośbę polskich biskupów udzielił papież Klemens XIII, co miało przełomowe znaczenie dla ustanowienia liturgicznego święta Serca Pana Jezusa. We wspomnianym liście Prymas Tysiąclecia, przedstawiając historię tego kultu, podkreślił rolę św. Małgorzaty Marii. To dzięki niej nabożeństwo do Serca Pana Jezusa, które dotąd miało charakter prywatny, stało się kultem publicznym. Wpływ świętej wizytki z Paray-le-Monial na rozwój tego kultu był ogromny: jej objawienia pomogły Kościołowi odkryć tajemnicę otwartego Serca Jezusowego i uczyły, jak czerpać z radością ze zdrojów Zbawiciela. Prymas Tysiąclecia podkreślał, że miłość Serca Zbawiciela do człowieka jest wyrazem miłości Trzech Osób Boskich. „Chrystus przyszedł jako miłość Ojca do świata” – pisał w tym liście. „Narodzony z wielkiej miłości, by rodzić miłość. Przyszedł jako blask Ojcowskiej doskonałości. Pozwolił otworzyć Serce na krzyżu. To Serce z Ojca. W tym Sercu poznajemy Serce Ojca. Ojciec ma Serce, dlatego Synowi dał Serce. Można i trzeba mówić o Sercu Ojca. Czyż można być miłością bez serca? Duch jest miłością Ojca i Syna. Serce Ducha z Sercem Syna i z Sercem Ojca. Te trzy Serca są Sercem, które bije miłością wzajemną. Z tej miłości żyjemy, w niej się poruszamy i jesteśmy”. Podkreślał także, że Ewangelia i Tradycja podają, iż w chwili przebicia boku Chrystusa wypłynęła z niego krew i woda, symbol Kościoła i sakramentów, zwłaszcza Eucharystii. Uważał on Eucharystię za główny dar Serca Pana Jezusa oraz miejsce spotkania z miłością Chrystusa. Pisał: „Chcemy specjalnie podkreślić znaczenie comiesięcznej Mszy i Komunii Świętej rodzin oddanych Sercu Zbawiciela w ciągu trzech kolejnych dni: w pierwszy piątek miesiąca – ku czci Bożego serca dla wynagrodzenia za grzechy i zniewagi swoje i świata; w sobotę – dla uczczenia Niepokalanego Serca naszej Matki i Królowej; w niedzielę – dla ożywienia wiary w Boga”. Według kard. Wyszyńskiego, kult Serca Jezusowego rozprzestrzenił się po całym świecie i zakorzenił tak głęboko, że nie można go oddzielić od chrześcijańskiej pobożności i życia religijnego. To nabożeństwo szczególnie związało się z pobożnością ludu polskiego. Serce Boskiego Zbawcy było czczone na naszej ziemi jeszcze przed objawieniami św. Małgorzaty Marii. Pierwszy w świecie podręcznik nabożeństwa do Bożego Serca Meta cordium Cor Jesu, czyli Serce Jezusa – meta albo cel serc stworzonych, napisał o. Kasper Drużbicki. Autor tego dzieła umarł w 1662 roku, a więc 13 lat przed objawieniami w Paray-le-Monial. Szczególnie w drugiej połowie XVIII wieku, kiedy nad Rzeczpospolitą zaczęły się gromadzić czarne chmury, w Sercu Jezusa szukali ratunku przywódcy państwa i Kościoła. Po klęsce rozbiorów coraz więcej Polaków wiązało szanse przetrwania i nadzieję na zmartwychwstanie Polski z czcią Bożego Serca. W okresie kulturkampfu prymas Polski kard. Mieczysław Ledóchowski poświęcił metropolię gnieźnieńską Sercu Jezusa. Kiedy kraj budził się do wolności w latach 1914-1918, podobnie czynili prawie wszyscy polscy biskupi. We wspomnianym liście prymas Polski nie tylko odwoływał się do historii kultu, lecz także ukazał jego aktualność i potrzebę w naszych czasach. Znając znieczulicę i brak miłości współczesnych, pisał: „Trzeba otworzyć drzwi serca ludzkiego, aby przekonać się, że bardziej niż chleba potrzeba nam wszystkim miłości; bez chleba można jakoś przeżyć nawet zimę, ale bez miłości się nie da (…). Gdybyśmy umieli przyłożyć ucho do serca zmęczonej ludzkości i wsłuchiwać się w jej pragnienia, które tam są ukryte, poznalibyśmy, że człowiekowi potrzeba: prawdy, wolności, sprawiedliwości, a nade wszystko miłości, która ma swoje źródło w Sercu Jezusa”. W październiku 1965 roku z okazji 200. rocznicy ustanowienia liturgicznego święta Serca Jezusowego odbył się w Bolonii Tydzień Najświętszego Serca, zorganizowany przez ks. Andrea Tessarolo ze zgromadzenia księży sercanów. Z okazji tej rocznicy papież Paweł VI wydał list apostolski Investigabiles divitias Christi, w którym wezwał wiernych do należytego uczczenia tej rocznicy. Na wezwanie papieskie Bolonia odpowiedziała okazałymi nabożeństwami liturgicznymi, wykładami teologicznymi, imprezami kulturalnymi i artystycznymi. Na tej uroczystości był obecny kard. Wyszyński, który w uroczystość Chrystusa Króla celebrował w katedrze w Bolonii Mszę Świętą i wygłosił homilię na temat potrzeby miłości we współczesnym świecie, której wzorem jest przebite Serce Chrystusa. Postanów pielęgnować nabożeństwo związane z kultem Serca Jezusowego, które swoją głębią i prostotą jednoczy z Bogiem.
63. Tobie oddaję się i poświęcam (27)
Data: 06.11.2015 | Autor: ks. Józef Gaweł SCJ
Tobie oddaję się i poświęcam (27) POŚWIĘCENIE NARODU POLSKIEGO W 1951 ROKU Poświęcenie to było przygotowywane przez trzy lata. W niedzielę 4 stycznia 1948 roku z ambon polskich kościołów został odczytany list pasterski Episkopatu Polski, w którym…
Tobie oddaję się i poświęcam (27) POŚWIĘCENIE NARODU POLSKIEGO W 1951 ROKU Poświęcenie to było przygotowywane przez trzy lata. W niedzielę 4 stycznia 1948 roku z ambon polskich kościołów został odczytany list pasterski Episkopatu Polski, w którym biskupi pisali: „My, biskupi Wasi, postanowiliśmy wezwać naród nasz do uroczystego poświęcenia się Boskiemu Sercu Jezusa, które jest źródłem życia i świętości i zmartwychwstaniem naszym”. W liście tym zapowiedziano uroczyste poświęcenie narodu i Rzeczypospolitej Boskiemu Sercu Jezusa. I to poświęcenie miało stać się faktem historycznym w dziejach Polski. Wstępem do tego aktu było oddanie Polski Niepokalanemu Sercu Maryi wobec milionowej rzeszy wiernych na Jasnej Górze w 1946 roku. Następnie naród przygotowywał się do tego aktu poprzez osobiste oddanie się Sercu Jezusowemu (1949 rok), a wreszcie poprzez poświęcenie rodzin (1950 rok). Te dwa lata poprzedzające uroczyste poświęcenie się Sercu Bożemu w 1951 roku były przygotowaniem do tego ważnego wydarzenia. We wspomnianym liście pasterskim, przygotowującym to wielkie wydarzenie, nasi biskupi pisali: „Wielkie to zadania i jeśli mają się ziścić, wymagają wielkiej pracy. Wyplenić trzeba kąkol (…). Trzeba, aby się naród odrodził w Bogu, aby był katolicki nie tylko z imienia, ale i z przekonania, więcej jeszcze, z życia; nie od święta, ale na każdy roboczy dzień (…). Ufni w opiekę Matki, przystąpmy do dzieła, którego celem jedynym i ostatecznym jest odnowić wszystko w Chrystusie (por. Ef 1,10)”. Ten list zwraca uwagę na osobiste oddanie się Sercu Jezusowemu. Najpierw należy odnowić swoje serce. Wszelkie reformy trzeba zaczynać od siebie, „wyłamać się z niewoli zła” i odnowić siebie w Chrystusie. Następnym etapem pracy jest odnowa rodziny: „Potem w Chrystusie odnowić rodzinę polską, swoją rodzinę przede wszystkim. Wynieść za próg z domu to, co by się Panu naszemu nie podobało, iżby On mógł być gościem i przyjacielem ukochanym, jak gdyby członkiem i głową rodziny”. A poprzez rodziny odnowią się w Chrystusie parafie i cała ojczyzna: „I dziś, gdy nowe pogaństwo zdradliwie wsiąka do dusz, stanąć trzeba z całą siłą przekonania przy Boskim Zwycięzcy śmierci, piekła i szatana, by czerpać zdrowie i moc ze zdrojów Zbawicielowych”. To trzyletnie przygotowanie do uroczystego poświęcenia ojczyzny miało być czasem odrodzenia i powrotu do Boga: „Dlatego zwracamy się z tym orędziem naszym do wszystkich pasterskiej pieczy naszej powierzonych kapłanów i wiernych, byście zrozumieli doniosłość i wielkość aktu, do którego was pobudzić chcemy. Poświęcenie się Sercu Zbawiciela nie może być oczywiście jakąś przemijającą, zewnętrzną tylko uroczystością, którą się przeżywa wśród wysokiego napięcia uczuć religijnych, a potem puszcza się w niepamięć. Nie, musi to być początek nowego życia, życia Chrystusem i w Chrystusie (…). Błagalna prośba, z którą zwracamy się do serca Boskiego Mistrza: «Uczyń serca nasze według Serca Twego», niech będzie w tym roku codzienną z głębi duszy płynącą modlitwą”. Na dzień poświęcenia wybrano 28 października 1951 roku – uroczystość Chrystusa Króla. Ceremonię poprzedził tydzień modlitw do Serca Jezusowego. Poświęcenie miało miejsce równocześnie we wszystkich zakątkach Polski: w katedrach, w kościołach parafialnych i zakonnych. Tego aktu dokonał cały naród na czele z prymasem Polski Stefanem Wyszyńskim i całym Episkopatem. „Nasz akt poświęcenia będzie tedy najpierw wielkim, publicznym wyznaniem wiary, że Jezus Chrystus jest dla nas nie tylko rzeczywistą, historyczną postacią, ale prawdziwym Bogiem, Odkupicielem i Królem całej ludzkości”. Był on także wyrazem wdzięczności za wszystkie dobrodziejstwa otrzymane w ciągu „milenijnej historii chrześcijańskiej, najściślej związanej z Chrystusem i Jego Kościołem, opartym na Piotrze (…). Przez poświęcenie narodu Sercu Jezusa chcemy złożyć hołd najgłębszej wdzięczności za wszystkie dobrodziejstwa, jakie otrzymaliśmy w ciągu swej tysiącletniej historii chrześcijańskiej”. Był to także akt przyrzeczenia wierności na przyszłość, na drugie tysiąclecie i na zawsze. „Przez to uroczyste poświęcenie narodu – pisali biskupi do wiernych – wyrażamy niezłomną wolę, by wszystkie dziedziny życia naszego, zarówno prywatne, jak publiczne, były urządzone według zasad Jezusa Chrystusa. Chcemy wiarą Chrystusową w całej pełni żyć, Kościoła świętego bronić, całe życie osobiste, rodzinne i narodowe kształtować według zasad Ewangelii”. Świadomy aktualnych niebezpieczeństw i zagrożeń dla Kościoła oraz ojczyzny proś dla wszystkich Polaków o ducha głębokiej wiary, a także o miłość do ojczyzny. AKT POŚWIĘCENIA NARODU POLSKIEGO SERCU JEZUSA 28 PAŹDZIERNIKA 1951 ROKU Panie Jezu, my naród polski, przed Tobą na kolana upadamy. Wobec nieba i ziemi wyznajemy: Tyś jest Bogiem naszym, Tyś Zbawicielem naszym, Tyś Królem naszym! Dziękujemy Ci za wszystkie dobrodziejstwa, jakie wyświadczyłeś narodowi naszemu, a szczególniej za powołanie nas do świętej wiary katolickiej i za opiekę nad nami w najcięższych nawet chwilach dziejowych! W dniu uroczystym dzisiejszym, wobec Maryi, świętej Rodzicielki Twojej, a naszej serdecznej Matki i Królowej, wobec świętych patronów naszych, całkowicie się oddajemy i poświęcamy Boskiemu Sercu Twojemu, aby na zawsze być ludem Twoim! Zarazem uroczyście przyrzekamy trwać wiernie w świętej wierze katolickiej, bronić Twego świętego Kościoła, życie nasze osobiste, rodzinne i narodowe kształtować według Twojej Ewangelii! O Najświętsze Serce Jezusa, pokornie Cię prosimy i błagamy, przyjmij nasze poświęcenie się Tobie, otocz nas swoją miłością i opieką i tak nas prowadź przez dzieje, aby z ziemi polskiej po wszystkie czasy rozbrzmiewała cześć i chwała Twoja. Amen.
64. Tobie oddaję się i poświęcam (26)
Data: 30.10.2015 | Autor: ks. Józef Gaweł SCJ
Tobie oddaję się i poświęcam (26) POŚWIĘCENIE POLSKI W 1921 ROKU W KRAKOWIE Wtedy akt poświęcenia stał się jakby jednym głosem wszystkich czcicieli Bożego Serca, ostro występujących w obronie Jego chwały i dochodzących Jego praw, głosem wołającym:…
Tobie oddaję się i poświęcam (26) POŚWIĘCENIE POLSKI W 1921 ROKU W KRAKOWIE Wtedy akt poświęcenia stał się jakby jednym głosem wszystkich czcicieli Bożego Serca, ostro występujących w obronie Jego chwały i dochodzących Jego praw, głosem wołającym: «Trzeba, ażeby [Chrystus] królował!» (1Kor 15,25). «Przyjdź królestwo Twoje!». Wyniknął z tego szczęśliwie fakt, że na początku bieżącego stulecia poprzednik nasz Leon XIII, ku radości świata chrześcijańskiego, poświęcił Najświętszemu Sercu cały rodzaj ludzki, należący z natury rzeczy do Chrystusa, w którym wszystko jest zawarte (por. Ef 1,10)” – uczył papież Pius XI w encyklice Miserentissimus Redemptor. Poświęcenie poszczególnych krajów Bożemu Sercu jest jedną z form społecznego kultu Serca Jezusowego. Takie poświęcenie jest znakiem i symbolem całkowitego oddania się Chrystusowi oraz wyrazem zawierzenia Mu swojej przyszłości. Takiego aktu poświęcenia dokonało w XX wieku wiele krajów tak w Europie, jak i w Ameryce. Polska trzykrotnie dokonywała aktu poświęcenia się Bożemu Sercu. Po raz pierwszy uczyniła to w bardzo trudnym okresie swej historii w 1920 roku. Gdy szczęśliwie ominęła nas niewola bolszewicka, zdarzył się „cud nad Wisłą”, nasi biskupi postanowili ponownie oddać naszą ojczyznę Bożemu Sercu w 1921 roku. Nadarzyła się ku temu okazja w czasie konsekracji świątyni Serca Jezusowego w Krakowie. Te uroczystości trwały od 28 maja do 3 czerwca 1921 roku i połączone były z obchodami 50-lecia Apostolstwa Modlitwy i „Posłańca Serca Jezusowego”. Na te uroczystości otrzymało zaproszenie wielu dostojników kościelnych i świeckich. Z tej okazji Episkopat Polski zebrał się w Krakowie na trzeciej konferencji w II Rzeczypospolitej. Po jej zakończeniu cały episkopat wziął udział w uroczystościach konsekracyjnych. 3 czerwca, w uroczystość Serca Pana Jezusa, po południu kard. Edmund Dalbor – prymas Polski – w otoczeniu biskupów i tysięcy wiernych poprowadził procesję z nowokonsekrowanej świątyni na Mały Rynek i tam uroczyście poświęcił Polskę Najświętszemu Sercu Jezusowemu. W ten sposób bazylika Serca Jezusowego stała się centrum kultu na całą Polskę. Bazylika ta, budowana przez 20 lat z ofiar całego narodu spod trzech zaborów, stała się wotum za odzyskaną wolność i niepodległość. W akcie oddania wypowiedzianym przez kard. Edmunda Dalbora znalazły się między innymi takie słowa: „Przyjąłeś z naszych rąk na widomy znak poddaństwa dźwigniętą z ofiar całej Polski świątynię; prosimy Cię, abyś ten kościół w sercu ojczyzny Sercu Twemu wzniesiony przyjął za tron królewski Twego wśród nas panowania”. W 90. rocznicę konsekracji tej bazyliki, 1 lipca 2011 roku, dokonano aktu odnowienia oddania narodu polskiego Sercu Jezusowemu. Kardynał Józef Glemp w obecności przedstawicieli Episkopatu ponowił ten akt poświęcenia. Dokonując poświęcenia Bożemu Sercu, czy to indywidualnie, w rodzinie czy w ramach wspólnoty narodowej, przypominamy sobie prawdę, że Bóg najpełniej objawił się nam w Chrystusie. Wypowiadając słowa aktu poświęcenia, wyrażamy pragnienie serca, by On był królem naszego codziennego życia i że chcemy być podobni do Chrystusa oraz pragniemy w życiu kierować się Jego prawem. I to pragnienie staje się naszą osobistą odpowiedzią na Bożą miłość wobec nas. Akt ten stanowi także wyznanie naszej przynależności do Chrystusa oraz wdzięczności za Jego miłość. W homilii kard. Józef Glemp przypomniał, że składaniu hołdu Sercu Jezusa towarzyszy nie tylko naprawianie ludzkich wspólnot, ale również przebłaganie za zniewagi i obrazę Chrystusa. Przez odnowienie naszego oddania się oświadczamy, że należymy do Niego i zawsze chcemy do Niego należeć. Widomym znakiem wdzięczności za odzyskaną wolność i niepodległość naszej ojczyzny w 1918 roku był także pomnik Serca Jezusowego wzniesiony w Poznaniu ze składek całego społeczeństwa. Został on poświęcony w 1932 roku przez kard. Augusta Hlonda – prymasa Polski, który powiedział wtedy: „Naród cały skupia się w tej chwili koło Serca Jezusowego, które jest źródłem i symbolem miłości. Niech ten pomnik będzie upomnieniem do jedności i zgody”. Na cokole tego pomnika napisano: „Najświętszemu Sercu Jezusowemu Polska niepodległa”. Niestety pomnik ten został zburzony przez okupanta hitlerowskiego w 1940 roku. Dopiero obecnie czyni się starania, aby go odbudować na jubileusz 1050. rocznicy chrztu Polski w 2016 roku. AKT POŚWIĘCENIA NARODU POLSKIEGO SERCU JEZUSA W 1921 ROKU W KRAKOWIE Nieśmiertelny Królu wieków, rzeczywisty i żywy, pod postacią chleba utajony, Panie nasz Jezu Chryste! Oto staje u stóp Twoich w osobie swych pasterzy i w osobie pobożnych tych tłumów wierny naród polski, aby w starej królów naszych stolicy obwołać Cię uroczyście najwyższym swym Panem. Przyjąłeś z rąk naszych na widomy znak poddaństwa dźwigniętą z ofiar całej Polski świątynię: prosimy Cię, byś ten kościół w sercu ojczyzny Sercu Twemu wzniesiony przyjął za tron królewski Twego wśród nas panowania. Wyznajemy bowiem przed niebem i ziemią, że Twego panowania nam potrzeba: wyznajemy publicznie, że Ty jeden, Królu królów, masz do nas święte i nigdy niewygasłe prawa; wyznajemy za wszystkich, co znać Cię i służyć Ci nie chcą, że tylko pod Twym berłem ratunek dla wskrzeszonej Twą mocą, a tak ciężko skołatanej ojczyzny. Więc Panie nasz wszechmocny, racz nie patrzeć na niegodność naszą i nędzę, ale w imię dobroci Serca Twego zstąp do nas miłościwie, pełen łaski i prawdy, by zawładnąć tym ludem, co oddaje Ci się dziś i poświęca. Święć się wśród nas Imię Twoje! Przyjdź do nas słodkie i błogosławione królestwo Twoje! Niech ci, co rządzą, w imię Twoje władzę sprawują; ustawy nasze niech będą świętego prawa Twego odbiciem; wojsko nasze niech pod Twym znakiem strzeże granic ojczyzny; wiedza niech od Twej prawdy światła zapożycza i Ciebie publicznie niech wyznaje; życie nasze całe, i społeczne, i rodzinne, niech Twym duchem się napoi i na zasadach Twoich się oprze! Usuń spomiędzy nas to wszystko, co prawdzie i łasce Twojej się sprzeciwia, otwórz oczy zaślepionym, ulecz chore serca, obmyj to, co oczyszczenia potrzebuje, weź nas w opiekę przed wrogiem postronnym i przed naszą własną słabością, podbij nas pod świętą władzę Twej miłości, bo jesteśmy i do Ciebie należeć chcemy. Jak niegdyś Polska nasza, jedna z pierwszych, przed słodkim Sercem Twoim upadła w pokłonie, tak dziś oddajemy Ci cały nasz naród w zupełne i niepodzielne władanie, oddajemy Ci i poświęcamy jego miasta i wioski, jego prawa i zwyczaje, jego prace i trudy, jego potrzeby i jego nadzieje. Ufamy Ci i w imię tej ufności podnosimy głos uwielbienia, który niech płynie przez wszystkie ziemie polskie i znajdzie oddźwięk we wszystkich polskich sercach: Chwała niech Ci będzie, Królu wieków i najwyższy Panie naszej ojczyzny; Tobie moc i panowanie, nam zaś w Twej służbie na doczesne nasze dzieje ratunek, a na wieczność dziedzictwo niebieskiej Twej ojczyzny. Amen.
65. Tobie oddaję się i poświęcam (25)
Data: 23.10.2015 | Autor: ks. Józef Gaweł SCJ
Tobie oddaję się i poświęcam (25) Wtedy cały Episkopat Polski zebrany na Jasnej Górze 27 lipca, pod przewodnictwem prymasa Polski Edmunda Dalbora, dokonał uroczystego oddania całego narodu Najświętszemu Sercu Jezusowemu.
Tobie oddaję się i poświęcam (25) Wtedy cały Episkopat Polski zebrany na Jasnej Górze 27 lipca, pod przewodnictwem prymasa Polski Edmunda Dalbora, dokonał uroczystego oddania całego narodu Najświętszemu Sercu Jezusowemu. Końcowe słowa formuły poświęcenia wyrażały zobowiązanie: „A my, biskupi polscy, idąc śladem poprzedników naszych, którzy pierwsi uprosili zaprowadzenie Mszy Świętej do Twojego Serca, przyrzekamy Tobie, Najświętsze Serce Jezusa, w tej uroczystej chwili, że będziemy szerzyli wśród wiernych, a zwłaszcza w Seminariach Duchownych nabożeństwo do Boskiego Serca Twego i zachęcali rodziny, aby się poświęcały Twojemu Sercu”. W 1920 roku Episkopat Polski wzywał do obrony ojczyzny, modlitw za zwycięstwo oręża polskiego oraz gorliwie wspierał poczynania władz cywilnych i wojska. Historycy uznają, że polski Kościół katolicki nigdy nie wykazał się tak wielkim zaangażowaniem jak latem 1920 roku. Wojska bolszewickie otrzymały rozkaz swojego dowództwa: „Na Zachodzie ważą się losy wszechświatowego pożaru (…). Na Wilno, Mińsk, Warszawę Marsz!”. W czerwcu 1920 roku, wobec ofensywy wojsk bolszewickich i cofania się naszych oddziałów, zaczął się exodus ludności ze wschodnich ziem. Do Warszawy zaczęli napływać coraz liczniej uchodźcy. W końcu i mieszkańcy Warszawy zaczęli uciekać do miejscowości położonych bardziej na zachód. Opuścili także Warszawę wszyscy dyplomaci akredytowani przy polskim rządzie. W Warszawie pozostał jedynie nuncjusz apostolski Achille Ratti, późniejszy papież Pius XI. Za tę jego postawę nagrodzono go orderem Orła Białego. Gdy został papieżem, uhonorowano go tytułem „polskiego papieża”. 7 lipca 1920 roku Episkopat wystosował specjalny list do papieża Benedykta XV. Pisano w nim: „Ojcze święty! Ojczyzna nasza od dwóch lat walczy z wrogiem krzyża Chrystusowego, z bolszewikami. Odradzająca się Polska, wyczerpana czteroletnimi zmaganiami się ościennych państw na jej ziemiach, wyniszczona obecną wojną, zdobywa się na ostateczny wysiłek. Jeśli Polska ulegnie nawale bolszewickiej, klęska grozi całemu światu, nowy potop ją zaleje, potop mordów, nienawiści, pożogi, bezczeszczenia krzyża. Ojcze święty! W tej ciężkiej chwili prosimy Cię, módl się za ojczyznę naszą. Módl się, abyśmy nie ulegli i przy Bożej pomocy murem piersi własnych zasłonili świat przed grożącym niebezpieczeństwem”. Odpowiedzią na ten list był apel papieża o modlitwę w intencji Polski. „Gdy wszystkie narody cywilizowane korzyły się w milczeniu przed przewagą siły nad prawem, jedynie Stolica Apostolska protestowała przeciw bezprawnemu podziałowi Polski i przeciw nie mniej niesprawiedliwemu uciskowi ludu polskiego. Obecnie wszakże chodzi o rzeczy o wiele poważniejsze: obecnie jest w niebezpieczeństwie nie tylko istnienie narodowe Polski, lecz całej Europie grożą okropności nowej wojny. Nie tylko więc miłość dla Polski, ale miłość dla Europy całej każe nam pragnąć połączenia się z nami wszystkich wiernych w błaganiu Najwyższego, aby za orędownictwem Najświętszej Dziewicy Opiekunki Polski zechciał oszczędzić narodowi polskiemu tej ostatecznej klęski oraz by raczył odwrócić tę nową plagę od wycieńczonej przez upływ krwi Europy”. W tym samym dniu Episkopat wystosował drugi list Do biskupów świata. Nasi biskupi pragnęli poruszyć sumienia i apelowali do międzynarodowej społeczności katolickiej, uświadamiając niebezpieczeństwo, przed jakim stanąłby katolicyzm, gdyby Polska uległa bolszewickiej nawale. Przedstawionej w tym liście diagnozie towarzyszy apel o solidaryzm duchowy modlitewnego świata z narodem polskim uwikłanym w straszliwą wojnę, a pragnącym pokoju. „Pokoju pragniemy i o pokój się modlimy i was dlatego, najczcigodniejsi bracia, o broń prosimy pokoju, jaką jest modlitwa. Prosimy was dzisiaj o szturm modłów do Boga za Polskę”. W tym samym dniu skierowany został także list pasterski do wiernych z zachętą do gorliwej modlitwy zwłaszcza do odmawiania litanii do Serca Pana Jezusa przed wystawionym Najświętszym Sakramentem i odmawiania aktu poświęcenia się temuż Sercu oraz adoracji i nocnych czuwań oraz procesji pokutnych. Natomiast na Jasnej Górze 27 lipca 1920 roku wszyscy biskupi Polski dokonali podwójnego aktu religijnego: poświęcenia narodu i kraju Najświętszemu Sercu Jezusa oraz ponownie obrali Matkę Bożą Królową Polski. W związku z tym oddaniem Polski Sercu Pana Jezusa papież Benedykt XV przysłał list, w którym napisał: „Nic stosowniejszego nie mogliście podjąć celem naprawienia zła naszych czasów, jak ulegając zachętom papieskim ojczyznę Waszą poświęcić Najświętszemu Sercu Jezusowemu i Jego kult święty w narodzie rozkrzewić coraz więcej i więcej. Zaiste, powzięliście zamiar najpożyteczniejszy, jak nigdy: cóż bowiem można wynaleźć zbawienniejszego w tym przewrocie wszechrzeczy, jak wzmożenie miłości Pana Jezusa, który stanowi obronę i mocną podstawę każdej Rzeczypospolitej, który usiłuje wołać i ochładzać przede wszystkim pracujących i obciążonych”. Oddaj Bogu naszą ojczyznę słowami hymnu „Boże coś Polskę…”. AKT POŚWIĘCENIA NARODU POLSKIEGO SERCU JEZUSA 27 LIPCA 1920 ROKU Najświętsze Serce Jezusa, oto my, biskupi polscy, zebrani u stóp Majestatu Twego, w Najświętszym Sakramencie ukrytego, poświęcamy siebie, duchowieństwo i wszystkich wiernych diecezji naszych, cały kraj i ojczyznę naszą Twojemu Boskiemu Sercu. W chwili, gdy nad ojczyzną i Kościołem naszym gromadzą się chmury ciemne, wołamy jak niegdyś uczniowie Twoi zaskoczeni burzą na morzu: Panie, ratuj nas, bo giniemy. I jak niegdyś, wyciągnąwszy prawicę, jednym słowem uspokoiłeś burzę, tak oddal, Panie, teraz od nas grożące nam niebezpieczeństwo. Wyznajemy wprawdzie w pokorze, że niewdzięcznością naszą i grzechami zasłużyliśmy na Twoją karę – ale przez zasługi naszych świętych patronów, przez krew męczeńską przelaną dla wiary przez braci naszych, za przyczyną Królowej Korony Polskiej, Twojej Rodzicielki, a naszej ukochanej Matki Częstochowskiej, błagamy Cię, racz nam darować nasze winy i przemień serca nasze na wzór Twojego Boskiego Serca; przemień nas potęgą łaski Twojej wszechmocnej, z obojętnych i letnich uczyń nas gorliwymi i gorącymi, z małodusznych mężnymi, i spraw, abyśmy już wszyscy odtąd trwali w wiernej służbie Twojej i nigdy Cię nie opuścili. A my, biskupi polscy, idąc śladem poprzedników naszych, którzy pierwsi uprosili zaprowadzenie Mszy Świętej do Twego Serca, przyrzekamy Tobie, Najświętsze Serce Jezusa, w tej uroczystej chwili, że będziemy szerzyli wśród wiernych, a zwłaszcza w seminariach duchownych nabożeństwo do Boskiego Serca Twego i zachęcali rodziny, aby się poświęcały Twojemu Sercu. Najświętsze Serce Jezusa, przyjmij nas, choć niegodnych, i pobłogosław nam, naszym diecezjom i całej naszej ojczyźnie. Amen.
66. Tobie oddaję się i poświęcam (24)
Data: 16.10.2015 | Autor: ks. Józef Gaweł SCJ
Tobie oddaję się i poświęcam (24) ŚWIADECTWO ODDANIA I POŚWIĘCENIA Były to początkowo kilkustronicowe ulotki, tzw. „Intencje”, z których następnie zrodził się „Posłaniec Serca Jezusowego”.
Tobie oddaję się i poświęcam (24) ŚWIADECTWO ODDANIA I POŚWIĘCENIA Były to początkowo kilkustronicowe ulotki, tzw. „Intencje”, z których następnie zrodził się „Posłaniec Serca Jezusowego”. W 1905 roku miał już 150 tysięcy odbiorców i docierał niemal do wszystkich parafii w Polsce, przyczyniając się do rozwoju nabożeństwa i czci NSPJ. Wkrótce na miejscu ciasnej kaplicy przy ul. Kopernika rozpoczęto budowę nowej świątyni, umieszczając na kamieniu węgielnym napis: „Ty, o nieśmiertelny Królu wieków, na ziemie nasze stąd wypuść słodkiego Serca Twego płomienie; do miast i wiosek, do serc i umysłów wejdź zwycięzcą, zamieszkaj w nich, władaj”. Wznoszono ten kościół prawie 20 lat wysiłkiem całego narodu, najczęściej groszem wdowim, zdobytym ciężkim trudem i pracą. Od samego początku był on pomyślany jako centrum kultu Serca Jezusowego w Polsce i tak jest do chwili obecnej. Wysmukła sylwetka wieży bazyliki Najświętszego Serca Jezusowego już od ponad 90 lat stanowi charakterystyczny punkt obserwacyjny w krajobrazie Krakowa. Budowana była jako narodowe sanktuarium Serca Pana Jezusa na wzór bazyliki Serca Jezusowego na Montmartre w Paryżu. Szczególną inspiracją do budowy tej świątyni była encyklika papieża Leona XIII Annum sacrum z 1899 roku na rozpoczęcie XX wieku, w której papież wzywał narody do poświęcenia się Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Narodowy charakter świątyni podkreśla szczególnie fryz mozaikowy w prezbiterium, który został wykonany według projektu Piotra Stachiewicza. Przedstawia on scenę hołdu i uwielbienia Serca Jezusa przez polskich świętych i błogosławionych oraz przez wszystkie warstwy społeczne. Konsekracja kościoła Serca Jezusowego w Krakowie odbyła się 29 maja 1921 roku i była wielkim wydarzeniem w życiu Kościoła, narodu i Krakowa. Zaproszenie do udziału w uroczystościach, które trwały od 28 maja do 3 czerwca i zostały połączone z obchodami 50-lecia Apostolstwa Modlitwy i „Posłańca Serca Jezusowego”, otrzymało wielu dostojników kościelnych i świeckich. Sama uroczystość rozpoczęła się 28 maja popołudniową procesją z kaplicy zakonnej do kościoła, aby przenieść relikwie świętych Wojciecha i Stanisława, przeznaczone do ołtarza głównego nowej świątyni. Konsekratorem kościoła był bp Anatol Nowak, który 29 maja, osiem lat po tym, jak poświęcił kamień węgielny pod budowę kościoła, dokonał jego konsekracji podczas Mszy Świętej pontyfikalnej. Ojciec Włodzimierz Piątkiewicz SJ wygłosił kazanie, w którym zwrócił się między innymi z podziękowaniem do architektów i artystów, budowniczych kościoła, podkreślając, że mimo zagranicznych ofert wybrano ich projekty, bo „chcieliśmy stanowczo tę świątynię, która wzniesiona być miała ze składek polskiego ludu, wznieść również twórczością i talentem wybitnych polskich architektów, rzeźbiarzy i malarzy. (…) szedł ten grosz zewsząd, z najbardziej nawet zapadłych wiosek, zaścianków i miasteczek wszystkich trzech zaborów, z najodleglejszych ziem naszych kresowych, szedł z Pomorza i Kaszubów, z Podlasia i Górnego Śląska; szedł z dalekiej Westfalii, Danii, Szwecji, Saksonii, dokąd zapędzał się za chlebem górnik z kilofem i polska dziewczyna z sierpem czy motyką; szedł wreszcie ten święty, Bogu oddany grosz z większą niż skądinąd hojnością przez wielkie wody oceanu, z farm i kolonii amerykańskich, gdzie się rozsiadło jakby w drugiej ojczyźnie kilkumilionowe polskie nasze wychodźstwo”. Wybudowana z ogromnym trudem i poświęceniem świątynia stanowiła wotum narodu polskiego dla Najświętszego Serca Jezusa. Jest centralną świątynią Serca Jezusowego dla Polaków w kraju i na emigracji. Ma ona charakter religijno-narodowy. Papież Jan XXIII w 50. rocznicę rozpoczęcia jej budowy w lipcu 1960 roku nadał jej tytuł bazyliki mniejszej. W czasie konsekracji tej świątyni kaznodzieja wypowiedział takie słowa: „Oddajemy Ci, Panie, dzisiaj publicznie i uroczyście tę świątynię, jako widomy pomnik naszej względem Ciebie miłości, jako zewnętrzny znak i symbol całkowitego poświęcenia się Tobie. O, niechże ona stoi, tu w starym Krakowie i strzelając w błękity malowniczymi swoimi murami, lotnym swym dachem i wieżą (…), niech będzie wobec nieba i ziemi ciągłym świadectwem, żeśmy się Bożemu Sercu Chrystusa dobrowolnie i bez zastrzeżeń oddali; niech będzie ciągłym przypomnieniem, że na wzór tej materialnej z cegieł i kamieni wzniesionej budowli, wznosić chcemy Królowi i Panu naszemu o wiele wspanialszy nadprzyrodzony przybytek z żywego materiału serc naszych, z życia i dziejów naszego narodu”. Wraz ze wszystkimi stanami pokazanymi na mozaice bazyliki krakowskiej złóż hołd oddania i uwielbienia Serca Jezusowego przez chwilę cichej modlitwy. CODZIENNE OFIAROWANIE SERCU JEZUSA Panie Jezu Chryste, Ty przez swoje Boskie Serce, bogate w miłosierdzie, wylałeś na cały świat miłość swego Ojca jako uświęcający żar Ducha Przenajświętszego. Racz przyjąć moje modlitwy, prace, radości i cierpienia i złącz je dzisiaj ze swoją Ofiarą Krzyża, obecną w tajemnicy Eucharystii dla zbawienia świata. W jedności z Kościołem i jego Matką, Maryją, przez Jej pośrednictwo proszę Cię w intencji, którą ojciec święty polecił naszym modlitwom… Udziel mi, Panie Jezu, Ducha Świętego do wiernego wypełniania w dniu dzisiejszym wszystkich dobrych czynów, przygotowanych dla mnie przez Ojca (por. Ef 2,10). Przemień mnie i uczyń apostołem Twojego Serca, bym świadczył w duchu i prawdzie, że Bóg jest miłością. Amen.
67. Tobie oddaję się i poświęcam (23)
Data: 09.10.2015 | Autor: ks. Józef Gaweł SCJ
Tobie oddaję się i poświęcam (23) ŚWIĄTYNIA W PARYŻU ZNAKIEM POŚWIĘCENIA BOŻEMU SERCU Tę miłość okazuje Bożemu Sercu poprzez różne praktyki związane z tym kultem.
Tobie oddaję się i poświęcam (23) ŚWIĄTYNIA W PARYŻU ZNAKIEM POŚWIĘCENIA BOŻEMU SERCU Tę miłość okazuje Bożemu Sercu poprzez różne praktyki związane z tym kultem. Do nich należą: pierwsze piątki miesiąca, nabożeństwa czerwcowe, Komunia Święta wynagradzająca, godzina święta, adoracja, litania i akty poświęcenia Najświętszemu Sercu Pana Jezusa, intronizacja, koronka i Godzinki o Najświętszym Sercu Jezusa. W sposób szczególny staramy się okazywać miłość poprzez budowę wspaniałych świątyń na cześć Serca Jezusowego. Wśród tych świątyń szczególne miejsce zajmuje Bazylika Serca Jezusowego na Montmartre w Paryżu, która stała się szczególnym sanktuarium Bożego Serca. To ona jest miejscem kontemplacji miłości Chrystusa obecnego w Najświętszym Sakramencie oraz modlitwy adoracyjnej i wynagradzającej, która trwa tam dzień i noc. Bazylika ta jest pomnikiem wdzięczności. Idea jej wzniesienia związana jest z tzw. ślubem narodowym, który podjęła Francja uchwałą parlamentu 25 lipca 1873 roku. Był to okres po likwidacji Państwa Kościelnego i ogłoszeniu się papieża więźniem Watykanu. Francja przeżywała także upokorzenie w następstwie klęski w wojnie z Prusami 1870 roku. Widziano w tym nieszczęściu karę Bożą za odstępstwa od wiary „pierworodnej córy Kościoła”. Świadomość popełnionych niewierności zaowocowała chęcią przebłagania Serca Jezusowego. Dano temu konkretny wyraz poprzez budowę tej bazyliki poświęconej Sercu Pana Jezusa. Z ideą budowy świątyni wystąpił francuski jezuita Henryk Ramière na łamach „Posłańca Serca Jezusowego”. Apelował tam: „Aby naprawić zniewagi wyrządzone św. Piotrowi w osobie jego następcy; aby otrzymać, przez miłosierną interwencję Serca Jezusowego, przebaczenie naszych występków i nadzwyczajną pomoc, która jedynie mogłaby przynieść wolność Rzymowi i uchronić Francję od dalszych nieszczęść – przyrzekamy, że skoro tylko otrzymamy te dwie łaski, dołożymy wszelkich starań, aby zbudować kościół poświęcony Sercu Jezusowemu, pod wezwaniem księcia apostołów”. W ślubowaniu tym, które ostatecznie zrealizowano, budując imponującą bazylikę na Montmartre, chciano uprosić dwie łaski: wolność dla najwyższego pasterza i uratowanie Francji od dalszych nieszczęść. Po pewnym czasie arcybiskup Paryża kard. Joseph-Hippolyte Guibert wniósł następującą poprawkę do ślubowania: nie będziemy odkładać budowy bazyliki do chwili spełnienia tych dwóch próśb; zbudujemy ją z myślą, aby u Bożego Serca wyprosić nawrócenie Francji i wolność ojcu świętemu. Ostatecznie postanowiono: „Przyszła świątynia będzie świątynią ekspiacyjną, będzie żarliwą modlitwą pokutującej Francji skierowaną do Serca Jezusowego: aby raczyło skrócić dni próby i odrodzić Francję łaskami chrztu; aby raczyło przywrócić ojcu świętemu wolność potrzebną mu w spełnianiu jego duchowego urzędu”. Główną ideę, którą kierowano się przy budowie tej bazyliki, wyraża napis umieszczony na jej absydzie: „Sacratissimo Cordi Jesu – Galia poenitens et devota”, co znaczy: „Najświętszemu Sercu Jezusowemu – Francja pokutująca, wdzięczna i gorliwa”. Kamień węgielny pod tę bazylikę poświęcono 16 czerwca 1875 roku. Oddano zaś ją do spełniania kultu Bożego w czerwcu 1900 roku, a jej uroczystego poświęcenia dokonał kard. Leon-Adolphe Amette 8 października 1919 roku. Tym, co wyróżnia tę bazylikę Bożego Serca w Paryżu, jest nieustanna, trwająca dzień i noc adoracja eucharystyczna. Dzieje się to dzięki zaangażowaniu prawie 15 tysięcy chrześcijan: mężczyźni, małżeństwa, młodzież męska, studenci uczestniczą w modlitwie nocą; natomiast panie, młodzież żeńska, uczniowie, a nawet dzieci czynią to w ciągu dnia. Wsparciem dla nich są rekolekcje, dni skupienia i zebrania mające na celu formację modlitewną. Dzięki modlitwie osoby trwające na adoracji pogłębiają swoją przyjaźń z Chrystusem, ale także dają świadectwo wobec ludzi ze swego środowiska. W każdy czwartek odbywa się adoracja eucharystyczna pod przewodnictwem kapłana. Ta bazylika jest autentycznym centrum modlitwy adoracyjnej i ogarnia swym wpływem cały świat. 10 tysięcy sanktuariów rozsianych po wszystkich kontynentach jest zrzeszonych w Bractwie Serca Jezusowego oraz w Bractwie „Modlitwa i Pokuta”, dla którego bazylika na Montmartre została kanonicznie ustanowiona centralnym miejscem modlitwy. Bazylika ta uderza swą potęgą i majestatem. Swym położeniem i wielkością przewyższa wszystkie inne kościoły Paryża. Szczególnie zwraca uwagę wielka figura widniejąca na tle fasady. Jest to figura Chrystusa wskazującego lewą ręką na swoje Serce. Jednak wymowne jest zwłaszcza wnętrze świątyni, gdzie wszędzie pełno jest mozaik. Jednak mozaika z prezbiterium przemawia najgłębiej. Oto Chrystus zwrócony jest ku ludziom z rozłożonymi jak na krzyżu ramionami. Ale nie ma tam krzyża i nie widać cierpienia. Widać natomiast tryumf Chrystusa oraz Jego otwarte Serce w promieniach światła. Postanów sobie adorować dzisiaj przez kilka minut Serce Jezusa ukryte w Eucharystii w łączności z adorującymi w Paryżu na Montmartre. PRZEMÓWIENIE JANA PAWŁA II NA MONTMARTRE W PARYŻU (1980) Znajdujemy się na Montmartre, w bazylice Najświętszego Serca specjalnie przeznaczonej do kontemplacji miłości Chrystusa obecnego w Najświętszym Sakramencie. Jest wieczór pierwszego czerwca, pierwszego dnia miesiąca szczególnie poświęconego rozważaniu miłości Chrystusa, objawionej w Jego Sercu (…). W Eucharystii – tu leży sens nieustającej adoracji – wchodzimy w nurt miłości, z której wypływa wszelki postęp wewnętrzny i wszelka skuteczność apostolska: „A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, pociągnę wszystkich do siebie” (J 12,32). Drodzy bracia i siostry, cieszę się bardzo, że mogę zakończyć ten dzień w tym szczególnym miejscu modlitwy eucharystycznej, między wami, złączonymi miłością do Bożego Serca. Módlcie się. Żyjcie tym orędziem, które od św. Jana do Paray-le-Monial wzywa nas do wejścia w Jego tajemnicę. Obyście mogli wszyscy „czerpać z weselem ze zdrojów zbawienia” (Iz 12,3), które wypływają z miłości Pana, umarłego i zmartwychwstałego dla nas.
68. Poświęcenie ratunkiem dla Ojczyzny (22)
Data: 02.10.2015 | Autor: ks. Józef Gaweł SCJ
Poświęcenie ratunkiem dla Ojczyzny (22) Ksiądz Stanisław Stojałowski (1845-1911) był wielkim patriotą i żarliwym apostołem kultu Serca Jezusowego. Widział w nim doskonały środek do integrowania narodu polskiego rozdzielonego przez zabory.
Poświęcenie ratunkiem dla Ojczyzny (22) Ksiądz Stanisław Stojałowski (1845-1911) był wielkim patriotą i żarliwym apostołem kultu Serca Jezusowego. Widział w nim doskonały środek do integrowania narodu polskiego rozdzielonego przez zabory. Dużą moc jednoczącą upatrywał w nabożeństwie czerwcowym, którego był gorliwym propagatorem w Polsce podzielonej zaborami. Starał się, aby to nabożeństwo łączyło Polaków z trzech zaborów: „na biednej ziemi może najbiedniejszą jest ta porąbana, zdeptana i krwią przesiąkła cząstka ziemi, którą zamieszkujemy”. W dobie kulturkampfu prymas Polski Mieczysław Ledóchowski, idąc za przykładem wielu biskupów Francji, Niemiec i Austrii, poświęcił Sercu Jezusa diecezję gnieźnieńską i poznańską 20 grudnia 1872 roku. Pragnął w ten sposób, w obliczu prześladowań, spotęgować życie religijne wiernych i przygotować ich na „dni utrapienia”. Czyn swój nazwał aktem miłości, pokuty i ufności. „Ale przede wszystkim ofiarowanie i poświęcenie nasze Najsłodszemu Sercu Zbawiciela niech nosi cechy wdzięczności za odebrane dotąd od Niego dobrodziejstwa i niech ma znaczenie stanowczego przedsięwzięcia, że odtąd i nadal za łaską Pana Boga cnotliwy i świątobliwy żywot prowadzić będziemy”. W trzy lata później 16 czerwca 1875 roku podobne bardzo uroczyste poświęcenie miało miejsce w Krakowie na Rynku Głównym. Królewskie miasto przypominało wtedy „triumfalne wjazdy za dni koronacyjnych”. W uroczystości brały udział dziesiątki tysięcy ludzi z trzech zaborów. W uroczystej procesji z kościoła Wizytek na Rynek Główny upatrywano „w tym tryumfalnym pochodzie tysiącletniego króla serc odnowienie zrękowin Jego z polskim narodem w świetnej niegdyś tego narodu stolicy” – napisano w „Przeglądzie Lwowskim”. „Zamilkły wszelkie uprzedzenia religijne, a miasto iście świąteczną radosną przybiera szatę. Domy flagami przystrojone, zielenią i emblematami religijnymi, a na dwóch wieżach Mariackich dwie wielkie w promieniach słonecznych kąpią się chorągwie: papieska i miejska z dala już ponad pola i lasy zwiastując pielgrzymom poznańskim i Kongresówki ten niebywały tryumf. Kompanie z całego krakowskiego w swych charakterystycznych strojach wiejskich dążą, by zlać się z kontuszami i czamarami w jedną malowniczą masę, by sprawić ten wielki niewidziany dawno poetycki cud, że jedna polska szlachta i polski lud (…). Ksiądz Golian donośnym głosem począł czytać akt poświęcenia Kościoła Sercu Zbawiciela, a lud cały od krańca Rynku do krańca przerwał poważną dotąd ciszę, wśród której tylko melodie hymnów się rozlegały jednym sercem i jedna niby piersią powtarzając słowa aktu konsekracji”. Ta procesja i uroczystość poświęcenia były wielkimi i wspaniałymi hołdami miasta, złożonymi w imieniu ojczyzny Sercu Jezusowemu. W latach 1914-1918, gdy naród budził się do wolności, wielu biskupów polskich poświęciło swoje diecezje Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Pierwsi tego aktu dokonali dwaj wielcy pasterze, dzisiaj już kanonizowani, abp Józef Bilczewski (1860-1923) oraz bp Józef Pelczar (1842-1924). „Śmiertelnie chorej ludzkości trzeba lekarza tak wielkiego, jak wielka jest choroba, lekarza, który by wniknął do tajników dusz ludzkich i do ich głębi zaczął leczyć wnętrze, skryte źródło skażenia. Trzeba wielkiego budowniczego, który by z całym znawstwem i poświęceniem dokonał przebudowy serca człowieczego. Trzeba przede wszystkim niezmiernie czułego, a bezbrzeżnie szerokiego Serca, które by w sobie mieściło i litość, i współczucie dla całej, dziś tak bardzo doświadczonej ludzkości (…). Tylko jedno jest Serce samarytańskie, zdolne sprostać ogromowi tego zadania, bo nie ludzką, lecz Bożą rozporządza mocą. Serce, u którego słowa czynem się stają. Serce, które nie tylko może, ale także całą swoją istotą pragnie i płonie świętym pożądaniem objęcia wszystkich serc całej ziemi, by wszystkie przytulić, ukoić i uleczyć. Znacie je. Jest to Serce Boga-Człowieka, Najświętsze Serce Jezusowe” – pisał w liście pasterskim abp Bilczewski. Wielkim apostołem Serca Jezusowego był św. Józef Sebastian Pelczar – biskup przemyski. Ofiarował siebie samego temu Sercu, a w 1901 roku, na początku posługi w Kościele przemyskim, poświęcił Mu także swoją diecezję. Jako gorliwy czciciel Bożego Serca widział w tym nabożeństwie skuteczną obronę przed napływającą z Zachodu falą bezbożności. Według jego nauczania oddanie się i poświęcenie Bożemu Sercu było odpowiedzią na miłość, którą Jezus zawarł i objawił w sakramencie Eucharystii. Poznawanie miłości Serca Jezusowego pobudziło bpa Pelczara do „odpłacenia miłością za miłość”. Podziękuj za każdą łaskę i każdy owoc twego zaufania do Serca Jezusowego. Dziś powiedz: w Tobie, o Serce Jezusa, mą ufność złożyłem i nie będę zawiedziony na wieki. CZYM JEST POŚWIĘCENIE SIĘ SERCU JEZUSOWEMU? Cóż to znaczy poświęcić się Sercu Jezusowemu? To znaczy uznać nad sobą panowanie tegoż Serca Boskiego i w uznaniu nieskończonej Jego miłości ofiarować Mu wszystko: swoje mienie i zdrowie, wszystkie zmysły ciała i władze duszy, wszystkie swe myśli, uczucia, słowa, czyny i cierpienia, wszystkie chwile swego życia, aby Bóg sam tym wszystkim rządził ku swojej chwale, by też wszystko podobało się Boskiemu Sercu Jezusowemu. Takiego poświęcenia się słusznie Pan Jezus wymaga jako nasz Stwórca, Odkupiciel, Ojciec, Król i Prawodawca, który każdemu takie dał przykazanie: Będziesz miłował Pana Boga twego ze wszystkiego serca twego.
69. Poświęcić się jak nasi przodkowie (21)
Data: 25.09.2015 | Autor: ks. Józef Gaweł SCJ
Poświęcić się jak nasi przodkowie (21) Stwierdził, że Polska jest drugą ojczyzną tego kultu po Francji, gdzie w Paray-le-Monial miała objawienia Serca Jezusowego św. Małgorzata Maria Alacoque.
Poświęcić się jak nasi przodkowie (21) Stwierdził, że Polska jest drugą ojczyzną tego kultu po Francji, gdzie w Paray-le-Monial miała objawienia Serca Jezusowego św. Małgorzata Maria Alacoque. To z Polski najusilniej proszono o wprowadzenie święta Najświętszego Serca Pana Jezusa. Czynili to liczni biskupi, król Polski August II, zakony i wierni świeccy. I na tę prośbę biskupów polskich, którzy w specjalnym memoriale uzasadniali teologicznie potrzebę takiego święta, odpowiedział pozytywnie papież Klemens XIII w 1765 roku i pozwolił na liturgiczne wprowadzenie tego święta w Polsce oraz Arcybractwu Serca Jezusowego w Rzymie. Polska otrzymała jako pierwsza to święto, wcześniej niż jakikolwiek inny kraj. I ten memoriał jest pierwszym powodem, dla którego Polska jest nazywana drugą ojczyzną tego kultu. Ale jest także wiele innych powodów i wydarzeń, dla których można tak nazywać Polskę. Jednym z nich był znany teolog jezuicki o. Kasper Drużbicki (zm. 1662) i jego dzieło Meta cordium Cor Jesu (Serce Jezusa celem ludzkich serc). Dzieło to zostało napisane na długo przed objawieniami św. Małgorzaty Marii. Było ono pierwszym podręcznikiem kultu Serca Jezusowego i uzasadniało potrzebę wynagrodzenia. Innym uzasadnieniem tego określenia był bardzo żywy kult Serca Jezusowego w naszej ojczyźnie. Pod koniec XIX wieku upowszechniła się w Polsce praktyka poświęcenia rodzin Sercu Pana Jezusa. Jej inicjatorem był o. Henryk Ramière SJ. W Polsce propagowało je Apostolstwo Modlitwy, kierowane od 1871 roku przez księży jezuitów z Krakowa, a zwłaszcza poprzez miesięcznik „Posłaniec Serca Jezusowego”. Oni też prowadzili Złote księgi wysyłane do Paray-le-Monial z wykazem rodzin, które poświęciły się Bożemu Sercu. W latach 1871-1937 wpisano w nie 657 tysięcy rodzin. Te liczne poświęcenia rodzin stanowiły podstawę do objęcia tym aktem całego narodu, który został dokonany przez nasz polski Episkopat trzy razy. List pasterski abpa Karola Wojtyły wydany w 1965 roku, a więc w przeddzień Sacrum Poloniae Millenium, nawiązywał do zbliżającego się tysiąclecia chrztu Polski i chrześcijaństwa w naszej ojczyźnie. Wiązał on te wydarzenia z sakramentem chrztu świętego. Arcybiskup pisał w nim: „Chrześcijaństwo jest religią miłości, nic więc dziwnego, że bierze początek w Sercu. Chrzest święty, jak wiemy, czyni nas dziećmi Bożymi przez łaskę uświęcającą – a wraz z tym zapoczątkowuje w każdym z nas szczególny stosunek do samego Chrystusa Pana. Syn Boży bowiem jest pierwowzorem i zarazem pełnią doskonałości wszystkich dzieci Bożych. W Nim znajdujemy jakby źródło naszego duchowego istnienia – do Niego też stale pragniemy przybliżać się i upodabniać”. Zwrócił też uwagę, że Serce Jezusa jest szczególnym wyrazem całej Jego Osoby: „Boska Osoba Syna znalazła dla siebie – a także i dla nas – ludzki wyraz. Jest to wyraz wspaniały i pociągający. Serce Syna Bożego przemawia pełnią łaski, która w nim się zawiera, a równocześnie promieniuje także pełnia doskonałego człowieczeństwa, które pobudza do ufności i naśladowania. Nabożeństwo do Serca Pana Jezusa pozwala nam nawiązać szczególną łączność z Osobą Boskiego Mistrza w tym, co w niej jest tak wspaniale ludzkie. I dlatego też nabożeństwo to posiada wpływ wybitnie uszlachetniający na poszczególne dusze. (…) I dlatego też tak szeroko rozpowszechniła się praktyka osobistego poświęcenia Najświętszemu Sercu – poświęcenia osobistego, poświęcenia rodzin, a także całych społeczności: parafii, diecezji, narodów. W ten sposób Serce Jezusa nieustannie pracuje nad naszymi sercami”. Wyraził też uznanie i wdzięczność tym, którzy wyprosili u Stolicy Apostolskiej wprowadzenie święta Najświętszego Serca Pana Jezusa. Jest ono jednym z owoców chrztu świętego, który został przyjęty w 966 roku. Otwarte zostały w ten sposób szeroko możliwości oddziaływania Serca Boga-Człowieka dla wszystkich, którzy również przed Nim się otworzą i będą czerpać z Jego skarbów. Obyśmy nie przestawali czerpać z tego bogatego źródła, z tych bogactw, które Serce to w sobie kryje. 250 lat temu Kościół w Polsce przyczynił się do wprowadzenia nabożeństwa do Serca Pana Jezusa w Kościele powszechnym. Dzisiaj, gdy przygotowujemy się do świętowania 1050. rocznicy chrztu świętego, Polska stoi wobec nowych wyzwań i pokus nowoczesnego świata, który często jest światem bez serca i bez miłości. To być może my, spadkobiercy mądrości polskiego katolicyzmu, jesteśmy ponownie wezwani, aby przekazywać światu tajemnicę Chrystusowego Serca. Bogaci tradycją tego nabożeństwa i kultu mamy ponownie przywilej i zadanie ukazywać go Kościołowi powszechnemu. Potrafimy to czynić, tak jak to czynili przez przeszło trzy wieki nasi praojcowie, jeśli sami będziemy go praktykować i żyć w sposób pogłębiony jego treściami. Przykład naszego nowego świętego – Jana Pawła II, wielkiego czciciela i apostoła Bożego Serca, powinien być dla nas zaproszeniem i zachętą, aby patrzeć na Tego, którego Serce zostało otwarte włócznią żołnierza na Kalwarii, oraz odpowiadać miłością i wynagrodzeniem na Jego miłość. Podziękuj za tych, którzy przekazali ci wiarę i uczyli cię kochać Najświętsze Serce Jezusa, oraz za tych, którzy zabiegali o to, aby kult ten w Polsce był żywy. AKT ODDANIA NARODU POLSKIEGO ODMÓWIONY PRZEZ JANA PAWŁA II (1983) Najbliższy piątek poświęca Kościół na uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa. W tej perspektywie pragnę przypomnieć Akt oddania Bożemu Sercu, jakiego dokonał Episkopat Polski w uroczystość Chrystusa Króla, dnia 28 października 1951 roku, wkrótce po zakończeniu drugiej wojny światowej. Oto słowa z tego Aktu oddania: Dziękujemy Ci za wszystkie dobrodziejstwa, jakie wyświadczyłeś narodowi naszemu, a szczególnie za powołanie nas do świętej wiary katolickiej i za opiekę nad nami w najcięższych chwilach dziejowych! Całkowicie się oddajemy i poświęcamy Boskiemu Sercu Twojemu, aby na zawsze być ludem Twoim! Zarazem uroczyście przyrzekamy trwać wiernie w świętej wierze katolickiej, bronić Twego świętego Kościoła, życie nasze osobiste, rodzinne i narodowe kształtować według Twojej Ewangelii!”. Pani Jasnogórska! Ty zawsze byłaś dla nas drogą do Serca Twego Syna. To Serce, „włócznią przebite” na krzyżu, stało się „źródłem życia i świętości” dla wszystkich. Przybliżaj do Boskiego Serca osoby, rodziny, środowiska, bo Serce to – „posłuszne aż do śmierci” – jest „przebłaganiem za grzechy nasze”. Niech będzie również „źródłem wszelkiej pociechy” dla wszystkich uciśnionych, pokrzywdzonych i cierpiących. Niechaj, Matko, za Twoim pośrednictwem, Serce Odkupiciela nie przestaje na polskiej ziemi być „Królem serc wszystkich i celem ich”, aby wszyscy „czerpali z Jego pełności” – zwłaszcza w tym świętym Roku Odkupienia. Amen.
70. Tobie oddaję się i poświęcam (20)
Data: 19.09.2015 | Autor: ks. Józef Gaweł SCJ
Tobie oddaję się i poświęcam (20) Jej ofiarą padła najpierw Marsylia, stając się w ciągu kilku miesięcy jednym wielkim cmentarzyskiem. Liczbę zmarłych oszacowano na około 40 tysięcy, w tym 250 księży zarażonych podczas pełnienia posług kapłańskich.
Tobie oddaję się i poświęcam (20) Jej ofiarą padła najpierw Marsylia, stając się w ciągu kilku miesięcy jednym wielkim cmentarzyskiem. Liczbę zmarłych oszacowano na około 40 tysięcy, w tym 250 księży zarażonych podczas pełnienia posług kapłańskich. W tej bardzo trudnej sytuacji biskup miejscowy Franciszek de Belsunce zwrócił się po radę do świątobliwej wizytki z miejscowego klasztoru s. Magdaleny Remusat. Ta świątobliwa siostra zakonna poradziła mu, aby szukał ratunku w Najświętszym Sercu Jezusa, poświęcając Mu miasto i diecezję. Biskup w uroczystość Wszystkich Świętych w 1720 roku przyszedł boso i w szatach pokutnych do ołtarza zbudowanego na rynku miasta, gdzie odprawił uroczystą Mszę Świętą, po czym odczytał w imieniu miasta i diecezji akt poświęcenia się Sercu Pana Jezusa. Uroczystość zakończyła się procesją eucharystyczną po ulicach Marsylii. Od tego dnia epidemia zaczęła słabnąć, by wkrótce całkowicie ustąpić. Jej ustąpienie było widocznym znakiem łaski Serca Jezusowego. W dwa lata później w 1722 roku nowa fala epidemii nawiedziła to miasto i zaczęła ponownie zbierać bogate żniwo. Postanowiono ponownie szukać pomocy u Bożego Serca. Tym razem radni miasta, za zachętą biskupa, 18 maja 1722 roku zobowiązali się ślubem, że w razie ustąpienia zarazy, co roku w święto Serca Jezusowego będą uczestniczyć we Mszy Świętej w kościele Wizytek oraz wezmą udział w procesji, którą będzie prowadził biskup miasta. I tym razem Serce Jezusa nie zawiodło swoich czcicieli. W Marsylii i w pozostałych miastach Prowansji od tego dnia nie notowano już nowych przypadków zachorowań na dżumę. Magistrat Marsylii wystawił specjalny dokument stwierdzający ten fakt na wieczne czasy. To zdarzenie było opisywane w wielu książkach. Stanowiło ono mocną zachętę do poświęcenia się Najświętszemu Sercu Jezusa. Należy tu podkreślić wielką rolę s. Magdaleny Remusat (1696-1730). Była ona bardzo zasłużona dla rozszerzania kultu Serca Jezusa i porównywano ją w tym względzie ze św. Małgorzatą Marią. Przy klasztorze w Marsylii założyła Stowarzyszenie Wieczystej Adoracji NSPJ. Członkowie tego stowarzyszenia zobowiązali się do nieustannej adoracji i modlitwy, aby każdego dnia przez całą dobę wznosiły się ku Bożemu Sercu akty uwielbienia i przebłagania. Na użytek stowarzyszenia s. Remusat ułożyła litanię do Serca Pana Jezusa i to jej zawdzięczamy aktualną litanię. Tę litanię odmawiano w czasie zarazy, a po jej ustaniu marsylczycy odmawiali ją nadal z wdzięcznością za ocalenie miasta i diecezji. Zanim dekret rzymskiej Kongregacji do spraw Kultu Bożego, wydany dopiero w 1899 roku, rozciągnął ją na cały Kościół, przez przeszło 150 lat była ona odmawiana w diecezjach Marsylia, Autun i Annecy. Odmawiano ją również w klasztorach wizytek i jezuitów. Obecnie litania składa się z 33 wezwań na cześć 33 lat ziemskiego życia Jezusa Chrystusa. Siostra Magdalena Remusat ułożyła litanię z 27 wezwań, w tym 12 wezwań zaczerpnęła od o. Jana Croiseta SJ, który już w 1691 roku w ten sposób czcił Serce Pana Jezusa i dał jej początek. Natomiast rzymska kongregacja dodała sześć wezwań przy ostatecznym jej zatwierdzeniu. Niektóre wezwania stanowią dosłowne cytaty z Pisma Świętego. Inne nawiązują do różnych tajemnic chrystologicznych i soteriologicznych. Wezwanie „Serce Jezusa” oznacza Chrystusa Pana w tajemnicy Jego miłości ku nam. Układ wezwań litanii jest logicznie zestawiony. Można w nim wyróżnić trzy grupy wezwań: – pierwsza grupa dotyczy stosunku do Ojca i Ducha Świętego. Serce Jezusa jest ukazane w relacji do całej Trójcy Przenajświętszej (1-7); – druga grupa dotyczy przymiotów Serca Jezusowego (8-25); – trzecia grupa kładzie akcent na stosunek Bożego Serca do ludzi (26-33). Litania do Serca Jezusowego jest modlitwą najczęściej odmawianą przez Jego czcicieli. Stanowi też zasadniczy trzon nabożeństw czerwcowych. Każde wezwanie jest poprzedzone zwrotem „Serce Jezusa”. Wypowiadając te dwa słowa, mamy na myśli samego Chrystusa, który kocha nas swoim Sercem. Jan Paweł II powiedział o niej: „Piękna litania do Serca Jezusowego składa się z wielu takich wyrazów – więcej, okrzyków podziwu dla bogactw Chrystusowego Serca. Jest to wspaniała modlitwa w całości skupiona na tajemnicy wewnętrznej Chrystusa: Boga-Człowieka. Litania do Serca Pana Jezusa czerpie obficie ze źródeł biblijnych, a mianowicie odzwierciedla najgłębsze doświadczenia ludzkich serc. Jest to modlitwa uwielbienia i autentycznego dialogu. Modlitwa ta – odmawiana i rozważana – staje się prawdziwą szkołą człowieka wewnętrznego: szkołą chrześcijanina. Równocześnie stajemy się wrażliwi na potrzebę zadośćuczynienia. Chrystus otwiera ku nam swe Serce, abyśmy w Jego zadośćuczynieniu zjednoczyli się z Nim dla zbawienia świata”. W Elblągu w 1999 roku stwierdzi: „Cieszę się, że ta pobożna praktyka, aby codziennie w miesiącu czerwcu odmawiać albo śpiewać litanię do Najświętszego Serca Pana Jezusa, jest w Polsce taka żywa i ciągle podtrzymywana”. Oby rzeczywiście tak było. Oby Boże Serce wszędzie było znane i kochane. Oby nadal było kochane na naszej polskiej ziemi i w polskich parafiach oraz rodzinach. Obyśmy i my zawsze szukali pomocy u Serca Pana Jezusa, tak jak to czynili mieszkańcy Marsylii w 1720 roku. Pomyśl o współczesnych zagrożeniach ojczyzny i świata i słowami litanii do Serca Pana Jezusa proś o ich oddalenie. AKT POŚWIĘCENIA MARSYLII W 1720 ROKU O Serce Zbawiciela godne uwielbienia wszystkich ludzi, poświęcamy Ci na nowo uroczyście to miasto i tę diecezję, swoje serce i serca wszystkich swych diecezjan. Poświęcamy wszyscy razem całkowicie, bez wyjątku i nieodwołalnie swe serca Boskiej twej służbie. Weź je, o Boże dobroci, w posiadanie, króluj w nich sam jeden, wyzwól je z przywiązania światowego i występnego do stworzeń i dóbr znikomych. Oddal z nich wszystko, co się Tobie nie podoba, oczyść ich intencje, przyozdób je w cnoty, które by je upodobniły do Twojego Serca i uczyniły je cichymi, pokornymi i cierpliwymi. Zapal je ogniem świętej swej miłości, aby nigdy nie zapomniały świętych postanowień, powziętych w tych dniach łez i żałoby. Umocnij ich słabość, bądź im wodzem, pocieszycielem i obrońcą. Niech nigdy nic nie zdoła oderwać ich od Ciebie w ciągu życia, a zwłaszcza w godzinie śmierci. Niech żyją już tylko dla Ciebie, ażeby imiona nasze zostały zapisane w Twym Sercu, jako w księdze życia, i abyśmy wszyscy czcili Cię, wielbili, błogosławili i miłowali przez całą wieczność. Amen.
71. Serce Jezusa w życiu Matki Klary Szczęsnej (audio)
Data: 18.09.2015 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Serce Jezusa w życiu Matki Klary Szczęsnej (audio)
72. Tobie oddaję się i poświęcam (19)
Data: 11.09.2015 | Autor: ks. Józef Gaweł SCJ
Tobie oddaję się i poświęcam (19) POŚWIĘCENIE SPOŁECZNE Uczy nas ono, jaką powinniśmy dawać odpowiedź na tę miłość. Tą odpowiedzią powinna być nasza miłość. Tego oczekuje od nas Boże Serce.
Tobie oddaję się i poświęcam (19) POŚWIĘCENIE SPOŁECZNE Uczy nas ono, jaką powinniśmy dawać odpowiedź na tę miłość. Tą odpowiedzią powinna być nasza miłość. Tego oczekuje od nas Boże Serce. Tę odpowiedź miłości wyrażamy poprzez akty wynagrodzenia i poświęcenia osobistego. To osobiste oddanie i poświęcenie się jest zasadniczym aktem odwzajemnienia się miłującemu nas Chrystusowi. Jest ono zasadniczym aktem kultu Serca Jezusa i stanowi najwznioślejszy akt naszej religii, „ponieważ wymaga od nas zupełnego i absolutnego poświęcenia naszej woli miłości Boskiego Oblubieńca” (HA). Osobiste poświęcenie się, jako odpowiedź na miłość, którą Bóg ukochał nas przez Serce Jezusa, jest praktyką nie tylko miłości Boga, lecz także miłości bliźniego. Prawdziwa miłość Boga jest bowiem nieodłączna od miłości bliźniego. Dowodem naszej miłości względem Chrystusa jest pełnienie Jego przykazań. Najważniejsze zaś Jego przykazanie wymaga od nas miłości wzajemnej, której wzorem jest miłość Jezusa do ludzi: „Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem” (J 13,34). Stąd wynika, że osobiste poświęcenie się Sercu Pana Jezusa tylko wtedy będzie prawdziwą odpowiedzią na miłość Chrystusa, gdy będzie miało wymiar społeczny w postaci wzajemnej miłości braterskiej. Konkretny przykład możemy zobaczyć w książce kard. Adama Kozłowieckiego Ucisk i strapienie ukazującej życie w obozie koncentracyjnym w Dachau. W czerwcu 1943 roku w tym obozie księża z bloku nr 28 poświęcili się Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Miesiąc później ci sami księża zorganizowali Caritas i wspomagali żywnością wszystkich więźniów, którzy nie otrzymywali paczek. Czy trzeba lepszego przykładu, by zrozumieć, czym jest kult Bożego Serca i jakie owoce wydaje poświęcenie się temu Sercu? Papież Leon XIII, który opublikował encyklikę Annum sacrum o poświęceniu się Najświętszemu Sercu, widział w tym akcie lekarstwo na istniejące zło w świecie i źródło nadziei. „Poświęcenie się Bożemu Sercu niesie ze sobą również nadzieję lepszej rzeczywistości dla państw, ponieważ ma ono moc odnowienia, względnie wzmocnienia więzów, łączących z natury społeczności świeckie z Bogiem. (…) Wtedy tylko będzie można uleczyć tak wiele ran, przywrócić powagę prawa, zaprowadzić ład i pokój oraz wytrącić broń z ręki ludzkiej, gdy wszyscy chętnie i z uległością przyjmą panowanie Chrystusa” (AS). Ważnym składnikiem naszego kultu, na który wskazują objawienia w Paray-le-Monial, jest więc jego wymiar społeczny. Przejawia się on w przeniknięciu miłości Boga do życia osobistego, rodzinnego i społecznego, aby zakorzenić w nich takie wartości jak sprawiedliwość, miłość, godność, wolność, solidarność. Jednym z wielkich apostołów społecznego wymiaru kultu Serca Bożego jest założyciel zgromadzenia księży sercanów – sługa Boży o. Leon Jan Dehon. Uczył on, że poprzez krzewienie tego kultu rozwija on nie tylko cnotę miłości Boga, ale także miłości bliźniego. Miłość stała się dla niego motorem bezinteresownego zaangażowania się w działalność na rzecz potrzebujących i słabych. Jego nauczanie społeczne zwraca uwagę na kształtowanie postaw i motywów działania człowieka w taki sposób, by Serce Jezusa mogło królować w sercach ludzi i w społeczeństwie. Często powtarzał, że należy budować „królestwo Serca Jezusowego w duszach ludzkich i w społeczeństwie”. Dzisiaj wyrażamy to słowami: budować cywilizację miłości. Pisał on: „Trzeba, aby kult Serca Pana Jezusa, poczęty w mistycznym życiu dusz, wszedł i przeniknął życie społeczne narodów. Dla nas nie jest to jakieś proste nabożeństwo, lecz prawdziwa odnowa całego życia ludzi. Jedynie Serce Jezusa podbije na nowo serce mas, serce robotników, serce młodzieży”. Dla o. Dehona królestwo Serca Jezusowego jest królestwem miłości, miłości darmowej i bezinteresownej, która winna być przyjęta i odwzajemniona. Stąd zachęta do wiary w miłość, do budowania na miłości nie tylko własnego życia osobistego, wspólnotowego i kościelnego, lecz również stosunków społecznych we wspólnocie świeckiej, w świecie pracy i między samymi państwami. Tylko miłość, której fundamentem jest sprawiedliwość, może przemienić świat. Podstawą do takiej pracy jest nauka społeczna Kościoła zawarta w nauczaniu soboru i encyklikach papieskich. Prawdziwi czciciele Serca Jezusowego powinni być prorokami miłości i sługami pojednania ludzi i świata w Chrystusie. Najgłębszą przyczyną ludzkiej biedy jest odrzucenie miłości Chrystusa. Właśnie grzech jest odrzuceniem tej miłości i odmową otwarcia się na tę miłość. Wtedy człowiek zamyka się w egoizmie i nie pozostawia miejsca miłości Chrystusa oraz ją odrzuca. Czciciele Serca Chrystusowego, oczarowani tą zapoznaną miłością Chrystusa, starają się na nią odpowiedzieć głębokim zjednoczeniem z Jego Sercem oraz budowaniem Jego królestwa w duszach ludzkich i w społeczeństwie. Kontemplacja przebitego boku Chrystusa, z którego wypłynęła krew i woda, będące znakiem życia ofiarowanego całkowicie wszystkim ludziom, uczy człowieka miłości bezinteresownej i rodzi w nim postawę miłości dla biednych, potrzebujących pomocy materialnej, dobroci, a także nadziei. Jest to więc postawa miłosierdzia okazywana człowiekowi potrzebującemu pomocy. Przyjdź królestwo Twoje – tymi słowami błagaj, aby jedność i sprawiedliwość oraz pokój panowały w ojczyźnie i na całym świecie. AKT OFIAROWANIA Z MODLITEWNIKA KSIĘŻY SERCANÓW L. „Po tym poznaliśmy miłość, że On oddał za nas życie swoje. My także winniśmy oddać życie za braci” (1 J 3,16). Włączmy się w zbawczą ofiarę Chrystusa, aby odnowić nasze życie w miłości. W. Jesteśmy gotowi, o Panie. – Aby wraz z Tobą stać się pokornymi sługami jedności i pokoju w Kościele i w społeczeństwie. – Aby kontynuować Twoją obecność, naznaczoną miłością, miłosierdziem i pomocą dla ubogich, najsłabszych, cierpiących i grzeszników. – Aby w zjednoczeniu z Tobą oddać nasze życie braciom, poprzez żywe świadectwo poświęcenia i braterskiej służby. – Aby wspólnie z tymi, z którymi jesteśmy złączeni w modlitwie, w życiu i w pracy, służyć dzisiaj radośnie i po bratersku. L. Panie Jezu Chryste, dziękujemy Ci za to, że w swojej dobroci zjednoczyłeś nas w tej świętej służbie; udziel nam swej łaski i spraw, aby nasze życie stawało się coraz bardziej świadectwem prawdziwego braterstwa. Który żyjesz i królujesz przez wszystkie wieki wieków. Amen.
73. Tobie oddaję się i poświęcam (18)
Data: 06.02.2015 | Autor: ks. Józef Gaweł SCJ
Tobie oddaję się i poświęcam (18) POŚWIĘCENIE OSOBISTE W życiu świętych i przyjaciół Serca Pana Jezusa to oddanie się miało bardzo uroczysty charakter. Najlepszym przykładem jest św.
Tobie oddaję się i poświęcam (18) POŚWIĘCENIE OSOBISTE W życiu świętych i przyjaciół Serca Pana Jezusa to oddanie się miało bardzo uroczysty charakter. Najlepszym przykładem jest św. Małgorzata Maria, której Pan Jezus w czasie objawienia w 1673 roku ukazał swoje Serce gorejące miłością ku ludziom, a następnie zażądał jej serca. Oddała Mu je z radością, a On zanurzył je we własnym. Ta wymiana serc była zawarciem „przymierza miłości” pomiędzy Sercem Pana Jezusa a sercem św. Małgorzaty Marii. Był to wyraz całkowitego oddania się Bożemu Sercu. Odtąd stała się ona gorliwą apostołką zarówno nabożeństwa do Serca Pana Jezusa, jak i osobistego poświęcenia się. Zachęcała często różne osoby, tak zakonne, jak i świeckie, do oddania się Najświętszemu Sercu. Wyjaśniała także cel tego poświęcenia. Przypominała, że Pan Jezus pragnie, aby jak najwięcej osób zechciało odwzajemnić Jego miłość i poświęciło się Jego Sercu. Osobiste poświęcenie się przedstawiała w swych pismach jako zupełnie nową formę pobożności, podaną jej przez samego Pana Jezusa, na której bardzo Mu zależy i o którą Mu chodzi w całym kulcie Jego Boskiego Serca i w całym dziele intronizacji. Przywiązał do niej najważniejsze obietnice. Według niej to osobiste poświęcenie się jest bardzo miłą ofiarą z siebie, by całkowicie należeć do Niego, by żyć w Nim, według Jego życzenia, życiem ofiary, oddania się Jemu i miłości do Niego. W swoich listach podkreślała bardzo dobitnie trzy zasadnicze cechy życia wewnętrznego, którymi powinny odznaczać się dusze poświęcone Sercu Jezusa. Są nimi: ofiara, oddanie się i miłość. Uczyła, że o tych trzech cnotach przypomina nam Serce Jezusa w Najświętszej Eucharystii. Jako pierwszy z kapłanów dokonał tego aktu św. Klaudiusz La Colombière i często zachęcał oraz pouczał w swoich listach o potrzebie takiego oddania się Boskiemu Zbawicielowi. Razem ze św. Małgorzatą Marią ułożył także odpowiednie formuły aktu poświęcenia. Dzięki temu idea ta mogła się upowszechnić i przygotować grunt do poświęcenia się wielu diecezji Bożemu Sercu 16 czerwca 1875 roku, a wreszcie całej ludzkości 11 czerwca 1899 roku. Konsekwencją tego było oddanie na służbę Chrystusowi całego życia, ze wszystkimi jego możliwościami, całej duszy i ciała, rozumu i woli. W takiej postawie widzieli oni odpowiedź na miłość Chrystusa, która często spotyka się u ludzi z obojętnością, lekceważeniem i wzgardą. Tym samym poświęcenie się Sercu Jezusa nabiera charakteru zadośćuczynienia Mu za zniewagi, których doznaje od ludzi. W praktyce kultu Serca Pana Jezusa rozróżniamy trzy rodzaje tego poświęcenia: osobiste, rodzin i całych społeczeństw. Do takiego poświęcenia zachęcał św. Jan Paweł II, gdy uczył: „Poświęcenie jest aktem należnym Chrystusowi, Odkupicielowi rodzaju ludzkiego, ze względu na to, kim jest sam w sobie i czego dokonał dla dobra wszystkich ludzi. Skoro chrześcijanin dostrzega w Sercu Jezusa symbol i żywy wizerunek nieskończonej miłości Chrystusa, która ze swej natury przynagla do wzajemnej miłości, musi też odczuwać potrzebę osobistego udziału w dziele zbawienia. Dlatego każdy członek Kościoła winien widzieć w poświęceniu akt oddania się Jezusowi Chrystusowi i zobowiązania wobec Niego, Króla tych, którzy oczekują na wprowadzenie do światłości Boga i Jego królestwa”. W katedrze warszawskiej papież mówił do naszych biskupów o tym potrójnym poświęceniu: „Przybliżajcie do tego «Źródła życia i świętości» osoby, rodziny, wspólnoty parafialne, środowiska, aby mogły z Niego czerpać niezgłębione bogactwo Chrystusa”. Osobiste poświęcenie się Bożemu Sercu jest darem konkretnego człowieka i odpowiedzią na Jego miłość. Jest ono miłością ofiarowaną w pełnej wolności nade wszystko umiłowanemu Chrystusowi. Znany liturgista o. Józef Jungmann uczy, że poświęcenie jako całkowite oddanie siebie może mieć dla chrześcijanina tylko jedno znaczenie: bardziej świadomego i bardziej zdecydowanego potwierdzenia istniejącego już kontaktu z Bogiem. Przez chrzest bowiem jest on poświęcony Bogu i oddany Chrystusowi. Z nowego tytułu postanawia należeć do Chrystusa i odpowiada miłością na Jego miłość. To poświęcenie osobiste wyraża się w codziennym ofiarowaniu siebie samych, swoich modlitw, prac i cierpień. Odnawiane świadomie codziennie jest wielką pomocą w uświęceniu człowieka. Zobowiązuje ono, by wierniej współpracować z łaską Bożą, by ofiarowane modlitwy, czyny i cierpienia były darem coraz milszym Bogu i by były nieustannym oddawaniem Bogu chwały, dziękczynieniem, błaganiem o odpuszczenie grzechów oraz prośbą o przyjście Jego królestwa. Wyrazem poświęcenia się Sercu Jezusa jest ponawiany codziennie akt ofiarowania siebie i wszystkich swoich czynności. Ta postawa poświęcenia się Sercu Pana Jezusa jest wyrazem autentycznej miłości. Każda prawdziwa miłość wiąże się bowiem z ofiarą, czyli darem z samego siebie. Jest oddaniem samego siebie. Przez taką postawę naśladujemy także postawę Chrystusa i stajemy się do Niego podobni. Nie żyjemy dla siebie, ale dla innych. Nie myślimy tylko o swoich sprawach, ale o Panu Jezusie i bliźnich. Zaczynamy to miłować, co Jezus miłuje, i pragnąć tego, czego On pragnie. Staramy się budować królestwo Serca Jezusa w duszach ludzkich i w społeczeństwie, czyli cywilizację miłości. Osobiście ofiaruj Sercu Jezusa swój dar, który będzie owocem twojej miłości, a zarazem owocem samozaparcia, wyrzeczenia i drobnego choćby umartwienia. AKT OSOBISTEGO POŚWIĘCENIA ŚW. JANA PAWŁA II Ja [Karol Wojtyła], oddaję i poświęcam Najświętszemu Sercu Pana naszego Jezusa Chrystusa moją osobę i moje życie, moje uczynki, troski i cierpienia, nie chcąc odtąd używać żadnej cząstki mego jestestwa, jeno aby czcić, miłować i wielbić to Serce. Mam niezłomną wolę całkowicie należeć do Niego i czynić wszystko z miłości ku Niemu, wyrzekając się z całego serca tego wszystkiego, co by Mu się mogło nie podobać.Obieram więc Ciebie, Najświętsze Serce, za jedyny przedmiot mojej miłości, za opiekuna mojego życia, za rękojmię mojego zbawienia, za lekarstwo na moje ułomności i niestałość, za naprawienie wszystkich błędów mojego życia i za pewne schronienie w godzinę mej śmierci. Bądź więc, o Serce pełne dobroci, moim przebaczeniem wobec Boga Ojca i odwróć ode mnie strzały Jego sprawiedliwego gniewu. O Serce pełne miłości, w Tobie pokładam całą ufność, gdyż wszystkiego się obawiam po mojej słabości i złości, natomiast spodziewam się wszystkiego po Twej dobroci. Zniszcz więc we mnie wszystko, cokolwiek może Ci się nie podobać albo sprzeciwiać. Niech Boska Twa miłość tak głęboko wniknie w me serce, bym nigdy nie mógł zapomnieć o Tobie ani się od Ciebie odłączyć. Błagam Cię przez nieskończoną Twą dobroć, niech imię moje będzie zapisane w Tobie, gdyż pragnę, by całym mym szczęściem i najwyższą mą chwałą było żyć i umierać jak Twój wierny sługa. Amen. Wszystko dla Ciebie, Najsłodsze Serce Jezusa!
74. 250. Rocznica ustanowienia święta Serca Jezusowego
Data: 11.11.2014 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
250. Rocznica ustanowienia święta Serca Jezusowego Wraz z całym Kościołem w 2015 roku obchodzimy 250. rocznicę ustanowienia liturgicznego święta Najświętszego Serca Jezusowego.
250. Rocznica ustanowienia święta Serca Jezusowego Wraz z całym Kościołem w 2015 roku obchodzimy 250. rocznicę ustanowienia liturgicznego święta Najświętszego Serca Jezusowego. W dniu 6 lutego 1765 roku papież Klemens XIII podpisał dekret „Instantibus” wydany przez Kongregację Obrzędów, która odpowiadając na prośbę wyrażoną przez biskupów polskich w „Memoriale” z 1764 roku, pozwoliła na obchodzenie liturgicznego święta ku czci Bożego Serca w piątek po oktawie Bożego Ciała, zatwierdzając jednocześnie formularz mszalny i oficjum brewiarzowe. Korzenie święta sięgają jednak wydarzeń, które miały miejsce dziewięćdziesiąt lat wcześniej. W klasztorze Sióstr Wizytek w Paray-le-Monial we Francji, jedna z sióstr – św. Małgorzata Maria Alacoque, otrzymała szereg objawień Najświętszego Serca Jezusowego. W latach 1673-1689 Pan Jezus wprowadzał ją stopniowo w prawdę o miłości Boga do człowieka, wskazując na swoje Serce – źródło tej miłości. W jednym z tzw. wielkich objawień, mającym miejsce najprawdopodobniej w Oktawie Bożego Ciała w 1975 roku, Zbawiciel zażądał od niej, by rozpoczęła starania o zatwierdzenie w Kościele liturgicznego święta ku czci Jego Najświętszego Serca. Święta Małgorzata Maria Alacoque, przejęta zadaniem powierzonym jej przez Boskiego Mistrza, zwierzyła się co do jego treści swojemu spowiednikowi i kierownikowi duchowemu, którym był św. Klaudiusz de la Colombière. Od tego momentu rozpoczęto propagowanie istoty i celów nowego kultu, którego centrum jest miłość Boga do człowieka. Zabiegom świętej towarzyszyły liczne łaski, które Jezus jej udzielał. W powtarzających się kolejnych objawieniach Chrystus odkrywał jej głębię swojej miłości, wskazywał na niewdzięczność ludzi, wypominał obojętność i oziębłość zwłaszcza tych, których szczególnie umiłował i powołał do swojej służby. Jednocześnie pozwalał jej zanurzać się w Jego bezinteresownej miłości, którą za jej pośrednictwem pragnął obdarzyć każdego człowieka. Już w pierwszym objawieniu, jakie miało miejsce dwa lata przed prośbą Jezusa o ustanowienie święta ku czci Jego Serca, Chrystus pozwolił św. Małgorzacie Marii spoczywać na swojej piersi i ukazał jej Serce, objawiając miłość, jaką pała ono do wszystkich ludzi. W jeszcze innej wizji ukazał jej swoje Serce na tronie z ognia i płomieni, z raną, otoczone cierniową koroną, z krzyżem na szczycie. Stwierdził wówczas, że święto Jego Najświętszego Serca będzie dla świata ostatnim wysiłkiem Jego miłości i jedynym ratunkiem dla ludzi. Głęboka miłość świętej do Jezusa oraz gorliwość, z jaką podjęła się ona starań o wypełnienie prośby Mistrza, zostały poddane próbie czasu, który musiał upłynąć do oficjalnego zatwierdzenia święta przez Kościół. Nie był to jednak czas zmarnowany. W okresie tym nastąpił znaczny rozwój kultu, który już wcześniej rozszerzał się w Kościele. Powstały nowe teksty liturgiczne, litania, rozwinęły się liczne bractwa Najświętszego Serca Jezusowego. Także w wielu diecezjach biskupi wprowadzali tę formę pobożności, upatrując w niej ochronę przed szerzącym się wówczas jansenizmem oraz pomoc w rozwoju zdrowej pobożności swoich wiernych. Sytuację tę oddają w jakiś sposób słowa zaczerpnięte z encykliki Haurietis aquas papieża Piusa XII, który zauważa, że kult Najświętszego Serca Jezusowego „nie zjawił się w Kościele nagle, ani też nie zrodził się na skutek prywatnych objawień, lecz stanowi spontaniczny wykwit żywej wiary i gorącej pobożności, którą ludzie obdarzeni nadprzyrodzonymi darami żywili względem Zbawiciela i Jego chwalebnych ran. (…) Z tego wynika, że objawienia św. Małgorzaty Marii nie wniosły nic nowego do katolickiej nauki w tej materii. Mają one jednak swoje znaczenie polegające na tym, że Chrystus Pan, ukazując w nich swoje Serce Najświętsze, chciał w niezwykły i wyjątkowy sposób zwrócić umysły ludzkie ku kontemplacji i czci tajemnicy miłości, którą miłosierny Bóg okazał względem rodzaju ludzkiego”. Wprowadzenie nowego święta ku czci Najświętszego Serca Jezusowego odegrało ogromne znaczenie w życiu Ludu Bożego. Pozwoliło ono odkryć na nowo prawdę o miłości Boga objawionej w Sercu Wcielonego Syna Bożego. Jednym z najważniejszych owoców kultu Bożego Serca był jednak znaczący rozwój pobożności eucharystycznej, w której w szczególny sposób uwidacznia się miłość Zbawiciela. Ponowne odkrycie Boga-Miłości przywróciło nową nadzieję i radość z życia sakramentalnego, którego celem jest zbawienie człowieka. Wśród ważnych owoców kultu są także liczne rodziny zakonne, dzieła apostolskie i społeczne, bractwa i parafie poświęcone Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Dlaczego jednak rocznica, którą wspominamy, powinna być ważna także dla każdego z nas? Każdy z nas potrzebuje żyć w perspektywie miłości Bożej. Bez niej tracimy siły witalne i nadzieję, która pozwala nam wzrastać i czynić dobro wokół siebie. Jesteśmy kochani przez Boga bezinteresowną miłością. Pozwólmy się jej prowadzić, spróbujmy ją odwzajemniać nie tylko przez akty miłości czy różne formy pobożności. Kochajmy Boga w drugim człowieku, otwierajmy się na dary Ducha Świętego, wynagradzajmy za brak miłości i za grzechy, które ranią Jego Serce. Czyńmy to w jedności z Bożym Sercem, by Bóg Ojciec mógł w nas odnaleźć oblicze swojego umiłowanego Syna.
75. Wszędzie kochane niech będzie – Najświętsze Serce Jezusa!
Data: 06.02.2015 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Wszędzie kochane niech będzie – Najświętsze Serce Jezusa! Drodzy Bracia i Siostry! Drodzy Czciciele Najświętszego Serca Jezusowego! W wielu parafiach naszej ojczyzny rozpoczęła się 6 czerwca br.
Wszędzie kochane niech będzie – Najświętsze Serce Jezusa! Drodzy Bracia i Siostry! Drodzy Czciciele Najświętszego Serca Jezusowego! W wielu parafiach naszej ojczyzny rozpoczęła się 6 czerwca br. nowenna dziewięciu pierwszych piątków miesiąca jako przygotowanie do jubileuszu 250. rocznicy ustanowienia liturgicznego święta Najświętszego Serca Pana Jezusa. Rocznica ta będzie obchodzona 6 lutego 2015 roku. Zbliżający się jubileusz ustanowienia tej uroczystości zasługuje nie tylko na okolicznościowe wspomnienie, ale przede wszystkim na zachętę, aby nabożeństwo do Bożego Serca było obecnie głębiej przeżywane i wpływało na pobożność oraz życie duchowe wiernych. Chodzi o to, aby nastąpiło jego ożywienie oraz zostały podjęte próby jego aktualizacji we współczesnej sytuacji człowieka i Kościoła. Nabożeństwo do Serca Pana Jezusa wpływało bardzo mocno na życie duchowe chrześcijan w Kościele, zwłaszcza w Polsce. Kult Serca Jezusowego ma bardzo długą historię. Swój początek ma on na Kalwarii. To tam po przebiciu boku Chrystusa rozpoczęły się kontemplacja otwartego Serca Pana Jezusa. Pierwszymi, którzy patrzyli na przebity bok Chrystusa i Jego otwarte Serce, byli Matka Najświętsza, św. Jan Apostoł i pobożne niewiasty. Oni też należą do pierwszych czcicieli tego Serca i oni zapoczątkowali Jego kontemplację, która trwa aż do naszych czasów. Od tego momentu, już przez XX wieków, cały Kościół, a zwłaszcza ojcowie Kościoła, mistycy i pobożne dusze, pochyla się nad człowieczeństwem Chrystusa w Jego punkcie najważniejszym – nad Jego Sercem. Papież Pius XII w encyklice HAURIETIS AQUAS – poświęconej temu kultowi – napisał, że „swój przedziwny rozwój zawdzięcza on doskonałemu zharmonizowaniu z istotą chrześcijaństwa, które jest religią miłości”. Napisał także, że ten kult nie zjawił się nagle, ani na skutek prywatnych objawień, lecz stanowi spontaniczny wykwit wiary i gorącej pobożności, którą ludzie żywili względem Jezusa Chrystusa jako Pana i Zbawiciela. Objawienia te „mają jednak swoje znaczenie polegające na tym, że Chrystus Pan, ukazując w nich swoje Serce Najświętsze, chciał w niezwykły i wyjątkowy sposób zwrócić umysły ludzkie ku kontemplacji i czci tajemnicy miłości, którą miłosierny Bóg okazał względem rodzaju ludzkiego”. W tych objawieniach Pan Jezus zażądał specjalnego święta ku czci swojego Serca. To życzenie stanowiło zasadniczy punkt objawień św. Małgorzaty Marii. Podczas ostatniego z „czterech wielkich objawień” w 1675 roku Chrystus Pan odsłonił przed nią swe Serce, wskazując na miłość, za którą jednak ludzie odpłacają Mu obojętnością i niewdzięcznością. Celem wynagrodzenia za te zniewagi należy ustanowić święto ku czci Jego Serca w piątek po oktawie Bożego Ciała. Zanim jednak to życzenie Pana Jezusa zostało spełnione, upłynęło aż 90 lat. Siostry wizytki, począwszy od 1687 roku, podejmowały kilkakrotnie starania w Rzymie o ustanowienie tego święta, lecz nigdy nie otrzymały na nie zgody. Z podobnymi prośbami zwracali się do Stolicy Apostolskiej różni biskupi, królowie oraz bractwa Serca Jezusowego. Prośby te pozostawały jednak bez pozytywnej odpowiedzi. Mimo tego kult ten rozpowszechniał się szeroko nie tylko w Europie, ale i w krajach misyjnych. Trzeba było czekać aż do 1765 roku, kiedy to Episkopat Polski przedłożył papieżowi Klemensowi XIII prośbę o ustanowienie liturgicznego święta Serca Jezusowego i zatwierdzenie odpowiedniego oficjum, a także formularza mszy świętej. Ta prośba nazywana jest Memoriałem Episkopatu Polski. Na tę prośbę polskich biskupów papież Klemens XIII odpowiedział pozytywnie, pozwalając na to święto, ale tylko dla Polski i arcybractwa Serca Jezusowego w Rzymie. Ta prośba naszych biskupów była punktem zwrotnym w oficjalnych dziejach nabożeństwa do Bożego Serca. Gdy Polska taką zgodę otrzymała, wkrótce to liturgiczne święto zostało wprowadzone przez różne kraje i diecezje. Nabrało ono wymiaru uniwersalnego. Zbliżający się jubileusz 250. rocznicy ustanowienia tego liturgicznego święta to bardzo ważne wydarzenie w życiu Kościoła. Jest ono ważne z dwóch powodów. Pierwszy dotyczy przede wszystkim nas, Polaków, bo jest on przypomnieniem polskiego wkładu w ustanowienie tego święta. Święty Jan Paweł II uczył, że Polska jest drugą ojczyzną kultu Serca Jezusowego. Francja jest pierwszą ojczyzną tego kultu, bo tam miały miejsce objawienia Serca Jezusowego. Polska jest drugą ojczyzną, bo polscy biskupi wyprosili u Stolicy Apostolskiej ustanowienie tego święta. Przez to przyczynili się do rozwoju liturgicznego kultu w całym Kościele i kult ten nabrał charakteru powszechnego. Kościół w Polsce odegrał tu uprzywilejowaną rolę w przyjęciu i rozszerzeniu nabożeństwa do Serca Jezusowego. Słusznie więc możemy się chlubić, że Polska stała się drugą ojczyzną tego kultu i że niejako wniosła go jako wiano do dziedzictwa pobożności chrześcijańskiej. Drugi powód to powszechne znaczenie tego nabożeństwa w Kościele i jego wpływ na życie oraz pobożność wiernych. To zatwierdzenie było aktem Kościoła, czyli najwyższą formą aprobaty tej duchowości i pobożności. Ustanowienie tego święta przyczyniło się do ożywienia pobożności katolików. To nabożeństwo stało się uprzywilejowaną szkołą świętości. Dowodem na to są święci i błogosławieni ostatnich dwóch wieków. Najlepszym tego przykładem są dwaj święci papieże, ostatnio kanonizowani: św. Jan XXIII i św. Jan Paweł II. Byli oni wychowani i ukształtowani w szkole Serca Jezusowego. „Wiele owoców przyniosło nabożeństwo pierwszych piątków miesiąca” – stwierdził św. Jan Paweł II. Wiemy, że tak było zwłaszcza w naszej ojczyźnie. W przeszłości przynosiły one wiele błogosławionych owoców duchowych, tak w życiu poszczególnych katolików, jak i parafii, a także całej naszej ojczyzny. Również i dzisiaj powinny one przynosić podobne owoce. Ożywieniu pierwszych piątków miesiąca ma służyć rozpoczęta nowenna przed zbliżającym się jubileuszem. Powinniśmy się starać nie tylko pobożnie nadal je przeżywać, ale i zachęcać do tego innych. Oby w każdy pierwszy piątek miesiąca nasze świątynie wypełniały się czcicielami Serca Jezusowego, by w nich były składane hołdy miłości i wynagrodzenia Bożemu Sercu. Praktyka pierwszych piątków miesiąca, czy powrót do tej praktyki, niech będzie głównym postanowieniem każdego z nas z okazji zbliżającego się jubileuszu. Przeżywany obecnie jubileusz może stać się dobrą okazją do ożywienia tego nabożeństwa i jego aktualizacji. Właściwie ten kult pozostaje ciągle wspaniałym środkiem rozwoju miłości człowieka do Boga i kształtowania jego serca. W ten sposób będzie przynosił wiele realnych owoców w życiu poszczególnych ludzi czy wspólnot kościelnych. „Człowiek roku 2000 potrzebuje Serca Chrystusa, aby poznawać Boga i samego siebie; potrzebuje Go, aby budować cywilizację miłości” – uczył św. Jan Paweł II. Drodzy Bracia i Siostry, Czciciele Serca Pana Jezusa – niech uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata będzie okazją do ponownego oddania się Najświętszemu Sercu Jezusowemu i do jeszcze głębszego i gorliwszego praktykowania nabożeństwa ku Niemu. Niech Serce Zbawiciela wam błogosławi i otacza swoją miłością! Sercański Ośrodek Krzewienia Kultu Najświętszego Serca Pana Jezusa Lublin
76. Testament duchowy Ojca Dehona
Data: 01.02.2013 | Autor: Redakcja Profeto
Testament duchowy Ojca Dehona Pan Jezus kochał wszystkich swoich Apostołów, lecz czyż szczególnym uczuciem nie darzył św. Jana, któremu powierzył własną Matkę i swoje Boskie Serce? Piękny dekret Leona XIII z 25 lutego 1888 roku mówił: Zgromadzenie…
Testament duchowy Ojca Dehona Pan Jezus kochał wszystkich swoich Apostołów, lecz czyż szczególnym uczuciem nie darzył św. Jana, któremu powierzył własną Matkę i swoje Boskie Serce? Piękny dekret Leona XIII z 25 lutego 1888 roku mówił: Zgromadzenie to będzie dla Serca Jezusowego wiązanką kwiatów, jeżeli jego członkowie będą z Nim całkowicie zjednoczeni i Jemu oddani oraz jeżeli zakróluje w nich samych i w ludach przez nich ewangelizowanych płomienna miłość Serca Jezusowego. Objaśniając słowa Dawida i my możemy powiedzieć: Serce Jezusa jest moim dziełem. O jakże piękna jest moja cząstka we wspólnym dziedzictwie! Zgromadzenie to będzie dla Serca Jezusowego wiązanką kwiatów, jeżeli jego członkowie będą z Nim całkowicie zjednoczeni i Jemu oddani oraz jeżeli zakróluje w nich samych i w ludach przez nich ewangelizowanych płomienna miłość Serca Jezusowego. Objaśniając słowa Dawida i my możemy powiedzieć: Serce Jezusa jest moim dziełem. O jakże piękna jest moja cząstka we wspólnym dziedzictwie! Jest dla was oczywiste, że tak piękne powołanie wymaga nadzwyczajnej żarliwości i wielkiej wspaniałomyślności. Nie wolno nam tracić z oczu naszego celu i posłannictwa w Kościele, nakreślonego w dwu pierwszych rozdziałach naszych Konstytucji, a więc tkliwej miłości ku Sercu Jezusowemu, przygotowanej przez oderwanie się od stworzeń i zwycięstwo nad naszymi namiętnościami. Celem naszym jest wynagrodzenie i związane z nim wszystkie praktyki pobożne takie jak: Msza św. i komunia wynagradzająca, akt wynagrodzenia, codzienna adoracja wynagradzająca, godzina święta i umartwienia, na które pozwala posłuszeństwo i stan naszego zdrowia. Cel nasz i posłannictwo obejmuje także całkowite oddanie się Najświętszemu Sercu w duchu żertwy, aby znosić cierpliwie i radośnie krzyże przewidziane przez Opatrzność. Powołanie takie wymaga nawyku do życia wewnętrznego i zjednoczenia z Panem Jezusem. Powinniśmy również podejmować wszystkie środki, aby stan ten osiągnąć i uczynić trwałym. Życia wewnętrznego nie można zachować bez wielkiej regularności i zakonnego milczenia. Aby w tym się utwierdzić, codziennie przeznaczycie dobre pół godziny na poranne rozmyślanie nie włączając w to modlitw ustnych oraz pół godziny na adorację wynagradzającą. Codziennie odprawiać będziecie czytanie duchowne złożone częściowo z Pisma św. a częściowo z książki ascetycznej lub żywoty świętych. Wybierać będziecie żywoty świętych zasługujących na miano świętych Serca Jezusowego tych, którzy najlepiej poznali i praktykowali to godne pochwały nabożeństwo. Gorąco powierzam Was wszystkich Sercu Jezusa i polecam Jego Miłosierdziu. Do Niego kieruję modlitwę, z którą On zawracał się do Ojca za swoich uczniów: Ojcze Święty, zachowaj ich w Twoim imieniu, które mi dałeś (J 17,11). Polecam Was również Naszej Niebieskiej Matce. Pan Jezus z pewnością zechce Jej powiedzieć o Was to samo, co na Kalwarii rzekł do Niej o św. Janie: Oto Twoi synowie. Szczególna miłością darzmy osoby ukochane: Maryję i Józefa, trzech wielkich archaniołów, św. Jana Chrzciciela, św. Piotra, św. Jana, św. Magdalenę i wszystkich świętych Bożego Serca. Jeśli o sobie mam Wam coś powiedzieć, to proszę abyście mi przebaczyli, że tak mało Was budowałem moim przykładem. Nie mam najmniejszych złudzeń. Stawiam siebie niżej od wszystkich ludzi z powodu nadużycia tych wielkich łask, jakie otrzymałem. Pan Jezus pomimo mej niegodności pozostawił mnie na zajmowanym stanowisku jedynie po to, by podkreślić swoje niezgłębione miłosierdzie. Ufam jednak w zbawienie mojej duszy, ponieważ miłosierdzie Pana Jezusa jest niewyczerpane, lecz wiele będę musiał pokutować i dlatego gorąco was błagam o modlitwy za spokój mojej duszy. Czyż potrzebuję Was zapewniać, że jeśli Pan Jezus raczy mnie przyjąć do siebie, będę prosił za Was wszystkich i za Dzieło tak drogie Bożemu Sercu? Przebaczcie mi przykrości, które mogłem Wam sprawić i gorszące przykłady oziębłości jakie Wam dawałem. Ze świętym Janem, moim mistrzem i wzorem, powiadam Wam wszystkim: Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować (1 J 4,11). Błagam Was z całego serca, w imię uczuć któreście do mnie żywili, postępujcie tak, aby zawsze miłość święta wśród Was panowała. Nie wypowiadajcie nigdy wobec siebie słów krytycznych i zgryźliwych. Z wielkim szacunkiem odnoście się zawsze do tych, którzy zastępują Wam Boga. Posłuszeństwo, regularność i ubóstwo są tarczą ochronną Zgromadzenia. Wiadomą jest rzeczą, że kapłańskie rodziny zakonne w swoich początkach wspomagane były przez Bogu poświęcone dziewice, które modliły się w ich intencji jak Najświętsza Dziewica Maryja czyniła to w odniesieniu do św. Jana. Tej właśnie pomocy i nam nie zabrakło, Udzieliły jej przede wszystkim dwie rodziny zakonne swoją modlitwa i ofiarą. Niezapomniana wdzięczność winniśmy zachować dla Sióstr Służebnic Serca Jezusowego z Saint Quentin. Nie jestem w stanie wysłowić tego wszystkiego, co uczyniły dla nas łącznie z ofiarą życia dla rozwoju naszego dzieła. Nie łączą nas z nimi żadne kanoniczne więzy, ponieważ Stolica Święta nie zatwierdza już wspólnot tak ściśle ze sobą zespolonych jak w dawnych zakonach. Nie przeszkadza to wszakże jedności w modlitwie i ofierze. Nigdy o tym nie zapominajmy! Wówczas, kiedy w Sait-Quentin zakładałem nasze Zgromadzenie z pomocą sióstr miejscowych, Siostry Żertwy z Namur przygotowywały kilku świątobliwych kapłanów, którzy przybyli, aby się z nami połączyć, jak św. p. O. Andrzej i O. Charcosset, mój wierny asystent. I to o nich również pamiętajcie. W ostatnich moich słowach polecam Wam raz jeszcze codzienną adorację, adorację wynagradzającą w imieniu Kościoła, aby pocieszyć Pana Jezusa i przyśpieszyć Królestwo Bożego Serca w poszczególnych duszach i całych narodach. Składam w ofierze i jeszcze raz poświęcam Najświętszemu Sercu Jezusowemu moje życie i śmierć, dla Jego miłości i we wszystkich Jego intencjach. Wszystko dla Twojej miłości, o Serce Jezusa! Napisano w Sait-Quentin w smutnych dniach wojny 1914 roku.
77. Serce ciche i pokorne
Data: 04.01.2013 | Autor: ks. Wiesław Pietrzak SCJ
Serce ciche i pokorne Uwielbia i wysławia Jezus Boga Wszechmogącego za to, że On ludziom prostym, pokornym objawia największe tajemnice Bożej ekonomii. Takie jest upodobanie, pragnienie Boga Ojca.
Serce ciche i pokorne Uwielbia i wysławia Jezus Boga Wszechmogącego za to, że On ludziom prostym, pokornym objawia największe tajemnice Bożej ekonomii. Takie jest upodobanie, pragnienie Boga Ojca. Słuchając tego fragmentu Ewangelii i patrząc na Jezusa zapytajmy, czy będąc czcicielami Serca Jezusowego umiemy, czy staramy się o to, by wysławiać naszego Ojca, który jest w niebie? Ileż razy prosimy, błagamy, zasypujemy Boga modlitwą a nie myślimy o tym, by uwielbiać, by wysławiać, by dziękować. Serce, które wypełnione jest miłością zawsze ma potrzebę wysławiania za otrzymane dobra. W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie». (Mt 11, 25-30) Obecność na Mszy św. to najdoskonalsza okazja by Boga, Ojca pełnego Miłosierdzia i Dobroci wychwalać wraz z Jezusem, który Ojcu składa Najświętszą ofiarę. Jezus wspomina o ludziach prostych. Tylko prostota dziecka Bożego pozwala na odkrycie tego, co w Bogu Najpiękniejsze – Jego Miłość Miłosierną i zawsze oczekującą na zagubionego człowieka. Dziękujmy, jak dzieci, z prostotą, że w takiego Boga wierzymy, że takiego Boga możemy poznawać, adorować, uwielbiać! W ten I Piątek mówi i zachęca Jezus abyśmy przychodzili do Niego wszyscy, obciążeni, utrudzeni. Czyż ktoś z nas może powiedzieć, że nie doświadczył w swoim życiu takich stanów? Każdy dzień to trud, to zmaganie się ze sobą, to pokonywanie codziennych utrapień…A Jezus mówi przyjdźcie a ja was pokrzepię. Czyż może być piękniejsza obietnica? Zachęta? Czujemy to doskonale, że Jezus Otwartym Sercem zaprasza, zachęca i obiecuje, bo kocha, bo tak bardzo zależy Mu na nas, bo jest tak blisko naszej ludzkiej doli, naszej codzienności. On ją zna i widzi jak jesteśmy utrudzeni, obciążeni i chce nas pokrzepić! Niewielu o tym myśli, niewielu pamięta, niewielu korzysta! Będąc dziś w ten I Piątek starajmy się w sercu podjąć postanowienie, że nie tylko sami skorzystamy z tego zaproszenia, odczujemy Jego pomoc w naszej trudnej codzienności, ale będziemy świadczyć przed innymi, że On czeka, że wyciąga rękę do nas! Wynagradzajmy także przyjmą Komunię św. za tych, którzy nie chcą słyszeć tego zaproszenia i liczą tylko na własne siły, którym Bóg nie jest potrzebny i żyją tak jakby Boga nie było! Nasza gorliwość, nasza modlitwa, nasza wynagradzająca Komunia św. ma być wstawiennictwem także za tych obojętnych na pełne dobroci zaproszenie Jezusa. Dziś także zaprasza nas Jezus do swej szkoły! Mówi uczcie się ode Mnie! To dalsze słowa dzisiejszej Ewangelii. Mamy wziąć na siebie ciężar życia zgodnego z Ewangelią, życia wg. Bożych przykazań, trud przebaczania, miłowania nieprzyjaciół……To jest owo jarzmo, którym słyszeliśmy. To kosztuje, to codzienny wysiłek kroczenia i naśladowania Jezusa, ale ukojenie, pomoc płynie z Serca cichego i pokornego, które ma On! Taki owoc ma przynieść spowiedź św. pierwszopiątkowa i przyjęta Komunia św. Uczcie się cichości i pokory! Jakże ważne zadanie! Powiedzmy, jakże niepopularne dziś! Ale jedyne wg słów Jezusa. Tylko, bowiem cichość i pokora naszego serca na wzór Jego Serca uczyni nasze życie, które jest trudne i smutne i pełne cierpienia i łez – życiem, które nadal pozostanie jarzmem wg. słów Ewangelii, ale słodkim i lekkim. Zapytamy, jak to możliwe? Tylko przykład Jezusa może nam udowodnić, że tak. Śledząc Jego życie widzimy dokładnie ileż tam było udręczeń, utrudzeń! To On dźwigał na Swoich ramionach nasze grzechy i tylko cichość i pokora Jego Serca pozwoliła Mu to wszystko znieść i przyjąć i ofiarować z Miłości Ojcu! Cichość i pokora naszego serca daje i nam ukojenie, jeśli idziemy Jego śladem i uczymy się tych wartości w szkole Jezusowego Serca! Taką szkoły cichości i pokory jest także ten I Piątek Miesiąca, gdzie wpatrując się w jego serce prosimy w Litanii: „Uczyń serca nasze wg Serca Swego”.
78. Początki Zgromadzenia Księży Sercanów w Polsce
Data: 02.11.2012
Początki Zgromadzenia Księży Sercanów w Polsce Pierwsze kontakty Zgromadzenia z Polską Fundacja fińska i jej konsekwencje Ksiądz Kazimierz Wiecheć – założyciel Prowincji Polskiej Duszpasterstwo powołań Powrót ks.
Początki Zgromadzenia Księży Sercanów w Polsce Pierwsze kontakty Zgromadzenia z Polską Fundacja fińska i jej konsekwencje Ksiądz Kazimierz Wiecheć – założyciel Prowincji Polskiej Duszpasterstwo powołań Powrót ks. Wiechecia na stałe do Krakowa Tworzenie struktur w Płaszowie Pierwsza wizyta przełożonego generalnego w Polsce Nowicjat Powołanie regionu – druga wojna światowa Powołanie polskiej prowincji 1. Pierwsze kontakty Zgromadzenia z Polską Początek kontaktów Zgromadzenia Księży Najświętszego Serca Jezusowego z Polską jest blisko związany z fundacją fińską. Jednakże dla ścisłości należy zaznaczyć, że jeszcze przed 1907 rokiem Zgromadzenie miało w swoich szeregach kapłana narodowości polskiej Franciszka Szymańskiego, pochodzącego z Biskupca na Warmii (zabór pruski). Do Zgromadzenia wstąpił on w 1896 roku w Belgii. Po święceniach kapłańskich w 1902 roku wyjechał na misje do Brazylii, gdzie spędził resztę swojego życia. Zginął śmiercią tragiczną 30 maja 1918 roku: utonął w czasie pracy misyjnej, gdy przeprawiał się konno przez rzekę; miał 44 lata. Został pochowany na cmentarzu w Porto Calvo w Brazylii. Drugim sercaninem polskiego pochodzenia był Kazimierz Zjeżdrzałka ze Śliwna w województwie poznańskim. Do Zgromadzenia wstąpił w 1908 roku. Po nowicjacie odbytym w Holandii przygotowywał się do pracy misyjnej w Kongu belgijskim. Na misje wyjechał w 1912 roku i przebywał na nich do 1919 roku. Po powrocie do Europy przeszedł z Prowincji Niemieckiej do Francusko-Belgijskiej. W tym czasie Zgromadzenie zaczynało nową misję w Kamerunie. Ojciec Dehon poszukiwał sercanów pragnących pracować w tym kraju. Brat Kazimierz posiadał już doświadczenie z misji w Afryce, odpowiedział więc pozytywnie na prośbę Założyciela. W 1920 roku wyjechał do Kamerunu, gdzie pracował aż do śmierci jako znany i ceniony budowniczy obiektów sakralnych. Zginął tragicznie w 1938 roku w wypadku samochodowym, gdy udawał się na uroczystość poświęcenia kościoła, którego był budowniczym. Ani ks. Szymański, ani br. Zjeżdrzałka nie mieli nic wspólnego z fundacją fińską. 2. Fundacja fińska i jej konsekwencje Ojciec Leon Jan Dehon życzył sobie, aby Zgromadzenie, którego był założycielem, rozwijało się w kolejnych krajach. Takim miejscem była Finlandia. W 1907 roku został zaproszony przez proboszcza Helsinek do jej odwiedzenia. Finlandia była wówczas prowincją carskiej Rosji. Z młodym proboszczem poznali się w Rzymie w Komisji Indeksu. Parafia katolicka w Helsinkach liczyła trzystu wiernych, głównie Włochów i Polaków. Jeśli chodzi o tych drugich: byli to przede wszystkim żołnierze rosyjskiego garnizonu, pochodzący ze znajdujących się wtedy pod zaborem rosyjskim ziem polskich. Należeli oni do najuboższych, a zarazem najliczniejszych parafian. Ksiądz von Christierson nie mówił po polsku, co było przyczyną wielu problemów na tle narodowościowym. Stało się więc konieczne, aby pozyskać do duszpasterstwa księży znających ten język. W lipcu 1907 roku o. Dehon odbył pierwszą podróż do Finlandii. W drodze powrotnej zatrzymał się w Warszawie. Tym sposobem niewątpliwie był pierwszym sercaninem, który znalazł się na ziemi polskiej. Zaraz po powrocie do Brukseli o. Dehon wraz ze swoją radą podjął decyzję o powstaniu nowej fundacji w Finlandii. Do jej realizacji wybrano kilku Holendrów, licznych w Zgromadzeniu w owych czasach. Wśród nich znalazł się ks. Buckx, który władał wieloma językami, także częściowo polskim. Jego to o. Dehon wysłał do Polski z podwójną misją: pierwszą było opanować język polski, drugą – nawiązać kontakty z duchowieństwem w celach powołaniowych. Tym sposobem fundacja fińska stała się dla o. Dehona prawdziwą okazją do prowadzenia działalności powołaniowej na ziemiach polskich, także z myślą o przeszczepieniu Zgromadzenia. Aby sfinalizować swoje plany, spotkał się w Rzymie z ks. Nowakiem, biskupem pomocniczym archidiecezji krakowskiej. Dzięki jego pomocy z końcem listopada 1908 roku ks. Buckx znalazł się w parafii św. Katarzyny na Kazimierzu. W lutym roku następnego dołączył do niego drugi sercanin – ks. Henryk Meyerink. Po pewnym czasie obydwaj zamieszkali u ks. Mateusza Jeża przy ulicy Jabłonowskich. Ksiądz Jeż był katechetą w jednym z krakowskich gimnazjów, najpierw u św. Anny, a następnie w V Gimnazjum przy ulicy Kochanowskiego. Tego rodzaju kontakty z katechetami w Krakowie bardzo szybko wydały owoce w postaci powołań do Zgromadzenia. Mianowicie, po pięciomiesięcznym kursie językowym, ks. Meyerink zabrał ze sobą czterech kandydatów do niższego seminarium w Tervuren, na obrzeżach Brukseli. Dwóch z nich pochodziło z rodziny ks. Jeża, a pozostali z gimnazjum, gdzie był on katechetą. Po tym wydarzeniu o. Dehon był entuzjastycznie nastawiony do Polski, w której widział ogrom możliwości rozwoju dla swojego Zgromadzenia. Aby sprawniej realizować swój plan, powierzył jednemu ze swoich radnych – ks. Kustersowi, odpowiedzialność śledzenia z bliska rozwoju duszpasterstwa powołań w Polsce. Zachęcony pierwszymi osiągnięciami chciał mianowicie tego typu działalność rozciągnąć na inne kraje, przede wszystkim na Irlandię i Kanadę. Ksiądz Meyerink został ponownie wysłany do Krakowa celem poszukiwania nowych powołań. Na miejscu mógł liczyć na pomoc ks. Mateusza Jeża, dla którego przyszłość sercanów w Polsce stała się bardzo ważną sprawą osobistą. Aby ją zrealizować, zaangażował nie tylko swoje znajomości i poważne środki finansowe, ale także częściowo swoją rodzinę. Druga podróż ks. Meyerinka do Krakowa okazała się fundamentalna, gdyż wśród dwóch kandydatów znalazł się Kazimierz Wiecheć, przyszły założyciel fundacji polskiej. Reasumując, na przestrzeni lat 1909-1911 doszło do trzech wyjazdów Polaków do Belgii, w sumie dziewięciu kandydatów, z których do kapłaństwa dotarł tylko Kazimierz Wiecheć. Tęsknota za ojczyzną, nieznajomość języka, a co za tym idzie problemy z nauką oraz bardzo trudne warunki bytowe doprowadziły pozostałych kandydatów do zniechęcenia. 3. Ksiądz Kazimierz Wiecheć – założyciel Prowincji Polskiej Kazimierz Wiecheć pochodził z Pychowic. W 1906 roku zaczął uczęszczać do gimnazjum przy ul. Kochanowskiego, gdzie katechetą był ks. Mateusz Jeż. Po ukończeniu gimnazjum w 1914 roku rozpoczął postulat, który trwał ponad dwa lata; przedłużenie było spowodowane wojną. Po złożeniu pierwszych ślubów Kazimierz rozpoczął studia filozoficzne. Wytężona praca o głodzie, przebywanie w zimnym domu bardzo nadwerężyły jego zdrowie. W konsekwencji musiał przerwać studia i powrócić do kraju po siedmiu latach pobytu za granicą. Powrót Kazimierza Wiechecia do ojczyzny w oczach przełożonych był definitywny i nieodwracalny. Nie liczyli oni bowiem na możliwość powrotu do Belgii tak ze względów zdrowotnych, jak i politycznych. Właściwie tzw. metoda polska duszpasterstwa powołań, jak ją określał o. Dehon, okazałaby się kompletnym fiaskiem, gdyby nie samozaparcie i upór Kazimierza Wiechecia. Po przybyciu do Krakowa zapisał się na Wydział Teologiczny Uniwersytetu Jagiellońskiego z myślą jak najszybszego powrotu do Belgii. Po różnorodnych trudnościach, niejako drogą okrężną, jeszcze w 1918 roku udało mu się to zrealizować. W 1919 roku został wysłany na dalsze studia do Bolonii, które zostały ukoronowane święceniami kapłańskimi 25 lipca 1920 roku. 4. Duszpasterstwo powołań Po latach niepowodzeń i trudności o. Dehon właśnie w ks. Kazimierzu dostrzegł szansę na kontynuowanie dzieła, z którym wiązał tyle nadziei. W tym celu postanowił go wysłać na dalsze studia do Rzymu. Jednakże zalety ks. Kazimierza, jego znajomość pięciu języków sprawiły, że zamiast wyjazdu do Wiecznego Miasta został mianowany w niższym seminarium w Albino profesorem języka francuskiego, matematyki, a także prefektem studiów. Ksiądz Wiecheć był świadom oczekiwań, jakie wiązało z nim Zgromadzenie. Ojciec Dehon zachęcał go do kontynuowania pracy powołaniowej we współpracy z ks. Jeżem. Mając na uwadze doświadczenia własne, jak i poprzedników, które okazały się niezadowalające, ks. Wiecheć postanowił szukać do Zgromadzenia kandydatów dojrzalszych, po skończonym gimnazjum. W czasie ośmioletniego pobytu we Włoszech ks. Wiecheć wyjeżdżał praktycznie każdego roku do Polski w celach rekrutacyjnych. Dzięki swojej ogromnej zaradności i entuzjazmowi nawiązał wiele kontaktów z miejscowym duchowieństwem. Wśród nich był ks. dr Kościołek z Myślenic. Za jego pośrednictwem ks. Kazimierz poznał wielu uczniów miejscowego gimnazjum, które odegrało istotną rolę w historii początków sercanów w Polsce, dało bowiem Zgromadzeniu sześciu nowicjuszy. Ojciec Dehon popierał tę działalność i aktywnie w niej uczestniczył, korzystając ze znajomości z ks. Jeżem, któremu zasugerował, że aby przyspieszyć fundację w Polsce, należy znaleźć dwóch młodych księży, którzy wstąpiliby do sercanów. Ksiądz Jeż spełnił prośbę o. Dehona i zamieścił artykuł w „Gazecie Kościelnej” zatytułowany Zgromadzenie Księży Najświętszego Serca Jezusowego. Zachęcał w nim młodych kapłanów, aby idąc za głosem powołania, wstąpili do Zgromadzenia Księży Sercanów. Odezwa ta nie przyniosła jednak żadnych owoców. Łącznie, na przestrzeni ośmiu lat, ks. Wiecheć do Albisoli zabrał 24 Polaków, z których wytrwała połowa. Był to wynik zadowalający, jeśli weźmiemy pod uwagę, że rekrutacja belgijska wykazała się stosunkiem 1:9. Należy także zaznaczyć, że byli to młodzieńcy z różnych stron i zupełnie nieprzygotowani do życia zakonnego. Niektórzy bardziej szukali przygód niż realizacji powołania, co było przyczyną wielu niespodzianek i przykrości. Polscy sercanie, przebywający za granicą i przygotowujący się do powrotu do Polski, byli pełni entuzjazmu. Swoimi planami dzielili się często z o. Dehonem. W odpowiedzi na ich listy i pytania Założyciel odpisywał z wielką troską: „Moi drodzy synowie, odwagi i cierpliwości. Przygotujcie się dobrze, poprzez waszą formację duchową i poprzez studia. Polska jest oddana Sercu Jezusowemu. Zbudujecie piękną prowincję. Modlimy się dużo za waszą piękną ojczyznę, tak bogatą w świętych ostatniego wieku. Módlcie się do Matki Boskiej Królowej Polski”. Zachęcał ich do wzrastania w łasce, aby byli księżmi według Serca Jezusowego: oddanymi, pobożnymi i wiernymi regule zakonnej i sercańskim zasadom, które są darem Serca Jezusowego. Realizacji tych pragnień o. Dehon nie doczekał osobiście, gdyż zmarł w sierpniu 1925 roku. Do ostatniej mszy świętej, którą odprawił 4 sierpnia usługiwał mu Polak – Władysław Majka. Wraz ze swoim rodakiem Ignacym Stoszką przebywał on w Brukseli na odpoczynku wakacyjnym. Dnia 12 sierpnia 1925 roku na wiadomość o zbliżającej się śmierci o. Leona Jana Dehona wraz z całą wspólnotą stawili się przy łożu konającego. Ojciec Założyciel był jeszcze przytomny, zobaczywszy Polaków powiedział: „Ah! Mes petits Polonais”, po czym ich pobłogosławił. Było to jego ostatnie błogosławieństwo. 5. Powrót ks. Wiechecia na stałe do Krakowa Dnia 31 marca 1928 roku ks. Kazimierz Wiecheć wrócił na stałe do ojczyzny. Dzień ten został oficjalnie uznany jako data osiedlenia się sercanów w Polsce. Po przyjeździe do Polski ks. Kazimierz zamieszkał w domu księży emerytów przy ul. św. Marka w Krakowie, którego dyrektorem był jego przyjaciel, możemy także powiedzieć bez żadnej przesady, współzałożyciel polskiej prowincji ks. Mateusz Jeż. Ksiądz Wiecheć zastał tam dwóch młodych sercanów holenderskich, którzy uczyli się języka polskiego. Następnym etapem jego działalności było znalezienie diecezji, która przyjęłaby nowe zgromadzenie. Takim miejscem miała być archidiecezja poznańska. Spotkanie z kard. Augustem Hlondem było bardzo serdeczne. Wyraził on chęć przyjęcia sercanów do swojej diecezji, jednakże w danej chwili nie miał im nic do zaproponowania. W zaistniałej sytuacji ks. Wiecheć powrócił do Krakowa. Spotkanie z abp. Stefanem Sapiehą miało decydujące znaczenie dla przyszłości sercanów w Polsce. Było ono owocem spotkań z arcybiskupem dwóch sercanów holenderskich, którzy zwierzyli się mu, że wkrótce ks. Wiecheć przybędzie do Polski. Przy tej okazji książę metropolita odpowiedział: „Proszę mu powiedzieć, aby po przyjeździe zgłosił się do mnie”. Arcybiskup w ramach ogólnego planu obsadzania przedmieść Krakowa przez zgromadzenia zakonne zaproponował sercanom Płaszów. Była to w owym czasie chyba najbardziej zaniedbana i słabo zaludniona krakowska dzielnica. Gęsto zarośnięte błonia, pasące się stada bydła, nieliczne domy, pokryte przeważnie strzechą, brak elektryczności, wodociągów i bitej drogi sprawiał, że Płaszów miał wygląd raczej wioski, a nie miasta. Do tego należy dodać stację kolejową pełną dymu lokomotyw i kilka dymiących cegielni oraz obecność różnych sekt i wyznań. Jednym słowem – propozycja ta nie usatysfakcjonowała ks. Wiechecia, który zupełnie inaczej sobie wyobrażał zaangażowanie w Polsce. Władze zakonne również nie były zadowolone z tej propozycji i zachęcały ks. Wiechecia do dalszych poszukiwań. Ksiądz Kazimierz udał się więc najpierw do Warszawy, a potem do Wilna. W czasie swojego pobytu w Warszawie, pod nieobecność biskupa, odwiedził nuncjusza apostolskiego. Z jego wypowiedzi wynikało, że na osiedlenie się w Warszawie są bardzo nikłe szanse. Nuncjusz radził ks. Wiecheciowi, aby sprawę przedłożył osobiście kardynałowi w czasie jego pobytu w Rzymie, za pośrednictwem kogoś wpływowego. Ostatecznie po dwóch miesiącach poszukiwań, zakończonych porażką, ks. Wiecheć zaczął realnie myśleć o przyjęciu propozycji arcybiskupa krakowskiego. Aby prowadzić regularne życie zakonne, ks. Wiecheć postanowił wynająć dom przy ulicy Koszykarskiej, a także jak najszybciej zaangażować się w duszpasterstwo. W tym celu ks. Majka rozpoczął pracę katechety w jednej z krakowskich szkół, którą wykonywał nieodpłatnie. Po otrzymaniu pozwolenia na osiedlenie się w diecezji krakowskiej ze strony Rady Generalnej ks. Wiecheć zwrócił się do arcybiskupa o przydzielenie na własność gruntu, na którym zostałaby zbudowana doraźnie kaplica, a w przyszłości kościół parafialny. Ponadto prosił o powierzenie sercanom w tej dzielnicy duszpasterstwa i katechezy w miejscowej szkole powszechnej. Metropolita ustosunkował się pozytywnie do wszystkich próśb, jednakże pod warunkiem, że kuria generalna zobowiąże się do uregulowania wszelkich kosztów z tym związanych. 6. Tworzenie struktur w Płaszowie W 1928 roku w sensie prawnym księża sercanie w Polsce nie istnieli, co utrudniało tworzenie struktur. Mianowicie nabywanie dóbr oraz wszelkie budowy były możliwe jedynie przez fundusz parafialny, a nie zgromadzeniowy. Początki księży sercanów w Polsce były bardzo trudne. Byli nieznani, nie mieli dobroczyńców, żadnych stałych środków utrzymania. Brakowało im doświadczenia, którego nie zastąpiła niezwykła dynamika, wysoka inteligencja i nieprzeciętny zmysł praktyczny ks. Wiechecia. Przez wiele lat księża odżywiali się niewystarczająco. Problemy finansowe narastały z dnia na dzień. Trzeba było znaleźć środki do życia, a przy tym sprostać wymaganiom biskupa i zdobyć wystarczającą sumę na rozwój dzieła, gdyż był to warunek sine qua non. Nie mogąc sprostać oczekiwaniom arcybiskupa Sapiehy, za namową ks. Jeża, ks. Wiecheć udał się do Łodzi w celu poszukiwania innego miejsca. Miejscowy biskup okazał się życzliwy, jednakże, podobnie jak w pozostałych przypadkach, nie miał nic do zaproponowania. W czasie pobytu ks. Kazimierza w Łodzi sytuacja w Krakowie uległa radykalnej zmianie. Mieszkańcy Płaszowa dowiedziawszy się o tym, że sercanie chcą ich opuścić, udali się dwukrotnie do biskupa z prośbą o pozostawienie ich w Płaszowie. Po wysłuchaniu relacji delegatów o opłakanym stanie religijnym i moralnym mieszkańców dzielnicy polecił im zgłosić się ponownie z ks. Kazimierzem. Podczas spotkania arcybiskup był raczej sceptycznie ustosunkowany do możliwości pozostania sercanów w Płaszowie. Stało się jednak zupełnie inaczej. Tego samego dnia ks. Sapieha udał się osobiście do tej dzielnicy. Jego wizyta była krótka i rzeczowa: „Proszę mi wytłumaczyć jasno i na piśmie, co chcecie robić i jakie macie ku temu środki”. Pisemne wyjaśnienia ks. Wiechecia okazały się wystarczające i otrzymały aprobatę. Nadmienić jedynie można, że oddanie obiecanego przez gminę terenu pod budowę spotkało się z gwałtownym sprzeciwem w radzie miejskiej. Wiadomość ta trafiła do prasy, była przedmiotem uwagi przez kilka dni i okazją do zdecydowanych wystąpień przeciwko sercanom. Po wielu trudnościach i wyrzeczeniach dom zakonny został ukończony w przewidzianym terminie. Tym niemniej problemy finansowe związane z budową doprowadziły ks. Wiechecia do utraty zdrowia. Po wielu miesiącach próśb ojciec generał zgodził się na pożyczkę pod warunkiem, że otrzyma zgodę prowincjała francuskiego, pod którego jurysdykcją pozostawali Polacy. Jednakże prowincjał francuski, zgadzając się na opiekę nad Polską, zaznaczył: „Jeżeli chcecie być dobrymi przyjaciółmi, nie mówcie mi nigdy o pieniądzach”. Po zbudowaniu i poświęceniu kościoła w 1931 roku życie religijne Płaszowa nabrało nowego wymiaru. Duszpasterstwo prowadzone przez sercanów dawało określone owoce. Zakonnicy we wszystkich czynnościach podlegali proboszczowi podgórskiemu. Taki stan rzeczy nie ułatwiał im pracy i doprowadzał do wielu napięć. Wierni musieli wszystkie czynności administracyjne dokonywać w parafii św. Józefa. W tej sytuacji ks. Ignacy Stoszko czynił usilne starania, aby kuria metropolitalna utworzyła w Płaszowie parafię, zgodnie z umową z 1928 roku. Na efekt tych starań sercanie czekali dziesięć lat. Dopiero w sierpniu 1938 roku sprawę zaczęto finalizować. Kuria biskupia oceniła pozytywnie całokształt pracy duszpasterskiej sercanów. Skonstatowano, że potrzeby duszpasterskie wskazują na konieczność wydzielenia Płaszowa ze społeczności religijnej parafii św. Józefa w Krakowie Podgórzu i utworzenia samodzielnej placówki duszpasterskiej. Na te zabiegi Święta Kongregacja odpowiedziała aprobująco pismem z 27 sierpnia 1938 roku. Opierając się na całości dokumentacji, 1 września 1938 roku, ks. arcybiskup Sapieha przesłał do ojca generała pismo potwierdzające powstanie nowej parafii i tym samym prosił o mianowanie proboszcza. Obowiązki duszpasterskie powierzono ks. Ignacemu Stoszce. Ustanowienie pierwszej sercańskiej parafii w Polsce było źródłem uzasadnionej radości kurii generalnej i wszystkich sercanów. Radość ta jednak nie trwała długo. Dnia 18 grudnia 1938 roku nadeszło bowiem pismo z kurii biskupiej, z którego wynikało, że ks. Stoszko nie jest proboszczem, a tylko wikariuszem, współpracownikiem parafii św. Józefa. Podobne pismo otrzymał proboszcz parafii św. Józefa. Ten dziwny stan rzeczy przetrwał aż do 1952 roku. Wtedy to, w odpowiedzi na list prowincjała księży sercanów, ks. bp Franciszek Job oznajmił, że parafia została powołana prawnie i oddana do posługi sercanom 1 września 1938 roku. 7. Pierwsza wizyta przełożonego generalnego w Polsce Pomiędzy zarządem Zgromadzenia a sercanami w Polsce narosło wiele nieporozumień, a nawet uprzedzeń. Aby skierować współpracę na właściwe tory, należało doprowadzić do spotkania dwóch stron. Ojciec generał unikał tego spotkania głównie z powodu bezradności spowodowanej polską sytuacją finansową. Po wielu prośbach zaproszenie do odwiedzenia Polski zostało przez niego w końcu zaakceptowane. Z wizytą tą ks. Wiecheć wiązał wiele nadziei. Doszło do niej w czerwcu 1932 roku. Jak można się było spodziewać, większość rozmów dotyczyła problemów finansowych. Ojciec generał nie chciał dopuścić do dalszego zadłużenia, co mogłoby doprowadzić do konfiskaty dóbr. Widząc poważne problemy finansowe i zagrożenie procesami, skłonił Prowincję Holenderską do udzielenia domowi płaszowskiemu poważnej pożyczki. Ojciec generał przyczynił się także do wysłania polskich kleryków do Lille, celem kontynuowania studiów. Zasugerował ponadto, aby w Krakowie otworzyć niższe seminarium. Polecenie to zostało bezzwłocznie wykonane. Ta forma wychowawcza miała zapewnić stały dopływ powołań zakonnych. Już w pierwszym roku zgłosiło się 50 kandydatów. Pobyt ojca generała w Polsce przypadł na trudny okres. Zdrowie ks. Wiechcia ulegało ciągłemu pogorszeniu. Lekarz zalecił mu natychmiastowy odpoczynek. Po usilnych naleganiach ojca generała zgodził się na leczenie i pobyt we Francji. 8. Nowicjat Pobyt we Francji wpłynął pozytywnie na stan zdrowia ks. Kazimierza, jednakże o całkowitym wyleczeniu nie było na razie mowy. Sprawy polskiej fundacji nie pozwoliły mu na długi odpoczynek. Po blisko pięciomiesięcznym pobycie we Francji powrócił do kraju. Wzrastająca liczba kandydatów do Zgromadzenia i koszty związane z ich wysyłaniem za granicę na dalszą formację zmuszały do poszukiwań optymalnych rozwiązań. Podstawowy problem stanowił brak nowicjatu. Ksiądz Wiecheć postanowił rozpocząć starania o kanoniczne erygowanie nowicjatu w Skawce. Do realizacji tego projektu nie doszło z ciągle tego samego powodu, czyli braku pieniędzy. W zamian za kupno posiadłości w Skawce nabyto dom w Stadnikach za symboliczną sumę, gdyż była to ojcowizna rodziny Michalików. Założenie własnego nowicjatu spędzało sen z powiek polskim sercanom aż do 1936 roku, czyli do drugiej wizytacji ojca generała, którym był wówczas o. Wilhelm Teodor Govaart. Z całą pewnością był to punkt zwrotny w historii początków sercanów w Polsce. Ksiądz Wiecheć znów poważnie zachorował. Zmiana przełożonego stała się koniecznością. Nowym przełożonym został ks. Władysław Majka. Polska fundacja przeszła bezpośrednio pod zarząd Rzymu. Po zakończonej wizytacji duch nadziei wstąpił w sercańskie szeregi. Tego samego roku założono Niższe Seminarium Misyjne w Krakowie. Pierwotnie nowicjat miał powstać w Stadnikach, jednakże roztropność nakazała inne rozwiązanie. Ksiądz Majka udał się do Poznania, Warszawy i Łodzi. Paradoksalnie możliwości osiedlenia były duże, ale pod warunkiem zaangażowania duszpasterskiego. Sytuacja ta była przeciwna do tej, z jaką spotkał się ks. Wiecheć dziewięć lat wcześniej. Na owe propozycje sercanie nie mogli jednakże jeszcze przystać z powodów personalnych. Ostatecznie nowicjat, za namową ks. Jeża, został założony w Felsztynie w diecezji przemyskiej, pomimo niezadowolenia ojca generała, który sugerował Śląsk. Własny nowicjat dodał zakonnikom zapału. Pojawił się problem mistrza nowicjatu, którego nominacji miał dokonać Rzym. Liczono, że będzie to ktoś z zagranicy. Najchętniej Polacy na tak ważnym stanowisku widzieliby Holendrów, którzy znali język polski. Ostatecznie jednak mistrzem nowicjatu został ks. Władysław Majka. Na jego miejsce przełożonym w Krakowie, po wielu oporach, zgodził się być ks. Ignacy Stoszko. Pozostał jeszcze problem kształcenia seminarzystów. Aby go uregulować, ks. Stoszko chciał spotkać się z ojcem generałem. Księża mieli już dość inicjatyw budowlanych i nie chcieli słyszeć o kolejnej. Nowa budowa była dla nich synonimem dalszych kłopotów finansowych i wyrzeczeń, dlatego sprzeciwiali się jej zdecydowanie. Projekt taki musiał mieć też aprobatę Rzymu, który w tym względzie również był bardzo ostrożny. Brak zaplecza do prowadzenia działalności stał się z czasem bardzo uciążliwy. Po zakończonym nowicjacie nie wiadomo było, co zrobić z profesami. Dom krakowski był przepełniony. Dla kandydatów do kapłaństwa utworzono w Felsztynie tzw. liceum. Natomiast kandydaci na braci zakonnych cierpieli z powodu braku jasnej wizji ich miejsca w Zgromadzeniu. Stąd też większość z nich je opuściła. 9. Powołanie regionu – druga wojna światowa Celem sprawniejszej działalności sercanów w Polsce Kuria Generalna rozważała powołanie niezależnego regionu. Za takim rozwiązaniem przemawiała wzrastająca liczba zakonników, a także widmo wojny. Ojciec generał, pomimo niezdecydowanej postawy Polaków, 15 lipca mianował przełożonym regionalnym ks. Ignacego Stoszkę, a przełożonym domu krakowskiego ks. Michała Wietechę. Pełnienie tej funkcji przypadło na bardzo trudny okres, jakim była druga wojna światowa. Zawierucha wojenna pokrzyżowała wszystkie plany. W dzień wybuchu wojny sercanie mieli w swoich szeregach 42 członków, którzy znajdowali się w czterech krajach. Mieszkańcy Felsztyna i Krakowa ogarnięci ogólną paniką, panującą w napadniętej Polsce, udali się na tułaczkę wojenną. W Krakowie zostali tylko ks. Solak i ks. Zawadziński. Większość uciekinierów z Felsztyna dotarła do Włoch, gdzie doznali bardzo dużo życzliwości ze strony współbraci. Na ziemi włoskiej kontynuowali formację, a także brali aktywny udział w różnego rodzaju działalności duszpasterskiej. Mieszkańcy Płaszowa zaś w większości powrócili do Krakowa z początkiem października. Dom płaszowski przez cały okres okupacji w znacznej części był zamieszkiwany przez rodziny, wysiedlone z terenów przyłączonych do Niemiec. Dnia 25 marca 1940 roku został zajęty przez Wehrmacht. Wtedy to zrodziła się konieczność przeniesienia nowicjatu do Stadnik. Pomimo zakazu władz niemieckich do domu płaszowskiego ściągnięto alumnów niższego seminarium. Od wiosny 1940 roku rozpoczęto tajne nauczanie. Na terenie Krakowa istniało przekonanie, że sercańskie niższe seminarium było prowadzone na wysokim poziomie. Klerycy Stanisław Nagy i Dionizy Bucki nie opuścili kraju, lecz uczyli się w domu, uczęszczając na wykłady do ojców reformatów. Pomimo okupacji zakonnicy starali się realizować powierzone im zadania. Byli mocno zaangażowani w nauczanie i formację. Ponadto w Płaszowie powołano parafię pod wezwaniem Najświętszego Serca Jezusowego, w której duszpasterstwo powierzono sercanom. Na osobistą prośbę arcybiskupa przejęli także posługę w sierocińcu fundacji Michałowskiego w Prusach, niedaleko Krakowa. Podczas okupacji nie stracili ani na moment poczucia godności. Okres ten księża sercanie w Polsce przeżyli bez większych strat. Żaden z nich nie zginął, ani nie dostał się do niewoli. Dwóch sercanów scholastyków wojna zaskoczyła w Belgii, w Lowanium. Stefan Kierpiec i Adam Gąsiorek zostali zmobilizowani. Wysłano ich do Francji i przeznaczono do pomocy głównemu kapelanowi ks. Godleskiemu. W Coetquidan, gdzie stacjonowali, zastali swoich kolegów Stefana Rychlickiego i Józefa Worwaga, których wojna zaskoczyła w Lille – miejscu studiów. Obydwaj zgłosili się do armii polskiej jesienią 1939 roku. Po rozwiązaniu obozu mieli udać się do Anglii. Ostatecznie skontaktowali się z kard. Hlondem. Prymas zachęcił ich, aby udali się do Lourdes, w którym przebywał. Po pewnym czasie powrócili do seminarium w Neussargues, gdzie zastali pozostałych seminarzystów z Lowanium. W 1942 roku otrzymali święcenia kapłańskie w Clermont, a następnie pracowali w duszpasterstwie francuskim. Stefan Rychlicki po wielu przygodach wrócił do Viry Chatillon, a następnie dołączył do pozostałych rodaków. Po wojnie liczba sercanów w Polsce wzrastała. Przed młodym regionem rysowały się nowe perspektywy. Księża powracali do ojczyzny pełni entuzjazmu. Przed przełożonym regionalnym stało poważne zadanie, jakim było odpowiednie ukierunkowanie zaangażowań. Należało nadać właściwy styl i dynamizm Zgromadzeniu w odradzającej się Polsce. Nie było to łatwe, ponieważ formacja otrzymana we Włoszech w czasie wojny, tak zakonna, jak i intelektualna, pozostawiały wiele do życzenia. Należało uzupełnić poważne braki z zakresu teologii, a także pedagogiki. Poziom wykształcenia we Francji czy w Polsce przewyższał znacznie włoski. 10. Powołanie polskiej prowincji Sytuacja zaistniała po wojnie tak polityczna, jak i personalna zmuszała Radę Generalną do stworzenia optymalnych warunków rozwoju dla Polski. W liście skierowanym do przełożonego regionalnego z końca grudnia 1946 roku ojciec generał jasno wyraził swoje stanowisko: „Nadeszła chwila wzięcia na siebie całkowitej odpowiedzialności za rozwój dzieła w Polsce”, proponując tym samym utworzenie polskiej prowincji. Polacy byli nieprzygotowani do wzięcia na siebie takiej odpowiedzialności, czemu dali wyraz, prosząc Rzym o powściągliwość. W momencie tworzenia nowej prowincji stan personalny i finansowy był zadowalający. Oprócz domu krakowskiego polscy sercanie posiadali drugi dom w Stadnikach. Ich praca i życie po wojnie obejmowały trzy kierunki: wychowanie młodzieży w niższym seminarium i formację przyszłych zakonników w nowicjacie, pracę duszpasterską w parafiach i szkołach oraz okresowo pracę rekolekcyjno-misyjną. Trudno mówić o jakimś ściśle określonym profilu działalności. Sercanie podejmowali pracę w zależności od nadarzającej się okazji. Z całą pewnością można stwierdzić, że właściwy rozwój Zgromadzenia w Polsce zaczyna się po drugiej wojnie światowej. Na posiedzeniu Rady Generalnej 3 grudnia 1946 roku podjęto decyzję o erygowaniu Prowincji Polskiej. Doszło do niego 10 stycznia 1947 roku. W tym samym dniu został również mianowany pierwszy prowincjał wraz z Radą. Swoje obowiązki objęli oni 15 lutego 1947 roku. Prowincjałem został, zgodnie z oczekiwaniami, ks. Michał Wietecha. Zarządzał on prowincją, której początki na ziemiach polskich sięgały zaledwie dziewiętnastu lat, a liczba jej członków wynosiła 36 zakonników, w tym 22 księży, 12 seminarzystów i 2 braci.
79. Jan Paweł II i Zgromadzenie Ksieży Sercanów
Data: 23.10.2012 | Autor: ks. Leszek Poleszak SCJ
Jan Paweł II i Zgromadzenie Ksieży Sercanów
80. Powiernica Serca Jezusa z Paray-le-Monial
Data: 17.10.2012 | Autor: ks. Eugeniusz Ziemann SCJ
Powiernica Serca Jezusa z Paray-le-Monial Zakonnica z klasztoru wizytek w Paray-le-Monial otrzymała misję przekazania orędzia o znaczeniu miłości Boga darowanej człowiekowi w Sercu Wcielonego Słowa, zwłaszcza w kontekście grzechu i konieczności…
Powiernica Serca Jezusa z Paray-le-Monial Zakonnica z klasztoru wizytek w Paray-le-Monial otrzymała misję przekazania orędzia o znaczeniu miłości Boga darowanej człowiekowi w Sercu Wcielonego Słowa, zwłaszcza w kontekście grzechu i konieczności wynagradzania za niego. Obecność jej relikwii w Polsce oraz ich peregrynacja w polskiej prowincji Sercanów skłania do krótkiego zaprezentowania tej świętej kobiety. 1. Życie i objawienia Małgorzata Maria Alacoque urodziła się 22 VII 1647 roku w Lautecour k. Charolais (dep. Saône-et-Loire) w rodzinie głęboko religijnej. W wieku 5 lat złożyła prywatny ślub czystości. Po śmierci ojca w 1655 roku została oddana do klasztoru klarysek w Charolles, gdzie zachorowała na nieuleczalną chorobę i z tego powodu wróciła do rodziny. W roku 1661 w cudowny sposób odzyskała zdrowie za wstawiennictwem Maryi. Mimo zewnętrznych trudności pochodzących zwłaszcza ze strony najbliższych rozwijała życie modlitwy, miłość do Chrystusa eucharystycznego, Ecce Homo i ukrzyżowanego. Zaangażowana w apostolat, uczyła katechizmu, opiekowała się ubogimi i chorymi. Idąc za głosem powołania, w 1671 roku wstąpiła do zakonu wizytek (Zakon Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny) w Paray-le-Monial, gdzie w 1672 złożyła śluby zakonne. W latach 1673-1689, w czasie modlitwy przed Najświętszym Sakramentem, Małgorzata Maria otrzymała dar wizji i objawień związanych z tajemnicami Serca Jezusa. Do najważniejszych zalicza się 4 tak zwane wielkie objawienia. Miały one charakter społeczny i eklezjalny, określały naturę, cel oraz praktyki kultu Najświętszego Serca Jezusa. Pierwsze objawienie odbyło się 27 grudnia 1673 roku. Zakonnica otoczona Boską obecnością została zaproszona przez Jezusa do zajęcia miejsca apostoła Jana w czasie Ostatniej Wieczerzy. Boskie Serce Jezusa płonęło wielką miłością ku niej i wszystkim ludziom. W tym czasie Zbawiciel objawił jej wspaniałość swojej miłości oraz niezgłębione tajemnice swego Najświętszego Serca. Podczas drugiego objawienia w piątek na początku 1674 roku Jezus ukazał Małgorzacie Marii swoje Serce na tronie z płomieni, jaśniejące bardziej niż słońce, o przejrzystości kryształu, z widoczną raną, otoczone cierniami i z krzyżem na szczycie. W tym widzeniu wskazał On przede wszystkim przedmiot kultu, jakim jest Jego miłość wyrażona w symbolu Serca. Trzecie objawienie miało miejsce w piątek w oktawie Bożego Ciała, prawdopodobnie 2 lipca 1674 roku. Chrystus otoczony był chwałą, miał 5 jaśniejących jak słońce ran, z których wydobywały się płomienie, zaś jego otwarta pierś podobna do rozpalonego pieca ukazywała kochające i pociągające ku sobie Serce. W czasie tej wizji Jezus skarżył się Małgorzacie Marii na oziębłość i niewdzięczność, jakiej doznaje od ludzi w zamian za okazywaną im miłość. Domagał się też zadośćuczynienia i wynagrodzenia, szczególnie przez częste przyjmowanie Komunii św., zwłaszcza w pierwsze piątki miesiąca, oraz odprawianie Godziny świętej. Czwarte objawienie przypadało w czasie oktawy Bożego Ciała, między 13 a 20 czerwca 1675 roku. Dnia 16 czerwca Jezus żalił się zakonnicy, że jest raniony lekceważeniem wierzących, świętokradztwami bezbożnych, a szczególnie osób konsekrowanych. Następnie wyraził pragnienie, aby w piątek po oktawie Bożego Ciała obchodzono w Kościele święto ku czci Jego Serca z Komunią św. wynagradzającą i uroczystym aktem wynagrodzenia przed wystawionym Najświętszym Sakramentem. Wykonawcą tej prośby miał być spowiednik Małgorzaty Marii, jezuita Klaudiusz de la Colombi`ere. Spośród 80 otrzymanych wizji i objawień Jezusa Małgorzata Maria opisała 30. Zasadniczo są one objaśnieniem i komentarzem do 4 głównych, aczkolwiek przekazują też osobom poświęconym Bożemu Sercu liczne obietnice, z których na uwagę zasługuje zwłaszcza 12 nazywanych wielkimi. Zgodnie z nimi, osoby te otrzymają łaski potrzebne do realizacji zadań wynikających z ich stanu, pokój w rodzinach, pocieszenie w strapieniach, opiekę Bożego Serca w życiu, a szczególnie w godzinie śmierci, błogosławieństwo w przedsięwzięciach. Ponadto Jezus obiecywał, że grzesznicy znajdą w Jego Sercu źródło i ocean miłosierdzia, dusze oziębłe staną się gorliwe, dusze gorliwe prędko dojdą do doskonałości, domy, w których jest czczony wizerunek Jego Serca, będą błogosławione, imiona osób szerzących nabożeństwo zostaną wpisane w Jego Serce, kapłani poruszą najbardziej zatwardziałe serca, osoby przystępujące przez 9 kolejnych miesięcy w pierwsze piątki miesiąca do Komunii św. w intencji wynagrodzenia otrzymają łaskę pokuty i innych sakramentów, a jego Serce będzie dla nich pewną ucieczką w ostatniej godzinie życia. Ważny wymiar społeczny miało objawienie z 1689 roku. Jezus żądał w nim publicznej czci i wynagrodzenia również od ówczesnych władców, wybierając imiennie króla Ludwika XIV, aby wprowadził królestwo Serca Jezusa w społeczno-polityczne struktury Francji i całego świata. W latach 1684-1687 Małgorzata Maria pełniła w zakonie funkcję mistrzyni nowicjuszek i dwukrotnie asystentki przełożonej. W 1685 roku poświęciła się (z nowicjuszkami) Najświętszemu Sercu Jezusa, którego święto obchodzono w klasztorze od roku 1686, w piątek po oktawie Bożego Ciała, dając początek kultowi publicznemu. Małgorzata Maria Alacoque zmarła 17 października 1690 roku w Paray-le-Monial, a jej ciało złożono w kościele Wizytek. Aktu beatyfikacji dokonał 18 września 1864 roku papież Pius IX, a kanonizacji 13 maja 1920 roku papież Benedykt XV. Jej wspomnienie liturgiczne jest obchodzone 17 października. Małgorzata Maria napisała (przed 1685 rokiem) na polecenie swojego spowiednika Ignacego Franciszka Rolina autobiografię La vie écrit par elle-même (Rzym 1726), wydaną przez J.F. de Gallifeta. Ponadto zostawiła 142 listy, zapiski duchowe, akty wynagrodzenia, modlitwy, opublikowane pod tytułem Vie et oeuvres de la bienheureuse Marguerite Marie Alacoque (t. I-III, Paris 1915-1918). Fragmenty jej pism ukazały się w języku polskim jako Pamiętnik duchowy świętej Małgorzaty Marii Alacoque (Kraków 1947, 1996). 2. Kontekst historyczno-duchowy objawień oraz ich recepcja Stopniowe wprowadzanie praktyk związanych z kultem Bożego Serca w duchu objawień dokonywało się głównie w klasztorach wizytek, jezuitów i pijarów. Celem pochodzącego z wizji mistycznych przesłania Małgorzaty Marii było propagowanie publicznego kultu i nabożeństwa do Najświętszego Serca Jezusa. Liczne określenia z objawień, między innymi: rana, płomień, rozpalony piec, słońce, napój, pokarm, stały się istotnymi składnikami typologii mistycznej, pozwalającej na zaliczenie tej świętej do grona mistyków przeżyciowych. Na uwagę zasługuje fakt, że wewnętrzne słowa, rozmowy z Chrystusem, bliskość krzyża i otwartej rany boku, spoczywanie na piersi Chrystusa, wnikanie w tajemnice Jego Serca, poznawanie przyszłości i stanu dusz w czyśćcu zainspirowały ją do uczynienia z siebie całkowitego daru w ślubie żertwy i ofiarowania się za grzechy świata, zwłaszcza zaś osób konsekrowanych. O kształcie życia duchowo-mistycznego Małgorzaty Marii decydował również kontekst jej formacji religijnej i teologicznej, przebiegający w nurcie duchowości Franciszka Salezego, Teresy Wielkiej, Piotra de Bérulle’a oraz Ignacego Loyoli. Świadczy o tym jej życie oblacją wyrażającą się między innymi w milczeniu i modlitwie, wyjątkowej prostocie, całkowitym wyniszczeniu i przylgnięciu do Jezusa. Objawienia Małgorzacie Marii oraz zlecona jej misja głoszenia tajemnic Bożego Serca przypadały w okresie ekspansji jansenizmu i kwietyzmu. Według teologicznej oceny (dokonanej w XVIII wieku) były przejawem samoudzielania się światu i każdemu człowiekowi miłosiernej miłości Boga we Wcielonym Słowie. Zasadność tak rozumianego odczytania tego przesłania potwierdzają w wymiarze ogólnokościelnym wypowiedzi papieży: Piusa IX w brewe beatyfikacyjnym Małgorzaty Marii (1864 r.), Leona XIII w encyklice Annum sacrum (1899 r.), Benedykta XV w brewe kanonizacyjnym Ecclesiae consuetudo (1920 r.), Piusa XI w encyklice Miserentissimus Redemptor (1927 r.), Piusa XII w encyklice Haurietis aquas (1950 r.), Pawła VI w liście apostolskim Investigabiles Divitias Christi (1965 r.), a także Jana Pawła II w licznych przemówieniach, a zwłaszcza w czasie pielgrzymki do Paray-le-Monial w 1986 roku, w liście z okazji 300-lecia śmierci Małgorzaty Marii (1990 r.) oraz w liście do bpa Lyonu z okazji 100. rocznicy poświęcenia świata Najświętszemu Sercu Jezusa (1999 r.). 3. Ikonografia Przedstawienia ikonograficzne Małgorzaty Marii Alacoque są ściśle związane z propagowanym przez nią kultem Serca Jezusa i jej powołaniem zakonnym. Najczęściej jest ukazywana jako mniszka, w czarnym habicie wizytek, z różańcem u pasa, z charakterystycznym gestem skrzyżowanych dłoni na piersiach. Jej indywidualnym atrybutem jest Serce Jezusa, z krzyżem w promieniach, otoczone koroną cierniową. Niekiedy trzyma ona w dłoniach przebite serce. Znane są też jej wizerunki, zwłaszcza w sztuce baroku, w świeckiej, bogato zdobionej sukni. Wśród ujęć scenicznych występuje scena objawienia się Chrystusa Małgorzacie Marii z symbolicznym wizerunkiem na piersiach, przedstawiana zazwyczaj we wnętrzu kościoła, ponad stopniami ołtarza lub nad mensą. Znane są między innymi obrazy: Melchiora Paula von Deschwandena z 1864 roku w kaplicy cmentarnej w Solurze, Juliusa Heinischa z 1898 roku w kościele Michała Archanioła w Prudniku, Alberta Chmielowskiego z 1880 roku w klasztorze Albertynów w Krakowie i Józefa Buchbindera z końca XIX wieku w kościele Świętej Trójcy w Radzyniu Podlaskim. Inny rodzaj przedstawień stanowią kompozycje Wizja św. Małgorzaty Marii Alacoque rozbudowane o postać Boga Ojca, Gołębicę Ducha Świętego (obraz ołtarzowy z XVIII wieku w kościele Wizytek w Warszawie), a także scena Adoracja ukazująca Świętą w postawie klęczącej, zatopioną w modlitwie przed symbolicznie ukazanym Sercem Jezusa (miedzioryt z XVIII wieku, BNWwa).
81. O. Leon Dehon jako prekursor zmian w oficjalnym katolickim nauczaniu społecznym
Data: 15.10.2012
O. Leon Dehon jako prekursor zmian w oficjalnym katolickim nauczaniu społecznym Moim zamiarem jest prześledzenie katolickiego nauczania na temat sprawiedliwości społecznej, w szczególności zaś zastanowienie się nad współczesnym znaczeniem określenia…
O. Leon Dehon jako prekursor zmian w oficjalnym katolickim nauczaniu społecznym Moim zamiarem jest prześledzenie katolickiego nauczania na temat sprawiedliwości społecznej, w szczególności zaś zastanowienie się nad współczesnym znaczeniem określenia używanego przez o. Dehona: „królestwo Serca Jezusowego w duszach i społeczeństwach”. Za punkt wyjścia posłuży mi artykuł o. Charlesa Currana poświęcony zmianom w oficjalnym społecznym nauczaniu katolickim, jakie zaszły na przestrzeni ostatnich stu lat. Następnie przedstawię szczegółowo przemówienie Leona Dehona do alumnów Kolegium św. Jana we wrześniu 1907 roku. Wreszcie zakończę zwięzłym omówieniem położenia ubogich pracowników w moim własnym kraju i oceną, jaki wpływ mogą mieć społeczne rozwiązania z przeszłości na obecną sytuację w Ameryce. Waszej opinii pozostawiam możliwość ich zastosowań w Polsce. Zmiany w oficjalnym społecznym nauczaniu katolickim W eseju zatytułowanym Zmiana antropologicznych podstaw katolickiego nauczania społecznego 1 o. Charles Curran podkreśla panującą w przeszłości powszechną niechęć do przyznania istnienia jakiegokolwiek rozwoju papieskiego nauczania społecznego. Nie tylko papieże ciągle podkreślali ciągłość ze swoimi „szczęśliwej pamięci poprzednikami”, ale także katoliccy komentatorzy często byli bezkrytyczni i nie potrafili dostrzec historycznych okoliczności, które warunkowały to nauczanie. Jednakże od lat sześćdziesiątych „nastąpił tak wyrazisty rozwój, że nikt nie mógł zaprzeczyć jego istnieniu” (s. 171-172). Curran wskazuje na ostry kontrast pomiędzy listem apostolskim papieża Pawła VI Octogesima adveniens (1971) i rozległym nauczaniem zawartym w encyklikach Leona XIII. Cytuje tu następujące słowa Pawła VI: „Podczas gdy postęp naukowy i techniczny przemienia otoczenie człowieka, jego sposoby poznawania, pracy, spożycia i stosunki międzyludzkie, człowiek postawiony w tych nowych warunkach przejawia podwójną tendencję, i to tym silniej, im bardziej postępuje naprzód jego poznanie świata i wykształcenie: dążenie do równości społecznej i udziału w zarządzaniu; oba te dążenia są wyrazem godności i wolności człowieka” 2 . Paweł VI, podobnie jak jego poprzednicy, podkreśla prymat godności ludzkiej jako niezbywalnego daru udzielonego każdemu człowiekowi, ale w przeciwieństwie do Leona XIII i jego poprzedników, stwierdza on, że wolność, równość i aktywne uczestnictwo w życiu społecznym, politycznym stanowią konstytutywny element ludzkiej godności. Leon XIII żył w wieku, w którym liberalizm kultywował indywidualny osąd i dbałość przede wszystkim o swoją korzyść jako najwyższe wartości, odrzucał więc bądź minimalizował pojęcie wolności, równości i uczestnictwa, ponieważ postrzegał te idee jako źródło wszystkich problemów w nowoczesnym społeczeństwie (s. 174). Przypatrzmy się jego stanowisku wobec tych pojęć. Wolność. Papież Leon XIII potępił nowoczesne prawo do wolności jako próbę przywłaszczenia suwerenności należnej Boskiej prawdzie i zastąpienia jej indywidualną opinią. Dla niego wolność kultu jest odmową czczenia jedynego prawdziwego Boga, w sposób jaki on sam wskazał jako słuszny. Wolność słowa i prasy miałaby pomniejszyć i zaciemnić prawdę, przyznając błędowi równe prawo istnienia, powodując w ten sposób zamieszanie w ludzkich umysłach. Jedyną prawdziwą wolnością sumienia jest wolność poznawania woli Bożej, podążania za nią i posłuszeństwo Jego przykazaniom. Według tego, co sądził papież Leon XIII, nowoczesne pojęcie wolności jest próbą wyzwolenia się spod Boskiej władzy, aby każdy mógł postępować według własnej przyjemności (s. 172-173). Równość. Jeśli Leon XIII nie odrzucił całkowicie pojęcia równości, to jednak minimalizował je i podkreślał, że nierówność – w sile, inteligencji, charakterze – jest naturalna. W jego hierarchicznym obrazie społeczeństwa owe naturalne nierówności implikują nierówności społeczne, których istnienie jest konieczne do tego, aby każdy mógł wypełnić właściwą sobie rolę i funkcję. Curran przytacza wniosek papieża: „jako, że nie wszyscy posiadają takie same zdolności… jest ze wszech miar odrażające usiłowanie, aby wszystkich podciągnąć pod jedną miarę i rozciągnąć całkowitą równość na instytucje życia obywatelskiego” (s. 173). Innymi słowy, ludzie nie mają prawa równego dostępu do dóbr społecznych, ponieważ wrodzona nierówność czyni ich niezdolnymi do korzystania z tych dóbr. Jakkolwiek potwierdza, że wszystkie istoty ludzkie są równe pochodzeniem, naturą i przeznaczeniem, to jednak niektóre z nich naturalnie będą znosić większe trudności i cierpienia z powodu wrodzonych braków, zdolności czy talentów. Uczestnictwo. Podobnie jego hierarchiczna wizja społeczeństwa powstrzymywała go przed całkowitym przyjęciem nowoczesnego wezwania do pełnego udziału wszystkich w życiu społecznym i politycznym. Utrzymał zakaz swoich poprzedników dotyczący uczestnictwa katolików we włoskiej polityce, ale później będzie przynaglał katolików w innych krajach, zwłaszcza we Francji, do pełnego włączenia się w publiczne życie społeczne 3 . Curran zaznacza, że typowym słowem, którego używa papież Leon XIII w odniesieniu do rządzących, jest principes , łacińskie określenie książąt, patrycjuszy, znakomitych mężów. W opinii papieża większość jest ludzi podobna do niewykształconych dzieci, potrzebujących nieustannej opieki i przewodnictwa klas wyższych, którym winni są wdzięczność i szacunek. Ludzie nie tylko byli uważani za niezdolnych do poprowadzenia samodzielnie swoich spraw, ale także ich udział w życiu społecznym i politycznym był postrzegany jako zagrożenie dla stabilności. Uznanie suwerenności ludu oznaczałoby, że nie jest on już zobowiązany do posłuszeństwa Bożemu prawu w życiu osobistym i społecznym, co w konsekwencji prowadziłoby do zastąpienia Boskiego panowania panowaniem większości (s. 173-175). Oddając sprawiedliwość papieżowi Leonowi XIII, trzeba przyznać, że jego krytyka liberalizmu poprawnie rozpoznawała problemy, które pojawiają się, jeśli nie zostaną poskromione przez prawodawstwo, a które dotyczą wspólnego dobra i pojęcia obowiązków proporcjonalnych do praw. W XIX wieku było to nie tylko czysto teoretyczne zagadnienie, Kościół i społeczność świecka cierpiały z powodu praktycznego zastosowania liberalnych zasad. Łatwo zrozumieć, że mentalność oblężonej twierdzy mogła się pojawić w sytuacji, w której potężne siły nacierające z różnych stron powodowały dogłębne i gwałtowne zmiany społecznego, ekonomicznego i politycznego krajobrazu. Zwyczajową odpowiedzią papieża na te zagrożenia było potwierdzenie potępienia i reafirmacja tradycyjnych kościelnych zasad i uprawnień. Jeden z ówczesnych dzienników włoskich napisał o nim: „Nowy papież nie rzuca klątw, nie grozi… Forma jest słodka, ale substancja jest absolutna, twarda, nieprzejednana” 4 . Okazywał również zdolność klasyfikowania liberalnych ekscesów i przyznał ograniczone miejsce nowoczesnemu żądaniu wolności, równości i uczestnictwa. Zwłaszcza encyklika Rerum novarum (1891), poświęcona prawom robotników, jest kamieniem milowym, który pozwoli Kościołowi XX wieku pokonać rozdział pomiędzy słusznym dążeniem do samookreślenia i nieokiełznanym pragnieniem autonomii. Ponadto, aby potwierdzić podstawowe prawa jednostek, encyklika z ostrożnością stwierdza, że jeśli kiedykolwiek prawa i interesy jednostek lub grup ludzi są zagrożone przez niesprawiedliwość, której nie można usunąć na innej drodze, „państwo powinno bardzo pilnym staraniem i opieką otoczyć pracowników najemnych, stanowiących masy ludności biednej”(29) 5 . W poszanowaniu równości papież, we właściwym sobie stylu, uznaje wrodzone różnice w zdolnościach i dobrobycie, ale deklaruje, że prawa i interesy jednakowe dla wszystkich, są „tak dla wielkich, jak i dla maluczkich. Proletariusze mianowicie na podstawie prawa natury na równi z bogatymi obywatelami państwa stanowią prawdziwe i żywe jego części… tak też jasnym jest, że władza publiczna nie powinna w swej działalności pomijać dobra i pożytku proletariatu. Nie czyniąc tego, gwałci sprawiedliwość, która każe każdemu oddać to, co mu się należy” (27). Upomina się o godziwą płacę (34) i uznając prawa pracowników do organizowania się w związki i inne stowarzyszenia dobroczynne służące ochronie ich praw (36), potwierdza, że uczestnictwo w określeniu własnego losu jest istotnym aspektem ludzkiej godności. Z dystansu ponad stu lat pierwsze kroki papieża Leona XIII w kierunku wolności, równości i uczestnictwa mogą nam się wydać przesadnie ostrożne, nie możemy jednak zapominać, że nie tylko modyfikował oceny poprzedników, ale i swoje wcześniejsze. Opublikowanie encykliki Rerum novarum wywołało w świecie rzymskiego katolicyzmu szokującą falę, zwłaszcza we Francji, gdzie, musimy to uczciwie uznać, nie została ona zaakceptowana przez większość hierarchów i wiernych. Żywe świadectwo emocji, jakie wywołała, jest fragment powieści Geroges’a Bernanos Pamiętnik wiejskiego proboszcza , przedstawiający scenę, w której tytułowy proboszcz odwiedza starszego księdza, który mówi: „Na przykład słynna encyklika Leona XIII, Rerum novarum , wy czytacie to ze spokojem, obojętnie jak pierwszy lepszy wielkopostny list pasterski. Gdy to się ukazało, kochaneczku, zdawało się nam, że ziemia zatrzęsła się pod nogami. Co za entuzjazm! Byłem wtedy proboszczem w Norenfontes, w zagłębiu górniczym. Ta myśl, taka prosta, że praca nie jest towarem podległym prawu podaży i popytu, że nie można spekulować na zarobkach, na życiu ludzkim jak na zbożu, cukrze lub kawie, to poruszyło do głębi sumienia, uwierzysz? Za wyjaśnienie tego z ambony moim słuchaczom ogłoszono mnie socjalistą i prawomyślni chłopi spowodowali moją niełaskę w Montreuil” 6 . Przesłanie papieża Leona XIII była odważne jak na tamte czasy i stało się fundamentem przyszłego rozwoju ideałów wolności, równości i uczestnictwa na II Soborze Watykańskim i w pismach społecznych papieży, zwłaszcza od Jana XXIII. Wystąpienie Leona Dehona w Kolegium św. Jana (wrzesień 1907) Biorąc pod uwagę krytykę społecznego nauczania Charlesa Currana, a zwłaszcza jego twierdzenie, że nie doceniało ono znaczenia wolności, równości i uczestnictwa, chciałbym teraz przedstawić i zanalizować przemówienie o. Dehona wygłoszone w 1907 roku, cztery lata po śmierci Leona XIII. Oceniane z punktu widzenia stylu, długości, audytorium, do którego było skierowane, trudno traktować je jako najważniejsze określenie jego postawy w zakresie kwestii i wartości społecznych. Liczy ono zaledwie trzy tysiące słów. Nie jest to wystąpienie akademickie, jak to było w przypadku konferencji rzymskich. Nie ma też charakteru szczegółowej analizy i brak mu precyzji właściwej wielu wystąpieniom o. Dehona podczas kongresów społecznych we Francji. Tym niemniej ks. A. Perroux SCJ, który wydał ten tekst i opatrzył komentarzem w jednym z ostatnich numerów „Dehoniana”, powiedział o nim: „Znajdziemy tu wszystko, co chcielibyśmy odkryć na nowo. Jest to jedno z najważniejszych przemówień wygłoszonych w czasie spotkań z alumnami” 7 . Wystąpienie o. Dehona można określić jako poobiednie przemówienie. Jako takie, nie jest ułożone według klasycznych szkolnych reguł. To rodzaj wystąpienia, które można usłyszeć w klasie lub szkolnej auli. Zbudowane jest na kształt utworu muzycznego, w którym występuje główny temat, powracający w różnych wariacjach na przestrzeni całego utworu. Jego kształt, ton i zabarwienie są określone w dużym stopniu przez słuchających. We wrześniu 1907 roku przypadała trzydziesta rocznica założenia Kolegium św. Jana, co oznacza, że większa część alumnów słuchająca słów o. Dehona tego dnia to byli młodzi mężczyźni między dwudziestym a trzydziestym rokiem życia. Tonacja wystąpienia jest dostosowana do audytorium. Przemówienie wywarło duże wrażenie, chociaż nie od razu można dostrzec źródła jego siły. Jako seminarzysta Leon Dehon czytał i komentował De doctrina christiana św. Augustyna. Dzisiaj to dzieło niewiele może nam powiedzieć o treści i znaczeniu doktryny chrześcijańskiej, ale jest znaczące w ukazaniu skutecznej metody chrześcijańskiego nauczania. Dehon (NHV VI, 27-28) sporządził specjalne notatki mówiące o tym, że św. Augustyn podkreślał, iż orator będzie utrzymywał uwagę słuchaczy i przedłuży ją, osiągając potrójny cel: nauczania, zachwycenia i poruszenia (4,74), później sformułuje ją w następujący sposób „Być słuchanym ze zrozumienie, z przyjemnością i w posłuszeństwie” (4,87) 8 . Ten potrójny cel jest widoczny w przemówieniu o. Dehona do alumnów. Jako nauczyciel wskazał na błędy popełnione przez minione pokolenia katolików, którzy uparcie odrzucali demokratyczną formę rządów, oczekując na powrót monarchii, przedstawił im pewne problemy, z jakimi borykają się ubodzy robotnicy, i wskazał praktyczne środki, które mogłyby poprawić ich położenie moralne i materialne. Dążył do bezpośredniego osobistego zaangażowania słuchaczy, przypominając, że jedynie młodzi ludzie mają pasję i entuzjazm, jakich wymagają współczesne czasy. Następnie przeszedł do konkretnych przykładów z przeszłości i współczesności, pokazując, dlaczego pewne wydarzenia znalazły szczęśliwy finał, a inne nie. Przede wszystkim zaś ukierunkowywał ich na konkretne działania, porządkując wszystkie dane i argumenty z pasją i przekonaniem jasno widocznymi również w ukazywaniu zamierzonego celu oraz kierujących nim motywów oraz niezłomności zasad. Trudno sobie wyobrazić, żeby dwudziesto i trzydziestoletni mężczyźni nie czuli się poruszeni po wysłuchaniu jego przemówienia. Przewodni temat swojego przemówienia o. Dehon sygnalizuje w paragrafie siódmym (w przypisie: „Główne, podstawowe i niezmienne pragnienia ludzi mogą być sprowadzone do trzech….) 9 . W tym fragmencie są zawarte trzy podstawowe idee. Ojciec Dehon stwierdza, że ludzie pragną trzech reform społecznych: reprezentatywnej formy rządów, równości wobec prawa i wolności stowarzyszeń. Innymi słowy: reprezentacja, równość i wolność są trzema społecznymi reformami, jakich pragną ludzie. Problematyka tego paragrafu, którą należy odróżnić od jego szczegółowych koncepcji, a więc ogólna problematyka całego wystąpienia, traktuje o tym, że te dążenia ludzi są prawomocne i katolicy winni je praktycznie i skutecznie wspierać. Powinni to uczynić z dwóch powodów: po pierwsze, kierunek zmian społecznych nie jest określony jedynie przez to, co ma się wydarzyć w przyszłości, ale wskazują go wartości uznane przez chrześcijańską tradycję i w niej zakorzenione; po drugie, zaniechanie wsparcia tych wysiłków wypacza przesłanie ewangeliczne i czyni daremnymi wszystkie wysiłki ewangelizacyjne, powodując ciągłe odchodzenie ludzi od Kościoła. Ten paragraf nabiera dodatkowego znaczenie, jeśli odczytamy go w połączeniu z twierdzeniem Currana, że początkowe poparcie Kościoła dla idei wolności, równości i uczestnictwa było słabe i nieprzekonujące. Pomimo prawdziwej śmiałości inicjatyw encykliki Rerum novarum Leona XIII, potrzeba było około siedemdziesięciu lat, zanim te wartości zostały całkowicie przyjęte i przebyły długą drogę, aby zmienić kościelną praktykę i politykę. Już w cztery lata po śmierci papieża Leona XIII, o. Dehon wysuwa postulat demokratycznego udziału w podejmowaniu decyzji, równości w sprawach ekonomicznych i politycznych oraz wolności stowarzyszania się jako elementów tworzących jego program chrześcijańskiej odnowy społecznej. Warto dokładniej przestudiować tekst o. Dehona, aby się przekonać, czy treść jego propozycji i sporządzona przez Currana lista zmian w oficjalnym nauczaniu Kościoła są do siebie podobne nie tylko w sferze werbalnej. Ojciec Dehon na początku tłumaczy młodym ludziom, że przygotował swoje wystąpienie specjalnie dla nich. Nie są oni młodymi, którzy zestarzeli się przed czasem i dlatego powinni trwać w swojej młodości i na zawsze takimi pozostać. Niejednokrotnie cechy młodości są przesadnie podkreślane, lecz ich młodzieńczy entuzjazm ma trwałą wartość, gdyż łatwiej temperować ich porywczość niż wykrzesać ją z niczego. Potwierdza, że pozycja ich grupy społecznej jest pomniejszona, ale ciągle znacząca i kiedy podejmują konkretną pracę, mogą stanowić pozytywną siłę dążącą do zmian na lepsze. Dlatego powinni wzmóc wysiłki w tym kierunku. Katolicy poprzednich pokoleń nie byli efektywni w swych działaniach, ponieważ trwali przy przestarzałych przekonaniach i projektach 10 . Następnie, po zarysowaniu głównego tematu i nakreśleniu wiodących idei, przeszedł do bardziej szczegółowego opisu trzech proponowanych reform społecznych. Stwierdził, że „ludzie uświadomili sobie własną godność i prawa”, wiedzą, że mają słuszne prawo domagać się równego statusu i ochrony w społeczności. W odniesieniu do sytuacji ekonomicznej „opowiadają się za system uczestnictwa”, planowaniem podziału zysków, zamiast czystego najemnictwa; w polityce opowiadają się za republiką, która jest reprezentatywną formą sprawowania rządów. Dzięki produkcji uczestniczą w podziale dóbr, a przez udział w procesie legislacyjnym poprzez wybory obywatele i robotnicy „mogą stać się światłymi przedstawicielami” w kształtowaniu własnej przyszłości 11 . Papież Leon XIII potępił rozdział Kościoła i państwa 12 , o. Dehon natomiast popierał tę koncepcję, zwracając jednak uwagę na niebezpieczeństwa tej polityki, prowadzonej zwłaszcza we Francji. Taką jest również aktualne stanowisko hierarchii kościelnej we Francji. W liście duszpasterskim z 1997 roku biskupi uznali, że prawo o rozdziale Kościoła i państwa był „instytucjonalnym rozwiązaniem, które dało katolikom francuskim możliwość bycia lojalnymi obywatelami” i potwierdzili, że świeckość przyniosła dobre efekty, uznając równocześnie, że w swoich początkach była ona antykatolicką ideologią dążącą do zniszczenia Kościoła 13 . Ojciec Dehon kontynuuje, twierdząc, że kiedy ludzie będą lepiej wykształceni, zaczną dążyć „do uczestnictwa w działaniach politycznych i ekonomicznych… i do przedstawienia swojego stanowiska w kwestii wielkich reform społecznych, które utwierdzały ich w walce”. Nawołuje również do dokładniejszej analizy sytuacji, dlaczego w pewnych gałęziach przemysłu robotnicy mają się dobrze, a w innych nie 14 . Dalej odwołuje się do aktualnego papieża (Piusa X) i jego poprzedników, którzy zachęcali katolików do zaangażowania w kształtowanie przyszłości, która należy do demokracji, społecznego postępu i prawa robotników do samookreślenia się. W następnych kilku paragrafach przywołuje diecezję Bergamo, w północnych Włoszech, przedstawiając ją jako świetlany przykład tego, co można osiągnąć dzięki aktywnemu uczestnictwu katolików. Cytuje nauczanie papieża Leona XIII, który twierdził, że stopniowe polepszenie sytuacji społeczeństwa, dzięki równemu uczestnictwu w decyzjach ekonomicznych, politycznych znajduje fundament w ewangelicznych zasadach i dodaje, że jedynie chrześcijańska tradycja dostarcza stosownych środków umożliwiających osiągnięcie tego celu 15 . Ostatnia część „Naprzód, dzieci światłości” ma bardziej retoryczny charakter i stanowi dla słuchaczy zachętę do unikania błędów przeszłości i do brania przykładu z heroicznych postaci, dzięki którym Francja nazwana została „najstarszą córą Kościoła”, którą to rolę musi koniecznie wypełnić w przyszłości. Zakończenie: Doniosłość wizji Leona Dehona dzisiaj albo Plus ça change, plus c’est la même chose W sposób oczywisty świat dzisiejszy jest inny niż sto lat temu. Jednakże ten truizm nie powinien czynić nas ślepymi wobec szokujących warunków życia biednych robotników nawet w Stanach Zjednoczonych przygnębiająco podobnych do tych, które Leon Dehon chciał zmienić we Francji ubiegłego wieku. Centralnym tematem katolickiego nauczania społecznego jest zagadnienie pracy ludzkiej. Dzieje się tak, odkąd Leon XIII wydał encyklikę Rerum novarum , której oficjalny tytuł brzmi Encyklika o kwestii robotniczej . Z całym prawdopodobieństwem pozostanie to głównym tematem w przyszłości. Jan Paweł II w encyklice Laborem exercens (1981) stwierdza po prostu, że „praca jako problem człowieka znajduje się na pewno w samym centrum owej kwestii społecznej” (n. 2). Książką, która opisuje wytrwałą, ciężką egzystencję biednych robotników, to praca Barbary Ehrenreichs Nickel and Dimed. On (Not) Getting by in America [Pięciocentówka i dziesięciocentówka: o możliwości (nie)przeżycia w Ameryce] 16 . Poszukiwała ona pracy w trzech różnych stanach, wykonywała trzy różne rodzaje pracy, chcąc zarobić wystarczającą ilość pieniędzy na przeżycie miesiąca i opłatę czynszu. Pracowała jako kelnerka w restauracji w Key West na Florydzie, była zatrudniona jako sprzątaczka w Portland (Maine) i podjęła pracę w Wall Mart w Minneapolis (Minesota). Jej poszukiwanie pracy w każdym stanie przebiegało według podobnego schematu. Pierwszym wyzwaniem, często najtrudniejszym, było znalezienie mieszkania. Wynajęcie mieszkania uznawane jest za możliwe pod warunkiem, że jego cena nie przekracza jednej trzeciej osobistych dochodów, ale większość biednych musi wydać ponad 50 procent dochodów na opłacenie mieszkania. Za podejmowaną pracę otrzymywała zwykle 6-7 dolarów za godzinę, suma, która jej i wielu innym nie pozwalała przeżyć miesiąca, przez co byli zmuszeni podejmować dodatkową pracę. W żadnej z tych miejsc zatrudnienia nie miała ubezpieczenia zdrowotnego. Każda praca była wyczerpująca pod względem fizycznym. Wielu robotników używało środków przeciwbólowych, aby móc funkcjonować w ciągu całego dnia. Mówiła, że najbardziej ją zaskoczyło i dotknęło „to, że trzeba było zrezygnować z fundamentalnych praw i… godności”. Musiała zgodzić się na kontrolowanie portfela, szafki, poddać się testowi na narkotyki, odpowiadać na osobiste pytania, poddać się zakazowi rozmowy z innymi pracownikami, była nastawiana przeciw organizacjom (s. 208-209). Zszokowana i skonsternowana odkryła, że nisko opłacani robotnicy „mieszkają w miejscu, które nie jest ani wolne, demokratyczne. Kiedy wchodzisz tam, gdzie praca jest źle opłacana… pozostawiasz za drzwiami wiele obywatelskich praw, zostawiasz Amerykę i to wszystko, co powinna reprezentować, i uczysz się, jak trzymać buzię zamkniętą na kłódkę, dopóki nie zakończysz pracy na swojej zmianie” (s. 210). To jest świat, który stworzył nie tylko ekonomię, ale i kulturę opartą na skrajnych nierównościach (s. 212). Wolność, równość i demokratyczne uczestnictwo: trzy wielkie zdobycze katolickiego nauczania społecznego od czasów Leona XIII, trzy zasadnicze elementy programu odnowy społecznej o. Dehona są trzema elementami, których brak dostrzegła Barbara Ehrenreichs w środowisku nisko opłacanych pracowników. Ich brak tkwi u korzeni ekonomicznego ubóstwa i moralnej degradacji, które spychają ludzi do podklasy. Wiek temu o. Leon Dehon określił uczestnictwo w decyzjach, wolność stowarzyszeń i równość polityczną jako fundamentalne prawa przynależne pracownikom i takie reformy ciągle są pilną koniecznością dla milionów pozbawionych wszystkiego, otrzymujących niewolnicze wynagrodzenie, pracujących obecnie bez nadziei w Stanach Zjednoczonych. tłum. z języka angielskiego ks. Zbigniew Morawiec SCJ __ 1 Ch.E. Curran, Change in Official Catholic Moral Teachings. Readings in Moral Theology No . 13 , Paulist Press, New York 2003, s. 171-194. W tej części będziemy odnosić się do tego artykułu. 2 P.P. Vi, Octogesima adveniens , n. 22, red. D.J. O’Brien, T.A. Shannon, Renewing the Earth. Catholic Documents on Peace, Justice, and Liberation, Garden City, Image Books, NY 1977, s. 364. 3 Por. E. Duffy, Saints and Sinners. A History of the Popes, Yale University Press, New Haven 2001, s. 307, 309. 4 Cyt. za: tamże, s. 307. 5 D.J. O’Brien, T.A. Shannon, Catholic Social Thought. The Documentary Heritage, Orbis Press, Marynoll 2003, s. 26-28. 6 G. Bernanos, The Diary of a Country Priest, tłum. P. Morris, Image Books, Garden City, NY 1974, s. 45. 7 Présentation du Discours du 8 Septembre 1907, „Dehoniana” 2002/1, s. 24. 8 Saint Augustine, On Christian Teaching, tłum. R.P.H. Green, Oxford University Press, New York 1997. 9 L. Dehon, Discours aux Anciens Éléves de Saint-Jean, „Dehoniana” 2002/1, s. 29. W wersji angielskiej brzmi to następująco: „The dominant, basic, and persistent aspirations of the people can be reduced to three. They resolutely and insistently want to maintain a representative form of government that achieves (in principle at least) political equality; they want freedom of association and they want social reforms. If the people realize that we are sincerely (and also resolutely) prepared to support their wishes and demands, they will come back to us in the long run. But if they suspect us of being opposed and hostile to their claims, they will turn away from us and continue to vilify and despise a religious society in which they see only a stranger who is allied with the fortunate of this world and is an enemy of social progress”. 10 L. Dehon, „Dehoniana” 2002/1, s. 27-29. 11 Tamże, s. 30. 12 Cf. M.J. Schuck, That They Be One. The Social Teaching of the Papal Encyclicals 1740-1989, Georgetown University Press, Washington 1991, s. 61, 100 n. 39. 13 Proposer la Foi dans la Société Actuelle. Lettre aux Catholiques de France. Cerf, Paris 1997, s. 27. 14 L. Dehon, „Dehoniana” 2002/1, s. 30-31. 15 Tamże, s. 33-34. 16 B. Ehrenreich, Nickel and Dimed. On (Not) Getting By in America, Metropolitan Books, New York 2001.
82. GŁOSIĆ MIŁOŚĆ SERCA JEZUSA
Data: 17.10.2012 | Autor: Redakcja Profeto
GŁOSIĆ MIŁOŚĆ SERCA JEZUSA Jak wygląda obecność Sercanów w Kościele polskim? Sercanie przybyli do Polski w 1928 r., natomiast prowincja zakonna została utworzona w 1947 r. i liczy obecnie prawie trzystu zakonników.
GŁOSIĆ MIŁOŚĆ SERCA JEZUSA Jak wygląda obecność Sercanów w Kościele polskim? Sercanie przybyli do Polski w 1928 r., natomiast prowincja zakonna została utworzona w 1947 r. i liczy obecnie prawie trzystu zakonników. Nasi najstarsi księża i bracia rozpoczęli trudną i ofiarną pracę, aby dzieło założyciela sługi Bożego o. Leona Dehona mogło się rozwijać i ubogacać Kościół polski. Przez dziesiątki lat dzieło to było i jest pielęgnowane przez kolejne sercańskie pokolenia. Jednocześnie Sercanie z Polski rozpoczęli prace w innych krajach świata. Obecnie Sercanie pracują na misjach w Kongo, Republice Południowej Afryki, Indonezji, Indiach, Kamerunie, na Filipinach, prowadzą duszpasterstwo we Finlandii, Austrii, Chorwacji, Szwajcarii, Francji, Niemczech, Słowacji. Od kilku lat ofiarnie pracują również na Białorusi, w Mołdawii i na Ukrainie. Jeżeli chodzi o Polskę, to Sercanie głoszą misje i rekolekcje, prowadzą parafie, pracują na uczelniach katolickich, posiadają własne wydawnictwo, prowadzą duszpasterstwo przedsiębiorców i pracodawców, prowadzą dzieła socjalne przy parafiach i niektórych domach zakonnych. Jako zgromadzenie jesteśmy otwarci na „wyzwania” Kościoła w Polsce i powierzone nam zadania staramy się dobrze wypełniać, realizując nasz charyzmat. Naszym szczególnym zadaniem jest rozszerzanie i pogłębianie wśród wiernych kultu Bożego Serca. Dzieje się to na płaszczyźnie duchowej, zakonnej oraz przez wskazane wyżej liczne dzieła apostolskie. Głoszenie nieskończonej miłości Boga, objawionej w tajemnicy otwartego Serca Jezusowego, jest – jak wierzymy – ważnym wkładem Sercanów w życie Kościoła w Polsce i również w życie społeczeństwa. Jaki jest cel działalności Zgromadzenia? Zgromadzenie nasze nie zostało założone dla określonego dzieła zewnętrznego. Otrzymało ono od Założyciela pewne ukierunkowania apostolskie, charakteryzujące jego misję w Kościele. Misja ta wyrasta z duchowości, czyli modlitwy i kontemplacji Serca Jezusowego. Stąd staramy się wszystko przeżywać w duchu miłości ofiarnej i czystej, w jedności z Sercem Jezusa w Jego dziele odkupienia. Według o. Dehona, do wspomnianej misji, w duchu miłości i wynagrodzenia, należy adoracja eucharystyczna, jako prawdziwa służba dla Kościoła oraz posługa dla potrzebujących. Ojciec Dehon położył duży nacisk na posługę formacyjną dla kapłanów i zakonników. Działalność misyjna była dla niego uprzywilejowaną formą służby apostolskiej. Zgodnie ze znakami czasu i w łączności z życiem Kościoła, pragniemy przyczyniać się „do wprowadzenia w świecie królestwa sprawiedliwości i chrześcijańskiej miłości” (por. konst., 32). W jaki sposób rozwija się obecnie w prowincji charyzmat Założyciela Zgromadzenia, ojca Dehona? Charyzmat o. Dehona rozwijał się w dwóch kierunkach i miał podwójny wymiar: mistyczny i społeczny. Mistyczny wyrażał się głębokim nabożeństwem do Serca Jezusowego, z podkreśleniem potrzeby wynagrodzenia za grzechy oziębłości, obojętności i niewdzięczności wielu ludzi: świeckich i duchownych. Wynagrodzenie winno dokonywać się przez głęboką miłość do Serca Pana Jezusa, zjednoczenie w Jego postawie ofiary i życie nią każdego dnia. Drugi kierunek – społeczny – to praca nad budowaniem królestwa Bożego Serca wśród robotników, poszkodowanych, cierpiących i potrzebujących duchowego wsparcia, a więc w licznych warstwach społecznych, do których posyłają nas przełożeni. Czy Zgromadzenie jest otwarte na ludzi świeckich? Zgromadzenie nasze towarzyszy ludziom świeckim, przyczyniając się do pogłębiania ich życia duchowego. Takim specjalnym polem pracy jest Ruch Młodzieży Sercańskiej i Sercańska Wspólnota Świeckich. Ludzie świeccy (młodzież i starsi) żyjący duchem Zgromadzenia, winni stawać się w świecie prorokami miłości i sługami pojednania na wzór o. Dehona. Mają oni starać się rozwijać ducha modlitwy oraz cenić praktyki duchowe właściwe czcicielom Bożego Serca: pobożne przeżywanie pierwszych piątków miesiąca, odprawianie godziny świętej, adoracja Najświętszego Sakramentu… W jaki sposób Ksiądz Prowincjał zachęciłby młodych ludzi do wstępowania w szeregi Sercanów? Nasze konstytucje zakonne mówią, że o. Dehon oczekuje od swoich synów duchowych, „ażeby byli prorokami miłości i sługami pojednania ludzi i świata w Chrystusie” (konst., 7). Kto więc z młodych ludzi powołanych do życia zakonnego słyszy ten głos w swoim sercu, powinien radośnie odpowiedzieć i czuć się wezwany do wstąpienia do naszego Zgromadzenia. Nie jest to łatwa decyzja, bowiem często wymaga pozostawienia bliskich osób i spraw. Podjęta jednak z całkowitym zdecydowaniem w szczerości serca i pełną odpowiedzialnością przynosi radość, szczęście powołanemu i tym, do których w przyszłości zostanie on posłany. Nie trzeba więc powołania do Sercanów „odkładać na później”. Należy odpowiedzieć radośnie: „Tak, Panie, oto jestem”. ks. Tadeusz Michałek SCJ
Koniec listy - 82 artykułów